Najbardziej niezwykłe zachowania i sytuacje w perfumeriach | perfumy i opinie
  • Najbardziej niezwykłe zachowania i sytuacje w perfumeriach

Czasami i używanie perfum może nieść zabawne lub dziwne sytuacje.

 

W perfumeriach stacjonarnych spędzałem kiedyś kilka godzin w tygodniu. Teraz rzadziej odwiedzam te sklepy, ale wciąż zdarza mi się być świadkiem bardzo niestandardowych zachowań. Również moi znajomi, którzy pracują w takich miejscach, postanowili podzielić się ze mną kilkoma bardziej lub mniej śmiesznymi historiami.

 

Krem La Prairie za 3000 zł nie działa


Przychodzi kobieta w wieku dojrzałym do perfumerii i mówi:
"Chciałabym zareklamować ten krem, bo w ogóle nie działa".
Konsultantka: "Jest Pani pewna? A jak długo go Pani używała?".
Klientka: "Zużyłam cały słoiczek przez dwa tygodnie".
Konsultantka: "Przez dwa tygodnie?".
Klientka: "Tak, codziennie jedną porcję jadłam".
Konsultantka: "Ale jak to Pani jadła?".
Klientka: "No jedną tę łyżeczkę, która była dołączona do kremu".

La Prairie Platinum Rare Cream


Chanel Coco Mademoiselle uczula


Przychodzi mąż do perfumerii i mówi:
"Chciałbym zwrócić perfumy i otrzymać pieniądze albo wymienić na jakieś inne."
Konsultantka: "A co się dzieje?"
Klient: "Żona mówi, że po użyciu strasznie ją uczulają"
Konsultantka: "Oczywiście, nie ma problemu. Proszę o flakon i dowód zakupu"
Klient w tym momencie wyciąga z torby flakon Chanel Coco Mademoiselle, w którym zostało maksymalnie 5 mL (flakon miał pojemność 50 mL)

Z widoczną Pupą to ja nie będę paradował po mieście


Pan kupuje dla Pani tusz do rzęs w prywatnej perfumerii. Szybko wybiera właściwy, a konsultantka zabiera się za pakowanie. Produkt wkłada do pięknej, błyszczącej, czerwonej torby z napisem Pupa Milano.
Pan na to cichym głosem: "...i Pani chce mnie z tym na ulicę wypuścić? Przepraszam, a nie ma Pani innej torebki? Może być nawet zwykła reklamówka, bo ja z tym to nie wyjdę, z pupą..."


Stoisko Guerlain we Francji

 

Guerlain La Petite Robe Noire za darmo


Przychodzi kobieta w wielkim futrze do perfumerii. Podchodzi do półki z zapachami Guerlain. Patrzy w prawo. Patrzy w lewo. Nikogo nie ma. Wyciąga z kieszeni atomizer (10-20 mL) i zaczyna niczym sprinter przepsikiwanie. Kiedy napełniła głośno sobie westchnęła i zadowolona opuściła perfumerię. Taka ilość La Petite Robe Noire na pewno wystarczy na spory okres czasu.

Próbki perfum są przecież za darmo...


Przychodzi kobieta do perfumerii niszowej i na wstępie rzuca: "Słyszałem, że próbki Państwo robią za darmo?"
Konsultantka: "Tak, żeby każdy mógł w domu przetestować na spokojnie perfumy przed zakupem".
Klientka: "Ja chcę kupić te perfumy". I tu wyciąga wydrukowaną listę perfum, na której jest około dwudziestu pozycji i dodaje: "...ale najpierw lepiej żebym je przetestowała, co nie? Więc poproszę próbeczki."
I biedna konsultantka zaczęła jej te próbki perfum robić. Dodam, że dziś próbki w tym miejscu są już płatne.

Próbki perfum


Mycie głowy w perfumerii


Przychodzi łysy Pan w okolicach 30-stki do perfumerii i już nawet bez oglądanie się na boki bierze tester Hugo Boss Bottled (czyli tego szarego). Drugą ręką układa w charakterystyczną "miseczkę" i psika tym testerem do wnętrza dłoni. Nie raz, nie dwa, ani nawet nie dziesięć razy. Skończył, jak perfumy lały mu się po ramieniu i kapały na buty. Odłożył więc tester a ręką chlusną sobie na tył głowy i szyję. Mając dwie ręce wolne, zaczął wykonywać ruchy jak podczas mycia włosów (przypominam, że był łysy). Była to jedna z najbardziej niesamowitych scen, jakie widziałem na własne oczy w perfumerii.

Luksusowy prysznic i "lakierowanie" włosów w perfumerii niszowej


O tym pisałem parę lat temu we wpisie: "Przychodzi burak do..."

EDIT 21.08.2013

Olejek taki, a może taki...


Przychodzę do apteki. Na witrynie jest pięć olejków: pomarańczowy, cedrowy, sosnowy, drzewa herbacianego i lawendowy.
Mówię: "Poproszę olejek z drzewa różanego" mając nadzieję, że na zapleczu mogą być inne.
Pani farmaceutka odpowiada:
"Niestety, nie ma. Jeśli chce Pan inny drzewny to mam olejek z drzewa herbacianego".

Sytuacja jest o tyle dziwna, że w aptece MUSZĄ pracować wykształcone osoby. Pani farmaceutka powinna wiedzieć, że olejek z drzewa herbacianego jest zaliczany do olejków ziołowych, a nie drzewnych. Zaskoczenie jest tym większe, że obok stał olejek cedrowy - najbardziej typowy i znany z drzewnych olejków. Był też olejek sosnowy, a już dziecko wie, że sosna to drzewo. Tego typu przypadki nie powinny mieć miejsca w aptece.

Perfumy Teste Demonstrejszyn


Przychodzi Pani do perfumerii w centrum handlowym w sercu Warszawy. Podchodzi do konsultanta i z poważną miną mówi: "Szukam perfum Teste Demonstrejszyn".
Konsultant odpowiada do kobiety tłumiąc śmiech: "Za moment podejdzie do Pani koleżanka" i ucieka na zaplecze. Nie wiem, jak ja sam w takiej sytuacji bym się zachował, ale konieczność zachowania grobowej miny to czasami rzecz ogromnie trudna. 

A Wy, mieliście jakieś przygody w perfumeriach?


Autor lub autorka najbardziej niesamowitej historii otrzyma w nagrodą kosmetyczną paczkę od Nez de Luxe.

Na Wasze komentarze pod tym wpisem czekam do 30 sierpnia.

113 komentarzy:

  1. widzialem w S kolesia,który zaaplikowal na
    gruby wełniany sweter w któru był ubrany:narpiew kilka diorów potem ze niejako w pobliźu była literka C każda męska pozycje Chanel.Także łącznie sięgnął po ponad 10 flaszek.
    Ciekawe podejscie do perfum;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wyczytał gdzieś o layerowaniu :):):)

      Usuń
    2. Miejscem akcji była jedna z Krakowskich perfumerii dużej sieci...Moją uwagę przykuł mężczyzna w średnim wieku przeciętnie ubrany,schludnie wyglądający.Wyglądał jakby szukał swojego ulubionego zapachu w końcu znalazł! .Była to butelka Chanel Egoiste Platinum .Bardzo szybko zaczął psikać sobie do ust ,wypił przy mnie prawie całą butelkę.Pamiętam jak odchylił głowę do tyłu część perfum spływała mu po szyi,po ziemi.Trzeba przyznać że szło mu to bardzo sprawnie.Uderzyła mnie w nim jego pewność siebie brak wstydu zupełny komfort,Na samym końcu stwierdził "może być" i wyszedł....

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zeżreć krem za 3 tys. zł - bezcenne... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakie piękne jelita, powie proktolog ;-)

      Usuń
  4. Brak słów, ale z chęcią poczytam o tych innych, niesamowitych historiach

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś byłam świadkiem niesamowitej scenki..do perfumerii weszła kobieta kolo 40stki.. a ponieważ wyglądem odstraszała,a wręcz zmusiła ochronę do bacznego jej obserwowania, postanowiłam sama poczekać, jak rozwinie się ta sytuacja..A więc kobita dużo perfum próbowała, testowała, pytała konsultantki, itp. One oczywiście ją zbywały, dając do zrozumienia, że nie stać jej na 80% zapachów.. Jakież było ich zdziwienie (moje zresztą także) :-) jak Pani przy kasie zapłaciła grubą gotówkę za kilka flakonów..Po tej historii nauczyłam się jednego - pozory mylą i nie oceniajmy ludzi po wyglądzie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo tak takie sytuacje maja bardzo czesto miejsce:) Te wyfiokowane panie czesto sa wlasnie tymi co najbardziej wybrzydzaja i nie kupuja:) Pozory bardzo myla.

