Phaedon Sable Marocain — labdanum zielonej czarownicy | perfumy i opinie
  • Phaedon Sable Marocain — labdanum zielonej czarownicy


Nowa seria Phaedon jest o wiele ciekawsza od pierwszej. To już wiem na pewno. A Sable Marocain dodatkowo to potwierdza. No ale sami powiedzcie, czy zapach, który pachnie kakao, żywicą labdanum, wetiwerem i gwajakiem, może być zepsuty? 


Jest autentycznie piękny. Wytrawny, trochę szorstki, ale jednocześnie nie pozbawiony eleganckiego sznytu. Paradoksalnie, nie jest Sable Marocain zapachem czystym, lecz o tym trochę później.

Dzabal Tubkal - najwyższy szczyt Maroko i północnej Afryki.
Marokańska opowieść zaczyna się gorzkim imbirem. Czuć ciepło słońca, trochę kurzu, ale też zimny, poranny wiatr. Tak pięknie zagranie olejkiem imbirowym to rzadkość prawdziwa. Szlachetności dodają mu cytrusy, choć to aktorzy dalekiego planu. I niemal od początku jest w Sable Marocain coś zielonego, słonego, drzewnego, coś jak przeinaczony wetiwer. Wszystkie nuty początkowe można jednak streścić w paru słowach: "szypr o brzasku marokańskiego słońca". To Maroko wcale nie jest tu bez znaczenia, bo kompozycja jest ciepła (co może kojarzyć się z pustynią) i zimna (co może się kojarzyć z prawie zawsze ośnieżonymi górami Atlas). Przy tym wszystkim, zapach nie poraża przesytem. Jest szlachetnie wyważony i nieprzesadzony.


Z czasem nabiera kakaowej goryczy, którą znają dobrze fani Borneo 1834. Nie jest jednak Sable Marocain aż tak mocny w tej dziedzinie. Na pewno ma na to wpływ paczula, a raczej jej brak. Kakao jest tu lekkie, dość transparentne i stanowi niejako pomost między dostojną głową kompozycji a przybrudzoną, dymną bazą. Tam można zaś odnaleźć zarówno zwęglone przez pioruny pnie drzew, które teraz leżą w wilgotnej ziemi, można odnaleźć butwiejące drewno, można odnaleźć świeży popiół i nawet nutę usmażonych robaków. To kraina, gdzie rządzi kadzidło labdanum - zimne, metaliczne, przybrudzone.

Nuty: labdanum, kakao, imbir, wetiwer, cytrusy, wetiwer, drewno gwajakowe, balsam kopal, liście koki
Rok premiery: 2013
Twórca: Pierre Guillaume
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 100 mL, 520 zł
Trwałość: średnia, około 5 godzin

9 komentarzy:

  1. A będzie recenzja Antigua?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będzie aura letnia, to będzie recenzja tych perfum. Ich urok docenić można zwłaszcza podczas upałów. :)

      Usuń
  2. Przeczytałam jak bajkę, bardzo lubię takie recenzje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Kiedy zapach jest ciekawy, to automatycznie recenzje też. :)

      Usuń
  3. Bardzo, bardzo mój zapach to będę musiała konieczniego poznać

    OdpowiedzUsuń
  4. A propos Antiqua - zamówiłam próbkę, testowałam podczas sierpniowych upałów. Ogólnie powiew świeżej nowości, ale w głębi nuta która wywołuje u mnie jednoznaczne skojarzenie- ludzki pot. Mam nadzieję, że to wyłącznie brak zgrania z PH mojej skóry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko z Twoją. U mnie te skojarzenie też występują. Ale to pot świeży, trochę podobny do Pamplelune Guerlain.

      Usuń
  5. Recenzja fenomenalna, zapach również. Dziś noszę go od bladego świtu (z jedną poprawką) i rozwija się fantastycznie, po kilku godzinach kakao jest bardzo wyraźne. Masz rację, Marcinie - całość jest i ciepła, i zimna; i bogata, i urzekająca prostotą, jakąś spójnością, brakiem przeładowania. Osoby wchodzące do mojego biura reagują entuzjastycznie (ja sama nic nie czuję: O, jak tu fantastycznie pchnie, jak świeżo (??!). Do ukochanych Tarocco i Volutes dołączam Sable Marocain.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).