Michael Kors Glam Jasmine — urok jaśminu | perfumy i opinie
  • Michael Kors Glam Jasmine — urok jaśminu

Najnowsza kolekcja Michaela Korsa składa się z trzech zapachów: Sexy Amber, Sporty Citrus i Glam Jasmine. Dziś przedstawię Wam ostatni z nich.


To kwiat jasny, czysty, nieco słodki. Zmieszana przez Harry'ego Fremont kompozycja nie pokazuje jednak pełnej twarzy jaśminowego absolutu. Brak tu konotacji zwierzęcych i fizjologicznych, które są znakiem charakterystycznym czystych esencji jaśminowych. Jest za to zwiewna słodycz i odrobina zieleni. Zielone akcenty znikają w bazie, inaczej jak słodycz. Nie nazwałbym jednak Glam Jasmine zapachem transparentnym i nijakim (co często się zdarza w przypadku mainstreamowych wariacji na temat tej rośliny), bo kwiatowe tony są naprawdę mocne - nie tak mocne jak tuberoza w klasyku Korsa, ale wciąż ponad średnią dla perfum z nurtu głównego.

Rozwój perfum na skórze jest mało zauważalny, linearny, bez nagłych zwrotów akcji. Glam Jasmine zdaje się powoli gasnąć bez zmiany głównej myśli.


Nuty: jaśmin, czarna porzeczka, akord białych kwiatów, drewno sandałowe
Rok premiery: 2013
Twórca: Harry Fremont
Cena, dostępność, linia: zapach dostępny w pojemności 30, 50 i 100 mL
Trwałość: dobra, około 6-7 godzin

Follow my blog with Bloglovin

11 komentarzy:

  1. Ja jednak zostanę przy klasyku, ponieważ te zbyt douglasowo zioną

    OdpowiedzUsuń
  2. [z FB] Karolina S.28 listopada 2013 22:08

    Szału po tych zapachach się nie spodziewałam - tylko jeden z nich jakoś zainteresował mój nos. Ale czego się tu właściwie spodziewać - w końcu miały zadowolić większą grupę kobiet, które bywają np. w perfumeriach Douglas . Miało być po prostu lekko, zwiewnie i przyjemnie. Więc i element zaskoczenia jest niestety wg mnie nijaki .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 100% mas rację. Tak właśnie miało być.

      Usuń
  3. Szkoda, szkoda... jaśminowe zapowiedzi zawsze budzą moją nadzieję. Klasyku niestety nie znam, bo tuberozy mnie przerażają i je skutecznie omijam. Usilnie natomiast szukam mocnych kwiatów na zimę, białych i 'zielonych'. Help!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim wypadku polecę ten zapach Korsa. :)

      Usuń
    2. Przetestowała dzisiaj "jaśmin" i melduję, że jest to przyjemna, choć niewyróżniająca się kompozycja, która niestety szybko zgasła na mojej skórze. Pozwoliłam sobie też na testy "klasyka" Korsa stojącego po sąsiedzku i... mimo całego bogactwa i mocy tej wody muszę ją zdyskwalifikować - na skórze stała się bardzo gryząca i dusząca, wyszły z niej nuty charakterystyczne dla "Carolina Herrera" Caroliny Herrery. Cudem uniknęłam zaduszenia. (Nawet zabójczy Eden rozwija się na mnie delikatniej)

      Usuń
  4. testowałam tylko jeden z tych trzech zapachów [nie pamiętam który], ale był taki słaby, że nie przekonał mnie bym sięgnęła po resztę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, zgadzam się z Tobą. Ta seria jest słaba, nawet bardzo. Do klasyków się nawet nie umywa. Jaśmin to jedyna pozycja, która "ujdzie".

      Usuń
  5. Polecam wszystkim sexy amber. To na prawdę świetne perfumki i mega kobiece, trwałe i słodziutkie, idealnie na zime, bo przypominają lato i na prawdę chyba każdy je polubi, szaleją za nimi faceci co tez jest wazne. Jasmine mi sie nie podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby podobał się i sprawiał radość osobie noszącej. :)

      Usuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).