Najlepsze perfumy i podsumowanie roku 2014 | perfumy i opinie
  • Najlepsze perfumy i podsumowanie roku 2014

Podsumowanie 2014 roku

To nie był zły rok. Po wielu latach zapachowej zapaści, której apogeum miało miejsce w okresie 2007-2012, rok 2014 okazał się obfitującym w skarby czasem. Na półkach perfumerii pojawiło się naprawdę wiele bardzo dobrych perfum.


Najlepsze perfumy roku 2014


Za najlepszą premierę tego roku bezkonkurencyjnie uważam zapach Guerlain Aqua Allegoria Limon Verde. Na drugim miejscu stawiam bawełniane, piżmowe i czyste perfumy marki Narciso Rodriguez - Narciso.

Guerlain Aqua Allegoria Limon Verde oraz Narciso Rodriguez Narciso

Inne wyróżniające się debiuty


Zachwyciła mnie premiera Burberry My Burberry. Cieszę się, że marka powróciła na ambitne, perfumeryjne tory. Pamiętać należy też o niezwykle udanym Brit Rhythm for Her z mlecznym irysem, który wraz z Narciso i Original by Anja Rubik, okazał się świetną interpretacją czystych, wręcz sterylnych, pudrowych nut. Perfumy naszej topmodelki to zresztą bez wątpienia najważniejszy akcent na polskim rynku. Dużo istotniejszy od kolejnych perfum gwiazd i projektantek mody.

Najlepsze perfumeryjne premiery 2014 roku


Wielkim sukcesem okazała się także linia L'Atelier de Givenchy z Ambre Tigre i Ylang Austral na czele. Świetnie wypadły też bardziej niszowe premiery Clinique - Aromatics in White (labdanum, róża) oraz retro-zielony Calyx.

Givenchy L'Atelier de Givenchy

Z woni typowo kobiecych wpadły w mój nos Classique EdP Intense. Uważam, że to naprawdę świetna i godna polecenia wariacja na temat klasyka. Podobał mi się też słony i mleczny Reveal Calvina Kleina. W klimacie słodkości niewątpliwie rządziły marki L'oreal - Lancome La Vie Est Belle L'Absolu, YSL Manifesto L'Eclat i Black Opium oraz Armani Si Intense, ale trzeba wymienić też alkoholowe Velvet Orchid Toma Forda, bezową wariację Angel - Eau Sucree.

Najlepsze damskie perfumy

Nie można też nie wyróżnić znakomitego szypru - Cartier La Panthere i Jour d'Hermes Absolu.

Perfumy męskie


W materii męskich zapachów z niepokojem obserwuję trend drewniano-skórzany. O ile kilka kompozycji z tego nurtu jest zawsze ciekawych urozmaiceniem, o tyle sto pierwsza jest już nudna... W tej materii wyróżniam Bvlgari Man in Black, Thierry Mugler Amen Pure Wood oraz Issey Miyake Nuit d'Issey.

Bardzo podobał mi się zielony i świeży wetiwer w Grey Vetiver Eau de Toilette Toma Forda oraz nieco podobny Armani Eau d'Aromes. Wśród woni sportowych liderem jest Loewe 7 Sport.

Wśród woni o większym kalibrze wymienię Dior Homme Parfum oraz Fahrenheita o tym samym stężeniu. Givenchy Gentleman Only Intense również zasługuje na zaliczenie do tego grona.

Najlepsze męskie perfumy


Guerlain


To był raczej dobry rok dla mojej ulubionej marki. Wylansowała wspaniałe Limon Verde. Letnia edycja Terracotta Le Parfum 2014 okazała się zniewalająca. La Petite Robe Noire Couture również wyszło udanie.

Finalnie pozytywnie oceniam kontrowersyjne L'Homme Ideal. Nieco gorzej wypadł nowy Shalimar - Souffle de Parfum.

W linii butikowej pojawiło się zjawiskowe Mademoiselle. Niestety, nie poznałem dwóch sandałowców - Santal Royal oraz Le Bolshoi Black Swan.

Przyznam również, że z pewnym niepokojem odbieram fakt częstotliwości lansowania nowych produktów. To prawie jedne perfumy na miesiąc...