      Usuń
    2. Oj, sam byłam "ofiarą" takiej sytuacji. Lata świetlne temu, czasy po-studenckie we Wrocławiu, brałam udział w pewnym amatorskim przedstawieniu , nazwijmy to na wyrost, teatralnym, centrum Wrocławia, gościnnie-pomieszczenia wydziału (chyba)socjologii, Plac Teatralny, na przeciwko - jedynej chyba wtedy oprócz Emipku na Placu Kościuszki, perfumerii we Wrocławiu. tematyka naszego przedstawienia psychodeliczno - depresyjna :) i ubrania nasze, makijaże..wszystko szare, rozmazane, smutne. Nieszczególny anturaż. Po próbie, wiedząc, iz muszę uzupełnić stan kosmetyczki ..gdyż teatry teatrami ale oko musi byc zrobione, udałam się do perfumerii na przeciwko. Panie oczywiście otaksowały mnie od razu..z łaską, ogromna łaską podając kolejne produkty ..a tu jeszcze perfumy jakieś nowe widzę - o!..w każdym razie nazbierało sie tych należności z dwa ówczesne miliony złotych polskich. Płacenie kartą to była nowość wtedy..ale mozna było, wiec wyciągnęłam kartę , chce płacic.. terminal nie przyjmuje karty - wiedziałam, iz połączenie może być słabe, proponuje wiec, iż za chwilę przyjdę, na rogu jest bankomat. Panie - alez oczywiście ( z satysfakcją jawną) zapraszamy. Poszłam do bankomatu, wypłaciłam pieniądze...wraca..a Panie sa zajęte wypakowywaniem mojej torby z zakupami i wkładaniem wszystkiego ponownie do szuflad.. Tiaaa. Stanęłam, wyciągam pieniądze, patrze na przygłupie miny ekspedientek i pytam dlaczego to robią. Na co jedna z nich - ta bardziej buńczuczna - bo przecież Panią i tak nie stać. widac Pani wie lepiej na co mnie stać. Odwróciłam sie na pięcie i wyszłam. Ze złością. Wróciłam tam następnego dnia - w "mundurku służbowym",szłam z Sądów na Podwalu i myślałam jak tu zaskoczyć Panie, gdyż mam naturę złośliwą i pamiętliwą. Weszłam, oczywiście mnie poznały. Uśmiechy za 5 dolarów, już mi wciskają zaproszenia na darmowy makijaż Isadory , juz słodko szczebioczą, wybitnie tą sytuacją zaskoczone. A ja poprzebierałam, powybrzydzałam i .....wyszłam. Nigdy więcej do tej perfumerii nie weszłam. Chyba jeszcze istnieje. K.Bakker

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Zjedzony La Prairie - wymiata :D !

      Usuń
  6. Ja widziałam kiedyś panią w wieku może koło 50 lat,która zaaplikowała sobie pokaźną dawkę Kenzo Flower zgadnijcie gdzie - pod pachę,w dodatku owłosioną. Gdy wychodzila, a potem szła korytarzem,wąchała swoją pachę,co wyglądało dosyć śmiesznie. Nie chcę nawet sobie wyobrażać, jakie były jej doznania zapachowe:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w ubiegłym roku widziałam w D (w gdyńskim Klifie), jak pewna młoda pani, zbrojna w dużą, papierową torbę z logo sklepu z odzieżą, stojąc przy półce z zapachami Toma Forda, wyciągała z tej torby kolejne fatałaszki i obficie spryskiwała je "Fordami", ze szczególnym uwzględnieniem zapachów z linii private blend. Koneserka :).
    Pozdrawiam, BeataJJ

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tak trochę z innej beczki... Drogeria zagraniczna- jedna z największych, światowe marki. Wszystko pięknie wyeksponowane, błyski milionów lampek, zapachy przeróznych perfum wiodły przez alejkę, myślę sobie- CHCĘ TU ZOSTAĆ!!! Ilekroć tam się znalazłam, czułam się pewną siebie konietą, TO CUDOWNE MIEJSCE!!! Zafascynowana idę przed siebie, pewnym krokiem bo przecież od "dziś" premiera nowego perfum Miss Dior!!!!
    - Ksysiek, ale wybór PARFUM, który Ci podać dla Twoji baby????- usłyszałam. Popatrzyłam tylko w kierunku polskiego głosu, dałabym wiele by zapaść się pod ziemię, ponieważ ekspedientka obserwująca śmiałe ruchy Polki ZA LADĄ, zwróciła na mnie uwagę i dostrzegła że zrozumiałam wypowiedź "koleżanki"... Spósciłam głowę i wyszłam z dodatkową porcją różu na twarzy... Dziewczyna niereagowała na uwagi, że za ladą jest miejsce tylko i wyłącznie dla personelu... Teraz po perfumy muszę gnać o wiele dalej, ponieważ nie odważę się tam wejść po raz kolejny. Przed oczami mam tylko TEN widok oraz testery odłożone na ladę obok- choć nie wiem co to miało znaczyć, NIE CHCĘ WIEDZIEĆ... Pozdrawiam :):):)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama mialam podobna sytuacje .wyszlam do pasazu z s ynem po buty przy okazji weszlam do butiku z torbami dlugo oglądałam mimo niezadowolenia sprzedającej. Patrzyla na mnie krzyw okiem. Byłam nieumalowana a ona świeciła na wszystkie strony. Untalam dresy i buty sportowe. Nie bardzo kwapila sie do podawania mi toreb ale jak poprosiłam dwie to nagle zmiebila sie nieprawdopodobnie.mila uprzejma i do rany przyłoż

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam w tym roku na wakacjach w Chorwacji i tam w miejscowej drogerii DM robiłam zakupy kosmetyczne. Stojąc przy szafie z perfumami zamkniętej na kluczyk nagle podeszło dwóch bardzo eleganckich panów mówiących po niemiecku. Szafę otworzyła pracownica sklepu po czym tłumacząc, że mogą sobie powąchać na chwilę sie oddaliła. Ja dalej już za innej półki przyglądam im się z zaciekawieniem co tez fajnego panowie wybiorą... A oni gdy zostali sam na sam , wpadli w istny szał, jeden drugiego zaczął wręcz zagazowywać perfumami, od włosów, pach przez krocze i po całych spodniach. Na koniec każdy z nich wyjął z kartoników po jednej sztuce zapakował sobie do kieszeni i wyszedł zwyczajnie ze sklepu... Przechodząc obok mnie potraktowali mnie mierzącym spojrzeniem i tyle. Szok, niedowierzanie tak czy inaczej bezcenne doświadczenia w Chorwackim DM :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sprawa kremu La Prairie jakoś mnie nie zszokowala. Jakieś 10 lat temu, do prywatnej perfumerii wpada rozgoryczona klientka, z pretensjami że poleconego ceramidy Elizabeth Arden ją "uczuliły". Konsultantka dopytuje, z jakim kremem je zastosowała, z jak często, no i jakie są objawy uczulenia. Klientka na to, że lykala po 2 ampułki 2x dziennie i przez 2 tygodnie kuracji męczyła ją uciążliwa biegunka :-oJak się okazało kultowe w swoim czasie ceramidy to naturalne popisy, które stosowane wewnętrznie niewyobrażalnie pobudzają przemianę materii , choć zmarszczek za Chiny nie splycają. Ale niefart:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, autokorekta wie i pisze swoje. Ceramidy to lipidy:-)

      Usuń
    2. A naturalne popisy to... ? Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Myślę, że chodzi o naturalne lipidy. :)

      Usuń
    4. Puder w kulkach brązujący też łykają;)

      Usuń
  12. Ja z racji wieloletniej pracy w perfumerii moglabym ksiake napisac o takich dziwnych sytacjach, nieraz nawet bardzo gnusnych:) Ten o kremie LP jest bardzo znany, krazy jeszcze o remie zamknietych w kapsulkach, co sprytna Pani zamaist rozlupac, zjadala.
    Kiedys moze spisze kilka bo to cieawe do czego posuwa sie ludzka wyobraznia i glupota.

    OdpowiedzUsuń
  13. Młoda dziewczyna, około trzydziestki. Jakieś 9 lat temu. Perfumeria. Toruń.
    Dziewczyna: Poproszę o perfumy Małej Czarnej!
    Perfumeria: Słucham? Jakie perfumy?
    Dziewczyna: Jak już to nie jakie tylko czyje!
    Perfumeria: W takim razie - czyje perfumy?
    Dziewczyna: No Małej Czarnej!
    Perfumeria: Nie znamy Małej Czarnej!
    Dziewczyna: Jak to nie znacie. Przecież pracuje w lokalnym radio! Jak możecie nie znać...
    Perfumeria: Hmm...
    Dziewczyna: Chodzi mi o perfumy tej prezenterki... (tu pada imię i nazwisko).
    Perfumeria: Niestety nie wiemy jakich perfum używa ta Pani.
    Dziewczyna: Jak to nie wiecie?? Przecież to jedyna perfumeria w Toruniu! Ona musi tu kupować!
    Perfumeria: Przykro nam. Nie wiemy. Ale możemy pomóc w wyborze zapachu.
    Dziewczyna: Nie, dziękuję! Co za obsługa! Nie wiecie nawet kto jakie perfumy kupuje... Kpina...

    Pamiętam moją minę...

