Perfumy Cartier La Panthere — z japońską historią w tle... | perfumy i opinie
  • Perfumy Cartier La Panthere — z japońską historią w tle...


Przyznajcie sami, że oczekiwaliście nowej pantery Cartier? Na mojej liście nowości La Panthere plasowała się na pierwszym miejscu. Coś sprawiło, że perfumy mnie zaintrygowały.


Cartier La Panthere i Yamato


Cartier uczynił z tego zapachu swój okręt flagowy - najważniejsze perfumy w ofercie. O tym pisałem już przy okazji zapowiedzi. Po testach nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że Francuzi potraktowali Panterę tak jak 69 lat Japończycy potraktowali dumę swojej marynarki - Yamato. Okręt ten był największym w dziejach świata pancernikiem. W 1945 roku, wobec niechybnej klęski Cesarstwa pod naporem wojsk amerykańskich, Japończycy wysłali Yamato na samobójczą misję. Okręt miał bronić wszystkimi siłami słynnej Okinawy. Niestety, zanim na dobre uruchomiono jego zabójczą artylerię, padł łupem jankeskich samolotów torpedowych stając się jednocześnie ostatnim pancernikiem, który zniszczono w walce. Ten dzień, 7 kwietnia 1945 roku, przyjmuje się za symboliczną datę zmierzchu supremacji pancerników, a początek panowania lotniskowców na morzach i oceanach naszej planety.


Nie wspominam tej historii bez powodu. La Panthere jest takim właśnie Yamato. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wycofanie ze sprzedaży (zatopienie) pod naporem płytkich i łatwych zapaszków (jankeskie samoloty) będzie bardzo szybkie. Myślę, że większość ludzi nie da nawet tym perfumom szansy na na rozpoczęcie olfaktorycznej opowieści (użycie artylerii), nie mówiąc już o zdobyciu serc i nosów (obrona Okinawy).

Jak pachną perfumy Cartier La Panthere?


A La Panthere to piękny szypr. Po śmierci kolekcji Diane von Furstenberg jest jedyną konkurencją dla Eau du Soir i Soir de Lune na półkach polskich perfumerii. Pantera jest jednak szyprem niezwykłym i szlachetnym. Jest w nim sznyt luksusowej skóry znanej z kompozycji Bottega Veneta. Na mszystym podłożu wyrasta zaś nie róża, ani nie jaśmin, a piękna gardenia otoczona skórzanym, nieco rodzynkowym woalem. Zapach jest ambity, ale przy tym trudny i jestem pewien, że nie zdobędzie serc statystycznych klientem perfumerii sieciowych.


Cartier La Panthere rozwija się z mocno białokwiatowego szypru w stronę piżmową, bardziej drzewną i mszystą. Nie haczy przy tym o chemiczne obszary, choć białe piżmo jest wyczuwalne w formie szorstkiej organzy. Nuta suszonych owoców pojawia się w postaci skórzanych rodzynek. Natomiast truskawki i rabarbaru nie wyczuwam w ogóle. Przypominam jednak, że zastosowany w kompozycji octan styrallylu ma łączyć też aromat jabłek i moreli. Jeśli użyto go La Panthere to w ilości znacznie mniejszej niż mchu dębowego, gardenii i białego piżma.


Na jednym z zagranicznych portali widzę jednak, że ludzie oceniają La Panthere jako woń owocową i słodką. W życiu bym na to nie wpadł. Akcenty tego typu to ledwie dodatek do całości, i to dodatek niedosłowny. Nie myślcie, że znajdziecie w nowych perfumach Cartier akcenty rodem z limitowanych wód Escady. La Panthere to woń zawieszona gdzieś między Sisley Eau du Soir i Bottega Veneta Eau de Parfum (czyli z automatu Cuir Amethyste Armaniego).

Cudo w dzisiejszych czasach!


