Fendi Furiosa [NEWS] | perfumy i opinie
  • Fendi Furiosa [NEWS]


A zatem już wiemy, że Kasia Smutniak zostanie twarzą nowych perfum Fendi Furiosa.


Zapach określany jest jako "esencja kobiecej dzikości" i trochę mi nie pasuje do Kasi, ale mniejsza z tym. W piramidzie zapachowej odnajdziemy bergamotkę, ambrę i pszonak. Przyznam się bez bicia, że tej ostatniej rośliny w życiu chyba nie wąchałem i nawet nie słyszałem o jakichś absolutach bądź olejkach zeń. Jest to jednak powód, dla którego będę chciał poznać dzieło Francois Demachy'ego.

Niestety, Fendi Furiosa w szerokiej dystrybucji pojawi się dopiero w 2015 roku i raczej nie w Polsce.

16 komentarzy:

  1. Czekałam na wpis o Fendi Furiosa, licząc, że dowiem się czegoś więcej o tajemniczym pszoniaku właśnie... Może ktoś z czytelników kojarzy, jak ta roślina pachnie? Intryguje mnie :) Szkoda, że zapach może nie trafić do Polski... bo przyznam, że choć sama pracuję w takiej branży - złapałam się lekko na haczyk marketingowy "wild femininity". ;) Pozdrawiam, MR.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście, tajemniczo zapowiada się zapach.Flakon bardzo ładny.I nazwa też. Będziemy czekać.Może ten pszonak będzie ciekawy.Oby tylko nie był to zbyt słodki zapach.Liczę na zieloność:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pszonak pachnie słodko, ale nie nie mdło. Może to jednak tylko wrażenie, bo niuchałam go na wolnym powietrzu i akurat taką odmianę o dość delikatnych, różowych kwiatach. Nie wiadomo, jak z innymi odmianami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas pszonak rośnie przy drogach, w rowach, na łąkach, na glinach i kamieniach i jest traktowany jak chwast :) Pachnie.... eeee... jakbyy... skrzyżowanie aksamitki (śmierdziucha) - ale w wersji zwietrzałej, nie tak agresywnej i nieprzyjemnej z czymś słodkim, bo sama roślina pachnie ciut inaczej niż ten żółty, drobny kwiatuszek. O! wiem, jak wam to przybliżyć, kojarzycie miodunkę? Taki fioletowawy kwiatuszek, którego kwiatki, te "trąbki" można wyjąć i wysysać nektar? To trzeba dodać do tego jeszcze taką gorzkawą, ziołową nutę łykowatej łodygi i będziecie mieli TO :)
    Wersja ogrodowa jest przyjemniejsza, więcej słodyczy niż goryczy bo to taki kwiatek czterolistny, kwiatostan gęstszy i większy, inaczej nazywa się toto "lak".

    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za szczegółowy opis.Mniej więcej udało mi się wyobrazić. Aksamitkę kojarzę. :)

      Usuń
    2. Proszę uprzejmie :) Nie wiemy niestety, o którego pszonaka chodzi... ponieważ różnica jest dość poważna :) możesz ja sobie zobrazować, wpisując w google "pszonak" i widząc to chwaścisko ze skupiskami żołtych kwiatków, oraz porównać z wersją hodowlaną pod łacińską nazwą "erysimum' - moja babcia miała takie w ogrodzie i w nich przeważa "miodowatość". Słusznie jedna z komentujących wspomniała o Dune - tam ten kwiatek jest tlumaczony jako "lak wonny" - wallflower. Ta nuta jest też deklarowana w Eisenberg Rouge & Noir, Serge Lutens Vitriol D'Oeillet, Zen Shiseido

      Daria

      Usuń
  5. Flakon niczym skorupa żółwia. Pszonak pachnie zielskiem, choć i porównanie do aksamitki jest trafne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zielskiem" - owszem :) ale ten gorzkawo - zielny zapach wydaje za dnia, natomiast wieczorami przeważa taka dziwna, miodowo - słodkawa woń :) Pszonak uwalnia zapach od popołudnia/wieczora, podobnie jak np maciejka czy heliotrop :) Wersja ogrodowa ma większe kwiecie, więc i zapach inny

      Pozdrawiam,
      Daria

      Usuń
  6. Porównanie do aksamitki... a.k.a. śmierdziucha :) trochę przeraża. Dzięki za opisy, chyba zaczynam kojarzyć takie żółte, drobne "chwasty". MR.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dune Diora ma w skladzie pszonaka.
    Furiosa, bardzo ciekawy flakon.
    Nadia O.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dominika Kowalczyk10 czerwca 2014 14:09

    Kasia Smutniak-piękna i niedoceniona we własnym kraju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to czasami bywa. A szkoda, bo ona naprawdę ma talent i prezentuje poziom.

      Usuń
  9. Flakonik przyciągający uwagę, ale nie nazwę go ładny. Zapach - cóż zapach... i tak się nie dowiem na własny nos :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie na szczęście ten flakon Fendi nie kojarzy się z żółwiem. Kocham ocean, wodę, to Fendi to jak ocean słońca-jakaś woda z innej planety, może właśnie z tymi kwietnymi promieniami, zamknięta w złotej walizce bagażowej, ale z okienkami szklanymi, żeby było widać cudowność w środku. BTW-moim najukochańszym zapachem Fendi, którego już niestety nie ma od lat-i tego nie rozumiem-dlaczego nie chcą produkować czegoś tak przepięknego- jest Fendi Life Essence. Co zrobić żeby znowu zaczęli produkować? Widziałem juz nawet chińskie oferty podróbek, ale wiedząc że to nie będzie to tylko było mi przykro. Czy gdybym zaoferował zakup jako jeden klient zapachu za Ł500-1000 to czy podjęliby produkcję na nowo?
    Marek

    OdpowiedzUsuń
  11. zapach sliczny wcale nie jest slodki mi sie podoba juz kupilam w Mediolanie

    OdpowiedzUsuń
  12. Naprawde warty zakupu porusza intryguje wacham go co chwile to niesamowite

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).