    OdpowiedzUsuń
  14. Pracuje w Perfumerii wiec moglabym sypac takimi historiami jak asami z rekawa :-) ale na szybko... co do Pana i jego mycis glowy... W naszej Perfunerii codziennie przychodzi mlody chlopak ok 27lat i psika sobie Perfumy na twarz po kilka razy oraz... do buzi... testuje rozne sle najczesciej wraca do Ferragamo Bleu ;-) drugi nieco starszy przychodzi raz w tygodniu i psika sobie Perfumy po uszach kilka roznych zapachow ;-) no niby nic ale akurat zawital dzisiaj i rozpoczal od Farenheit edt przeszedl do Light Blue D&G skonczywszy na Euphoria intense :-) mieszanka wybuchowa ;-)
    Historia z poczatkow mojej pracy ktora bardzo mnie śmieszy i od tej sytuacji juz wiem kto uzywa tego zapachu. Przychodzi typowy dres do Perfumerii lancuch na szyji lancuch na rece i wykalaczka w ustach. Chodzi czegos szuka... podchodze odwaznie i pytam czy poszukuje jakiegos zapachu... Dres popatrzyl na mnie wyjal wykalaczke z ust... i mowi "Laska jedt tylko jeden zapach dla prawdziwych mezczyzn... tylko jeden ktory wart jest tych milionow monet za te zapaszki. Tylko 1 MILION" Poprosil o probeczke :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. haha, pracuję już w perfumerii na tyle długo, że żadne z opisanych przez Ciebie zachowań mnie nie dziwi...:D

    Tak w dużym skrócie - Pani przychodzi z pustym opakowaniem po kapsułkach antycelulitowych Collistar`a i z okrzykiem na ustach "co za badziewie sprzedajecie, połknęłam całe opakowanie, a celulit jak miałam, tak mam!!! Chciałam reklamować!" Dodam tylko, że kapsułki te są BAAARDZO duże i nie wiem jak ona sie nie udławiła połykając je... oczywiście należało je wcierać w skórę:P

    Ostatnio klientka zapragnęła Lolity Lempickiej, którą rozpakowała, aby zaaplikować na rękę i zanim któryś z konsultantów do niej podbiegł, to zapach niestety już się na tej rence znalazł. Pani stwierdziła, ze musiałą sprawdzić, czy nie sprzedajemy podróbek, ale niestety uznała, że sprzedawane przez nas zapachy jest podróbkami, bo ona kupuje od lat i nasz gorzej pachnie.... potem dodała, ze to nie problem chyba, bo przecież normalnie to możemy sprzedać, nikt nie zauważy, że psikane..."

    Pani, która odgryza pomadki jest chyba jednak hitem...:P MAmy taką klientkę, która odgryza pomadki...najczęściej Chanel...Poprostu po zaaplikowaniu jej na usta, odgryza ją i po wyjściu z perfumerii wyplkuwa w husteczkę...oczywiście już jej pilnujemy jak wchodzi, ale co odgryzła, to jej!:D

    Są też oczywiście pozytywnie niezwykli klienci:) Pani, która przychodzi raz na dwa tygodnie po krem kawiorowy z La Prairie za 3 000, gdyż ona smaruje nim prawie całe ciało, więc na tyle jej starcza. Robi tak, bo na twarzy widziała takie efekty, ze smaruje nim całą siebie:)

    jak coś jeszcze mi się przypomni, to dopisze!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michale, mam nadzieję, że nie masz mi za złe usunięcia komentarza anonima pod tym postem. Dbam o poziom bloga, a tamten anonimowy komentarz mi go zaniżał.

      Jeśli przypomną Ci się jeszcze jakieś historię to z chęcią przeczytam, bo są więcej niż dobre :))

      Usuń
    2. Panie Michale, za dużo Pan tu pomysłów podsuwa :-)

      Usuń
    3. Jeszcze zaczną cienie wyskrobywać albo na zapas rzęsy malować ;)

      Usuń
  16. Hehe ciekawe ;) o pierwszej historii słyszałam od mojej koleżanki która pracuje w Moncredo ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Poskładałam się ze śmiechu czytając te wszystkie sytuacje. Ja się pytam - co ci ludzie mają w głowach? :)
    PS. Dzięki za poprawę humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę obok. Spytałam kiedyś chlopaka, który nie miał za wiele do powiedzenia "Boźe, co ty masz w tej głowie?" na co on cały rozpromieniony spytał "A jak myślisz?. "Nie wiem... siano?" - wyrwało mi się. "Dlaczego sądziz, że ja myślę tylko o kasie?" - obraził się. Zamurowało mnie. Dodam, że zawsze dbał o to, by pachnieć "markowymi" perfumami.

      Usuń
  18. Co prawda historia z drugiej ręki, gdyż opowiedziana przez koleżankę (pracownicę tejże drogerii), ale wstrząsająca nieco. Dwóch panów długo wybierało idealne perfumy, które miały być dodatkowym prezentem do pierścionka zaręczynowego. Stanęło na Lalique. Zapłacili i wyszli. Jeden z nich wraca po 10 minutach, dosyć wstrząśnięty i prosi o kolejny flakon (prawie 400 zł!). I tłumaczy, że chcieli pochwalić się zakupem przed spotkaną przyjaciółką narzeczonej, ale w trakcie wyjmowania z opakowania, flakon wyślizgnął się i roztrzaskał na podłogę. Cała galeria handlowa musiała pięknie pachnieć. Choć raz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odfoliowal zapach, ktory potem mial dac dziewczynie jako prezent zarenczynowy??? zenada...swoja droga, obstawiam, ze za ta cene to byl Lalique Le Parfum 50ml w D...s ;)

      Usuń
  19. Dezodorant w kulce co wkręca włosy ....

    OdpowiedzUsuń
  20. Perfumeria. Stała klientka chodzi przy zapachach damskich i duma. Podchodzi do niej konsultantka i pyta,czy może coś pomóc odszukać. Klientka na to, że szuka takiego zapachu...Kiedyś wąchała go u nas i miał w nazwie "wiatr". No to chodzą... Szukają... I nic! dziewczyna poszła się poradzić innych konsultantek. Z racji tego, że to była stała klientka przerodziło się to w iście poszukiwania zapachu z "wiatrem". Nagle klientka staje , wskazuje na półkę i krzyczy "Ooooo!! Jest!!!! To jest ten zapach!! (czyt.) Kul wiater!!" Davidoff Cool Water Woman

    OdpowiedzUsuń
  21. "kul wiater" hit! najlepsza historia jak do tej pory! :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Przezabawny post. Nie ma to jak porządna dawka śmiechu na dzień dobry. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Marcin ... sytuacja z perfumerii Pani reklamuję dezodorant viotherm w kulce ... dlaczego ? powodem jest to że wkręca włosy pod pachami.

    OdpowiedzUsuń
  24. Przychodzi Pani do perfumerii i mówi ... skarbie podaj mi te perfumy tylko czekaj jak one się nazywały ... mysli mysli mysli ... miały taką sprośną nazwę ... mysli mysli mysli ... AAA!!!!! już wiem ... MIDNAJT POZYSZYN

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale to nie wszystko ... poproszę zapach : Organ 3 A (organza), okny (DKNY), donna karawan, izi mazaki (issey miyake), macie może produkty iwsel (YvesSaintLaurent) ...

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeszcze jedna przezabawna sytuacja ... taki typowy podręcznikowy praski dres (bez urazy dla nikogo ale jest taki stereotyp) przychodzi do perfumerii... wybiera ze wszystkich zapachów Dior - Fahrenheit. Kupuje wychodzi. Przychodzi z powrotem następnego dnia z reklamacją że nie dostał płyty ... zastanawiają się dziewczyny o jaką płytę chodzi ... z racji tego że był to okres przedświąteczny może było coś w giftach. Szukają szukają pytają dzwonią i nic ... dowiadują się tylko tyle że kiedyś tam była dostępna do zakupu płyta Bonnie T. w odpowiedzi do Pana : drogi Panie niestety żadnych płyt CD nie mamy, były kiedyś rozdawane B.T. do zakupu ale z innej marki. Wtedy wyciąga zapach pokazuje naklejkę na grzbiecie ... i mówi ... jest CD ? jest !! proszę o płytę.
    Zimna krew ... grobowa mina ... rozumiem drogi Panie że to może być mylące ale jest to logo jakim marka się komunikuje od inicjałów projektanta Christian Dior.
    NO COMMENT

    OdpowiedzUsuń
  27. Obserwowałam parę lat temu mamę z nastoletnią córką w perfumerii. Mama wyglądała jak przeciętna kobieta w wieku ok. 40 lat, córcia - gotka z mocnym czarnym make-upem i odpowiednia ubrana. Mama chciała się podzielić z córcią radością od odkrytego fajnego nowego zapachu i psiknęła na nią jakąś tandetą w stylu Beyonce Heat. Córcia na miejscu prawie nie zemdlała, zaczęła mamie głośno wymawiać o tym, że taki zapach nie odpowiada gotyckiej subkulturze i że natychmiast musi wrócić do domu i się przebrać, bo koleżanki będą się śmiać... Mama - kompletne nieporozumienie, bo przecież widziała reklamę, że to nowy młodzieżowy zapach. Córcia rozgląda się po półkach, wyciąga Poison Diora i oblewa mamę - O to prawdziwy zapach, mamo!
    Tak się stałam obserwatorką pięknej kobiecej olfaktorycznej zemsty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he. Z tym ze Heat to nie tandeta.
      Nadia O.

      Usuń
    2. jak to nie? tandeta do bólu niestety.

