LEKCJA MAGII, czyli składniki syntetyczne w perfumach | perfumy i opinie
  • LEKCJA MAGII, czyli składniki syntetyczne w perfumach


Składniki syntetyczne to clue współczesnej perfumerii.


Nie mają może tak poetyckich i luksusowych nazw, ale ich zapach daje "Nosom" niemal nieograniczone możliwości tworzenia nowych perfum. Morze, rum, figa, czerwona porzeczka, arbuz - to wszystko zawdzięczamy syntetykom.

Pierwszym zapachem w historii perfumiarstwa, w którym wykorzystano nienaturalny składnik jest Fougere Royale marki Houbigant z 1882 roku. Użyto w nim syntetycznej kumaryny, która pachnie słodkim sianem. Związek ten aż do dziś jest jednym z najbardziej znanych w perfumach. Najłatwiej wyczujemy go w Thierry Mugler Angel, gdzie odpowiada za przewrotnie słodki aromat nut serca (na równi z etylomaltolem).


Krokiem milowym dla sztuki perfumeryjnej okazały się jednak aldehydy. Legendarnej No. 5 nadały kwiatowo-szampańskiej i metalicznej nuty. Prawda jest jednak taka, że rodzajów aldehydów jest mnóstwo. I pachną naprawdę różnie. Niektóre świetnie imitują woń świeżo pieczonego chleba (np. Serge Lutens Jeux de Peau), inne skutecznie udają kwiaty, z którym nie można wydrzeć zapachowych esencji - bez lub konwalię. Jeśli jednak lubisz je w klasycznym wydaniu to przetestuj White Linen i Estee od Estee Lauder, Hermes Amazone oraz Lanvin Arpege.

Od kilkudziesięciu lat w światowej perfumerii obserwujemy trend zastępowania składników naturalnych ich syntetycznymi odpowiednikami. Zazwyczaj ma to związek z dbałością o środowisko. Nie wolno używać składników zwierzęcych, których otrzymanie spowodowałoby cierpienie zwierząt. W ten sposób z warsztatu perfumiarza wypadł cywet i piżmo. Nie stosuje się też ambry, która co prawda jest składnikiem wymiotów kaszalota, ale jej cena osiąga dziesiątki tysięcy dolarów za kilogram. Coraz rzadziej stosuje się naturalne esencje z zagrożonych gatunków roślin - drzewa sandałowego, cedru libańskiego i drzewa agarowego.


Trend ten może wydawać się zagrożeniem dla piękna i głębi perfum, ale doświadczenia ostatnich lat pokazują, że chemicy i perfumiarze byli i są w stanie opracowywać godne zamienniki. Norlimbanol, Costausol i Pyralon to przykładowe trzy chemiczne związki, które świetnie zastępują naturalne, zwierzęce składniki. Wąchając współczesne wersje Chanel Coco, Guerlain Shalimar, Amouage Gold czy Obsession od Calvina Kleina możemy dojść do wniosku, że fani głębokich, zwierzęcych woni nie są skazani na zmianę swoich preferencji. Oprócz tego opracowano kilkaset odpowiedników samego piżma o zbiorczej nazwie "białych piżm". Poza funkcją zapachową (zazwyczaj pachną pudrowo i mydlano, choć niezbyt intensywnie) mają też za zadanie utrwalać perfumy. Z tego powodu są obecne w niemal każdych nowych perfumach wprowadzanych na rynek. Dodatkowo, w wielu produktach są wyczuwalne solo. Za szczytowe osiągnięcie tej grupy uważane są zwyczajowo Narciso Rodriguez Eau de Toilette oraz Eau de Parfum.

