5 MITÓW na temat perfum niszowych | perfumy i opinie
  • 5 MITÓW na temat perfum niszowych

Heeley Chypre 21

Dzisiaj krótki wpis na temat powielanych i bardzo popularnych mitów o perfumach niszowych


Jako że swoją przygodę z blogowaniem zacząłem 11 lat temu właśnie od zapachów niszowych, a od roku mam też Impressium, stąd spotykam się z tego typu półprawdami dość często. Dla niektórych mogą być to mity bardzo oczywiste, ale jednak nie zaszkodzi głośno powiedzieć o kilku kwestiach.

MIT I: Perfumy niszowe są lepsze od perfum nieniszowych


Ze smutkiem i niedowierzaniem czytam różne wywiady, w których osoby zarządzające perfumeriami niszowymi prezentują swoje zapachy jako coś, czego nie można porównać do oferty Douglasa i Sephory: że lepsze, że droższe, że bardziej luksusowe...


Osobiście stwierdzam, że to bardzo krzywdząca i nieprawdziwa opinia. Perfumy niszowe nie są krokiem do przodu, nie są "następnym" etapem lub czymś, co stanowi o poziomie perfumeryjnego zaawansowania.

Według mnie perfumy niszowe są po prostu krokiem w bok, wejściem w inną ścieżkę, na której w dalszym ciągu możemy spotkać zapachy dobre i złe. Bezpośrednie porównanie konkretnych perfum niszowych i nieniszowych może zaś doprowadzić do wniosku, że te mainstreamowe są lepsze i ciekawsze od niszy, np. słabe i nijakie Parfumerie Generale Tonkamande (których specjalnie nie sprawdziłem do Impressium, bo uważam za potknięcie tej marki) są znacznie gorszą interpretacją migdałowej tonki niż wiele kompozycji z mainstreamu, fiołek Keiko Mecheri wypada zaś znacznie słabiej niż fiołek Guerlain, to samo dotyczy wielu innych kompozycji, również tych najdroższych, za czterocyfrowe sumy.

Są też marki niszowe, które całą swoją ofertę mają bardzo słabą i zazwyczaj wówczas szybko upadają. Wyjątki, które żyją długo i mają się dobrze to np. Byredo - fenomen mający w ofercie tak syntetyczne i pachnące tanio kompozycje, że aż niszowe w swojej niskiej jakości...

Escentric Molecules Molecule 01

MIT II: W perfumach niszowych dominują składniki naturalne


Niestety, to nie jest prawdą. Oczywiście, istnieje marki, które używają bardzo dużo naturalnych, drogich składników, ale obecnie są one w mniejszości. Na pewno do tego grona możemy zaliczyć takie firmy jak Nicolai, Lorenzo Villoresi, Maria Candida Gentile czy Ormonde Jayne. Znaczna większość opiera się jednak na składnikach syntetycznych. I to dotyczy przede wszystkim tzw. "znanych marek niszowych", wykupionych przez wielkie koncerny lub o szerokiej dystrybucji. Żeby jednak nie zostać posądzonym o czarną reklamą wymienię tutaj markę z mojej perfumerii - Nasomatto, a z tych bardziej znanych Serge Lutens czy Etat Libre d'Orange. Nie zmienia to jednak faktu, że kompozycje tych firm bywają genialne, zjawiskowe i wyznaczają nowe trendy (czasami)...

Escentric Molecules Molecule 01 to czysta chemia, a jednak działa

MIT III: Perfumy niszowe pachną dziwnie


To akurat półprawda. Perfumy niszowe powstały, aby każdy, kto nie możne znaleźć dla siebie zapachu w klasycznej perfumerii, mógł odnaleźć go w niszy. Stąd często możemy spotkać tu interpretacje tematów niedostępnych w sieciowych sklepach.