      Usuń
  28. Nie wiem czy śmiać się czy płakać .... masakra. Ludzie sa dziwni, najbardziej zaskoczyła mnie Pani co zjadła krem :D Smacznego! :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja byłam świadkiem kradzierzy " na klucze" Pan wszedł do perfumeri D.....s przy czym bramki zaczeły piszczeć .... klinet który chciał być bardzo uczciwy wyjął klucze i pokazał że to od tego, sprzedawczyni uspokoiła się myślać że tak jest naprawdę, po 15 minutach ten sam klient wychodząc z perfumerii wyjąl ponownie kluczę uprzedzając że zaraz bramka zapiszczy :)Sprzedawczyny oczywiście go wypuścila a po 15 minutach ta sama pracownica zorientowała się, że na pólce brakuje 4 sztuk perfum Chanel ... żenada !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo mądra sprzedawczyni w Douglasie, skoro uważała, że bramki reagują na klucze,,,,:(

      Usuń
  30. O Jezu :) Ale się uśmiałam :))) Ja opowiem o sytuacji przy półce z męskimi perfumami i innymi kosmetykami. Otóż, przy regale stało dwóch panów/chłopaków. Dozowali na siebie, co im wpadło w ręce, co powąchali, a widać im się spodobało.W końcu jeden popsikał się ruchem literki S :) I taka literka już mu została na sweterku, bo okazało się, że to była pianka do golenia :) Rozległo się głośne : O żesz k.... i nastąpił koniec tej nikczemnej parady zapachowej :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Co do pani, która zjadła krem : Szacun, naprawdę :P

    OdpowiedzUsuń
  32. Wchodzi młody mezczyzna do Sephora, akurat pustawo było, tylko ja, kilka pan konsultantek no i on. Jakis taki nerwowy, niespokojny, widać od razu, ze ze z czyms wyskoczy. Podchodzi do niego pani, żeby cos doradzić, odszukać. A on do niej tak, z nutka pogardy i wyzszosci w glosie: ja jestem stad, a pani pewnie nie jest z Wroclawia. Czyli sugerowal, ze ma do czynienia z jakas gorsza osoba, nie na poziomie, z zapyziałej prowincji, z maleńkiej, zapadłej, zabitej deskami mieściny albo nawet wiochy, co to nigdy w zyciu nic nie miała i nie widziala. I spokojnie sobie wyszedł. Az mi się niedobrze zrobilo. Potem kupowałam perfumy Bright Crystal Absolu, Versace w takiej rozowej buteleczce i dwa genialne zele pod prysznic marki Korres w ciemnobrązowych flakonach i jeszcze myslalam o okropnym zachowaniu tego faceta. Jak można być do tego stopnia chamem i złym, perfidnym człowiekiem. No ale przecież nie będę tej niesmacznej historii rozpamietywac w nieskonczonosc. Pamietam, ze tego dnia ogladalam jeszcze z pracujaca tam dziewczyna inne piękne, bardzo drogie zapachy. Najpierw podeszlysmy do poleczki, na której stal sobie J'adore, Christian Dior. Przypomnialam sobie wtedy, ze już dawniej na lotnisku w Tunezji zwrocilam na niego baczniejsza uwagę. Pani z Sephora powiedziała mi, ze w składzie tego cuda znajduje się miedzy innymi lekko odurzajacy kwiat wieczornego jaśminu i ze jest to jej ulubiony. Jeszcze wtedy nie miałam go w swojej kolekcji. Potem pokazala mi inne francuskie dzielo, Chance Chanel, moja mama kiedyś uzywala zarówno wersji eau de parfum, jak i lżejszej, zielonej, pasującej na cieple dni eau fraiche. Bylam zachwycona, wydal mi się taki wesoły, nowoczesny, kwiatowo - owocowy. Dowiedzialam się wtedy, ze dzięki specjalnej technologii jest on musujący czyli zachowuje się jak dobry szampan z bąbelkami. Teraz chodzi za mna Endless Euphoria, Calvin Klein. Kiedys bardzo lubila psikac się klasyczna Euphoria CK, ale obecnie mysle o niej jako o dość ciężkiej. Natomiast EE jest zupełnie inna i ma w sobie nute wisniowa, czym mnie do siebie przekonuje. Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mam wrażenie, że zdecydowana większość tej historii jest zupełnie nie na temat...

      Usuń
    2. To napisz lepsza historie, jeżeli oczywiście potrafisz, w co bardzo watpie...

      Usuń
    3. Nieziemska historia, naprawdę:-) iwona

      Usuń
  33. Bosze, ale się uśmiałam czytając te historie :P
    Ja sama chadzam do jednej ze znanych sieciówek i:
    - dobrze ubrana pani wkracza do perfumerii i zdecydowanym krokiem podchodzi do szafki z Diorem. Tam, nie rozglądając się nawet czy ktoś ją widzi, wyciąga z ogroooomnej torby po kolei z 10 bluzek i zaczyna je psikać perfumami, każdą innym, kilka psiknięć, po czym spokojnie chowa do torby i wychodzi :) Bez żadnego "Do widzenia":)
    - ta sama perfumeria, inny dzień :) Małżeństwo około 40-tki z synem, na pierwszy rzut oka widać ubrania z bazaru i zgarbione sylwetki (nikomu nie staram się ubliżyć,stwierdzam tylko fakty...). Wchodzą do środka, nie zaszczycają nikkogo "Dzień Dobry" czy takimi tam i dowodzeni przez szanowną małżonkę od razu udają się do kolorówki od Isadory. Pani podchodzi, podnosi po kolei kolka lakierów, w końcu pyta się konsultantki ile taki czerwony kosztuje i usłyszawszy cenę...dosłownie rzuca go gdzieś w pobliże miejsca, z którego wzieła i niemal wybiega z resztą rodziny z perfumerii z taka mina i takim wzrokiem, jakby wszyscy tam chcieli ją oszukać, łącznie z klientami. Mnie oczywiście też się dostało...
    - żenujące zachowania działają jednak także w drugą stronę - parę lat temu, jeszcze w moim rodzinnym mieście, w maturalnej klasie wybrałam się do jednej z mniejszych perfumerii po zapas perfum i pielęgnacji dla mojej mamy, z koleżanką - punkówą :) "To nie jest schronisko" usłyszałyśmy na nasze "Dzień Dobry"...Szybko podeszłąm do odpowiednich półek, wybrałam odpowiedni flakonik i resztę specyfików, zaplaciłam ekspedientce, która nagle zaniemówiła dość pokaźną sumke i nigdy więcej nie postawiłąm w tym miejscu swojej stopy :)

    Na koniec gratis odzieżowy, ale z zapachową nutką: moja kuzynka prowadziła kiedyś sklep z ciuchami Guessa. Kiedys przyszłą do niej "paniusia" w poszukiwaniu garsonki na wesele córki. Wybrała sobie najdoższą, jaką znalazła, wcześniej oczywiście przymierzyła i zapłaciwszy poszłą sobie. Ale to nie koniec historii - wróciłą bowiem po weekendzie, z garsonką śmierdzącą papierosami, potem, perfumami i ogólnie nie wiadomo czym i stwierdziła, że chce komplet oddać, bo jest na nią za mały, w ogóle go nie użyła i zanim moja kuzynka zdażyła się odezwać, usłyszała, że jak się nie zgodzi, "paniusia" pozwie ją do sądu :)

    To tyle póki co, jak sobie jeszcze coś przypomnę, dam znać :)

    OdpowiedzUsuń
  34. To nie opowiadanie z perfumerii, ale z życia. Pracując w Przychodni podeszła do mnie koleżanka z mężem alkoholikiem i mówi " Popatrz M....., mąż idzie do lekarza, ponieważ jest kierowany na rentę z powodów rożnych chorób. Tak go pilnowałam, aby nic nie wypił, a on wszedł do łazienki, aby się ogolić i wypił całą wodę po goleniu" Oczywiście przy każdym jego oddechu czuć było jakichś zapach kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale jak mogła jednocześnie pracując w przychodni podejść z mężem alkoholikiem? :) dla mnie ta wypowiedź wygrywa w kategorii jak nie używać imiesłowów :)

      Usuń
  35. o matko czego to ludzie nie wymyślą :O

    OdpowiedzUsuń
  36. Pewnego razu spotkałam się jak pewna kobieta oglądała perfumy. Jedno opakowanie jej wypadło z ręki i się uszkodziło. Ona wtedy elegancko, aby nikt nie zauważył włożyła je z powrotem na półkę. Oczywiście kasjerki też widziały to zajście. Na pytanie kasjerek, czy pani zamierza kupić uszkodzone opakowanie tylko się oburzyła i wyszła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! to zaskakujące, bo w myśl przepisów klient za takie coś nie odpowiada, tylko personel nierzadko niedouczony nawet w luksusowych perfumeriach, to też smutne i wcale niezabawne.

      Usuń
  37. Moich rodziców znajoma kupiła na "Bazarze" kosmetyk na odmłodzenie (kobieta 70 lat), używała go rano , południe i wieczór i któregoś dnia wyszła na słońce kłaść ogórki, słońce paliło a ten kosmetyk na jej twarzy skruszył się i odpadł i znów miała zmarszczki , kobiecina sie wkurzyła pojechała na bazar znalazła gościa który jej sprzedał ten kosmetyk i mówi: Panie ja kupiłam tu kosmetyk co to niby miał mnie odmłodzić , wyszłam na słońce a mi wszystko popękało i zleciało
    Facet na to : A co pani chciała za 3,50 zł !???

    OdpowiedzUsuń
  38. Zwykle ubrana mniej więcej 24 letnia Kobieta VS Kobieta oblepiona złotem - WYPRZEDAŻ.
    24 latka podchodzi do ekspedientki pyta - Czy mogła by Pani dosłownie na 5 minut odłożyć perfumy Christian Dior, J'adore bo muszę iść do bankomatu wybrać pieniądze - Ekspedientka nie zgadza się. Następnie podchodzi Bogata Kobieta prosi o odłożenie innych perfum do maksymalnie 20 minut w perfumerii - Ekspedientka nie zgadza się. 24 latka wraca się i kupuje perfumy zaś Kobieta oblepiona złotem wychodzi i jak się okazuje nie wraca za umówione 20 minut.

    OdpowiedzUsuń
  39. Moja ukochana mama... pewnego razu pomyliła perfumy z balsamem. Dozownik był taki sam... i cała szyję miała w balsami. Poskładałam się ze śmiechu, jak to zobaczyłam

    OdpowiedzUsuń
  40. Perfumerie to wręcz zarzewie doskonałych anegdotek i opowieści dziwnej treści.

