Dior Fahrenheit Le Parfum — wytrawny rum | perfumy i opinie
  • Dior Fahrenheit Le Parfum — wytrawny rum

Perfumy marki Dior znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl



Kolejna wariacja na temat legendy męskich perfum nosi nazwę Fahrenheit Le Parfum.


Pachnie dobrze. Ba! Nawet bardzo. Jest to woń raczej wytrawna, nieco pudrowa i drzewna. Nutą główną wciąż pozostaje fiołek, ale wtóruje mu rum i pylista, mocno zdrewniała wanilia. A jak rum to nie mogę opędzić się od skojarzeń z wysmaganą słońcem i słoną wodą drewnianą burtą statku. Podświadomość podpowiada zaś, że pod podkładem wiozą sporo przypraw. Główny akcent położono jednak na drzewne fiołki, żebyście nie myśleli, że jest inaczej. To Fahrenheit przede wszystkim. 


Wersja Le Parfum została jednak pozbawiona nuty lawendowej, która szlifowała klasyczną odsłonę tych perfum. W ogóle Fahrenheit w nowym wcieleniu wydaje się wonią nieoszlifowaną, surową, nieco modernistyczną. Konstrukcja perfum sprawia wrażenie tworzonej z grubo ciosanych elementów.

Na początku pojawia się nuta lukrecji, acz zestawienie z cytrusami i jakąś żywicą niweluje jej anyżowaty aromat. Wciąż jednak trudno jej nie dostrzec. Elementów zamszowych nie dostrzegam, ale prawdopodobnie to one odpowiadają za trochę żywiczny i animalny klimat pierwszych faz kompozycji. Tworzenie akordu zamszowego to sztuka perfumeryjna, wyrażenie emocji i skojarzeń, ponieważ z zamszu naturalnego nie otrzymujemy żadnych pachnących składników.


Wiele osób, portali i blogów określa Fahrenheita Le Parfum jako zapach słodki i waniliowy. Muszę wyraźnie zaprotestować i powiedzieć, że do rumowego Amena nie jest on podobny. Dior postawił na słodycz łamaną i niedosłowną, drzewną i raczej przewrotną. Zresztą ja nawet nie potrafię sobie wyobrazić słodkiego Fahrenheita.

Myślę, że fani klasyka sięgną po tę wersję. Jest naprawdę udana, choć za bardzo surowa. Z drugiej strony można to traktować jako ukłon w stronę fanów jednonutowych propozycji perfumeryjnej niszy. No i zachwyca trwałością.


Nuty: zamsz, mandarynka, lukrecja, wanilia, fiołek, rum, kumin, kolendra, paczula
Rok premiery: 2014
Twórca: Francois Demachy
Cena, dostępność, linia: 429 złotych za 75 mL
Trwałość: świetna, powyżej 12 godzin

18 komentarzy:

  1. Jestem wielbicielką klasyka i chociaż ostatnie wariacje od ukochanego Diora właściwie mnie wyłącznie rozczarowują, mam nadzieję, że tu będzie dobrze - na pewno się z nim zapoznam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. On w ogóle nie jest słodki i za Chuny ludowe nie czuje tu wanilii a drewienka nadpalone bardziej

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  3. Nuta rumowo-koniakowa jest w tej wersji bardzo ale to bardzo przyjemna.

    Raf

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię klasycznego Fahrenheita - nic mi w nim nie przeszkadza i tak jest również w tej odsłonie.

    OdpowiedzUsuń
  5. mój znajomy ma te perfumy i trzeba przyznać , że zapach ponadczasowy, pociągający i trwały.

    OdpowiedzUsuń
  6. [z FB] Wojtek W.6 marca 2014 16:44

    mnie pasuje ale dopiero po jakichś 2h od aplikacji - wtedy zanika słodycz, która początkowo mocno mi przeszkadza

    OdpowiedzUsuń
  7. [z FB] Andrzej T.6 marca 2014 16:44

    nie jest źle ale szału nie ma - bliżej mi jednak do klasyka

    OdpowiedzUsuń
  8. [z FB] Grażyna J.6 marca 2014 16:44

    zauważyłam pewną prawidłowość - jeśli polubię klasyka, to kolejne wersje go nie detronizują

    OdpowiedzUsuń
  9. lukrecja - jak ja uwielbiam tę nutę w perfumach, sprawia, że najbanalniejsza kompozycja zyskuje charakter.