Ja jednak uważamy za słuszny podział perfum niszowych na dwie grupy:
- wariacje ekstrawaganckie i szokujące w kontekście współczesnym
- wariacje klasyczne i wytworne nawiązujące do prawdziwej sztuki perfumeryjnej

Do grupy pierwszej zaliczyłbym marki takie jak Beaufort (spalenizna, nuty drzewne), Comme des Garcons (perfumy industrialne, kadzidlane, surowe wariacje na temat świeżości) czy Olivier Durbano (odważne interpretacje nut kadzidlanych, kwiatowych, przyprawowych, ale ze sznytem klasyki)

Do grupy drugiej, w której sam się odnajduję, i którą uważam za kwintesencję sztuki perfumeryjnej zaliczyłbym takie marki jak Nicolai, Clive Christian, Frederic Malle... Większość ich zapachów to zapachy ponadczasowe, wyraźnie męskie lub kobiece, piękne, bardzo wysokiej jakości.

W niszy znajdziemy też totalne buble, które ani nie prezentują się oryginalnie, ani nie zawierają szlachetnych składników i są po prostu naciąganiem na pieniądze. W tym miejsce wymienię choćby Byredo czy większość kompozycji marki Tauer.

Perfumy Nicolai Parfumeur Createur

MIT IV: Perfumy niszowe są drogie


Bardzo często spotykam się w świecie realnym z opinią, że perfumy niszowe są drogie. Wiele osób nie zadaje sobie nawet trudu zgłębienia tematu w celu weryfikacji tych przesądów. Owszem, w perfumach niszowych mamy marki ultraluksusowe i stąd pewnie opinia, że dobre zapachy muszą kosztować krocie.

W praktyce jednak często jest tak, że zapachy niszowe kosztują porównywalnie do pozycji luksusowych marek mainstreamu jak Dior, Chanel czy Guerlain. W tym miejscu świetnymi przykładami będzie L'Artisan czy Nicolai (ceny nawet poniżej 200 złotych za flakon). Większość oferty tych marek to prawdziwe perełki, i to biorąc pod uwagę całą perfumerię: niszową i nieniszową.

Warto zwrócić też uwagę, że najpopularniejsze marki można zakupić taniej w perfumeriach internetowych lub outletach. Dotyczy to choćby firm Amouage, L'Artisan, Penhaligon's, Kilian, Montale czy Serge Lutens.

Flakon perfum Clive Christian Imperial Majesty - najdroższe perfumy niszowe świata

MIT V: Perfum niszowych się nie podrabia


Kiedyś faktycznie tak było, ale od kilku lat nisza jest sukcesywnie podrabiana. Nawet nasz rodzimy Frederico Mahora zdecydował się na produkcję odpowiedników marek Kilian, Amouage czy Frederic Malle, więc jest to niejako dowód, że i na podrabianiu niszy można się dorobić...

W tym miejscu odsyłam także do mojego dawnego wpisu: "Lista podrabianych marek niszowych".

15 komentarzy:

  1. ... szkoda, że nie dotarły do mnie jeszcze próbki z Impressium, bo już nie zdążę podjąć decyzji zanim godzina duchów wybije ... ;-) Ciekawy wpis jak zwykle Panie Marcinie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Próbki (jeśli wybrała Pani pocztę) powinny lada chwila dojść, bo każda przesyłka nadawana jest jako polecony priorytet

      Usuń
  2. "W niszy znajdziemy też totalne buble, które ani nie prezentują się oryginalnie, ani nie zawierają szlachetnych składników i są po prostu naciąganiem na pieniądze. W tym miejsce wymienię choćby Byredo czy większość kompozycji marki Tauer."
    Byredo - zgadzam się, to marne syntetyki. Ale Tauer?! Chyba poznałeś wyłącznie serię Pentachord, z zamierzenia całkowicie systetyczną. I nazwać Incense Extreme czy Incense Rose, Phee czy Une Rose Vermeille todatnym bublem?! Nie mówiąc o zjawiskowym L'AIR DU DESERT MAROCAIN, któremu nawet Luca Turin i Tania Sanchez dali maksymalną ocenę? czy genialnym Lonestar Memories? A fantastyczna seria Tableau ze wspaniałą Miriam? Oj, Marcinie, chyba nie znasz za bardzo Tauera. A wspaniała Zeta, pachnąca lnem, zbożem i słonecznikiem, zrobiona z prawie wyłącznie naturalnych składników? Wszystkie Pentachordy są rzeczywiście syntetyczne i moim zdaniem niezbyt udane, ale to był eksperyment - zrobić zapachy z li tylko pięciu syntetycznych składników.
    Protestuję z całej siły i bardzo proszę o odpowiedź, na podstawie których zapachów Andy Tauera wygłosiłeś tak krzywdzącą i w mojej ocenie głęboko nieprawdziwą opinię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ostatnim zapachami, z jakimi miałem do czynienia od Tauera była seria Pentachord (jeden opisałem, resztę odpuściłem, bo to była masakra). Podobnie oceniłem jeden z zapachów Tableau (to było dawno, więc nie pamiętam który). Na blogu są zaś recenzje Eau d'Epice (na szczęście Tauer go wycofał) i Orange Star - i to są zapachy, które odradzam. Również pierwszy zapach Le Maroc PE uważam za porażkę.