    Dziwne zachowania klientów:
    - Pani przychodzi ze zużytą do połowy buteleczką Max Mara i pragnie zwrotu pieniędzy albo wymiany na inne nowe perfumy, bo konsultantka wprowadziła ją w błąd - buteleczka miała być w kształcie serca. Frapujące.Spostrzegawczość na zaskakującym poziomie - że nie jest to serce - zorientowała się po zużyciu połowy!
    - Słowotwórstwo. Och jak klienci panicznie boją się dowiedzieć z internetu, jak prawidłowo wymówić nazwę ulubionych zapachów. Wolą wymyślać i tworzyć Moczina, Lanwiny, Giwenchy i inne. Chętnie dodają do tego wysokie, tzw. pańskie tony i karykaturalne zachowania. Zmieniają się gesty i mimika kiedy trzeba kupić perfumy, oj zmieniają. Niektórzy klienci są wyjątkowo uparci i usłyszawszy dobrze wypowiedzianą nazwę - poprawiają sprzedawcę. Konsultantki też grzeszą - w drugą stronę - wymową przerysowanie poprawną, nienaturalną.
    - Historia powszechnie znanej Pani reklamującej dezodorant w kulce, bo włosy się boleśnie wkręcają. Żal mi osób, które muszą z kamienną twarzą na linii rażenia rozpatrywać takie sytuacje.
    - Pani tupiąca nóżką, reklamując luksusowy krem w którym zostało 1,5 ml i zepsuła się pompka. NATYCHMIAST chce nowy i zapakować na prezent!
    - Mężczyzna chwyta Chanel Bleu i psika sobie na buty. Raz, drugi, trzeci. Na obronę mogę stwierdzić, że był jednak lekko czerwony jak się podnosił.
    - Akcent smutny - stereotypowo ale prawdziwie: Przychodzi Pan przed świętami i chce kupić dla żony perfumy w prezencie. Jakie? Jakieś! Czego żona używa, co lubi, jaki styl preferuje, czym się interesuje, może chociaż czegoś nie lubi? Jakikolwiek punkt zaczepienia! Nic. Pan nic nie wie o własnej żonie. Jakieś niedrogie z ciekawą butelką.... i najważniejsze - czy musi dopłacać za pakowanie?!

    Grzechy konsultantów/ sprzedawców (oczywiście to wyjątkowe przypadki, bo zazwyczaj obsługa jest na wysokim poziomie i w uprzejmej atmosferze):
    - Wmawianie mi jaka jest moja cera i czego potrzebuję na podstawie pięciosekundowych oględzin. A ja poradę bym bardzo chętnie przyjęła gdyby mnie tylko ktoś przez chwilę posłuchał mojego opisu. Ale nie potaknął jak psychoanalityk - tylko posłuchał.
    - Sugerowanie się strojem i "wycena klienta". Stały motyw - żenujące sytuacje kiedy ktoś jest traktowany jak żebrak lub złodziej, przez wyniosłą królową śniegu,a potem wydaje potężne sumy.
    - Natychmiastowa spina i ucieczka kiedy klientka/ klient potrafi zdefiniować swoje potrzeby i zadaje pytania. Broń boże nie napastliwie tylko wymagając kompetencji, wiedzy i porady. Zwłaszcza młode pracownice starają się zakończyć rozmowę i uciec za regał, by schowac czerwone policzki. Zrobić porządek na ostatniej półce. Wysyłają na front doświadczoną koleżankę, a ona się nie boi, rozmawia, szuka odpowiedzi.
    - Ach te premiery! Pytasz o jakąś konkretną nowość, trudno im się przyznać, że nie wiedzą albo jeszcze nie ma. Znajdują względnie nienajstarszy zapach tej samej marki i liczą, że się nie zorientujesz.
    - Czarodziejki. Ostatnio taką spotkałam. Przerysowana, natrętnie kolorowa, wymalowana, wesoła i głośna. Niestety nie posiadająca wiedzy o perfumach, a starająca się koniecznie doradzić. Opowiedziałam jej dokładnie historię swoich wyborów - jakie zapachy mam, jakie cenię, jakie nuty, jakie rodziny, czego nie zniosę pod żadnym pozorem i bla bla bla. Broń boże nie bawię się w eksperta, ale wiem co lubię i staram się prawidłowo to nazwać żeby ułatwić sytuację sobie i innym. Zero snobizmu i prymitywnej uciechy. Z każdą kolejną poradą Wróżki otwierałam oczy szerzej. Nie było w tym żadnej logiki, przemyślenia - po prostu podsuwała mi co tylko przyszło jej na myśl obficie grzechocząc bransoletami i zamaszyście wywijając suknią. Zorientowałam się, ze nie ma żadnego pojęcia o rodzinach zapachowych. Po prostu losowała butelki. Starałam się grzecznie podziękować i wyśliznąć się z jej rąk, ale nie dała mi uciec. Pewność siebie straciła tylko raz. Usłyszawszy słowo 'szypr' nie wiedziała jak zagrać żebym nie poznała, że go nigdy nie słyszała.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, nazwy wymyślane przez klientów powalają... Mój flagowy przykład "OSTĄ LĄDĄ" (Estee Lauder), oraz "Bążur" (bourjois)

      Usuń
  41. Byłam świadkiem dosyć zabawnej sytuacji w jednej z bardziej renomowanych perfumerii. Szukam odpowiedniego zapachu dla siebie, po czym obok mnie staje świetnie wyglądająca kobieta po 30-stce wraz ze swoim małym brzdącem. Synek nudził się niemiłosiernie, ale grzecznie czekał aż mama dokona zakupu. Po jakichś 5 minutach przebierania nóżkami mały zaczął szarpać kobietę za spodnie, ale został jedynie grzecznie upomniany. Niczego nieświadoma matka wybiera nadal zapachy, po czym na cały sklep słychać żałosne wołanie malca: "Mamo, szybciej, muszę kupę!". Mina dystyngowanej damy bezcenna :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Czy to zabawne, tego nie wiem... ale pokazuje jedno - polak potrafi.
    Sytuacja miała miejsce na lotnisku w Porto, lot do Madrytu był opóźniony o 4 godziny, wiadomo... człowiek się nudzi i męczy.
    Pewien pan zajadał się słodyczami, uznał najwidoczniej że kleją mu się ręce. Ku mojemu zdziwieniu, zamiast udać się do toalety i tam umyć dłonie wbiegł do perfumerii, napsikał na dłoń damskim zapachem i wychodząc wcierał go w dłonie.
    Da się? Da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. da się, da się leczyć kompleksy na forum, bez dokładnego opisu gdzie akcja miała miejsce i skąd dokąd był lot, historia nie byłaby taka zabawna :)

      Usuń
  43. Karolina Stypuła
    Myślę, że nic nie przebije mojego Synka : ))) Gwoli sprawiedliwości dodam tylko, że Synek ma zaledwie dwa latka, co usprawiedliwia w pełni jego zachowanie i skojarzenie : ) Synek akurat weekend spędzał z Dziadkami, którzy "przygarnęli" go hojnie w przypływie dziadkowej miłości. A więc było wszystko! Moc atrakcji, o jakich marzyłby niejeden z nas ; ) Wizyta w zoo, wata cukrowa, czytanie bajeczek, kolorowanie dinozaurów, nadmuchiwany ponton w ogrodzie ( a pamiętam jak Moi Rodzice na nasze prośby z siostrą - ZAWSZE twierdzili, że to za dużo fatygi, sic!). W końcu zmęczona nadmiarem przeżyć Babcia w celu regeneracji ciała i psyche zabrała Dziadka i Lesia do jednej z galerii handlowych. Mały myk i podstępem zaciągnęła ich wprost do przeszklonych wrót SEPHORY : ) Tam dopadły ją młode panie od makijażu, twierdząc, że widziałyby ją w barwach jesieni : ) No i całe to pieczołowicie wykonywanie nowego wizerunku nieco się rozciągnęło. Dziadzio biedny nie mógł sobie usiąść przed sklepem na ławkach, niczym jego „współtowarzysze niedoli”, tylko że nieco młodsi (czytaj: nie obładowani dzieckiem : )), w końcu zbuntował się i wahając się nad buteleczką CHANEL EGOISTE, wytężył zmysły, wąchając dłoń... W samą porę wytężył, ponieważ Mój Ukochany Syn już był w pobliżu kredek do oczu CHANEL, drogich tak, że moja kosmetyczka NA PEWNO TAKOWYCH NIE WIDZIAŁA W ŻYCIU ; ((( a pan ochroniarz czujnie stał obok, rozglądając się za potencjalnym rodzicem, gotowy na powstrzymanie Małego przed rozrysowaniem drogich cieni! Jak sobie o tym pomyślę! Brrr!!! To aż te cienie (niestety nie do końca tak piękne jak w etui ; ( ) malują mi się same pod oczyma! Całuski dla Wszystkich! : )))Synku! : ))) Kiedyś kupimy sobie po CHANEL! : ))) Flakonie! : ))) Mama : )))

    OdpowiedzUsuń
  44. Wszyscy piszą o żenujących przygodach w perfumeriach, a mnie się dla odmiany zdarzyła kiedyś zabawna i miła. :)
    Lubię sobie od czasu do czasu zajrzeć do jakiejś dobrej drogerii czy sklepu z zapachami i wwąchać się w coś, o czym np. czytałam w sieci i mnie zaciekawiło, ot tak, żeby się przekonać. Nie jestem osobą, którą stać na częste luksusowe zakupy, więc jeśli już kupuję oryginalne perfumy, lubię być przygotowana do tego wydatku. :)

    Stoję więc przy półeczce z pięknymi flakonami i szukam wzrokiem tego, który mnie zaciekawił.
    Nagle (stałam może z minutę?) poczułam, że ktoś... spryskuje mnie perfumami. Ot tak, po prostu.
    Spojrzałam w lewo - bo z tej strony zaczął się atak. ;)

    A tam jakaś szykowna starsza pani (gatunek: "Elegantka starej daty") uśmiecha się i mówi:

    - Tak mi jakoś te perfumy do pani pasowały, to popsikałam...

