Elizabeth Arden Sunflowers | perfumy i opinie
  • Elizabeth Arden Sunflowers

Elizabeth Arden Sunflowers znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl




 

Sunflowers Elizabeth Arden nie pachną słonecznikami!


Prawdę mówiąc, nie wierzyłem, że perfumy tej marki mogą w ogóle prezentować tak wysoki poziom. Tym sposobem, po raz kolejny przekonałem się, że uprzedzenia nie są najlepszymi doradcami w kwestii zapachów.

Sunflowers są zabójczo ciekawe. Owocowe, słodkie, eleganckie i świeże zarazem. Któż miałby nimi pachnieć? Kobieta ubrana w biel, w wielkim kapeluszu, w białych, eleganckich spodniach. Załóżmy, że siedzi na tarasie przy brzegu morza i zajada się owocami ze złotych pater. Pamiętam, że taka scena pojawiła się w "Ptakach ciernistych krzewów", choć zamiast owoców kobieta jadła wtedy ostrygi.



Brzoskwinia i melon są nutami pierwszego planu, ale nie mają NIC wspólnego z teraźniejszymi, infantylnymi interpretacjami tych owoców w perfumach. Porównania do owockowatych perfumek są według mnie zupełnie nie na miejscu. Sunflowers prezentuje szlachetną stronę tych roślin. Jest słodycz, jest lekkość, nawet pewna puchatość, ale nigdy, przenigdy perfumy Elizabeth Arden nie kojarzą się z landryną, ani jakimś syropem. W sercu pojawia się nieco bardziej kosmetyczna, pudrowo-budyniowa nuta kwiatów osmanthusa i transparentnych cyklamenów. Jest szalenie kobieca i pięknie podkreśla walory owocowe. Później, na ich osnowie powstaje logiczna (w sensie "pasująca do reszty") baza. Są tam gładkie drwa, piżmo. Jest miękko i puchato. Najważniejszą zaś zaletą Sunflowers jest spójność nut głowy, serca i bazy, i piękne, melodyjne i zgodne przejścia między nimi. To właśnie budowa kompozycji zapachowej świadczy o tym, że mamy do czynienia z dziełem sztuki perfumeryjnej.

Zapach ten powstał w 1993 roku i czuć bardzo wyraźnie, że jest to pachnidło z tamtego okresu, ponieważ jest dużo lepiej skonstruowane od dzisiejszych premier. Powstało z myślą o długiej obecności na rynku, a nie o jedno sezonowym zysku.

Sunflowers zdają się przemyślane w każdym detalu.


Nuty: melon, brzoskwinia, bergamotka, cyklamen, osmantus, jaśmin, drewno sandałowe, mech
Rok premiery: 1993
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: zapach dostępny w pojemności 50 i 100 mL jako woda toaletowa
Trwałość: bardzo dobra, 9-10 godzin

29 komentarzy:

  1. świetna recenzja i baedzo zachęcająca napewno nie odmówię sobie powachania tych perfum przy pierwszej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam te perfumy pięknie pachną, kupiłam w Rossmanie.

      Usuń
  2. Na początku zaczęłam od Elizabeth Arden Green Tea są bardzo ładne taki świeży zapach, orzeźwiający ..jak dla mnie świetne i za niską cenę..Jeżeli chodzi o Elizabeth Arden Sunflowers to trwały i intensywny taki słoneczny aromat.Kojarzą mi się z latem , słoneczną radością.Są równie bardzo ładne.. Intryguje mnie jeszcze jeden zapach Elizabeth Arden , Elizabeth Arden Green Tea Cherry nie miałam jeszcze okazji go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam je, są po prostu idealne na tę porę roku. Mi kojarzą się z latem na wsi. Jest ciepło, ale nie upalnie, wieje lekki wiatr, który lekko wprawia w ruch wysokie słoneczniki. Na marginesie te kwiaty były w mojej ślubnej wiążance, darze je dużą sympatią.
    Trzeba jeszcze powiedzieć o niskiej cenie, do najdroższych nie należą, a są piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała, pachnąca latem recenzja. Próbowałam na nadgarstku, nie byłam zachwycona. Wydawały mi się wtedy zwyczajne, jak setki podobnych do siebie zapachów.. teraz może jednak skuszę się na flakon:) Pozdrawiam Marcinie:)
    Lusija

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj im drugą szansę. Może pokażą się z lepszej strony.

