Issey Miyake Nuit d'Issey z hebanem, kadzidłem i skórą | perfumy i opinie
  • Issey Miyake Nuit d'Issey z hebanem, kadzidłem i skórą

Perfumy marki Issey Miyake znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Issey Miyake Nuit d'Issey

Issey Miyake to marka, która zazwyczaj jedzie na swoim klasyku L'Eau d'Issey w wersjach dla Pań i Panów. Tym razem jednak udało się wykreować zupełnie nowe perfumy o nazwie Nuit d'Issey...


...choć oczywistym nawiązaniem do klasyka pozostała butelka. Jej kształt się nie zmienił. Najważniejszy jest jednak zapach.

Jak więc pachnie Issey Miyake Nuit d'Issey?


Zgodnie z obietnicą producenta to woń dymna, wytrawna i skórzana. Nie jest jednak intensywna. Ciężkie, pozornie zabójcze nuty zostały tu nieco ugrzecznione. Mam wręcz wrażenie, że nałożono na nie jakąś powłokę ochronną, która uniemożliwia nagły wzrost mocy i "przegrzanie" kompozycji. Pod tym względem perfumy Miyake przypominają szwajcarski zegarek. Widać, że mikstura jest przemyślana i bardzo dobrze wykonana. Skóra, heban - dwie najważniejsze nuty - czuć przez cały czas z taką samą intensywnością. Bardzo ważny jest też fakt, że nie są one w ogóle słodkie. Są zimne, suche i prawdziwie drzewne.

Oficjalna reklama prasowa Issey Miyake Nuit d'Issey

A wady?


Pewnym minusem Nuit d'Issey jest jego niemrawość. Pachnie przez większość czasu tak samo. Oczywiście, początek ma minimalnie cytrusowy. Nuty bergamotki i grejpfruta nadają przestrzenności i świdrującej ostrości akordom drzewnym, a przy tym nie są dosłowne. Ładnie komponują się z resztą. Ale później Miyake już nie zaskakuje. Pachnie cały czas cicho i niezmiennie. Momentami na hebanowej desce osiądzie kilka drobinek kurzu, ale to akurat nieznaczący szczegół.

Baza perfum jest po prostu przedłużeniem serca. Nie dzieje się w niej zbyt wiele. Na szczęście uniknięto w niej nut zleżałego fartucha. Heban i skóra trzymają fason i nie wchodzą w chemiczne akordy. Dla tego typu produktów nie jest to rzecz oczywista, bo zazwyczaj bazy drzewnych mainstreamowców są tragicznie syntetyczne.

Ogólnie rzecz ujmując jest to naprawdę dobre pachnidło.


Nuty: kadzidło, heban, skóra, bergamotka, grejpfrut, akord przyprawowy, wetiwer, czarny pieprz, paczula, bób tonka
Rok premiery: 2014
Twórca: Luc Dong i Dominique Ropion
Trwałość: średnia, około 4-5 godzin
Cena, dostępność, linia: zapach dostępny w pojemności 75 i 125 mL jako woda toaletowa

Reklama perfum Issey Miyake Nuit d'Issey


Kampania tych perfum powstała przy współpracy z uznanym fotografem i reżyserem Ryanem Hopkinsonem. Sam film, niestety, mnie się nie podoba i kojarzy z księżycem, który ma łupież...


8 komentarzy:

  1. Brzmi obiecująco. To, co tygryski (a przynajmniej ten) lubią najbardziej - bób tonka, kadzidło, skóra i przyprawy... w grzecznej wersji na co dzień. :) Muszę sprawdzić, tym bardziej, że - przyznam szczerze - nie do końca wiem, jak pachnie heban... ;)
    Ciekawe skojarzenie z łupieżem, mnie to wygląda na śnieg. ;) Filmik może nie rzuca na kolana, ale jest dość estetyczny.
    Pozdrawiam
    MR

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupowałem w ciemno ale jestem zadowolony z zakupu. Bardzo przyjemny zapach, bez wielkiego zaskoczenia ale dobry. Tylko trwałość słaba.
    Greg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję zatem zakupu. Trwałość dla mnie również nie jest najmocniejszą stroną tych perfum.

      Usuń
  3. Hm... mnie by powaliły... cytrusy owszem, skóra tez jednak kadzidło... odpada.
    Mrocznie wygląda, jednak to kadzidło kojarzy się kościelnie wiec demonów nie ma co się spodziewać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię męskie zapachy tej firmy. Wydają mi się bardzo charakterystyczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. nadaje się na wiosnę / lato?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten zapach, to nic innego jak rozgrzany na słońcu zielony ogonek "białej papryki" (np. papryka biała igołomska ). Wiem, że brzmi to niedorzecznie ale kupiłem te perfumy kilka dni temu. Dziś dostałem skrzynkę wiejskich pomidorów i papryk. (Spędziłem kilka lat na Bałkanach. Tam każdy składnik pachnie bardziej, tak cierpliwie i leniwie wygrzewając się ). Wystawiłem je na słońce by uwolniły swoją ziemistą woń. Wodnisto, trawiasto zielonkawą. To chyba ten wetiwer . Gwarantuję, że ogonek papryki w sklepie nie będzie tak pachniał...Opłacę testy.. Czy to te same bakterie, które tworzą zapach ziemi po deszczu lub powodują, że młody seler po przecięciu śmierdzi jak przepocony hydraulik ? matzek@op.pl

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).