    Zdębiałam. Pani się uśmiechnęła i ewakuowała szybko (może jej było głupio za ten odruch?). A ja dopiero po chwili odzyskałam rezon, zdążyłam się jeszcze do niej odśmiechnąć w przelocie i zostałam przy półce sama z zapachem.

    Najlepsze jest to, że faktycznie spodobał mi się ów zapach (Chloe) i po jakimś czasie (money, money, money...) stał się moją własnością. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Jako jeszcze ambitna studentka filologii francuskiej, poprosiłam kiedyś panią w drogerii o perfumy marki "Igo Boss", Pani odpowiedziała, że takich nie mają, jedynie Hugo Boss jest na stanie. Próbowałam historię sprzedać jako przezabawną anegdotkę na jakiejś imprezie, ktoś mnie jednak szybko uświadomił, że to marka niemiecka, więc jakiekolwiek "francuzyzmy" było co najmniej nie ma miejscu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) wielką rzeczą jest umiejętność śmiania się z siebie:) pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  46. Kiedyś w douglasie byłam świadkiem tego jak pewien mężczyzna wszedł do drogerii trzymając w ręku biała koszulę na wieszaku, podszedł do półki hugo, wziął hugo bossa soul, spojrzał w prawo, w lewo i spryskał koszule po czym wyszedł;> może na wesele się szykował..;p

    OdpowiedzUsuń
  47. Kiedyś chciałam aby mój mąż towarzyszył mi w perfumerii i pomógł wybrać perfumy, Długo się ociągał ale jakoś dało się go namówić. Gdy byliśmy już w środku-do półki podeszła dziewczyna w krótkiej spódnicy, ok. 17 lat, powąchała parę zapachów aż wreszcie wybrała jeden z nich, podniosła spódniczkę, odsunęła bieliznę i psiknęła sobie na części intymne. Na nasze zdziwienie uśmiechnęła się i z uśmiechem powiedziała" No co? Mam randkę" Oboje byliśmy w szoku, tylko każde z nas z innego powodu.Od tamtej pory mój mąż jakby częściej chce chodzić do takich miejsc, ja no cóż jakby mniej, ciekawe dlaczego?

    Wioletta

    OdpowiedzUsuń
  48. Kiedyś w drogerii zauważyłam małą 12 letnią na oko dziewczynkę. Była chyba bez rodziców i nieśmiało rozglądała się po sklepie. Podeszła do Pani ekspedientki, podała karteczkę i mówi "Ja bym chciała to kupić". Na co ekspedientka "ale dziecko, to jedna z droższych perfum, nie masz tylu pieniędzy". Dziewczynka wyjęła pieniążki z foliowej torebeczki i mówi "Ale ja mam. Uzbierałam. To dla mojej mamy.". Po przeliczeniu pieniążków okazało się, że brakuje 20 złotych. Wtedy wtrąciłam się ja i zapytałam czemu kupuje mamie taki drogi prezent, a ona na to "Mama jest chora, zawsze ładnie pachniała. Teraz już nie pachnie, ale ja wiem, że to jej pomoże.". Wzruszyłam się bardzo i dołożyłam do tego zakupu ze swojej kieszeni. Mam nadzieję, że mama była dumna ze swojej córki.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja spotkałam się z nietypową dla mnie sytuacją w perfumerii podczas moich wakacji w Egipcie. O tym, że w tym kraju sprzedawcy zapraszają klientów do wypicia z nimi herbaty wiedziałam już wcześniej (w tej perfumerii, o której piszę również zostałam nią poczęstowana). Ale jakie było moje i mojego chłopaka zaskoczenie, na reakcję sprzedawcy na informację, że właśnie wybieramy się na plażę. Pan wyciągnął z szuflady jakiś specyfik, poprosił mnie o wstanie (właśnie po herbatce) i zaczął nim dokładnie nacierać Moje ręce i nogi. Okazało się, że to jakiś świetny specyfik do opalania – ale w eleganckiej perfumerii nie spodziewałam się wsmarowywania czegokolwiek w moją skórę.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja nie chodzę jakoś specjalnie często do perfumerii, więc sytuacja, którą pamiętam wydarzyła się w zwykłej drogerii, ale przy półce z perfumami. Dzień powszedni, jako, że miałam akurat wolne, w domu wszystko posprzątane to wybrałam się na małe zakupy, że nóż widelec natknę się na coś fajnego to kupię. Będąc już w tej drogerii, chodziłam sobie powolnie między półkami i oglądałam produkty. Ludzi akurat było mało, stałam sobie oglądając jakieś kosmetyki gdy nagle zerknęłam przez jedną półkę (czasami są podostawiane plastikowe półki i gdy już jest na niej mało produktów to widać przez nią osoby w innej "alejce") i co widzę? a tam dziewczyna na oko raczej gimnazjalistka, nie oceniam po wyglądzie, ale takiej króciutkiej bluzeczki i kolczyka w pępku ja w takim wieku nigdy bym nie założyła. Stała przez moment rozglądając się pewnie czy ktoś ją widzi, mnie mogła nie zauważyć, bo stałam cicho i trochę jak wryta przyglądając się jej ukradkiem. Wzięła do ręki któryś z testerów, odchyliła swe biodrówki z przodu (nie wiem czy majtki też, tego nie było widać) i zaczęła sobie tam-w krocze psikać perfumem. Nie chcę się nawet domyślać po co to robiła :D, ale to było co najmniej dziwne.

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja również byłam świadkiem dość ciekawej jak dla mnie sytuacji. Pewna Pani w małej czarnej weszła do drogerii i od razu zaczęła się kierować w stronę stoiska z kosmetykami do makijażu. Akurat kupowałam tusz do rzęs, więc doskonale widziałam całe zajście. Kobieta porozglądała się i chwyciła za zestaw do smokey eyes. Nałożyła podkład, pomalowała oczy i przeszła do następnych czynności, czyli zrobiła jednym z droższych eyelinerów dość kreskę, wytuszowała rzęsy, pomalowała usta ciemnoczerwoną szminką i użyła różu z gąbeczką. Wtedy przeszła do stoiska z perfumami i wypsikała się z góry do dołu Chanel No. 5. Później spokojnie wyszła ze sklepu. Makijaż miała wprost perfekcyjny. Myślę, że randka lub jakieś spotkanie się udały, ponieważ wyglądała naprawdę ładnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, podobno do odważnych świat należy, ale to już jest szczyt odwagi :) zdarza mi się wypróbować kolor cienia na dłoni i to wszystko, nie chcę kupić to się nie maziam. Poza tym Panie ekspedientki ,,czuwają" obok i jakie miałabym wytłumaczenie na total darmowy look?

      Usuń
  52. "Izu Miki Disnej dla bezdomnych macie?" Pytanie od eleganckiego Pana do sprzedawcy w drogerii. MS

    OdpowiedzUsuń
  53. Podczas wycieczki do Paryża weszłam do jednej z galerii handlowych. Nie znałam języka angielskiego, więc miewałam dosyć zabawne sytuacje. Weszłam do supermarketu i od razu moją uwagę przyciągnęła malutka buteleczka perfum. Pani ekspedientka dziwnie się na mnie przyglądała, gdy z zadowoleniem testowałam przyszły zakup. Mogłabym nawet stwierdzić, że naśmiewała się ze mnie. Podeszła do mnie, coś powiedziała po angielsku lecz ja nie zrozumiałam tylko odpowiedziałam " it's nice perfume", na co ona " it's perfume for your dog". Dopiero po usłyszeniu słowa ''pies" zrozumiałam, że popsikałam się perfumami dla zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
  54. Nie wiem, czy jest to najbardziej niesamowita historia, ale gdy mnie spotkała byłam nieco zmieszana. Trzy lata temu pracowałam w Sephorze. Dzień jak co dzień, stoję za ladą i kasuję produkty klientom, nagle podszedł dość blisko jakiś pan i mi się bacznie przygląda. Po chwili wskoczył na ladę pochylając się nade mną. Skamieniałam oszołomiona, a pan powąchał moją bluzkę, po czym zapytał co to za perfumy, bo chciałby takie żonie kupić. Dałam radę wydusić z siebie tylko ,,eee..." ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ludzie to naprawdę są pomysłowi. Kiedyś facet we fraku podszedł do stoiska z perfumami popryskał się i nagle zawołał " Hanka chodź śmierdzieć nie będziem " :D

      Usuń
  56. Przychodzę sobie do sklepu. I stałam sobie przy perfumach szukając zapachu, który mi się podoba. Nagle przychodzi facet i mówi:
    - " Czy mogę poprosić o pomoc przy wyborze żelu pod prysznic".
    - Konsultantka na to: - dobrze o w czym mogę pomóc
    - facet: - bo wie Pani używałem tego żelu i jak mydle swoją klate o tak w taki sposób ( zaczyna pokazywać), to moja klata jest taka sucha.
    - Konsultantka z dziwną miną na to: To może tak hipoalergiczny
    - facet - no może mi będą lepiej sutki stały
    - konsultantka prychneła śmiechem :D

    OdpowiedzUsuń
  57. Mnie w perfumerii zszokowała kiedyś kobieta, która wybierała sobie szminkę, stałam w tej samej alejce co ona, ponieważ też potrzebowałam nowej szminki na urodzinowy prezent. Pani zachowywała się normalnie, wyglądała na kobietę, którą stać na droższy kosmetyk, jednak to co zrobiła nigdy nie przyszłoby mi do głowy. Sprawdzała odcienie szminki na dłoni i odkładała produkt na miejsce, chciałam również zobaczyć tą samą pomadkę co ona, ale niestety BABA WYRWAŁA SZMINKĘ Z PUDEŁECZKA i w ten sposób zaoszczędziła kilkaset złotych na 3 szminkach. Nie widziałam jak mam się zachować, ponieważ kobieta wyszła wtedy z perfumerii a ja zostałam przy stoisku, gdzie 3 sztyfty były bez kosmetyku... również ulotniłam się z tego miejsca w obawie, że zostanę posądzona o kradzież przez ekspedientkę, która chciała zaoferować mi pomoc w doborze produktu.