Nuty: mech dębowy, gardenia, piżmo, akord owocowy
Rok premiery: 2014
Twórca: Mathilde Laurent
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana o pojemności 30, 50 i 75 mL (30 mL - 299 zł)
Trwałość: dobra, około 7 godzin

61 komentarzy:

  1. Jeżeli w klimatach Soir de Lune to już wiem że je pokocham, a nawet jakby były do niczego to sama butelka mnie przekonuje do tego żeby je kiedyś kupić:)Już mam tyle chciejstw że chyba muszę częściej grać w Totka...;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam w Totka nie wierzę. Trzeba pracować. Takie życie. :)

      Usuń
    2. MAM PIERWOWZOR (EDT I EDP. WOLE EDT - SUBTELNA ROZNICA POMIEDZY NIMI , ALE JEST) KOCHAM I UZYWAM - NA ZMIANE OD LAT 90 . WYRAFINOWANE JAK Eau du Soir DLA WYMAGAJCYCH;TRWALE JAK "5" CHYBA NAWET I BARDZIEJ. NAJCUDNIESZE PO 5- 6 GODZ.. PELEN BUKIET ROWNIEZ NA DRUGI DZIEN .. SPRAWDZILAM TEZ NOWA "PANTERE "( EDP) . WSPOLNA - OSTATNIA NUTA . NA KONIEC. PRZEZ CHWILE. DELIKATNE. SUBTELNE .PO 3-5 GODZ ZNIKAJA. ALE JAK CARTIER - ZAGADKOWY I BOGATY. U NAS CHYBA NIEDOCENIONY - MOZE ZA TANI ? POZDR

      Usuń
  2. Białokwiatowy szypr? Oj spodziewałam się czegoś innego, ale mimo wszystko czekam tylko na okazję by poznać ten zapach. I jak tylko mi się to uda, to zdam relację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. To dziwne połączenie, ale w fani BV i Sisley powinni się tu odnaleźć.

      Usuń
    2. Wg mnie troszke przypomina Ck Truth :)

      Usuń
  3. Flakon przepiękny :) Może kiedyś, zamiast marzyć o tych perfumach - odłożę na te " marzenia" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto odkładać i zbierać. Flakon kupiony w ten sposób pachnie o niebo lepiej niż butelka kupiona z marszu. Wiem coś o tym. :)

      Usuń
  4. mam już jakiś czas i je oswajam :) Bardzo mi się podoba ten zapach! Flakon to małe arcydzieło ! już dawno nie urzekła mnie tak flaszka perfum !długo się utrzymuje i rzeczywiście jak piszesz zapach się rozwija … :) a truskawki też nie czuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję. Niech się pięknie nosi. :)

      Usuń
  5. Wspaniały, szlachetny, nietuzinkowy zapach dla eleganckich kobiet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 7 słów, które idealnie go opisują.

      Usuń
  6. Na pewno mają w sobie " coś " ;-) W związku z tym, że tygrys króluje w moim życiu, te perfumy właśnie zauroczyły ( tymczasem ) mój wzrok. Tymczasem, bo napewno je kieeedyyyś zakupię. Ewa Marszałek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają, mają. Nawet więcej "cosiów". To naprawdę piękny zapach.

      Usuń
    2. I właśnie przez te " cosie " mam całodobowe dylematy. Bo czasem same chcenie nie wystarczy. Kupiłam już tak wiele " pachnących perełek, że " dość " w moim przypadku nabiera znaczenia... Ewa M.

      Usuń
  7. octan styrallylu a co to takiego ? :) Flakon jest tak drapieżny i z takim charakterkiem że zapach może być jedynie zdumiewający i porywający :) Nie znam jeszcze zapachu ale na pewno poszukam i sprawdzę zresztą recenzja zachęca do tego bo nota8,5 mówi sama za siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ponoć nowy, syntetyczny związek chemiczny. Nie wąchałem w postaci czystej, więc nic więcej powiedzieć nie mogę.

      Usuń
  8. Mnie flakon zupełnie nie ujął, ale skórzana nuta rodem z Cuir Amethyste - owszem. Sisley Eau du Soir nie bardzo jest w moim guście, ciekawość jednak rozbudzona, więc - do koszyka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, jak będę wrażenie po testach. Ciekaw jestem jak ułoży się na Twojej skórze, i w którą stronę popłynie.

      Usuń
  9. Pantera się do mnie dopiero zbliża - poznam za kilka dni i pomimo małych obaw przed owocowymi brzmieniem jestem ciekawa. Twoja recenzja dowodzi, że powinno być interesująco - podłoże z mchu i skórzane tony zachęcają , a znajomy nos mówił, że powinno być bardziej niż OK ;) Czekam zatem - powiedzmy, że spokojnie ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam owoców naprawdę nie ma. Nie wiem skąd ludziom ten pomysł w ogóle do głowy przyszedł. Chociaż nie, wiem. To pewnie przez opis tego octanu, który jest definiowany jako mieszanka rabarbaru, truskawki, moreli i jeszcze jakichś owoców.