    a jeśli chodzi o samego Farenheita, to wersji le parfum nie poznałam jeszcze, podobnie jak Aqua Farenheit, ale ta druga wariacja ma genialną reklamę z mężczyzną na klifie, która kojarzy mi się z obrazem 'wędrowiec ponad morzem mgły' Caspara Davida Friedricha. to taka ciekawostka ode mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie...to jest niesprawiedliwe!! Ja chce recenzje Poison Diora!! Ciagle Fahrenheit i fahrenheit...no nie! Ja protestuje!
    - protestuje z Moskwy oczywiscie - K :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie Poison, ale w kwietniu dopiero tak sobie myślę. W marcu mam w planach jeszcze dwa-trzy inne zapachy Diora. :)

      Usuń
  11. Ale nuty zapachowe rum, wanilia, fiołek co za połączenie.....a ten flakon, recenzją zaciekawiłeś mnie tym zapachem, tylko co mi po nim, jak go i tak nie kupię.....

    czarna:)
    fb Karola M.
    fb Karola M.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziekuje Marcinie.
    - Serdecznosci z Moskwy - K.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeden zapach powinien nazywać się Fahreinheit i tylko jeden.jeżeli cokolwiek tam zmieniono to powinni zaprojektować inny nowy flakon i znależć nową nazwę.Znamy już filmy Szczęki 1,Szczęki 2,Szczęki 3.Albo napisy na plakacie film twórców fimu X itp.To jakaś podła oszczednośc marketingowa i próba jechania na popularności lub sukcesie pierwowzozu.To po pierwsze nie jest uczciwe, a po drugie jest w złym stylu.Firmy reprezentujące pewien poziom tego nie robią.wyobraźcie sobie Nasomatto Black Afgano sport lub tym podobną tandetę.Żal mi tych chciwych czy biednych ludzi, że nie stać ich na nową wyjątkową kompozyję,nowy flakon i nową nazwę, co stroją z uporem swoja głowę w uwiędłe już i niemodne laury.j
    Ja na pewno takiego Diora nie kupię nawet gdyby był dobry ,bo domy mody mają kreować sztukę perfumeryjną a prawdziwi artyści nie malują "Damy z łasiczką 2",czy "Bitwy pod Grunwaldem extreme" to chwyt dla taniej klienteli.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja poczułem się oszukany przez firmę CHRISTIAN DIOR od lat używam klasycznego Fahrenheita z nutą świeżych owoców melonu a tym razem kupiłem perfumy i w zapachu uderzyła mnie porażka, Coś komuś nie wyszło... Ktoś czegoś nie dopełnił... a że wyprodukowana wadliwa partia towaru jest spora to usiłuje się wcisnąć klientom kit o drewnianej nucie wanilii i o spoconym marynarzu nasiąkniętym tanim rumem. Ja drodzy Państwo tego nie kupuję. Nie robi się takiego dziadostwa. Należało zmienić opakowanie i nadać inna nazwę. Dla mnie jest to Francuskie a należało by powiedzieć bardziej dosadnie FRANCOWATE Oszustwo...!!! Ostrzegam użytkowników starego dobrego Fahrenheita, Zanim kupisz odkręć butelkę i powąchaj czy zapach, który znasz od lat nie jest przypadkiem francuską niedoróbką lub tanią chińska podróbką.
    Wieloletni użytkownik i miłośnik klasycznej nuty Fahrenheita o zapachu świeżego melonu.
    Pozdrawiam zapachowych forumowiczów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Straszny śmierdziel dla geriatrii 50+... Swego czasu dało się go wyczuć niemal wszędzie. Brutalny, silnie pieprzowy zapach, którego głowa przyprawia mnie o mdłości. Nie poujmuję tego zbiorowego zachwytu na Farenheit i to w każdej jego odsłonie, a mój gust wcale nie jest odmienny od mainstreamu. Niemniej Farenheit nigdy mnie nie zachwyci, no może gdy osiągnę rzeczone 50+...

    OdpowiedzUsuń
  16. O gustach się nie dyskutuje :) Dla mnie numer 1 wśród męskich perfum, mój mąż pachnie nim na codzien i chyba nigdy mi się nie znudzi, i wcale nie ma tu mowy o +50 :p tylko +20. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).