Serge Lutens Laine de Verre | perfumy i opinie
  • Serge Lutens Laine de Verre

Serge Lutens Laine de Verre znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Serge Lutens Laine de Verre

Nowość marki Serge Lutens z początku 2014 nie umknęła mojej uwadze, ale zaraz po premierze zabrakło mi ochoty na pisanie recenzji. Laine de Verre zasługuje jednak na parę słów.


Chemia powodująca nudności


To czysta, ordynarna chemia. Żadnym usprawiedliwieniem dla tych perfum nie są inspiracje Lutensa, którymi w tym wypadku była wata szklana i czystość. Kompozycja jest nieciekawa, miałka i płaska. Operowanie chemicznymi składnikami w perfumach to sztuka wielka. Wymaga wyczucia, pomysłu i doświadczenia. W przypadku Laine de Verre zabrakło tego wszystkiego. To prostacka, grubo ociosana woń, która w najlepszym wypadku może konkurować z aromatami chemii do czyszczenia łazienek.

Potłuczona jak same perfumy :)

Jak pachnie Laine de Verre?


Wielka ilość aldehydów na początku zwala z nóg. Nawet akord cytrusowy zdaje się przeżarty chemią i cytrusopodobny. Do tego dochodzi morski, mdły akcent w sercu i pachnąca farbą olejną baza... Nie, nie tego oczekiwałem po Lutensie. Szkoda, że tak zacna marka znowu lansuje coraz słabsze i mniej odkrywcze kompozycje... Laine de Verre mogłoby robić za ekstrakt jakichś sportowych perfum z niskiej półki (np. Mexx Ice Touch Man). To zapach, który ma moc, ale w gruncie rzeczy jest powieleniem znanych schematów znanych z produktów możliwych do kupienia w supermarketach. Porażka!

Mam tylko nadzieję, że Serge Lutens nie będzie zbyt długo podążał drogą totalnej masówki, bo ostatnia nowość - L'orpheline - również pod tym względem leżała bliżej Mexxa i Adidasa niż wielkich dzieł Mistrza z Chergui, Rousse czy Borneo 1834 na czele. 



Nuty: aldehydy, piżmo, cytrusy, drewno kaszmirowe

Rok premiery: 2014

Twórca: b.d.

Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 50 i 100 mL

Trwałość: bardzo dobra, około 8-9 godzin

4 komentarze:

  1. płynie mimo wszystko z tej recenzji pozytywna dla mnie informacja, że ukochane przeze mnie Chergui, uznajesz za jedno z dzieł Lutensa :)
    pozdrawiam, Gosia W.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, szkoda. Eau froide niestety też w tym kierunku szła. Czyżby to trwała tendencja? ��

    OdpowiedzUsuń
  3. jeden na 10 slabo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).