      Usuń
    2. Jabłek! Ona się ich boi w perfumach jak ognia - ale zdziwię się, jeśli faktycznie będą wyczuwalne. Troy

      Usuń
    3. To jest naprawdę niezły zapach i pomijając obawę przed nutami owocowymi, które można wyczuć albo i nie sądzę, że spodoba Ci się Violu a mówi mi to nie tylko mój nos ;) Poczekam jednak na werdykt i jestem go ciekaw.
      Wojtek

      Usuń
  10. Zapach nietuzinkowy, lekko szyprowy, mega elegancki!! Faktycznie między Eau du Soir a Bottegą Venetą, tylko bardziej zwiewne. Bardzo też eleganckie, lekko zmysłowe.
    Boję się że niestety prze Polki nie zostanie doceniony tak jak na to zasługuje.... :(
    Mógłby być trochę bardziej trwalszy, choć to tylko pierwsze wrażenie, właśnie jutro robię drugie odejście a potem zakup, bo kupię z pewnością bo nie daje o sobie zapomnieć!!!!!
    Gracja1311

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam opis i w połowie nie zgodzę się, że ten zapach nie zdobędzie serc Klientów Perfumerii sieciowych, myślę, że już zaczął je zdobywać, dla mnie to miłość od pierwszej aplikacji i sama już sprzedałam nie jedna sztukę w pracy:) jest piękny i uzależniający:)
    Pozdrawiam serdecznie Justyna

    OdpowiedzUsuń
  12. zgadzam się z opiniia ,ze pewnie jest za "mało plastikowy" żeby się u nas spodobal , Ja z checia go sprawdze bo uzywalam starej Panthery pare lat i była piekna i bardzo trwala. Lubie jak perfumy sa trwale- kto zresztą nie lubi :) moje przeczucia się jednak niestety sprawdzily - sadzac po Twojej opinii - nie będzie to pewnie hit ale swoje grono zwolenniczek pewnie znajdzie :) Jeżeli chodzi o Cartiera to przynajmniej dla mnie , najpiękniejsze perfumy tworzyl już bardzo dawno i była to wlasnie stara Panthera i stary Must de Cartier / butelka zrobiona na kształt zapalniczki , ciemno czerwone szklo ze zlota gora , calosc w skórzanym etui,, trwalosc powalajaca wprost/ Czekalam na twoja opinie o nowej Pantherze, sprawdze ale pewnie nie kupie a co za tym idzie zaoszczedze na inne :) pozdrowionka !

    OdpowiedzUsuń
  13. p.s flakon nie jest zly ale poprzednie z korkiem w kształcie glowy pantery lub z pantera z krysztalu siedzaca na korku /ten mam/ były chyba fajniejsze , Ale to sa zupełnie inne perfumy to i flakon inny .

    OdpowiedzUsuń
  14. Marcinie masz rację nie ma to jak praca, ale w międzyczasie graj w Lotka, ja przepracowałam 10 lat w kolekturze i nawet nie wiesz ilu szczęśliwcom gratulowałam!!!.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zwykle niezwykłe porównanie :) Jeśli mają w sobie coś z Soir de Lune i Bottega Veneta, to już wiem bez wąchania, że mi się spodobają :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Flakon przyciąga spojrzenie, wygląda bajecznie..Sadząc po nutach zapach nieziemski.Kusi,jednak cena ich , jak dla mnie chwilowo przystopowuje pragnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Katarzyna Sobótka17 marca 2014 15:01

    Przyznam, że wstawki graficzno zdjęciowe w notce działają na moją wyobraźnię - od razu bardziej plastyczne wizje roją się w mojej głowie na temat danego zapachu ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Patrzę, patrzę na ten flakon i nie potrafię się nim zachwycić, ale może w rzeczywistości jak będę go miała w ręku zrobi wrażenie.
    Po Twojej opinii i ocenie jestem ciekawa zapachu, tak więc nie omieszkam go poznać :)

    czarna :)
    fb Karola M.

