M. Micallef Ananda Dolce | perfumy i opinie
  • M. Micallef Ananda Dolce

Perfumy marki M. Micallef znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


M. Micallef Ananda Dolce

Jedną z pierwszych poznanych przeze mnie marek niszowych była właśnie M. Micallef i dwa sztandary: Gaiac oraz Aoud Homme. Pamiętając dawną chwałę, sięgnąłem po Ananda Dolce - ostatnią nowość tej firmy.


Według producenta


Perfumy są opisywane jak romantyczne i kobiece, łączące nutę delikatnych kwiatów migdałowca z ponętną brzoskwinią. Prawda jest jednak inna.

Według mnie


Ananda Dolce pachnie tak straszliwie plastikowo i sztucznie, że aż nos wykręca. Owszem, są tam i migdały, i brzoskwinie, ale ich forma odpowiada aromatom używanym do produkcji syropów dla dzieci. To jest tak, że niektóre aromaty spożywcze mają bardzo dużą siłę smaku, aby maskować nieprzyjemne doznania pochodzące np. od leków. Świetnym przykładem są tutaj również odżywki dla sportowców, które same w sobie mają tak odrażający smak, że żaden człowiek by ich bez dodatkowych ulepszaczy nie przełknął. I w Ananda Dolce właśnie taka jest brzoskwinia i taki jest migdał.

Reklama perfum M. Micallef Ananda Dolce


Wąchając najnowsze dziecię M. Micallef mam wrażenie, że to jest jakiś fetor zamaskowany mocarnymi nutami. Bo siły odmówić nie można tym perfumom. Dwa kluczowe składniki mają tu potężną moc, którą podkręca jeszcze zawiesisty i słodki akord białych kwiatów wyczuwalny w sercu.

W bazie natomiast robi się łatwo, zakurzono i masowo, rodem z przeciętnych premier mainstreamu.

Opinia końcowa


Ananda Dolce to na pewno nie jest powód do dumy M. Micallef. Zapach jest po prostu syntetycznie brzydki. Nie sądzę, aby jakikolwiek koneser migdałów i brzoskwini uległ tej kompozycji. No, ale może się mylę i tylko na mojej skórze i w moim nosie tak to wszystko wygląda.


Nuty: migdał, brzoskwinia, bób tonka, jaśmin, piżmo, ambra
Rok premiery: 2015
Twórca: Jean Claude Astrier
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30 i 100 mL
Trwałość: dobra, około 6-7 godzin

6 komentarzy:

  1. A właśnie miałam zamawiać ich próbkę! Dla mnie M.Micallef to też pierwsza marka niszowa, którą poznałam i regularnie poznaję ich stare i nowe kompozycje, dlatego aż przykro czytać, że wypuścili coś tak złego. Jak tylko je przetestuję to dam Ci znać, czy u mnie to też taka porażka.

    Swoją drogą, jak już wracasz do niszy [<3], jestem bardzo ciekawa co sądzisz o serii Mon Parfum M.Micallef, bo ja wersję Cristal i Gold po prostu uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Mon Parfum wiem, że na pewno podobał mi się klasyk. Dwóch pozostałych wersji, na razie, nie znam. Ale wszystko przede mną. :) :)

      Miłego próbkowania i daj znać, jak wrażenia. :)

      Usuń
  2. To też jest wśród zamówionych przeze mnie próbek (tak, tak, nowości z Q. ;)), chociaż się wahałam. Z M.Micallef nie mam dobrych skojarzeń. Próbowałam 5 ich zapachów (Mon Parfum Gold, Aoud, Gaiac, Watch, Rose Aoud) i podobał mi się tylko 1 z nich, ten ostatni. Reszta wydała mi się taka trochę... hmm... gumowata. MR.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Protestuję. Gaiac absolutnie nie jest gumowaty ;) ;) ;) ;)

      Ja jestem zdania, że w czasach obecnych Micallef trochę się rozmienia na drobne. Za dużo premier. Za dużo edycji, które po roku są wycofywane ze sprzedaży... Trochę za bardzo poszli na ilość moim zdaniem.

      Usuń
    2. Może dam mu jeszcze szansę, przeczytałam Twoją entuzjastyczną recenzję. :)
      Gwoli ścisłości, gumowaty - miałam na myśli - w sensie nie konsystencji, ale takiego... hmm... zapachu gumy z papierka, ja w tych Micallefach, które wąchałam, wyczuwam taki drobiazg "wspólny". Coś takiego, jak wspólne mają ze sobą zapachy Montale... albo Avon... Nie wiem, jak to ująć. :)

      Nie śledzę tej marki. ale jestem w stanie uwierzyć -- to chyba dość częsta przypadłość.

      MR.

      Usuń
    3. Rozumiem, rozumiem, co miałaś na myśli. Perfumy M. Micallef mają charakterystyczną nutę. I to pewnie to, skoro wspominasz o Montale, gdzie ja też wyczuwam wspólne dźwięki.

      Natomiast sam Gaiac potrafi zapachnieć pięknie, ale zazwyczaj jesienią lub podczas zimnego, letniego wieczoru.

      Usuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).