Premiery Guerlain w 2014 roku

Największe rozczarowania i najgorsze perfumy


W tym miejscu wypada wymienić takie "dzieła antysztuki":
Marc Jacobs Daisy Dream
Escada Joyful
Serge Lutens Laine de Verre
Playboy #Generation for Him
Versace Yellow Diamond Intense
Dior Addict EdT
Mont Blanc Emblem
Dolce & Gabbana Dolce

Dla mnie największym rozczarowaniem okazało się B. Balenciaga i Jimmy Choo Man. Liczyłem na coś Wielkiego.


Nez de Luxe


Dla bloga to był rok wyjątkowy, pierwszy rozpoczęty i zakończony pod szyldem Nez de Luxe. Od stycznia do grudnia to perfumeryjne miejsce w sieci rozwinęło się w sposób niebywały. Liczba perfumomaniaków czytających bloga wzrosła o 240%. Nazwa "Nez de Luxe" pojawiła się na łamach najbardziej luksusowego magazynu świata (i to kilkukrotnie) - Harper's Bazaar oraz w wielu innych mediach.

Kiedyś bałem się, że próba komercjalizacji bloga musi spowodować utratę niezależności opinii o perfumach. Aby tego uniknąć, w roku 2014 (w zasadzie pod koniec 2013) zrezygnowałem ze WSZYSTKICH współprac opartych na działaniach PR.

Dziś z dumą mogę powiedzieć, że Nez de Luxe jest blogiem beauty, który nie prowadzi żadnych współprac opartych na otrzymywaniu paczek do testów, zaproszeniach na eventy itd... Dzięki temu Wy macie 100% pewności, że znak oceny umieszczany pod każdą recenzją jest wyłącznie moją opinią, a nie reklamą lub efektem wpływu "dostania za darmo perfum".

Oby rok 2015-sty był równie udany jak ten miniony. Niech półki perfumerii uginają się od pachnideł wielkich i pięknych, a oszałamiającym zapachom niech towarzyszy szczęście, zdrowie i wszelka pomyślność, czego życzę sobie i Wam, Moi Drodzy.

74 komentarze:

  1. Podpisuję się obiema łapkami pod zestawieniem lecz brakuje większego przeglądu niszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie największym zaskoczeniem "na plus" okazały się Original Anji Rubik (spodziewałam się czegoś bardziej celebryckiego) oraz Bonbon V&R - nie przypuszczałam, że jednak ten zapach mnie do siebie przekona. Narciso jest piękne, ale nie umiem go nosić, źle na mnie wypada. No i pokochałam Intoxicated Kiliana. :)
    Również rozczarowało mnie Daisy Marca Jacobsa, ale też Black Opium YSL.
    Pozdrawiam
    MR.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od Bonbona stronię, ale Original naprawdę mnie zaskoczył. To była bomba tego roku.

      Usuń
  3. cudownego 2015! :) Marcinie, cieszę się, że jesteś :) dla mnie, totalnego laika, dzięki Tobie otwiera się magiczny świat i bardziej świadomie podchodzę do kwestii zapachów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi czytać takie słowa. : Dziękuję.

      Usuń
  4. Jestem czytelniczką bloga od sierpnia 2014. Myślę, że masz Marcinie ogromną zasługę we wprowadzeniu mnie do tego świata perfumomaniaków i zapewne jestem wśród tych, którzy przyczynili się do wzrostu poczytności bloga. Bardzo Ci dziękuję, że rozbudziłeś we mnie zainteresowanie tą dziedziną - jest to fascynująca przygoda. Od sierpnia tak wiele się dowiedziałam, tak wiele przetestowałam i odkryłam nowych,, dla mnie zapachów.
    Masz w moim przypadku ogromny wpływ na wyrabianie moich indywidualnych upodobań zapachowych. A trzeba Ci wiedzieć, że jeszcze parę miesięcy temu dopytywałam panie w Sephorze co oznacza określenie szyprowy. Muszę też przyznać że dzięki Tobie odkryłam Guerlaina / jako całość/ i pokochałam Bottega Veneta Eau Legere. Muszę też dodać że ogromnie trudno jest pisać o własnych doznaniach- tym bardziej doceniam Twój kunszt w tym względzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę jeszcze dodać,że dla mnie najlepszymi zapachami w tym roku okazały się My Burberry i YSL Manifesto L`Eclat i L`Atelier de Givenchy Ylang Austral. Niestety te ostatnie z racji swojej ceny mogą być tylko w sferze marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ylang mnie też oczarował. Piękny! Najładniejszy powiedziałbym nawet wśród ylangowych perfum.

