Promotorka żąda perfum za obronę pracy magisterskiej | perfumy i opinie
  • Promotorka żąda perfum za obronę pracy magisterskiej




Skandal na siedleckim Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym. Pani Profesor zażądała od studentki perfum w zamian za obronę pracy magisterskiej.



Pełny materiał o tej sprawie zrealizował TVN - tu link do filmu: KLIK

Jakie perfumy skusiły Panią Profesor? Z rozmów wynika, że najpierw był to zapach Dior Dolce Vita, lecz w następnej rozmowie zostaje zastąpiony przez Dolce&Gabbana Light Blue ("To jest taka niebieska zakrętka. U góry kwadratowa, jak sześcian")

18 komentarzy:

  1. Gust może nie najniższych lotów, ale też nie jakiś super wyrafinowany.
    Zakrętka w Light Blue ma kształt prostopadłościanu, a nie sześcianu.
    A tak w ogóle, to spodziewałem się Royal Crown za 1,5 zł. A tak - 300 zł i egzamin z głowy. Trochę gorzej byłoby, gdyby był to zestaw obowiązkowy dla każdego członka komisji :) Wtedy koszt wyszedłby razy trzy.
    Żeby tylko nie skończyłoby się tak, że wszystkie osoby pachnące perfumami będą podejrzane :))
    Pozdrawiam
    Nebelwerfer

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgrozą napawa mnie myśl, kto w dzisiejszych czasach faktycznie jest wart dyplomu magistra.
    Ale jeszcze większe zażenowanie budzi fakt, kto na tych uczelniach wykłada...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mojej kuzynce napomknięto podczas egzaminu ustnego, że panią profesor interesowała zastawa ze sklepu koło politechniki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Biorąc pod uwagę fakt, że to ponoć nie był pierwszy "perfumeryjny" wybryk tej pani, to musiała mieć już sporą kolekcję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekałam aż ten news się tutaj pojawi. Postawa promotorki godna pożałowania. Moja koleżanka zartuje "może jest uzależniona od perfum?"

    OdpowiedzUsuń
  6. Może pani promotorka wyśle zdjęcie swojej kolekcji na NEZ DE LUXE to zobaczymy :) M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trudno mi naprawdę traktować coś takiego z humorem. Pomijam fakt, że mocno zbliżamy się do standardów ukraińskich, tam nawet zastrzyk w przychodni jest za daninę. Sama jestem nauczycielem akademickim i nie stać mnie na tworzenie dowolnej kolekcji perfum. Nigdy nie przyszłoby mi jednak do głowy tworzenie kolekcji z pomocą studentów... Wstyd, zapomniane pojęcie.

    OdpowiedzUsuń
  8. mogła kupić na e-glamour hue hue

    OdpowiedzUsuń
  9. "Mówiłam Ci jak dziecku, po rusku, po niemiecku, nie po to jest perfuma byś ją pił...".

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie oceniałabym tej sytuacji tak radykalnie... Zaliczenie pracy magisterskiej zależy od komisji, a nie pojedynczej osoby, a w szczegolnosci nie od promotora... Jestem sobie w stanie wyobrazić, że student i promotor sa w dobrej komitywie, po obronie zwyczajowo dziekuje sie wlasnie jemu, a nie calej komisji i profesorka faktycznie mogla wspomniec, że woli perfumy, a nie butelke whisky... Chocoaz sluchajac tego jak rozwija watek, to przemawia przez nia pewien maniakalny duch... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój promotor powiedział, że mamy mu się "zrzucić" na benzynę, bo daleko mieszka i musi dojechać!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Studentka sama powinna wiedzieć jak się załatwia takie sprawy, a że mało bystra chyba jest i młoda jeszcze bardzo no i nie życiowa to promotorka musiała jej wyłożyć łopatologicznie co jak i gdzie...
    Ja chyba sama będę musiała kupić jakieś perfumy opiekunkom w przedszkolu mojego 2,5 letniego synka, żeby go zaczęły ubierać w spodnie zimowe zanim go wyprowadzą na mróz -5, bo dziś omało nie zamarzł..
    Tu gdzie mieszkam czyli Niemczech, prezenty, czy jak to się mówi w Polsce łapówki, są traktowane zupełnie inaczej niż w Polsce. Ciągle się zastanawiam z czego wynika ta różnica? Chyba z tego ze Polacy są bardzo zestresowani. Proponuję się rozluźnić;)
    Pozdrawiam Panie Marcinie pachnąco:)
    Moja kolekcja perfum rooooośnieee :) szkoda że sama muszę je kupować;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu porozmawiaj z dyrektorem przedszkola, zamiast za opiekę nad dzieckiem płacić DWA razy? Między łapówką (daję, bo muszę) a prezentem (daję, bo chcę) istnieje dość wyraźna różnica i ten ostatni wcale nie jest w Polsce źle postrzegany.

      Usuń
  13. Szkoda, że news taki szczątkowy, jednak już na jego podstawie można wywnioskować, że zbyt wyrafinowanego gustu promotorka nie ma. Z innej strony: czego ludzie nie zrobią dla perfum :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gust promotorki, to gust promotorki. Nic nam do niego. Nie nam go oceniać. czy komentować. Sam fakt, jaki miał miejsce, to moim skromnym zdaniem... żenada. Znam kilku nauczycieli akademickich. Oni powiedzieli na ten temat krótko, acz treściwie: "wstyd, że coś takiego miało miejsce..."
      Tak całkiem ogólnie rzecz ujmując, to mam tu dość smutną refleksję, że niedługo, to chyba zaniknie gatunek ludzi, którzy kiedykolwiek za cokolwiek się wstydzą... Cóż, ryba psuje się od głowy...
      Jakiegoś większego wpływu na to kto, dlaczego i jak się psuje, to nie mamy, jednak na coś tam wpływ mamy - na to, czy my się psujemy, czy nie... Tak więc - nie psujmy się... ;)
      Pozdrawiam wszystkich pachnąco. Dzisiaj Lagerfeld Sun Moon Stars - Basia :)

      Usuń
  15. Eh, jakaś idealistka zepsuła innym możliwość zdobycia łatwego i taniego dyplomu ;)

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).