Co nowego w Impressium? | perfumy i opinie
  • Co nowego w Impressium?

Zaledwie tydzień temu odbyły się targi niszowych perfum Pitti we Florencji, a Impressium już zapełniło się pachnącymi nowościami...


Z prawdziwą dumą donoszę, że Łodzianie mogą powąchać część premier jako pierwsze osoby na świecie poza Florencją. I to nawet przed Warszawą... :)

Pozwolę sobie w telegraficznym skrócie przedstawić wrześniowe nowości. Zanim jednak o perfumach, najpierw o jednaj kwestii technicznej - płatnościach kartami przez internet.

Sporo osób pytało mnie o to, kiedy taka możliwość zostanie dodana do sklepu internetowego. Do tej pory była tam tylko opcja płatności bezpośrednich (TPay), przelewu i za pobraniem. Mam dobre wieści i lada moment nowy kanał płatności zostanie uruchomiony - mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu. :)

A teraz czas na zapachy:

Heeley Eau Sacree i Heeley Phoenicia


To była bez wątpienia jedna z najciekawszych, kadzidlanych premier tego roku. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jest to bardziej gęste i mroczne wcielenie Rouge Bunny Rouge Embers. Z definicji miał ten zapach nawiązywać do Cardinala, ale według mnie to zupełnie inne odsłony kadzidła. To dobrze, bo ciągle jest oryginalnie, a Heeley ma dobrą rękę do tej nuty, co pokazał też wcześniej w perfumach Phoenicia. Zachęcam Was do przeczytania archiwalnej recenzji tej kompozycji, bo jest to kolejny diament, który we wrześniu debiutuje na półkach Impressium.



Nasomatto Baraonda


Jako pierwsza perfumeria w Polsce Impressium zaprezentowało zapach Baraonda - pierwszą od lat premierę marki Nasomatto.

Zapach jest dziwny. Dla mnie pachnie czekoladową paczulą i ziołami wrzuconymi do koniaku. Później z całości wyłaniają się smugi palonego drewna lub kadzidła... Bardzo niestandardowe podejście do kreacji perfum. Niestety, zapach debiutował dopiero dzisiaj, więc testy dokładne jeszcze przede mną.

Nasomatto Baraonda

Parfumerie Generale 27 Limanakia


Kolejne kadzidło, ale jednocześnie nie-kadzidło. Pierre Guillaume serwuje woń kamienną, marmurową, trochę piaskową, w której żywica labdanum ma postać niezapalonych grudek. Sekret polega na tym, jak je odpalić, a to udaje się tylko przy użyciu globalnym. Zapach totalnie nie nadaje się do testów na nadgarstku, bo pachnie wtedy zbyt chłodno i zbyt sterylnie.

W ramach ciekawostki dodam, że Limanakia to plaża nudystów i miejsce na szybkie "numerki". Stąd zwierzęca i bardzo cielesna baza tytułowych perfum, przynajmniej w teorii, bo w praktyce nut animalnych ja nie wyczuwam.

Parfumerie Generale Limanakia 27

6 komentarzy:

  1. Same dobre wiadomości. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nazwy mieszkańców miast piszemy małą literą. Pozdrowienia z Warszawy. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za naukę. Następnym razem już tego błędu nie popełnię.

      Pozdrawiam z Łodzi i zapraszam w odwiedziny do tego pięknego miasta.

      Usuń
  3. ja place tylko kartami i to duze ulatwienie

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, znam miasto. Wszak nie leży daleko. I sporo rodowitych warszawiaków zamieszkało w nim po wojnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto pofatygować się do Łodzi do Impressium. No może nie z Trójmiasta, ale z Warszawy to rzut beretem :)
    Bo zakupy tam to super sprawa.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).