Ludzki kał jako surowiec perfumeryjny | perfumy i opinie
  • Ludzki kał jako surowiec perfumeryjny

"Homo sum; humani nihil a me alienum puto." Terencjusz.




Ludzki kał nie jest najprzyjemniej pachnącą substancją na świecie. Ba! U większości osób wywołuje nudności. 


Jego silny zapach jest jednak dowodem na to, że odchody człowieka są bardzo bogate w związki pobudzające narząd węchu. Co więcej, ludzki kał ma przewagę nad kałem innych zwierząt - zawiera mniej wody, a więc stężenie substancji zapachowych jest w nim większe, co przekłada się na potencjalne korzyści ekonomiczne (jeśli ktoś chciałby wykorzystywać go w skali przemysłowej).

Główne składniki zapachowe ludzkich ekskrementów:


Kwas siarkowodorowy


Jest po prostu roztworem siarkowodoru w wodzie zawartej w kale. Pachnie zgniłymi jajami niezależnie od stężenia. Jest toksyczny i nietrwały. Nie jest wykorzystywany w perfumerii.

Metanotiol


Podobny jest do alkoholu metylowego. Zamiast atomu tlenu ma jednak atom siarki. I to właśnie grupa -SH powoduje, że metanotiol posiada bardzo silny zapach gnijącej kapusty. Jest to gaz, co powoduje, że jego wykorzystanie w perfumerii nie jest możliwe.

Indol


Odpowiada w głównej mierze za słodki, odrażający zapach ludzkiego kału. W naturze występuje jako składnik olejków eterycznych kwiatów, m. in. jaśminu i bzu. W małym stężeniu posiada zmysłowy, kwiatowy i słodkawy aromat, który przez specjalistów określany jest właśnie jako "jaśminowy". Indol jest ciałem stałym, które jednak rozpuszcza się w alkoholu i jest wykorzystywane w przemyśle perfumeryjnym. Więcej na temat tego związku przeczytasz w moim artykule: "Indol...".

Kwiaty jaśminu.


Skatol


Jest pochodną indolu. Pisałem o nim dokładniej w tym artykule: "Skatol, czyli...". W tym miejscu przypomnę tylko, że jego zapach w dużym stężeniu jest fekalny, ale w małym przypomina drogocenny kwiat pomarańczy.

Ludzki kał jest zatem bardzo ciekawym surowcem do produkcji substancji zapachowych. Niestety, przemysłowe wykorzystanie ludzkich fekaliów jest niemożliwe z powodu niemożliwości osiągnięcia podaży na poziomie nawet pół-technicznym.

Jammie Nicholas Surplus


W 2011 roku francuski artysta przez tydzień zbierał swój kał w słoiczku. Kiedy dostatecznie podgnił. rozpuścił go w alkoholu etylowym i rozlał do 85 butelek. Na każdy z flakonów przykleił etykietę z nazwą "perfum" - Surplus. Produkt kosztował 90 euro. Cała parta rozeszła się niczym ciepłe bułeczki.


7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupa w perfumach. Nie wierzę :O

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj oglądałam Pachnidło (wcześniej czytałam) - nic mnie już nie zdziwi. Ale... co za film, słów brakuje, mistrzostwo w każdym calu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie dałam rady oglądnąć tego filmu. I nie mogę się przełamać. To, co wyczytałam tutaj budzi we mnie odrazę. Nie rozumiem, jak ktoś to może lubić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe co jadł ten artysta w ciągu tego tygodnia. Nuty pewnie mogą się różnic w zależności od spożytych pokarmów:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj nie nie nie , trochę niekoniecznie . I to już taki odruch na sam a nazwę. Ale artykuł czytam, bo zawsze znajdę u Ciebie bardzo cenne informacje!

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).