Trussardi Black Extreme i śliwkowy krzyk | perfumy i opinie
  • Trussardi Black Extreme i śliwkowy krzyk

Perfumy marki Trussardi znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Trussardi Black Extreme

Trussardi zaskakuje nowymi, męskimi perfumami, które anonsowane są jako skórzana i drzewna arystokracja wśród zapachów. Dla mnie to wystarczająca zachęta, aby spędzić z Black Extreme więcej niż kilka chwil.


Początek ma bombowy! To taka wielka, dojrzała śliwa zatopiona w zbiorniku syntetycznego aromatu morskiego. Gdyby tego było mało, śliwa również jest po zbóju plastikowa (pisałem kiedyś o Datilacie, pamiętacie?) i plastikowy jest robak w jej wnętrzu. Ale to wciąż mało!

To połączenie jest naprawdę udane. Zapach jest bezsprzecznie męski i wącha się go naprawdę przyjemnie, a przecież o to właśnie chodzi w perfumach. Całość jest bardzo krągła i wcale nie ostra. Czasami wręcz na scenę wchodzą jakieś maślane, nieco przypalone akordy.

Pierogi ze śliwkami

Problem leży w totalnej niezgodności samej kompozycji zapachowej z konceptem perfum. Trussardi Black Extreme nie jest bowiem ani skórzany, ani mroczny, ani nie kojarzy się z włoskim luksusem. Prędzej widziałbym go jako reklamę jakiejś taniej knajpki ze śliwkowymi pierogami, gdzie leci disco polo. I w sumie, to nawet się zastanawiam, czy to jest wada...

Perfumy na pewno mają jajo i wyróżniają się na półce perfumerii. Chemiczne są do bólu zębów, ale też słodkie, śliwkowe i bardzo, bardzo morskie. Ilość wodnych, wręcz ozonowych akcentów jest tak duża, że co wrażliwsze osoby mogą nabawić się autentycznych nudności. Reszta powinna je jednak powąchać.

Fale ocenu

Przyznam też, że mam olbrzymi problem z wystawieniem oceny temu zapachowi. Na początku myślałem, że 3, góra 4, będzie najlepszym rozwiązaniem. Z drugiej jednak strony, prawdziwą rzadkością jest produkt, który tak silnie przemawia swoim plastikowym głosiczkiem. To zaś świadczy o umiejętnościach i ikrze perfumiarza, który stał za sterami Black Extreme. Absolutnie nie nazwałbym tych perfum nijakimi i bezpiecznymi. Nawet w przykurzonej bazie trzymają resztki śliwkowo-morskich brzmień...


Nuty: akord morski, śliwka, irys, skóra, wetiwer, paczula, cytryna, akord drzewny
Rok premiery: 2014

Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 50 i 100 mL
Trwałość: niezła, około 6-7 godzin

8 komentarzy:

  1. Haha, a to psikus, powącham je, powodowana jedynie ciekawością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciekawości można wąchać, bo zapach wpada w pamięć.

      Usuń
  2. A te pierogi to nie sa knedle? :)
    Nadia O.

    OdpowiedzUsuń
  3. na moje oko to truskawki w cukrowej skorupce podane z lodami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłem i są to ponoć pierogi w bułce tartej.

      Usuń
  4. Jak się wyróżnia, to już ogromny plus. Jestem ciekawa zapachu, bo z jednej strony słodycz, a z drugiej rześkość i ozony. To musi być ciekawe. Iwona

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany rety- mam lekka odraze do Trussardi po testach z Donną- na mnie to to nie pachnie ale waniajet plastikiem, wiec czarnego sobie jednak odpuszcze...Ika Braun

    OdpowiedzUsuń
  6. A mi się bardzo podoba Donna, Trussardi, dla mnie to szalenie stylowy zapach i ma piekna, biala buteleczke ze zlotymi akcentami. Jestem ciekawa innych damskich perfum tej marki. Maja zachecajace reklamy. Co do tego meskiego, śliwkowo - oceanicznego, musze koniecznie go powachac. Tyle o nim piszecie. Tylko trzeba będzie sprawdzić, czy maja go w moim sklepie. Czekam teraz z utęsknieniem, ale cierpliwie na moj pierwszy flakonik Opium, eau de parfum, YSL, ciagle o nich mysle i wydaje mi się, ze one sa jakby stworzone dla mnie. Planuje je kupic w Sephora, już sprawdziłam cene i piecdziesiatka kosztuje czterysta dziewiec złotych. Niestety będę dysponować taka kwota dopiero szóstego, a w oczekiwaniu na ten wielki dzień kupiłam w Super-Pharm w fajnej cenie słynny 1881, Nino Cerruti, edt, 30 mililitrow. Polecam Wam, jest to cudowny, wloski zapach, u tego projektanta pobieral swojego czasu nauki sam Giorgio Armani. Dla mnie osobiście 1881 pachnie kwiatowo - pudrowo, co bardzo ważne dla mnie i otoczenia w ogole nie należy do meczacych. Mysle, ze lubia go milosnicy klasycznej Chloe, bo to wlasnie ten typ. Zauwazylam, ze butelka tych perfum została ulepszona, bo dawno temu dostałam je w prezencie i wtedy jeszcze miały plastikowe zamkniecie, a teraz jest ono metalowe, blyszczace, natomiast szklo jest matowe. Kolorystyka przyjemna, brzoskwiniowa. Jeszcze znam Image, Cerruti, tez mi się podobają, sa zupełnie inne, bardziej powiedziałabym w kierunku ziolowej swiezosci na cieple dni. Pozdrawiam, Renata.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).