      Usuń
    2. Też mam z nimi problem, bo niby wszystkie nuty bardzo mi pasują, to w całości jakoś tak bez szału. Ale w ogóle nie przepadam za perfumami EA, zwłaszcza za 5th Avenue. Jedynie zieloną herbatę lubię.

      Usuń
  5. Z opisu, wysokiej oceny i trwałości sądzę, że warto zainwestować w siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda że niska cena sprawila że Arden nie kojarzy się w pPolsce zbyt luksusowo, a naprawdę Sunflowers to piękny, letni zapach i naprawdę niezwykly i wyjatkowy

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to nie pachną słonecznikiem, skoro pachną :-) naprawdę, nawet kupiłam Moschino Love bo mi przypominały EA

    OdpowiedzUsuń
  8. A dla mnie duszący i męczący. Kupiłam i oddałam, niestety. Odradzam migrenowcom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że tak może być. Dlatego dla mnie to zapach bardziej na jesień i wiosnę. Niekoniecznie na lato.

      Usuń
    2. Zgadzam się, dla migrenowców (choć pewnie nie wszystkich) te perfumy to udręka. Ja oddałam Sunflowers bratu (!!!) - na nim owocowa nuta zrobiła się jakby nieco bardziej kwaśna i przez to niezwykle ciekawa. Zaskakujące doprawdy, jak "letni" zapach dedykowany kobietom może sprawdzić się na męskiej skórze :-)

      Usuń
  9. Mam ten zapach (edt) i nie mogę się do niego przekonać :/ szczerze powiedziawszy po przeczytaniu tej recenzji spojrzę na niego inaczej (tak jak było to w przypadku Sisley Soir de la Lune :) Jednak od kilku miesięcy Elizabeth jest w odstawce na rzecz Tous Rosa :) Mam nadzieję także poczytać o tych perfumach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. piękna recenzja.... lecz zdecydowanie wolę piątą aleję ,ma to coś, bo Green Tea piękna, lecz mało trwała ,dziękuje i pozdrawiam Marcinie!!! A....

    OdpowiedzUsuń
  11. To jeden z tych zapachów, które pachną tak charakterystycznie, ze nie można ich pomylić z innymi. Sunflowers podobnie jak Jungle Kenzo wyczuwa się w zatłoczonym kinie, autobusie, w kolejce w markecie. Z daleka. Niestety zapach początkowo wydawał się miły, ale gdy kupiłam buteleczke momentalnie przyprawił o ból głowy. I z takim efektem niestety już mi się stałe kojarzy. Nie lubię go za to, ze tak wyraźnie czuć go z dużej odległości.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam.
    Moja żona używa tych perfum przez cały rok( w zimie 4 psiknięcia a lecie 2 wystarczą ). Jest osobą bardzo wyczuloną na zapachy.
    Uwielbiam, kiedy nimi pachnie. Jest otulona fascynującą chmurką. Zapach bardzo trwały.
    Trafna recenzja.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piekny zapach, niepodobny do zadnego innego na rynku. Czuje w nim cale bogactwo wielu skladnikow. Najwazniejsze, ze nie kloca się ze sobą, tylko tworza harmonijne dzielo. To dobrze, ze Sunflowers trudno jest zaszufladkować do jednej kategorii perfum, one wymykają się takim ograniczeniom. Podoba mi się prosta i elegancka butelka, zawarty w niej plyn czasem wydaje mi się zolty, a innym razem pomarańczowy. Jestem pozytywnie zaskoczona tym, ze to woda toaletowa, a pachnie tak mocno, intensywnie i trwale. Cena niewygorowana, a jednak uważam, ze jest to luksusowy zapach i ciesze się, ze mogłam kupic 100 ml tego cuda. Dzieki za swietna recenzje, może czas na Chance Chanel? Renata