    OdpowiedzUsuń
  19. Flakonik wspaniały. :) Przypomina mi jak się tak w niego wpatrzę kryształową pantery głowę. Nie wiem co z zapachem, bo niby mi pasuje, aczkolwiek musiałabym go poczuć, aby móc powiedzieć czy to jest akurat ten. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. wlasnie wrocilam z Douglasa gdzie miałam okazje poznac tan nowy zapach Cartiera. butelka na zdjęciu wygląda jeszcze w miare ale na "zywo " jest okropna - ciezki szklany kloc ! Nijak się ma do gracji pantery - raczej do ciezkosci spasionego kota .zapach zeczywiscie ma nutke z Eau de Soir Sisleya . można powiedzieć ze jest ok ale nie powalil mnie.. Szczerze mowiac to jestem zawiedziona.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tu nie chodzi przecież o żywą panterę wprost z Animal Planet, ale o nieśmiertelną biżuterię Wallis Simpson! toż to ikona Art-deco! musi być trochę geometryczna , kubiczna, ciosana w krysztale.

      Usuń
  21. Jestem wielką fanką Bottegi. Lubię perfumy "z pazurem", a ten tak się zapowiada. W weekend idę na testy do Douglasa.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepiękne!!! U mnie "w zapachowych wspomnieniach" gdzieś między Palomą Picasso,Magie Noire Lancome'a , (mniej ale za to zawsze na toaletce ) Perles de Lalique i Chanel no 19 (na szczęście Carthier jest "łatwiejszy") - jak dla mnie zdecydowanie z nich najlepszy. A że nie przypadnie do gustu większości to i dobrze - jedyne niebezpieczeństwo jest takie, że będzie trudniej dostępny.Wrażenia po teście i zakupie utwierdzają mnie z każdą minutą w przekonaniu że te perfumy dla wielbicieli mchu są MOCNO nietuzinkowe, bardzo "charakterne" jak to koty, o "ostrych rysach", pięknie się rozwijają, intrygują też otoczenie gdyż są zdecydowanie odmienne od dominujących trendów "drogeryjnych" i faktycznie mogą być okrętem flagowym gdyż raz poznane są w 100% rozpoznawalne dla nosa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziś własnie testowałam Pantherę i przyznam, że mnie urzekła i zaintrygowała. Niestey z nadgarstka już się zmyła, ale wciąż wącham z rękawa i apaszki - pani była tak miła, że wypsikała mnie obficie:-) Bardzo proszę, o poradę, ponieważ mój zmysł węchu jest niestety tak słabo rozwinięty, że niektórych zapachów nie wyczuwam wcale :-( Czy ten zapach nadaje się w ogóle na wiosnę i na dzień do biura? I to co mnie jeszcze powstrzymuje przed zakupem - odnoszę wrażenie, że to zapach dla kobiet po 40 -45 roku zycia. Ciekawa jestem Waszego. Pozdrawiam serdecznie. Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo. Pantera zastosowana w małej ilości nada się do biura i na wiosnę. W większej będzie odpowiednia na wieczór lub zimniejsze dni. I nie, nie uważam, że to zapach dla kobiet 40-45.

      Usuń
    2. dziękuję:) Idę dziś kupić małą "odlewkę" i zobaczę jak będę się czuć z Panterą. Test nadgarstkowy to jednak dla mnie za mało. Magda

      Usuń
  24. Dobry wieczór :) Chciałam podzielić się moimi wrażeniami na temat tej perfumy. Moim numerem jeden w tym momencie jest Angel klasyczny TM. Kocham go obłędnie, chociaż nie używam go w każdej okoliczności przyrody, bo nie do każdej sytuacji się nadaje. Dzisiaj, po zapoznaniu się z La Panthere, odnoszę wrażenie, że Angel jest, w porównaniu (a porównanie łatwe nie jest bo są to zupełnie inne kompozycje zapachowe!), kanciasty i głośny...La Panthere jest arcydziełem, ale tak jak Pan Budzyk napisał, nie wiem, czy zdobędzie serca klientów nawykłych często do niewyszukanych i niedopracowanych zapachów. To nie jest zapach łatwy, fakt. Ale jest niezapominany. Bardzo delikatny, ale trwały (wyczuwam go od ponad 7h). Nadaje się raczej do zwiewnych sukienek i delikatnej biżuterii. Sam w sobie jest biżuterią. Niestety, dosyć drogi. Ciekawa jestem, ile 50ml kosztuje w Polsce. W Lizbonie ok 82 eur. Polecam zapoznać się z tym pięknym zapachem! Pozdrawiam! xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce w Douglasie 50 ml kosztuje 399 zł. Ja się skusiłam :-) Choć miałam mocne postanowienie kupić świeży, wiosenny zapach, to jednak po wielu testach żaden nie przypadł mi do gustu. Świeże, cytrusowe, czy wodne zapachy to jednak nie moja bajka, a Panthera po prostu nie dawała o sobie zapomnieć. Więc mam ją i jestem nią zachwycona. Jest nietuzinkowa i wyrafinowana, zmysłowa, według mnie jednak ma w sobie coś ciepłego czy słodkiego, ale bynajmniej nie pachnie jakoś cukierkowo, czy przytłaczająco, tylko pięknie. Owoców nie wyczuwam żadnych. Butelka to arcydzieło, czego nie oddają zdjęcia. Pozdrawiam Magda