      Usuń
  6. A dla mnie to pierwszy, pełny rok spędzony z Twoimi recenzjami. Z pewnością nie ostatni. ;) z Limon verde się polubilismy, a w Si Intense jestem zakochana. porcelanowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że jesteś. Mam nadzieję, że recenzję nie staną się nużące i nudne. :)

      Usuń
  7. Dla mnie 2014 to dwa rewelacyjne, ale jakże inne zapachy. Po raz pierwszy w życiu kupiłam perfumy tylko na podstawie recenzji, i to Twojej, Lemon Verde- genialnie świeży zapach:) i nie premiera 2014, ale zapach, który uwiódł mnie maksymalnie- Black Afgano:) uwielbiam:)
    Blog jest świetny, jak pało kto potrafisz opisywać zmysły. Powodzenia w 2015 ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również dziękuję Ci za Twoje recenzje - były (i są) dla mnie cenną wskazówką co testować przy okazyjnych pobytach w perfumeriach i pozwoliły rozbudować moją kolekcję pachnideł z 4 do 40 flaszek ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie się kolekcja rozrosła. :) Gratuluję.

      Usuń
  9. Właśnie tak wyobrażałam sobie to zestawienie. Popieram narciso :-) już go mam i chylę ku niemu czoło. Si intense to mój kolejny cudiwny zapach i cieszę się że nie kupiłam daisy :-) gratuluję sukcesów i życzę aby rok 2015 był dla bloga równie dobry jak rok poprzedni :-) czekam na kolejne wspaniałe recenzje i pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niech się spełnią Twoje słowa! Oczywiście jestem urażona,że Hermes Absolu zostały jedynie wspomniane - powinny być na pierwszym miejscu:-) Jestem też zawiedziona,że nie pojawił sie żaden nowy ogródek pana Elleny, choć po cichu na niego liczyłam. Nie kupiłam żadnej nowości w tym sezonie, bo żaden zapach nie pasował mi tak do końca, choć odlewek było całkiem sporo w moim menu. Dziś wiem,że w tym roku kupię Eisenberg Love Affair i wielką flachę Sur Le Nil, a co jeszcze, to zobaczymy:-) Limon Verde jest przecudny, jednak tak nietrwały,że jest to bardzo irytujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Ogrodu Nilowego jakoś nie mogłem się przekonać, ale doceniam twórczość Elleny. W tym roku będzie wiele radości dla fanów tego perfumiarza. Dla Polaków w szczególności. :) :)

      Usuń
  11. Limon Verde mnie rozczarowało, coś w sobie mają ale żeby 10... :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Marcinie,
    Ciekawa jestem twojej opinii na temat Insolence Guerlain. Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości będę mogła o nich przeczytać na twoim blogu.
    Pozdrawiam, Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie o Insolence. Już się szykuję. :) Nawet na FB parę słów w grudniu o nich napisałem. :)

      Usuń
  13. a ja jestem ciekawa serii Chance Chanel (w szczególności wersji klasycznej) i No 5 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, będę śledzić bloga :)

      Usuń
  14. Dzięki Twoim rekomendacjom moja kolekcja powiększyła się o kilka istnych cudów.
    Pozdrawiam i życzę jeszcze wielu udanych recenzji i wonnych oczarowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie. A kolekcja niech rośnie jeszcze większa. :)

      Usuń
  15. Powiem szczerze, że poza Tom Ford Velvet Orchid, Guerlain I'Homme Ideal i Original by Anja Rubik mało które perfumy mające premierę w 2014 roku zaimponowały. Powiem jednak, że nie znam Guerlain Limon Verde czy Narciso (chociaż chetnie je wypróbuję, bo szukam zapachu na lato). Jednak warto wspomnieć o Dior Homme czy Burberry My Burberry.

    Jeśli chodzi o plany na 2015 rok, to chcę wytrzasnąć Opium YSL sprzed reformulacji, znaleźć zapach na lato i może coś jeszcze ;)

    W 2014 roku zaczęłam czytać Pańskiego bloga, który wzbogacił moją wiedzę o perfumach o kilka poziomów, znalazłam w Opolu perfumerię Quality, dzięki której odkryłam Black Tourmaline, Black Afgano, Duro czy Oud Imperial. Wzbogaciłam swoją kolekcję perfum o CK - One oraz Lalique - Encre Noir ;)

    Pozdrawiam i życzę na 2015 roku więcej dobrych recenzji, świetnych odkryć i żeby nisza nieco odżyła ;)

    Avarati

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnego "Pańskiego". Proszę. :) :)

      Ja wciąż butelkę dawnego Opium z resztką płynu. To niesamowity zapach.