Chemia przychodzi z pomocą również wtedy, kiedy natura jest bezradna. Zapach morza w perfumach to między innymi zasługa cząsteczki o nazwie Calon, zsyntezowanej pod koniec lat 80. Znajdziemy ją w Davidoff Cool Water, Dolce & Gabbana Light Blue i Trussardi My Land. Do wszystkich kompozycji wnosi świeży, wodny i nieco słodki akcent. Aurantiol z kolei imituje woń kwiatów lipy, którymi pachnie L'Artisan La Chasse au Papillons oraz Belive Britney Spears.



Czasami jest też tak, że syntetyki są łatwiejsze w użyciu i bezpieczniejsze dla skóry. Tak jest np. w przypadku Hedionu. To związek, który udanie imituje woń absolutu jaśminu, który w dodatku jest bardzo drogi. Dziś jest jedną z najczęściej stosowanych syntetycznych cząsteczek w warsztacie perfumiarza i to zarówno w niszy, jak i na półkach sieciowych perfumerii. Hedion odnajdziemy w Comme des Garcons Odeur 53, Dior J'adore Voile de Parfum oraz Elie Saab La Parfum.

Największym sukcesem chemii w dziedzinie perfum są jednak zamienniki naturalnych drzewnych esencji. W tym wypadku można śmiało powiedzieć, że nauka wygrała z naturą w sposób spektakularny. Sam olejek z drewna sandałowego może być zastąpiony przez kilkanaście innych składników, które perfumiarz może wybierać w zależności od efektu, jaki chce osiągnąć. Szykowny Ebanol, kremowy i bogaty Javanol, zmysłowy Okoumal to tylko trzy przykładowe molekuły, które godnie zastępują ten olejek. Gdzie ich szukać? Estee Lauder Sensuous, Serge Lutens Santal Majuscule, Versace Crystal Noir. Dziś większość nut drewna sandałowego w perfumach pochodzi od składników syntetycznych.

Cashmeran.

Perfumiarze i chemicy mogą nawet stworzyć roślinę, której w naturze nie ma. Taka jest historia drzewa kaszmirowego. To znana i lubiana nuta drzewna, która jednak nie jest podobna do żadnej innej esencji. Chemicy stwierdzili więc, że wymyślą hipotetyczne "drzewo kaszmirowe", które ma przypominać aromat ambry, cytrusów i wełny. Tak naprawdę jest to związek chemiczny o nazwie Cashmeran. Pachnie upojnie i zmysłwo. Znajdziemy go w Precius Ramona Molvizara, Alien Essence Absolue Muglera, Halle Berry Reveal i La Prairie Midnight Rain.



Ale na tym nie koniec. Chemia dała możliwość zatrzymania w perfumach najdziwniejszych i najbardziej nietypowych nut na świecie. Cóż bowiem może się równać z prochem strzelnicznym w Comme des Garcons Amazingreen, winylem z YSL Parisienne L'Essentiel, czarnym tuszem w Byredo M/Mink czy asfaltem w Bvlgari Black. To czysta awangarda.

W dzisiejszych czasach syntetycznych związków zapachowych nie tworzy się, aby zastępować drogie składniki tańszymi. Niektóre syntetyki są nawet cenniejsze niż naturalne olejki i absoluty. Warto się z nimi zapoznawać, gdyż to właśnie jest przyszłość sztuki perfumeryjnej.

24 komentarze:

  1. Ja czuję w Obsession jakąś megasyntetyczną wanilię pośród tych wszystkich przypraw i ambry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obsession to zapach, który przeszedł w swojej historii wiele zmian formuły. Być może nowsze wersje pachną w ten sposób. Ja, niestety nowej wersji nie wąchałem.

      Usuń
  2. [Moja opinia na temat] Dla mnie nie ma znaczenia czy składniki są naturale czy są wytworem nauki, dopóki dopóty te drugie świetnie odwzorowują te pierwsze. A chemia pokazuje wielokrotnie, że ma moc, bo bez niej trudno by wyobrazić sobie powstanie jakichkolwiek perfum, bo każde z nich są jedak dziełem przynajmniej po częsci reakcji chemicznych. Jako fanka aldehydowych woni nie mam nic przeciwko używania syntetyków, byle były one bardzo dobrej jakości.

