Atelier des Ors Lune Feline | perfumy i opinie
  • Atelier des Ors Lune Feline

Atelier des Ors Lune Feline
Atelier des Ors Lune Feline

Lune Feline były chyba pierwszymi perfumami z portfolio Atelier des Ors, jakie powąchałem. Pamiętam, że był to krótki test blotterowy, ale zapach zaciekawił mnie do tego stopnia, że postanowiłem poznać wszystkie pozycje tej marki.


Części kompozycji tej firmy bywa wtórna, część jest ponadprzeciętna, są też i skarby w typie Rose Omeyyade. W przypadku Lune Feline klasyfikacja nie jest taka łatwa. Producent mówi, że to woń mroczna i gwieździsta, ale w rzeczywistości takie oczywiste to nie jest. Żywe są bowiem skojarzenia z ciepłymi, drzewnymi i jasnymi jednocześnie wonnościami w stylu M.Micallef Gaiac czy wielką, nieodżałowaną Organzą Indecence. W Lune Feline mamy cień cynamonu, dużo pięknej, puchatej wanilii, ale oprócz tego są też elementy bardziej niszowe, trudniejsze - balsam peruwiański czy styraks.

Opakowanie perfum Atelier des Ors Lune Feline
Opakowanie perfum Atelier des Ors Lune Feline

Na każdym etapie swojego życia kompozycja zachwyca. Początek mocnym kardamonem, któremu od razu towarzyszy spora ilość jasnych drew. Później, kiedy pojawia się cynamon, całość wchodzi w tony dzieła Givenchy. Wtedy też wanilia nabiera puchatego, nieco rozleniwionego charakteru, lecz cały czas uwodzi. Czasami można odnieść wrażenie, że do kreacji Lune Feline użyto kilku waniliowych ingrediencji, a nie wyłącznie absolutu z wanilii tahitańskiej. Wanilia bowiem zmienia się i nie ma jednej formy. Im dalej w głąb, tym więcej nut suchych, drzewnych i wytrawnych zyskuje słodki z pozoru składnik.

Zaczynają się wtedy też nuty typowo żywiczne, ostre, które można również opisać jako mroczne. Nie jest to jednak mrok totalny, raczej taki świeżo po zachodzie słońca, gdzie wciąż czuć ciepło nagrzanej ziemi.

Opinia końcowa o Lune Feline


Lune Feline to ostatni zapach marki Atelier des Ors. Bardzo udany i bardzo ciekawy. Na pewno wyróżnia spośród drzewnych propozycji tej firmy, choć według mnie Rose Omeyyade nie przeskoczy.


Nuty: wanilia, cynamon, balsam peruwiański, piżmo, ambra, kardamon, czerwony pieprz, styraks, drewno cedrowe, akord 
Rok premiery: 2015
Twórca: Marie Salamagne
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 100 mL
Trwałość: średnia, około 5 godzin

Perfumy podobne: Givenchy Organza Indecence, M. Micallef Gaiac

7 komentarzy:

  1. Podoba się wszystkim, którym podetknęłam ją pod nos ;) Fajnie się sprawdzi teraz, złotą jesienią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba w ogóle najbardziej "złote" z perfum Atelier des Ors. Nie mogą się nie podobać, bo bije z nich takie klasyczne, niszowe piękno.

      Usuń
  2. Marcinie, wiadomo Ci coś kiedy Decadence M.Jacobsa wejdzie do Polski? Miałeś juz okazję wąchać?

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie je można kupic

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam na tą recenzję, bo mnie Lune Feline zauroczyły. Na mnie słodko-pikantne, czyli tsk jak lubię ;) Wanilia słodka i ciepła ale niebanalna, bo przeplata sie z pieprzem. Dla mnie "my preciousssss" tylko pieruńsko drogie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Twoimi słowami w 100%.
      Myślę jednak, że Lune Feline są warte tych pieniędzy. Pomysł i wykonanie są na bardzo wysokim poziomie.

      Usuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).