      Polecam zaś Lonestar Memories, L'Air..., Une Rose Chypree była wspaniała, serię Incense. Zetą byłem zachwycony tak jak Ty.

      Faktycznie masz rację, że są tam perełki (kilka nawet jest w spisie recenzji na blogu) i może trochę zbyt pochopnie to napisałem, ale z drugiej strony trudno nie zauważyć, że nawet Incense Ext czy Incense Rose są bardzo "chlorowe" i agresywne. Stąd pewnie Tauer przyszedł mi na myśl od razu, jak pomyślałem o syntetykach.

      Dziękuję za słuszną uwagę.

      Mogłem wybrać inny przykład.

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze niszowych zapachów, więc trudno mi się wypowiedzieć, ale wpis bardzo przydatny, wezmę pod uwagę przy najbliższych zakupach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej nie kupować perfum niszowych w ciemno lub po jednej wizycie w perfumerii. Takie zapachy wymagają czasu - lepiej raz przetestować, i za kilka dni znowu. Często niszowe kompozycje bywają kapryśne... choć równie często wprawiają w wielki zachwyt :)

      Usuń
  4. Panie Marcinie- co by Pan polecił dla fanki ciężkich perfum (Tom Ford wariacje na temat orchidei do tej pory uzywane), orientalnych, kadzidlanych. 30sto latka brunetka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinna Pani rozważyć zwłaszcza perfumy marki Roberto Cavalli - Nero Assoluto

      A z tych z Impressium mógłbym polecić Parfumerie Generale Isparta lub nieco droższe Eutopie No. 2

      Usuń
    2. A może Black Cube Ramon Molvizar...? Dla wyrafinowanej brunetki wydają się bardzo, bardzo odpowiednie, choć może dla kogoś to będzie ekscentryczny wybór.

      Usuń
    3. Kobieta pachnąca Black Cube to świetny pomysł, tym bardziej że na kobiecej skórze układa się według mnie lepiej niż na męskiej

      Usuń
  5. Marcinie,
    chciałabym rozpocząć przygodę z perfumami niszowymi. Moje ulubione zapachy to Dior Hypnotic Poison (także w wycofanej już wersji eau sensuelle), Artisan Parfumeur Rapelle-toi, Chanel Coco, Hugo Boss Deep Red, Yves Saint-Laurent Cinema i Kenzo Amour - czy mogłabym skorzystać z Twojej pomocy i prosić o polecenie zapachów do wypróbowania?
    serdecznie
    Magda
    pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęcam to przetestowania perfum marki Floris i odwiedzenia ich perfumerii w Londynie

    OdpowiedzUsuń
  7. Po tym artykule, aż sama nabrałam ochoty na perfumy niszowe. Nigdy nie miałam z nimi styczności, dlatego nie wiem od czego by tu zacząć. Lubię Amethyst Lalique, Euphoria CK, Champs Elysees Guerlain, Samsara Guerlain, Angel TM, Versace Crystal Noir. Co Pan poleca?

    Pozdrawiam,
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, w takim razie poleciłbym Ci zacząć przygodę od Parfumerie Generale Isparta (ciemna róża z owocami), Phaedon Tabac Rouge (ambitna, tytoniowa słodycz, paradoksalnie częściej wybierana przez kobiety), Phaedon Pluie de Soleil (niszowa wariacja na temat owoców) czy Nasomatto Narcotic Venus (bogate kwiaty z rześką nutą).

      Usuń
    2. Dziękuje bardzo za odpowiedź, przetestuję na pewno :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).