      Usuń
  16. Hej Marcin,
    Wstyd się przyznać, ale czołówka, podobnie jak większość z prezentowanych twoim zdaniem jest mi jeszcze nie znana :). Jedynie miałem okazję testowania Terracotta le perfum, Calyx, Velvet Orchid Toma Forda, oraz Angel-eau Sucre Thierry Muglera. Moimi faworytami są dwa pachnidła: Velvet Orchid oraz Terracotta. Inne ciągle przede mną.

    Pachnącego 2015 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Velvet i Terracotta są najbardziej niszowe. To wielkie zapachy.

      Usuń
  17. Gratuluję świetnych wyników, ciężko na to pracowałeś..w 2015 życzę jeszcze więcej sukcesów i satysfakcji z tego, co robisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam nadzieję, że nie będzie gorszy do 2014. :)

      Usuń
  18. Na Twojego bloga trafiłam pod koniec 2013 roku i tak jak wielu osobom, także mi otworzyłeś drzwi do cudownego świata zapachu :). Bardzo Ci za to dziękuję, bo dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego o ile byłam uboższa.
    W Nowym Roku życzę Ci wielu nowych doświadczeń a przede wszystkim czasu na działanie :)
    pozdrawiam, Gosia W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat bez zapachów jest znacznie uboższy. Większość ludzi nie docenia tego zmysłu, a wąchając perfumy otwieramy się też na inne węchowe doznania. I to jest najważniejsze.

      Usuń
  19. Drogi Marcinie, dziękuję za cudowne recenzje i inspirację. To dzięki Tobie moja półka z perfumami wzbogaciła się o nowe, niebanalne zapachy. To przez Ciebie spędzam długie godziny czytając Twój blog. Dziękuję również wszystkim osobom zamieszczającym komentarze bo to wielce pouczająca lektura. Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi. Dziękuję za miłe słowa. :)

      Usuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Marcinie a ja czekam i bardzo proszę o recenzję nowego zapachu Si :-) wiem że premiera ma być w lutym i zapach ma być bardziej świeży i nie ukrywam że jestem bardzo ciekawa twojej oceny tych perfum. Już nie raz Twoje noty pomogły mi przy wyborze perfum więc czekam na kolejne bardzo cieawe recenzje :-) może jakieś męskie zapachy opisze np: Narciso Rodriguez for him :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy Si pojawi się na blogu jak tylko uda mi się dorwać go w większej ilości do testów. :)

      Usuń
    2. Super w takim razie czekam i póki co czytam inne ciekawostki na blogu :)

      Usuń
  22. Witaj Marcinie
    Ranking mnie nie zaskoczył, Limon Verde bardzo mi się podoba, planuję zakup na lato, chcę z nim zwiedzać Barcelonę...Narciso mam i bardzo lubię....Mam jednak pytanie, czy Ty jako mężczyzna i ekspert uważasz, że te perfumy (Narciso) są naprawdę takie sexy i naprawdę mogą odwracać męskie głowy? Pytam serio..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne pytanie. Narciso nie są typowym zapachem "sexy". Ale ta ich biel i czystość mogą na pewno zaintrygować wielu mężczyzn.

      Z drugiej strony znacznie łatwiej mogę sobie wyobrazić Narciso jako perfumy typowo łóżkowe. Czyli nie podryw w klubie w Nowym Jorku, ale element wzbudzający pożądanie jak najbardziej.

      Usuń
    2. Mam podobne odczucia, dziękuję za odpowiedź...

      Usuń
    3. Lepiej bym zapachu narciso nie opisała :)