      Usuń
    2. Natalia, z całym szacunkiem, ale wyraz"perfumy" występuje tylko i wyłącznie w liczbie mnogiej. A Panthera jest bardzo pięknym zapachem. Pozdrawiam

      Usuń
  25. Dobry wieczór :) Chciałam podzielić się moimi wrażeniami na temat tej perfumy. Moim numerem jeden w tym momencie jest Angel klasyczny TM. Kocham go obłędnie, chociaż nie używam go w każdej okoliczności przyrody, bo nie do każdej sytuacji się nadaje. Dzisiaj, po zapoznaniu się z La Panthere, odnoszę wrażenie, że Angel jest, w porównaniu (a porównanie łatwe nie jest bo są to zupełnie inne kompozycje zapachowe!), kanciasty i głośny...La Panthere jest arcydziełem, ale tak jak Pan Budzyk napisał, nie wiem, czy zdobędzie serca klientów nawykłych często do niewyszukanych i niedopracowanych zapachów. To nie jest zapach łatwy, fakt. Ale jest niezapominany. Bardzo delikatny, ale trwały (wyczuwam go od ponad 7h). Nadaje się raczej do zwiewnych sukienek i delikatnej biżuterii. Sam w sobie jest biżuterią. Niestety, dosyć drogi. Ciekawa jestem, ile 50ml kosztuje w Polsce. W Lizbonie ok 82 eur. Polecam zapoznać się z tym pięknym zapachem! Pozdrawiam! xxx

    OdpowiedzUsuń
  26. Zapach inny niż wszystkie - jak dla mnie bynajmniej, uważam Marcinie że na pewno zdobędzie serca klientek ale tylko tych które znają się na sztuce zapachu :) jak dla mnie bobma elegancji i uwodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosba do pani Natalii Telegi- Soares: nalezy pisac i mowic te perfumy a nie ta perfuma,przyznam ze zawsze cos mi zgrzyta kiedy czytam recenzje i widze takie byki.

      Usuń
  27. Zapach któremu trzeba dać szansę.I...albo pokochasz albo znienawidzisz.To nie jest zapach dla młodych niewinnych dziewcząt.To zapach dla kobiety dojrzałej i pewnej siebie.Twardo stąpającej po ziemii,która wie czego chce i musi to mieć.W pierwszym "niuchu"wydał mi się ciężki i jakiś taki starodawny.Ale intrygował mnie.
    Z każdym kolejnym psiknięciem odkrywałam go na nowo.Wwąchiwałam się w niego i stawał się coraz piękniejszy,wyrafinowany,dodawał mi w sexapilu.Zakochałam się w tym zapachu dopiero po długim czasie testowania.Fascynujący i piękny.Uzależniający.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dlaczego Te perfumy pachną mi identycznie jak jakieś z lat 80 / bodajże kupowane w drogeryjnym sklepie Reve/ ? Nie pokocham

    OdpowiedzUsuń
  29. tzn perfumy o nazwie Reve

    OdpowiedzUsuń
  30. właśnie dziś je próbowałam i od 5 godzin czuje, są niespokojne inne uwielbiam takie zapachy

    OdpowiedzUsuń
  31. Właśnie dzisiaj dokonałem zakupu. Jestem zachwycona. Polecam. Elegancko, spokojnie ale jednak drapieżnie jak ktoś to ujął wcześniej. Dzięki Marcinie za profesjonalizm który motywuje do dobrych wyborów.