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie spodziewałam się, ze rozsmakuje się w perfumach marki Elisabeth Arden. Sa tansze od wielu innych, ale nie zawsze cena decyduje o jakości. Po Sunflowers spodobaly mi się Ardenbeauty. Zapach powstal w 1992 roku. Pachnie klasycznie, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Nie znika ze skory pietnascie minut po psiknieciu. Mimo ze jest mocny i intensywny, nie meczy i nie nudzi użytkownika. Mysle, ze nadaje się swietnie i na dzień, i na wieczorna impreze. Plyn w kolorze jasnego szampana kryje się w pięknej, pelnej szlachetnej prostoty, kanciastej butelce ze zlotym wykończeniem i czerwonym korkiem. Na zlocie wyzlobiona jest nazwa. Twarza kampanii reklamowej jest wspaniala aktorka Catherine Zeta - Jones. Szkoda, ze posiadam jedynie 30 ml edp. Teraz mysle intensywnie jeszcze o orzezwiajacych perfumach EA Green Tea i niezwykle szykownych 5th Avenue. Renata

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam zapach Green Tea Intense i jestem zadowolona. Natomiast Sunflowers nie kupiłam, ponieważ już po pierwszym teście w sklepie wiedziałam, że będzie przyprawiał o ból głowy. Zbyt intensywny, duszący, męczący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inną wrażliwość zapachową. Ja akurat nie znoszę green tea. Czuję się w nich jakbym oprószyła się świeżo ususzonym tytoniem :-)... a z Sunflowers to już jest inna bajka - moja bajka...

      Usuń
  16. Rozkochałam sie w perfumach EA. Nie podobają mi sie słoneczniki, choć miałam kilka podejść, ale jestem wielka fanka i użytkowniczka Arden Beauty, Green Tea i od dzis 5th Avenue.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapach bardzo ciężki, duszący, długo utrzymuje się na skórze, średnia wieku klientek kupujących Sunflowers to 50-60 lat ;) Z daleka czuć panie, które się skropiły tym zapachem, jeżeli chcesz u kogoś wywołać ból głowy - zacznij używać tych perfum ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czym ty piszesz? Tych perfum zaczęłam używać jakieś 20 lat temu. Sama miałam wtedy lat 20. I do dzisiaj są to moje ulubione perfumy na lato. Zapach ciężki i duszący? Zapewne tak, jeśli wyleje się na siebie cały flakonik. Piękno nie zna wieku...

      Usuń
    2. Absolutnie się nie zgadzam! Ja jestem migrenowcem i to dużego kalibru. Większość perfum wywołuje u mnie potworne bóle głowy, ale nie ten, no chyba, że ktoś nie ma umiaru i się w nich wykąpie. Ja używam moich ukochanych słoneczników przez cały rok i nawet w upały nic złego mi się przy nich nie dzieje. A do pięćdziesiątki to mi jeszcze daleko...

      Usuń
  18. Cieszę się Marcinie, że tak wysoko oceniłeś ten zapach! Ja używam już trzeciego flakoniku! "Sunflowers" i "Red door" to moje ulubione ardenki :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. zapach bardzo podobny do Calvin Klein - Escape.... z tym, ze Escape jest jeszcze lepsze, bardziej herbaciano ziołowe.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja wyczuwam w nim goryczkę, która kojarzy mi się z klasycznym L eau D'Issey Miyake. I chyba tak samo jest kochany lub nienawidzony - bez etapów pośrednich :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzięki słonecznikom można mieć ciepłe lato przez cały rok. Nie wiem dlaczego ja czuję w nich pachnący groszek, ale właśnie to sprawiło, że je ubóstwiam, a ubrana w nie czuję się jak mała dziewczynka zbierająca kwiatki. Normalnie sama radość. Jeśli ktoś spytałby mnie jak pachnie radość, bez zawahania powiedziałabym, że właśnie nimi - Sunflowers Elizabeth Arden. I to mówię ja - wielbicielka Opium YSL :-)

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).