Calvin Klein CK One — to już 20 lat... | perfumy i opinie
  • Calvin Klein CK One — to już 20 lat...

Calvin Klein CK One znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Calvin Klein CK One

Pierwsze uniseksowe perfumy na świecie - Calvin Klein CK One - w końcu pojawią się na Nez de Luxe. W tym roku obchodzimy 20-stą rocznicę ich debiutu na rynku. I dlatego uznałem, że to dobry moment na recenzję.


CK One stały się zapachem archetypicznym. To właśnie do nich porównujemy takie wielkie klasyki jak Azzaro Chrome i Acqua di Gio. O wielkości tej kompozycji niech świadczy też ogromna wręcz ilość komentarzy dotyczących innych perfum: "pachnie jak CK One", "jedzie ozonem jak One", "wyczuwam w nim nutkę ck one". Zaryzykuję stwierdzenie, że żadne inne perfumy nie są tak często używane w porównaniach jak sztandar Kleina.




O wielkości CK One świadczy też ilość wariacji na jego temat. Nie jestem w stanie ustalić, ile ich dokładnie było. Na pewno jednak więcej niż 20. Myślę, że w świadomości konsumentów na całym świecie marka "CK One" jest jedną z najlepiej rozpoznawalnych (no może poza Chanel No.5 czy Dior Miss Dior).

A sam zapach? Jaka jest tajemnica CK One?


Calvin Klein wziął po prostu cytrynę. Pozbawił ją słodkiej, syropowatej nuty i tym samym wyeksponował zieloną kwaśność. Do tego dodał syntetyków piżma, które rozcieńczyły kompozycję, ale jednocześnie nadały jej niebywałej lekkości i trwałości. Te dwie nuty stanowią 70-80% wrażenia olfaktorycznego perfum CK One. Reszta jest genialnym dodatkiem, choć trudno mi wyłowić konkretne nazwy roślin. Czuć świeży akord owocowy i subtelne kwiaty. Wszystkie jednak jest na tyle delikatne, aby nie przełamać pierwszoplanowej gry cytrusów, ale też na tyle mocne, aby ubogacić przekaz i zaciekawić nos.



Dodatkowo, w kompozycji zapachowej CK One nie ma ponoć żadnych olejków pomarańczowych. To zaś było nowatorskim posunięciem, bo olejek z owoców pomarańczy, petit grain, neroli lub inny pomarańczowy były i są do dziś uważane za fundament świeżych perfum. Calvin Klein poszedł pod prąd i pokazał, że sama cytryna z bergamotką wystarczą...

To tyle według mnie.



Zwróciłbym jednak uwagę na szczególny czas debiutu tych perfum. Początek lat 90. to okres, w którym ludzie byli już zmęczeni orientem i killerami lat minionych. I Calvin Klein wykorzystał to znużenie. Więcej na ten temat pisałem w artykule o historii i dziejach perfum.


Nuty: cytryna, bergamotka, piżmo, ananas, kardamon, drewno cedrowe, konwalia, jaśmin, mandarynka, drewno sandałowe, papaja, gałka muszkatołowa, mech dębowy
Rok premiery: 1994
Twórca: Harry Fremont, Alberto Morillas
Cena, dostępność, linia: zapach dostępny w pojemności 50 i 100 mL jako woda toaletowa
Trwałość: bardzo dobra, około 7-8 godzin

21 komentarzy:

  1. O cholera ! ale ten czas leci :)) Prze dlugi czas uwielbialam te perfumy i zlewalam sie nimi ile wlezie ! Nie sa przy tym meczace , idealne na lato .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas leci, leci. Nieubłaganie.

      Ja właśnie podczas tego lata będę pachniał CK One. :)

      Usuń
  2. p.s zgadzam sie z Toba Marcinie ,ze to sa sztandarowe perfumy Kleina , najbardziej rozpoznawalne , bo Obssesion sa juz trudniejsze i je umiescilabym na drugim miejscu .

    OdpowiedzUsuń
  3. to taki klasyk, bez którego jakoś trudno wyobrazić sobie lato :)
    Zawsze ktoś bliski nimi pachnie. Obecnie moja córka. Poza wszystkim mam wspaniałe wspomnienia ....

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy to było... ;) Czasy liceum, MTV i pierwszych perfum :) Pamiętam, że w mojej klasie tylko jedna osoba pachniała CK One i ten zapach do dziś kojarzy mi się tylko z nią. Co nie zmienia faktu, że obok Acqua di Gio jest w czołówce perfum, które nigdy nie przestaną mi się podobać.

    OdpowiedzUsuń
  5. To moje pierwsze poważne perfumy. Mimo tego ze poznalem xxx zapachow, CK ONE jest na jednym z czołowych miejsc mojej listy ulubionych zapachow. Ten zapach ... Ta delikatna swiezosc... , ciężko mi jest wyobrazić sobie lato bez tego zaachu. A do tego wszystkiego dochodzi fantastyczna cena -około 100zl za flaszke 200ml.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nooo, jak Marcin je przyodzieje na lato, to ja muszę się zapoznać w końcu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dobre wieści, jakoś omijałam go szerokim lukiem ale tylko dlatego że już się nim opatrzyłam a jest tyle nowości, ale im ich więcej poznaję tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu że klasyk to klasyk: )Często już ciężko jest wymyślić cos nowego, fajnego, zaskakującego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Klasyka ma w sobie tę szlachetność, pierwotny zamysł. I to jest ważne.

      Usuń
  8. Moje pierwsze zakupione perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obsession wolę na mężczyźnie, a One na sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba będę musiała je powachać, toz to czas najwyższy :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam CK One od ponad 10 lat, jednak po roszadach produkcyjnych zapach stracił na trwałości. Sentymentalnie sięgając do wspomnień z poczatku lat 2000 zostawiając chmure na ciele i ubraniu podczas wieczornych wyjść, to nad ranem czułem nadal ten zapach na ciele a na ubraniach po kilku dniach. Obecnie nie jest to nawet połowa tego co kiedyś, trzeba więcej i częściej... czyżby coty-prestige nie podołało... nie mniej do one wroce pewnie jeszcze nie raz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Po prostu już się uodporniłeś na intensywność nuty zapachowej. Po dziesięciu latach to nic dziwnego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kultowy ck one to bardzo świeży zapach, kusi, by używać go ciągle i stale i rozrzutnie..Tylko zapach ten bardziej pasuje mi raczej do mężczyzny, pomimo tego ze zapachem uniwersalnym :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To nie kwestia uodpornienia tylko sprzedania licencji przez Unilever do Coty Prestige. Więc Marcin chyba tu troche przesadził z trwałością, albo opisywał poprzednią linię produkcyjną.

    OdpowiedzUsuń
  15. A one dla mnie pachną świeżym ananasem a nie cytryną :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo je lubię, ale chyba dość szybko wietrzeją. Czy gdybym szukała czegoś podobnego, ale intensywniejszego, to z najlepiej Azzaro Chrome? A z damskich?

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj nie wierzę. Dał 9/10 tym perfumom a krytykuje dzieła Elenny... I tak Cie kochamy!

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).