    [O tekście] Właśnie takie teksty podobają mi się najbardziej, wnikliwe, ciekawe i poparte wiedzą bardzo specjalistyczną. Tak trzymaj! I przypominam do znudzenia, że czekam na tekst o balsamie tolu.

    Cieplutko pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Takie teksty mają jedną wadę - długo się je pisze... Stąd trudno znaleźć pokłady chęci na pisanie. Bodziec musi być silny np. Harper's Bazaar. :)

      Usuń
    2. Absolutnie popieram Magdalenę. ;) Po takich tekstach widać, że ten blog wyróżnia się na tle innych. ;)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe. Dziekuje.
    Panie Marcinie, mam pytanie. Otoz wiele marek perfum ma w sobie to "cos", co wyroznia dana marke. Chodzi mi o to, ze np. czesto nie jestem w stanie odgadnac zapachu, ale firme zazwyczaj rozpoznaje, szczegolnie stare firmy. A moje pytanie brzmi, jak to sie robi? Czy dodaje sie do zapachu jakis skladnik bedacy wyroznikiem czy tez inaczej sie tworzy te wyjatkowosc?
    Dodam, ze 'wyrozniki' niektorych firm powoduja u mnie bol glowy albo rozdraznienie. I tak, choc wiele zapachow Chanel bardzo mi sie podoba, kompletnie nie moge nosic ich perfum. Tylko Allure jako tako.
    Natomiast Givenchy czy Guerlain bardzo dobrze mi z mozgiem wspolgraja.
    Przepraszam jesli moj opis jest nieco smieszny, ale kompletnie nie wiem jak to przekazac. Mam nadzieje, ze Pan wie o co mi chodzi. :)
    Nadia O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram pytanie bo dokladnie je rozumiem i potwierdzam :-)

      Usuń
    2. Przypomniałam sobie-Avon poznaję zawsze i z daleka niezależnie od nazwy

      Usuń
    3. Nadio i Julio,
      macie racje, choć w dzisiejszych czasach się od tego odchodzi. Kiedyś bazy perfumeryjne były jeszcze bardziej zbliżone.

      Guerlain stosował tzw. Guerlinade, które znajdowało się we wszystkich kompozycjach. Charakterystyczny akord perfum marki Serge Lutens ma zwyczajową nazwę Lutensady. To tylko dwa przykłady, ale wierzę, że jest ich więcej.

      Usuń
    4. Dziekuje za odpowiedz Marcinie. (dopiero po puszczeniu posta zauwazylam, ze mozna sie zwracac na 'Ty' :)
      Nadia O.

      Usuń
  4. Mądrzejsza o kolejną ciekawostkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Magicznie, pachnąco i wciągająco :) Jak wiele rzeczy o których nie mamy pojęcia dowiadujemy się właśnie z Twoich artykułów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Perfumy to jedna wielka zagadka :) kilka składników i powstaje coś cudownego

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale cudny wpis i prawdziwie wprowadzający w świat magii. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Doskonały artykuł! Krótki ..;). Wskazuje trud i precyzję w tworzeniu zapachu. Ciekawy i mocno wciągający nawet o 1:13 nad ranem. Proszę więcej. Pozdrawiam- Gosia - perfumiarz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też pochwalę, świetny artykuł :)


    czarna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zamazane było tajemnicze, odtajnione jest bardzo zajmujące :)

    OdpowiedzUsuń
  11. fajny i ciekawy artykuł ale a uwielbiam channel egoiste srebrny najlepszy zapach

    OdpowiedzUsuń
  12. Znakomity artykuł, przydałaby się jego pogłębiona i wydłużona wersja. Marcinie wyrażam podziw i szacunek. A tak przy okazji i z czystej ciekawości, skoro była Entropia, to... będzie jakiś inny zapach?

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).