    OdpowiedzUsuń
  58. Często człowiek ma nadzieję, że widział już wszystko i nic nie jest w stanie go zaskoczyć. Wtedy właśnie staje się świadkiem jakiegoś nadzwyczaj dziwnego wydarzenia, które pozostawia po sobie ślady nie do zatarcia i często staje się jedną z anegdotek opowiadanych w towarzystwie.
    Jak to powiedział kiedyś Einstein -,,Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota''.

    Ja - niezbyt dobry mówca (chociaż tutaj przypadło mi szczęście pisania) spróbuję przedstawić zarys pewnej sytuacji, która niegdyś się wydarzyła. Wyglądała mniej więcej tak...

    Do dużej, znanej perfumerii rześkim krokiem wszedł wysoki, szczupły mężczyzna. Tuż zanim, krok w krok, podążała młoda dziewczyna, która na oko miała mniej więcej 16 lat. Wielkimi oczami pożerała półki z drogimi kosmetykami. Gdy właśnie raczyłam się zapachem jednych z moich ulubionych perfum, tuż obok mnie pojawiła się ta nazbyt rzucająca się w oczy dwójka. Pech chciał, że słyszałam każde słowo wypowiadane przez owych ludzi.
    Po chwili nie było wątpliwości, że ta młoda dama to jego córka, a tatuś zabrał córeczkę na zakupy by mogła wybrać coś dla siebie. Nie mówili o żadnej okazji - ojciec stwierdził, że wreszcie troszkę zarobił i chciałby kupić coś córce. 'Wspaniały gest' pomyślałam, ojcowie to mają jednak wielkie serca. Uradowana dziewczyna stanęła przed półką drogich, ekskluzywnych perfum. Zmierzyła regały od góry do dołu, po czym wskazała na jedną z buteleczek, do której nie mogła sięgnąć. ''- O, tamte chcę!''. Ojciec skierował wzrok w stronę produktu pokazanego przez córkę. Przez chwilę się zamyślił i spytał, czy jest pewna swojego wyboru i czy na pewno nie chce czegoś innego - w końcu przecież nawet nie sprawdziła ich zapachu a perfumy kosztowały nieprzeciętnie dużo. Dziewczyna pokręciła głową i stwierdziła, że te wyglądają najładniej więc wybiera właśnie je.
    Ekspedientka stojąca nieopodal prawie parsknęła śmiechem. Obyta jednak w swoim fachu podeszła z uśmiechem do dziewczynki i spytała czy może pokazać jej próbkę perfum. Ta niestety pokręciła głową. Pani z gracją zapytała, czy oby na pewno te perfumy są odpowiednie w tak młodym wieku, mogłaby przecież pomóc w dobrze nieco delikatniejszej nuty zapachowej i bardziej młodzieżowej.
    Nic jednak nie było w stanie przekonać tej przedziwnej nastolatki. W odpowiedzi na dalsze pytania wyznała, że czytała o tych perfumach na znanym blogu, więc na pewno musi być to łady zapach i na pewno będzie się jej podobał. Ponadto wszystkie jej bogate koleżanki pożyczają tych perfum od swoich rodzicielek, a ona nie chce być gorsza.
    Obserwując zajście zza pobliskiego regału nie mogłam powstrzymać się od śmiechu a zarazem współczucia. Biedne nastolatki zbyt bardzo przejmują się tym, co pisze się w internetowym świecie i za wszelką cenę próbuję to naśladować.
    Koniec historii jest niezbyt przejmujący. Ojciec wydał fortunę na zaspokojenie zachcianek rozpieszczonej córki, która przy kasie dopytywała jeszcze czy są większe flakoniki, bo im większy tym 'fajniej i bardziej cool''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok, będzie Cool. A jakie to perfumy wybrała ? pamietasz może

      Usuń
  59. Mężczyzna przyszedł do perfumerii wymienić zakupiony sztyft pod pachy zamiast wody toaletowej. Konsultantka pyta się czy produkt był używany (nie było folii na produkcie). Mężczyzna odpowiada że nie był. Konsultantka podnosi nakrętkę a na sztyfcie ukazuje się gigantyczny kłak. Kurtyna!

    OdpowiedzUsuń
  60. Pewna kobieta przyszła do perfumerii reklamować peeling, ponieważ, uwaga! Panią peeling uczulił w miejscach intymnych.

    OdpowiedzUsuń
  61. Jakiś czas temu odwiedziłam Sephore w którymś z warszawskich centrów handlowych w celu uzupełnienia kosmetyczki. Trwała akurat akcja promocyjna: można było skorzystać z darmowych usług manikiurzystki i wizażystki. Ja jako że miałam sporo czasu, postanowiłam skorzystać z okazji zrobienia sobie darmowych paznokci :-). Tak więc siedziałam sobie na krześle, rozmawiałam z przesympatyczną panią i obserwowałam sklep. I oto sytuacja, której byłam świadkiem:
    Do sklepu wchodzi młoda, maksymalnie 18-letnia dziewczyna. Zwróciła moją uwagę ze względu na niebieskie pasemka we włosach. Zdecydowanym krokiem podeszła do regału z perfumami Chanel. Szybko odnalazła poszukiwaną buteleczkę, wzięła ją do ręki, a następnie podeszła do kasy. Zapłaciła i wyszła. Nic nadzwyczajnego. Prawdopodobnie nie zapamiętałabym tamtej dziewczyny, gdyby nie to, co stało się kilka chwil później. Owa dziewczyna wróciła bowiem do sklepu po jakichś 20 minutach. Moje paznokcie były już gotowe i teraz chodziłam między półkami w poszukiwaniu ciekawych nowości. Ale wracając do tematu: dziewczyna skierowała się bezpośrednio do kasy i chciała zwrócić perfumy. Sprzedawczyni zapytała o powód. Dziewczyna stwierdziła, że kupiła je dla mamy na urodziny ale okazało się, że brat już coś kupił, więc chce je zwrócić. Ekspedientka powiedziała, że zwróci pieniądze. W tym czasie do sklepu weszła młoda osoba ( około 19 lat), podeszła do kasy i stwierdziła, że dziewczyna z niebieskimi pasemkami to oszustka. Ta oczywiście zaczęła krzyczeć że nie da się obrażać i chciała wyjść ze sklepu. Jednakże konsultantki postanowiły wyjaśnić sprawę i poprosiły ochroniarza. 19-latka powiedziała, że zna tę dziewczynę. Kupuje ona drogie perfumy w centrach handlowych, idzie do łazienki gdzie przelewa zawartość buteleczek a do pojemnika wlewa zwykłą wodę. Podobno jej "koleżanka" wie jak otworzyć i zamknąć pudełko by perfumy wyglądały na nieużywane. Potem wraca do sklepu i zwraca zakup. Zarówno ekspedientki jak i klientki obserwujące zajście były w szoku. Wezwano kierowniczkę czy kogoś takiego i postanowiono sprawę zbadać. Oficjalnie otworzono pudełko i okazało się, że w buteleczce zamiast perfum rzeczywiście jest woda. Jak zakończyła się cała sprawa? Nie wiem, bo dostałam telefon i musiałam wyjść. Jestem jednak pewna, że do końca życia będę pamiętać ten incydent.
    Pozdrawiam
    cudowna_istota@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  62. Większość pracowników perfumerii myśli że ludzi nie stać na perfumy. Zachowują się tak jakby do ich "królestwa" przybląkał się robal. Bo przecięż jak może wejść do perfumerii w adidasach i bez markowej torebki?
    Obserwowanie jakby już z 10 flakoników miało schowanych za pazuchą.
    I co najbardziej mnie dziwi. Przy kasie np. pani w ładnym czarnym płaszczyku do zakupy jednego flakonika dostaje z 10 próbek innych perfum czy kremów, a gdy przychodzi Twoja kolej nie dostaniesz nic. Gdy zapytasz czy możesz dostać próbkę na wypróbowanie to zawsze NIE MA.

    OdpowiedzUsuń
  63. Mam podobne zdanie... Kolekcjonuję zapachy,mam ich wiele :-) tak jak i dodatkowych kilogramow,po prostu jestem gruba... I zawsze irytuje mnie to,ze kiedy jestem w perfumerii ochroniarz stoi mi za plecami jak przyklejony.uprzejma racownica pyta czy mozte w czyms pomoc,ja bardzo uprzejmie odpowiadam: jesli pani pozwoli chcialab sama znalezc cos czego jeszcze nie mam... Pani odchodzi i patrzy mi na rece w taki malo dyskretny sposob... To jest zwyczajnie krepujace... Jako mloda dziewczyna bylam bardzo skrepowana i uciekalam. Teraz potrafie zapytac ochroniarza czy moze cofnac sie dwa kroki bo mi przeszkadza a nie jestem zlodziejką. Bardzo mnie drazni malo dyskretny personel,rozumirm specyfike pracy ale nia kazdy klient to potencjalny zlodziej. Co do perfumerii- kiedys w sephorze w pasazu we Wroclawiu mloda konsultantka taka na oko 19-20 lat, gdy weszlam zapytala wprost: dla pani to moze cos na cellulit zaroponuję... Kiedy odmowilam zrobila: pfffff. O ile mam swiadomosc tego jak wygladam i tego ze bycie grubym bywa powodem do wysmiewania, o tyle mloda pani byla zupelnym burakiem.

