Les Parfums de Rosine Vive la Mariee — róża na dzień ślubu? | perfumy i opinie
  • Les Parfums de Rosine Vive la Mariee — róża na dzień ślubu?

O tym, że róże z ogrodu Les Parfums de Rosine cenię, mówić nie będę. Są piękne, szalenie upajające, niszowe. Nadchodzi jednak czas, kiedy jeden motyw przestaje być źródłem siły twórczej. I właśnie takie wrażenie odniosłem podczas testów Vive la Mariee.


Marie-Helene Rogeon, zainspirowana białą różą o perłowych płatkach, postanowiła zamknąć w butelce atmosferę jednego z najważniejszych dni w życiu kobiety - dnia ślubu. Takie postawienie sprawy w sposób oczywisty warunkuje charakter zapachu. Ma być lekki, subtelny, kobiecy i raczej powinien melodyjnie szeptać niż wykrzykiwać ostre arie.

Perfumy Vive la Mariee realizują te założenia. Niestety, w sposób całkowicie masowy i popularny. Szlachetna róża, będąca sztandarem marki, została rozwodniona.  Ten krok byłbym w stanie zrozumieć, ale głębiej dzieją się rzeczy jeszcze gorsze. Nie spodziewałem się ujrzeć w spisie nut tak zasłużonej marki, tak wielu syntetycznych pozycji: liczi, frezja, magnolia, pralinki... To świetny materiał na zapach z półki niskiej, a nie na niszowe wyobrażenie ślubu.

Prawda jest taka, że kompozycja jest bardzo chemiczna. Zmienia się na skórze, ale fundamentem cały czas są zwały białych piżm i niskiej jakości, dziewczęco-kobiece kwiaty z tabletką słodziku. Czasami nuta "nijaka" niweluje całkowicie woń róży. W bazie zaś pojawia się jakieś mleko w proszku zmieszane z jakąś wodą po ciętych kwiatach.
Nuty: bergamotka, neroli, liczi, nuty zielone, jaśmin sambac, kwiat pomarańczy, róża, magnolia, piwonia, frezja, paczula, ambra, bób tonka, cedr, piżmo, sandałowiec, pralinki, wanilia
Rok premiery: 2013
Twórca: Benoit Lepouza
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 50 i 100 mL
Trwałość: bardzo dobra, około 8 godzin

13 komentarzy:

  1. Heh, takie perfumki tylko psują wizerunek niszy. Jeśli Pani Rageon nie miała ambitnego pomysłu na ten zapach to nie powinna się wogóle za niego zabierać, ale takie półsrodki to juz niestety znak naszych czasow, szkoda, że w niszy tez widoczny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100 %. Nisza, niestety, trochę zniża poziom. Boję się, co będzie w przyszłości.

      Usuń
  2. I wyobraź sobie pannę młodą pachnącą tym czymś.....nieporozumienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to na pewno nie byłby najlepiej pachnący ślub. :)

      Usuń
  3. Szkoda,a tak ubóstwiam jej wcześniejsze dzieła.
    Zauważyłem ostatnio,że dużo marek niszowych od 2012 roku wprowadziło w swoich nowych perfumach straszną chemię,oczywiście za olbrzymie pieniądze:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarku, niestety, to prawda. Ostatnio nawet dowiedziałem się,że pewne niszowe marki są produkowane z tych samych składników co Oriflame. :)

      Usuń
    2. Z marki Oriflame nic nie znam,więc nie mogę porównać:)

      Usuń
  4. A ja, tak swoją drogą jestem niezmiernie ciekawa co byś Marcinie polecił Pannie Młodej na dzień ślubu? Sama za 2 miesiące wychodzę za mąż i od dłuższego czasu zastanawiam się, czym pachnieć w ten dzień? Mógłbyś polecić coś niekoniecznie totalnie niszowego? Może kilka propozycji? Coś, co będzie kojarzyło się z elegancją, wyjątkowością chwili, czystością ale też musi być to coś niemęczącego, dobrze układającego się na skórze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się coś na ten temat napisać. :) Ale nie jutro, może w tygodniu.

      Usuń
  5. Powiem szczerze, że nie jestem fanką tej marki. Róże, które Marie-Helene Rogeon tak bardzo chce umieścić na piedestale, często z niego spadają. Najczęściej są one - jak dla mnie - nijakie i bez wyrazu. Na razie tylko 1 perfumy z Les Parfums de Rosine przypadły mi do gustu.

    Jednak wobec Vive la Mariee przeszłam obojętnie. Nie chciałabym tak pachnieć na co dzień, a tym bardziej w dniu ślubu.

    Pozdrawiam
    Justyna M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mamy podobne zdanie, nie po raz pierwszy zresztą. :)

      Usuń
  6. ale jaki piekny flakonik

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).