    OdpowiedzUsuń
  32. Dokonalam ... miało być .... czeski błąd ...pozdrawiam mpi

    OdpowiedzUsuń
  33. Jako konsultantka i pasjonatka zapachów powiem że jest to jeden z nielicznych zapachów, jaki mnie zachwycił i bardzo często go polecam :) Sprzedaje się dobrze, chyba najlepiej ze wszystkich Cartierów.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ostry, mocny, rozszerzający nozdrza, przyciągający uwagę, bardzo wyczuwalny. Ciepły, otulający na jesień i zimę. Słodycz tego zapachu nie przypomina waty cukrowej czy też dojrzałych owoców, lecz jest jakby ziemista, przygaszona, chłodna. Ten zapach należy stosować tylko w niewielkich ilościach. Obawiam się jednak, że używanie go do pracy będzie ryzykowne i spowoduje u współpracowników ból głowy już przy samym wejściu do niej a mężczyźni uznają, że wylałam na siebie cały flakon a szkoda, bo szukam nieustannie zapachu, który wystarczy raz psiknąć rano, by zostawiał za mną tzw. "ogon" przez cały dzień bez konieczności dopsikiwania (ten zapach wydaje się być takim). No cóż chyba właśnie te zapachy ambrowe, piżmowe, waniliowe mają to do siebie, że są długotrwałe. Ja jednak preferuję zapachy krystalicznie czyste i przejrzyste jak świerze pranie. Dla mnie nie jest to zapach na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  35. Używam go od kilku dni. Zapach pięknie się rozwija, jest niezwykle wytworny i bardzo pociągający. Po godzinie zdecydowanie delikatniejszy i mniej wyczuwalne są mocne nuty. Przywołuje tęsknotę za podróżą i chęcią odważnych zmian. Piękny i ponadczasowy.

    OdpowiedzUsuń
  36. a dla mnie jest smakowity i sycący. po spożyciu czułam jak mój brzuch pęka przez cały dzień. znaczyć trwały

    OdpowiedzUsuń
  37. Na perfumy te trafiłam szukając jakiegoś eleganckiego zapachu z klasą, z nutą słodyczy ale takiej subtelnej.Gdy po raz pierwszy powąchałam te perfumy, przywołały mi sie wspomnienia z dzieciństwa gdy moja babcia miała podobnie pachnące perfumy w takiej malutkiej, zdobionej buteleczce. Teraz flakonik jest w moim posiadaniu i po wyciągnięciu koreczka jeszcze czuć ten zapach! Co do perfum są one piękne, retro z klasą, na mojej skórze to przydymiona, zasuszona róża zatopiona w piżmie. Niestety póki co nie mogłabym ich nosić, są jakies takie zbyt poważne, zbyt dostojne. Ale może kiedys po nie sięgnę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam wodę perfumowaną Diane von Furstenberg i obecnie wskoczyła do mnie La Panther...i hmmm...jak dla mojego nosa to tak samo pachną. La Panther jest lżejsze w otwarciu.

    OdpowiedzUsuń
  39. Od kiedy skończyłam 18 lat używałam perfum Chanel No.19, a na wieczorami Clinique Aromatics. Szukałam perfum, których mogłabym używać na zmianę z "19-stką", ale niestety nie mogłam znaleźć żadnych, które by mi pasowały... A to zbyt kwiatowe, a to zbyt chemiczne , a to zbyt duszące, a to zbyt tandetne....Szukałam i szukałam i nic nie mogłam znaleźć. Aż pewnego dnia kupując mojemu partnerowi jego ukochane Dior Eau Sauvage, pani w perfumerii dodała mi próbkę Cartier La Panthere... Od pierwszego użycia wiedziałam, że to jest TO ! Dla bezpieczeństwa kupiłam je dopiero po zużyciu całej próbki i absolutnie nie żałuję. Jedyne w Pana recenzji z czym nie mogę się zgodzić to trwałość perfum- ja czuję je na sobie znacznie dłużej niż 7 godzin.
    Pozdrawiam, Anka

    OdpowiedzUsuń
  40. Na pewno kupie flakonik tych perfum jak skoncze 60- tkę, ale to bedzie dopiero za 30 lat...

    OdpowiedzUsuń
  41. Wczoraj przeczytałam recenzję, znalazłam La Panthere w dobrej cenie, w sklepie internetowym i już dzisiaj mogę się nim cieszyć :) Przyznam, że nigdy dotąd nie używałam perfum choć trochę podobnych zapachem do tych. Lubię dolce&gabbana the one, Dolce&Gabbana nr 3, Gucci Guilty.. Ale do tych się muszę przyzwyczaić, oswoić się z nimi. Mimo że mam pracę biurową to chyba do pracy się nie nadają, ewentualnie zimą ale latem na co dzień raczej nie pasują. Moim kolejnym zapachem będzie Dolce&Gabbana Desire, na pewno szybciej bym się z nimi oswoiła ale... lubię eksperymentować dlatego nie żałuję zakupu.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).