    OdpowiedzUsuń
  64. Strasznie mnie denerwuje kiedy pracownice perfumerii oceniają powierzchownie klienta. Miałam taką nieprzyjemną sytuację latem tego roku. Wybrałam się do Douglasa żeby kupić sobie jakiś fajny zapach na ciepłe dni. Nie dane mi było jednak rozejrzeć się w spokoju bo już po dwudziestu sekundach zmaterializowała się obok mnie pani z obsługi. Uprzejmym, choć nie pozbawionym zjadliwej nutki tonem zapytała czy może mi w czymś pomóc. Nie byłam zachwycona, bo chciałam pochodzić sobie , rozejrzeć się, pomyśleć, bez dyszącej mi w kark konsultantki. Ale cóż skoro już się przyczepiła to trudno. Mówię więc że szukam zapachu odpowiedniego na lato. A pani podsuwa mi pod nos Cool Water. Ja na to że zapach zbyt popularny, mało wyszukany. Więc pani proponuje mi coś z Lanvin. Marudzę że nie, że ta marka ma problemy z trwałością. Zdążyłam się już zorientować że pani zaklasyfikowała mnie do grypy klientek które nie stać najwyraźniej na dobre perfumy i nawet nie próbuje tego ukrywać, więc mówię jej wprost że szukam perfum trwałych, niebanalnych, wyróżniających się z tłumu. Dodaję że cenię zapachy Diora, Prady, Balenciagi. I co ? Ano przemiła ekspedientka ciągnie mnie tym razem w stronę półki Hilfigera. Nie daję za wygraną i proszę żeby pokazała mi jeden z ogródków Hermesa. Pani zdejmuje żądany zapach ale widzę że traci entuzjazm, jest pewna że tak przeciętnie wyglądająca osoba na pewno i tak nie zapłaci takiej kwoty za perfumy. Tak mnie zirytowała swoim zachowaniem że postanowiłam się zemścić. Poprosiłam żeby pomogła mi znaleźć zapach kwiatowo -pudrowy. Fajnie jakby miał nutkę irysa, którą tak na marginesie lubię. Albo może być szypr. Pani zamarła nie wiedząc co z tym fantem zrobić. Przez resztę czasu próbowała mi wcisnąć Florę Gucciego lub Jadore, a więc dwa najbardziej chodliwe zapachy. Niestety o ile mi wiadomo żaden nie ma w składzie irysa, tak samo jak żaden nie jest szyprem. Tak oto zorientowana sprzedawczyni pomogła mi wybrać coś oryginalnego i w moim guście. Ostatecznie kupiłam Chanel No 19 Poudre których używałam rok wcześniej. Niestety sprzedawczyni odebrała mi całą radość z robienia zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  65. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  66. Nie mam gdzie tego napisać to tu się pochwalę inteligencją niektórych moich klientów, prowadzę sprzedaż wód perfumowanych na jednym z portali aukcyjnych, cena za flakon jest napisana jak byk na każdej aukcji "10zł" i któregoś pięknego dnia otwieram e-maila o takiej treści " wiem że jeden perfum kosztuje 10zł, a jak kupie dwa to ile zapłacę?" prawie spadłem z dywanu na podłogę :-)

    OdpowiedzUsuń
  67. Stać się bogatym dzisiaj i podjąć ryzyko przekształcenia własnego life.Try i uzyskać czystą kartę bankomatową dzisiaj z (MR Wandy) i być wśród tych szczęśliwców, którzy korzystają z tej karty. Ten ZAPROGRAMOWANA puste karty ATM jest zdolny do włamania do dowolnego bankomatu, w dowolnym miejscu na świecie. Muszę o tym Puste karty ATM, gdy szukałem pracę online około miesiąc ago..It naprawdę zmienił moje życie na dobre i teraz mogę powiedzieć, że jestem bogata, bo jestem żywym świadectwem. Najmniej pieniędzy mam w ciągu dnia z tą kartą jest około $ 3,000.Every teraz, a potem utrzymanie pompowanie pieniędzy na moje konto. Chociaż jest nielegalne, nie istnieje ryzyko pochwycenia, ponieważ jest zaprogramowany w taki sposób, że nie jest zdolny, ma również techniki, które uniemożliwia CCTV wykryć you..For szczegóły dotyczące sposobu, aby uzyskać Ciebie dziś, napisz hakerów na: wandyhackersworld88@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  68. I want to thank Mr Edward of edwardatmhacker990@gmail.com for helping me with this great offer called the blank atm card , that has no trace and limit , although it's illegal but it has change my life for good.. i was complaining to one of my friend about my family situation , for the past year's now i can not provide for my family , My friend Oscar told me about Mr Edward on how he received the blank atm card that make him who he is today .. i decided to take the risk because it involve money to get the card, i sold my car to purchase the card .. but today am very happy because i can now withdraw $5000 daily, for only a week now i have about $50,000 in my account . thanks Mr Edward for your help.. if you want to get rich like me then contact Mr Edward via email: edwardatmhacker990@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  69. Good news from unlimitedhackersnetwork'''''''''
    We just came up with a programmed card. Which is also known as blank ATM card. This card is designed in a way that it can break into any ATM machine and you will be able to collect good cash, depending on your location and your currency. For any $ using country the maximum is $5000 per day, that is what you can withdraw. It is very easy to use and is not traceable, and it can not be detected by any CCTV cameras. All we do here is give this card out to serious minded people who are ready to take the risk of making good cash. All the is required from you is to contact us today and we will unveil the all information you need to know about this card. Our email address is unlimitedhackersnetwork@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  70. I got my already programmed blanked ATM card to withdraw the maximum of $50,000 daily for a maximum of 20 days. I am so happy about this because i got mine last week and I have used it to get $100,000. MR PEDRO is giving out the card just to help the poor and needy though it is illegal but it is something nice and he is not like other scam pretending to have the blank ATM cards. And no one gets caught when using the card. get yours TODAY. Just send him an email via martinshackers22@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  71. Co za koszmar ! prosze wyjasnic po co panowie psikaja perfumy do ust? to alkoholizm? czy jakas kretynska metoda na swiezy oddech? ... niedobrze mi sie zrobilo......

    OdpowiedzUsuń
  72. Buy Quality Real and Fake Passports (passportquality@gmail.com) Visas, License, ID Cards, SSN

    We produce fake and real passports, driver's licenses, birth certificates, ID card for all countries of the world. we are professionals and we have been doing this for more than seven ten years today. We offer only original high-quality fake passports, driver's licenses, ID cards, stamps and other products for following countries: Australia, Belgium, Mexico, Spain, Brazil, Canada, Finland, France, Ireland, Portugal, Sweden, Germany, Italy, Netherlands, UK, USA, and so many other countries. We are the best producers of quality documents, With over 1 million of our documents circulating over the world. Contact":passportquality@gmail.com
    Keywords: buy fake passport online, driver licenses, fake passports, driver licenses false passports,counterfeit passport
    how to make fake passport at home , fake passport maker , fake passports that work ,make fake passport online

    OdpowiedzUsuń
  73. Hey guys, my name is Imelda Daher from Philippines but reside in America i am very happy that i was able to be online last week when Janet posted on YouTube that she has finally gotten what she wanted for her marriage life after all the stress she went through trying to hack into our husbands phone herself.. So after that I decided to try and see if it’s gonna work or still the same thing I see online everyday so I contacted Michael as i was referred to by Janet to his email which I did and got his direct telephone number as well too and believe me he did a good job for me that I was shocked when I got the information I needed that my dear husband for 10 year of marriage has a baby mama in Sweden. thanks to Michael Lawson for this great job even if it’s gonna break my home its better than been fooled for the rest of my life. lawsonmichael33@yahoo.com by Janet and he did a good and fast job for me in less than 48hrs...he made available phone hack, chat histories, present chats and future chats...You can also contact him for all sorts of mobile hacking jobs like he told me. Good luck to everyone who really wanna work with him and put a stop to the entire nightmare.

    OdpowiedzUsuń
  74. Hello everyone, need hacking services?Be warned, most of these so called hackers here are impostors, I know how real hackers work, they never advertise themselves in such a credulous manner and they are always discrete. I have been ripped off so many times so from experience I know pretty much how they work..Eventually my zeal to solve my issue paid off when a friend of mine introduced me to his hacker friend,his professionalism is top class..He hacks from destroying data and evidence against you,changing school and university grades,hacking into your cheating spouse phone,cleaning your driving and criminal records to someone who is trying to blackmail you and etc..Give him a shot and thank me later..My name is Michelle..Drop him a line "(224) 836-9542" or mail him: hackerethique@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  75. catching a cheating spouse in the act is never easy, but when I met Bruno I realized that not every secret is out of reach. he helped my put a monitoring spyware on my wife's phone and I caught her in the act with concrete proof at a very affordable cost. he can help you too if your spouse cheats, all you need to do is mail him at (hackerethique@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  76. Próbki perfum powinny być za darmo No, ale to tylko w Pl trzeba płacić !!!

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).