      Usuń
  23. Marcinie, czytuję Twojego bloga już od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że jego lektura jest niezwykle owocna. Poznałam wiele nowych, przykuwających uwagę kompozycji, odmiennych od kwiatkowego mainstreamu i nieśmiało zaczęłam własną kolekcję. Sposób w jaki piszesz sprawia, że chcę wchodzić coraz głębiej w świat zapachów; niezwykle udanie potrafisz opisywać swoje wrażenia. Wiem, że dobieranie perfum to rzecz indywidualna, ale chciałabym prosić Cię o poradę jako mężczyznę i eksperta - poszukuję zapachu seksownego, ogoniastego, przykuwającego uwagę. Podoba mi się na przykład Cashmir Choparda (akurat mało uwodzicielski), czy Boudoir Vivienne Westwood. W tej chwili jednak używam przede wszystkim Habanity EdP i nowego Opium EdT (sądzę, że EdP mogły by być zbyt intensywne do pracy, a jestem pielęgniarką), jednak mam wrażenie, że dość niemrawo się na mnie układają i nie są dla mnie "tymi najlepszymi" perfumami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może YSL Cinema, Chanel Coco, Dior J'adore L'or, Davidoff Cool Water Sensual Essence lub Dolce & Gabbana Pour Femme... To tak na szybko...

      Usuń
    2. D&G Pour Femme znam i testowałam - niestety ma w sobie coś tak nieznośnego, że nie jestem w stanie go nosić chociaż jest ulepowato słodki (czyli teoretycznie powinno być inaczej...).

      Usuń
    3. A znasz dawne Pour Femme - to z czerwonym korkiem? Ono pachnie inaczej, jest bardziej wyrafinowane i nawiązujące do wielkich klasyków perfumerii.

      Usuń
    4. Niestety, nie miałam okazji poznać.

      Usuń
    5. Marcinie, szukam, szukam i znaleźć nie mogę, więc proszę o pomoc. Czy gdzieś na Twoim blogu można zgłębić tajniki pojęcia "zapach szyprowy", "szypr" itp? Często używasz tego słowa opisując perfumy. Chodzę do perfumerii, wącham, porównuję - ale nie mogę dojść do tego, jak ten zapach/typ zapachu zdefiniować.
      Patrycja

      Usuń
    6. Ok. Mam w pamięci ten temat. :)

      Usuń
    7. Dziękuję :) Ten temat jest dla mnie nie do zrozumienia - szukam rzecz jasna na innych blogach, forach, stronach internetowych itd. Ale poza stwierdzeniem, że to specyficzna nuta albo kompozycja zapachowa - wąchając "nie czuję" o co chodzi ;) O jakiej "specyficznej" nucie mowa... jak np. na butelkach Narciso Rodriguez for Her EDT napisane, że to szypr - Ty piszesz, że to nie szypr. Why yes or why not? A ponadto, pytałam na Twoim forum (recenzji) o zapachu Rodrigueza EDP, które lepsze, bardziej zmysłowe - edp czy edt ? Bo zastanawiam się nad zakupem i raczej chodzi mi o te, które bardziej spodobają się płci przeciwnej ;)

      Usuń
    8. Narciso nie jest szyprem. EdP i EdT to zupełnie inne zapachy. Musisz sama przetestować i wybrać te, które bardziej Ci się podobają. Trudno przewidzieć, które bardziej się spodobają. To kwestia gustu mężczyzn, na jakich trafisz...

      Usuń
  24. Wpisuję komentarz kolejny raz bo poprzedni się nie opublikował:). W poprzednim się nieco rozpisałam a teraz napiszę najważniejsze. Bardzo Ci dziękuję za Hermesa Un Jardin Mediterranee, skusiłam się na niego tylko dzięki Twojej recenzji bo dotychczas używałam Sur Le Nil. Ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez Ogródka Śródziemnomorskiego, choć przyznam, że nie była to miłość od pierwszego wąchnięcia.
    Życzę szczęśliwego Nowego Roku i zdradź proszę co to za niespodzianka od Hermesa, która ucieszy Polaków. Pozdrawiam Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też Śródziemnomorski lubię chyba najbardziej z całego ogródkowego zestawu. :)

      Usuń
  25. Oby ten rok był dla Ciebie Marcinie cudownie pachnący, powodzenia i wytrwałości w pisaniu!

    OdpowiedzUsuń
  26. Marcin, co myslisz o zapachu: YVES ROCHER Comme une evidence?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam go na tyle dobrze, żeby się wypowiadać.

      Usuń
  27. Gratuluję w pełni zasłużonych blogowych sukcesów oraz życzę nie mniejszych zapachowych radości oraz rozwoju w nowym roku :)

    Niestety nie znam wszystkich nowości (w sumie tylko bardzo niewielka ich część) ale zapach Narciso po prostu rzucił mnie na kolana :D Nigdy jeszcze żadne perfumy nie wydały mi się tak bardzo "moje" (jakkolwiek pretensjonalnie to brzmi ;) ).

