Kenzo Pour Homme Eau de Parfum | perfumy i opinie
  • Kenzo Pour Homme Eau de Parfum

Kenzo Pour Homme znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Kenzo Pour Homme Eau de Parfum

Klasyk Kenzo to moje pierwsze "dorosłe" perfumy, od których wszystko się zaczęło na poważnie w moim życiu. Niemal ćwierć wieku po ich debiucie Kenzo przedstawia wersję wzmocnioną -  Kenzo Pour Homme Eau de Parfum.


Prawda boli. Na nową wersję nawet smarknąć szkoda.

Jest to chemiczna tragedia, która nie ma nic wspólnego z klasykiem. Czuć w niej wysłodzone i plastikowe cytrusy połączone z żenującym, lazurowym akordem morskim. Całość doprawiono tonami syntetyków drzewno-piżmowych, które pokrywają całość marnym kurzem, który powstaje z dywanów, ubrań i asortymentu w chińskim markecie.

Kenzo Pour Homme Eau de Parfum

Opinia końcowa o Kenzo Pour Homme Eau de Parfum


Jest to absolutne, tanie dno i zbezczeszczenie wielkiego klasyka.


Nuty: akord cytrusowy, akord morski, szałwia, kardamon, wetiwer, drewno sandałowe, mięta, wanilia
Rok premiery: 2016
Twórca: Nathalie Gracia Cetto, Olivier Pescheux
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 50 i 100 mL
Trwałość: niska, około 3-4- godzin

12 komentarzy:

  1. Szkoda, butelka taka piękna...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Twoim opisem tego Kenzo, ale co Ty z tym "kurzem" w niemal każdej negatywnej recenzji?
    Sporo się naniuchałem syntetyków, ale w żadnym tego legendarnego kurzu nie wyczułem... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy o sam ``zapach kurzu`` kurzu chodzi... ale są perfumy , które przynajmniej u mnie po aplikacji wywołują uczucie jakbym był brudny i zakurzony . Czuje sie po prostu nieświeżo . Są inne , ktore w połączeniu ze skóra kwaśnieją i wtedy dopiero ma się wrażenie wszechogarniającego brudu :) ... ale ponoc to indywidualne odczucia , bo otoczenie reaguje pozytywnie .

      Usuń
    2. To wynika z tego, że białe piżma łączone z drzewnymi syntetykami są wykorzystywane w większości baz perfum w dzisiejszych czasach.
      To pójście na łatwiznę i pewne oszustwo, bo podczas testu w perfumerii klient tego nie poczuje

      Usuń
  3. Szkoda, butelka taka piękna...

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam sie z racenzja jak najbardziej!!!!tragedia krotko mowiac.szczerze oczekiwalem tej premiery,liczylem na wzmosniona wersje pour homme.a co dostalismy? zapach sztuczny chemiczny "ala"Invictus.szkoda ale taka prawda...Kenzo siadaj PALA!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupiłam Tacie już drugą butelkę Klasyka(którego zresztą kupiłam w ciemno po Twojej recenzji;-) i teraz miałam nadzieję, że to będzie jakiś godny następca, gdy tamten zapach go znuży, jednak jest tak jak napisałeś :-/ Tata ma jeszcze Jungle, ale na tym repertuar męski Kenzo trochę się dla mnie kończy, a szkoda, bo uwielbiam ten sznyt natury...

    OdpowiedzUsuń
  6. oj widzę polipy w noskach u panów
    zalecam wizytę u laryngologa a dopiero po tym wąchamy perfumy - a nie odwrotnie
    tu jak na dłoni widać psychologię tłumu jeden co to niby znawca opisze że do bani drugi znawca potwierdzi
    a reszta baranów potwierdza
    perfumy i ich zapach jest jak matka i córka , blondynka i szatynka ---- i co jest leprze ???

    OdpowiedzUsuń
  7. a dior fahrenheit czy to ładnie pachnie - błagam !!!
    ale co to niby nie jest achy i ochy jakie to piękne

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię czytać ten Pana blog, ponieważ każdy zapach negowany tutaj jest tak naprawdę zazwyczaj świetny. Natomiast zapachy mające wysoką ocenę u Pana to totalne badziewia. Zatem proszę o jak największą liczbę słabych wg Pana zapachów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja powiem tak kenzo pour homme kupiłem w ciemno niby to klasyk myślę cena taka byle jaka to sę kupie
    a opinie wszystko na plus zapach letni niby jakaś woda - no to mam zapach przypomina szampon z kiosku za czasów PRL tak właśnie wtedy pachniały nic ciekawego.
    Ale Kenzo Homme Eau de Parfum miałem na pasku zapach świetny faktycznie typowo na lato i bardzo trwały
    żadna chemia co to za bzdury jak to czytam to myślę sobie tego zapachu Pan wcale nie wąchał a jeśli tak to polecam raz jeszcze spróbować bo na prawdę warto

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejny wąchacz perfum specjalista-purysta - znawca z bożej łaski. Kenzo Homme (1991) jest co najmniej równie syntetycznym zapachem, o ile nawet nie bardziej syntetycznym, jak obecny flanker - Eau de Parfum - co nie przeszkadza, że oba - protoplasta i flanker pachną dobrze tyle, że zupełnie inaczej, mało podobnie do siebie. Jedyne co można zarzucić marce Kenzo, to tyle, że:
    - po pierwsze - uległa modzie na wypuszczanie flankerów klasyków sprzed lat, które prawie w ogóle nie nawiązują zapachem do protoplasty, choć posługują się jego nazwą i stylistyką opakowania; Kenzo Homme Eau de Parfum to moim zdaniem odrębny od klasyka byt zapachowy i jako taki mógłb mieć inną nazwę i odróżniające się opakowanie;
    - po drugie - Kenzo Homme Eau de Parfum to zapach ewidentnie wzorowany na Paco Rabanne Invictus - podobieństwo czuć tu ewidentnie - nie jest to więc zapach tak oryginalny i przełomowy jakim był w swoim czasie Kenzo Homme (1991).

    Pomijając jednak ewidentne podobieństwo do Invictusa - Kenzo Homme Eau de Parfum pachnie bardzo dobrze, powiedziałbym nawet, że dla mnie ciut lepiej niż Invictus. Jest to zapach, który wpisuje się w obecne trendy i gusta zapachowe - co nie dziwi - po to się produkuje perfumy, żeby się użytkownikom podobały, a dziś jest moda na tego typu zapachy, świeże, słodkawe, nieco "warzywne" (jak dla mnie). W swojej kategorii zapachowej - nowy Kenzo "robi dobrą robotę", jest zapachem dobrze zrobionym, ładnie zmieszanym. Można oczywiście nie lubić tej czy innej kategorii zapachowej/ współczesnej stylistyki zapachowej - ale to zupełni inny zarzut. Mogę nie lubić tego zapachu, bo nie lubię tego typu zapachów w ogóle, bo wolę np. ostre i męskie klasyki z lat osiemdziesiątych XX w. Niestety współcześni blogerzy mający o sobie samych mniemanie koneserów w dziedzinie, o której piszą, nie są w stanie rozróżnić co kwalifikuje się jako obiektywne stwierdzenie, a co jako subiektywna ocena; a wśród blogerów perfumeryjnych panuje jakaś swoista mania na krytykowanie wszystkiego co nie przypomina "powszechnie cenionych klasyków".

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).