[NEWS] Armani Code Ice | perfumy i opinie
  • [NEWS] Armani Code Ice

Po bardzo dobrym Eau d'Aromes marka Armani lansuje jeszcze jedną propozycję na lato o nazwie Code Ice.


Perfumy mają wejść do stałej oferty i zadebiutować na światowych półkach już w kwietniu. Co oczywiste, będą lżejszą, letnią interpretacją klasyka z 2006 roku. Z rzeczy istotnych warto wspomnieć, że w nutach poczujemy miętę, cytrynę i imbir, którym wtórować będzie imbir i lawenda. Bazę ukuto z akordów drzewnych, oby niezbyt chemicznych.

Armani Code Ice to woda toaletowa dostępna w trzech pojemnościach: 50, 75 i 125 mL. Twarzą zapachu jest Chris Pine.

5 komentarzy:

  1. Nie do końca jestem przekonany , czy robienie miliona odmian danego zapachu to krok w dobrą stronę. A już wypuszczanie tryliona zapachów raz po raz to już przegięcie . Coś co jest robione na hura nigdy nie jest dobre .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kto powiedział ze zapach zrobiono na hura? a po pierwsze na hura mozna stworzyć cos lepszego niz cos co tworzone jest przez długi czas..

      Usuń
  2. Widać tonący brzytwę chwyta ;) Ewa Marszałek

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Anonimowym, ale cóż zrobić, ostatnimi czasy jest to zjawisko już tak powszechne, że chyba na stałe wpisze się w marketingowy trend i będą wyciskać z jednego bestselleru tyle ile się tylko da, bazując na wyrobionej pozycji klasyka. Oczywiście działa to też w drugą stronę i osoby nie lubiące klasyka po tę nową wersję nawet nie sięgną, i to może łatwo ciekawe wariacje zgubić, jak w przypadku zapowiadanej ostatnio przez Marcina nowej odsłony Euphorii, która za pewne obroniłaby się sama, a tak straci uwagę osób, które klasycznego słodziaka znieść nie mogą.

    A co do Armani Code Ice to podoba mi się połączenie imbiru, mięty i lawendy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie! Jakkolwiek my, wielbiciele perfum, byśmy nie kręcili nosami z marketingowego punktu widzenia to jest maszynka do kręcenia pieniędzy (wyrobiona marka, opakowanie, wprowadzane są tylko drobne zmiany). Jeśli chodzi o Code to ani oryginał, ani żaden późniejszy flanker nie zawładnął moim nosem.

    Raf

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).