    Buszując w czasie świąt w zbiorach rodzicielki odkryłam, że nie miałabym nic przeciwko noszeniu czasem zapachu Jour d'Hermes (wiem, wiem to żadna nowość - po prostu zbaczam z tematu :P ). Czy jest choć jakiś mały element, który łączy te dwa zapachy? Jako, że jestem laikiem w materii staram się zacząć chociaż od zrozumienia co mi się podoba ;)

    Rozczarowaniem dla mnie okazała się natomiast Furiosa Fendi. W tych perfumach zachwyca mnie tylko nasza Kasia ;) Proszę jednak mieć na uwadze, że to wypowiedź z cyklu "nie znam się ale się wypowiem" ;) Z wielką chęcią przeczytam Twoją Marcinie recenzję tego zapachu.

    Męskie nowości umkneły mi w sposób prawie, że absolutny. Dostalałam jednak kiedyś przypadkowo próbke Terre d'Hermès eau Très Fraîche i na mężu pachniała tak ładnie (mimo, że testowana zimą), że dostał w prezencie gwiazdkowym ;) Z radością później odkryłam, że i Ty wystawiłeś temu zapachowi niezła ocene :)

    Nez de Luxe odkryłam przypadkiem w zeszłym roku gdy zakochana w Narciso szukałam jakiś informacji na temat tego zapachu. Tak więc mogę powiedzieć, że jednocześnie okryłam przepiękne perfumy i bardzo ciekawe miejsce w sieci :)

    Mam jeszcze jedno pytanie (wybaczcie laikowi :P ) : wiele osób opisuje tu swoje bogate kolekcje a ja za każdym razem zastanawiam się czy perfumy się nie przeterminowują....? Sama nie lubię mieć zbyt wielu flakonów jednocześnie....


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z połączeniem Narciso i Jour d'Hermes może być problem. Poza tym, że oba to wonie bardzo niebanalne i zasługujące na miano dzieł sztuki, łączy je jedynie (albo aż) nuta gardenii podana w dość podobny - pudrowo-wełniany sposób.

      Perfumy dobrze przechowywane nie przeterminują się. Polecam znaleźć przez wyszukiwarkę post "Jak przechowywać perfumy"

      Usuń
  28. Korzystając z okazji: takie dość przyziemne pytanie o Limon Verde, które dzięki Twej recenzji poznałam i pokochałam i chcę nabyć. Otóż na stronie encyklopedii Fragrantica jak również fizycznie w Douglasie i Seforze ten zapach występuje w butelkach 75 i 125ml. Tymczasem na E-Glamour mają jedynie 100ml. Czy to na sto procent oryginał? Czy Twoim zdaniem można go bezpiecznie kupić? pytam bo polecasz ten sklep na swojej tytułowej stronie, a tym razem NAPRAWDĘ zależy mi na tym żeby nie dostać podróby. to zbyt piękna woń :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapewne błąd osoby, która wprowadzała Limon Verde do systemu. Pewnie z rozpędu podana została pojemność 100 mL. Polecam dopytać, czy chodzi o pojemność 75 czy 125 mL.

      Usuń
    2. Mam już info bezpośrednio z Guerlain. Limon Verde występuje również w pojemności 100 mL, więc to nie jest błąd na stronie.

      Usuń
    3. Ale 100 mL-owe pojemności są ograniczone tylko dla praserii, czyli np. jako egzemplarze promocyjne albo dostępne na lotniskach w przedsprzedaży.

      W Polsce nie są dostępne nigdzie w sprzedaży (ew. na wybranych lotniskach można je jeszcze dostać). W krajach zachodnich są bardziej popularne i pewnie stąd ich obecność w niektórych perfumeriach internetowych.

      Usuń
    4. Dzięki za wnikliwą odpowiedź :-)

      Usuń
  29. Dior Addict edt jest bardzo dobry - trwały i pięknie się rozwija, pozytywne zaskoczenie, ale trzeba go wypróbować globalnie. Natomiast koszmarnym bublem jest Opium Black - kopia słabego Diesel Tattoo. Limon Verde pachnie męsko po chwili, więc nie dziwię się, że Ci się podoba - dla mnie to porażka. Narciso, Manifesto L'Eclat, Classique Intense też są słabe i wtórne. My Burberry jest świetny, a Rubik chyba sobie stroi żarty nazywając swój zapach Original w sytuacji, kiedy kopiuje flakon z lini Les Exclusives Chanel :/

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).