Mugler Alien (Eau de Parfum) | perfumy i opinie
  • Mugler Alien (Eau de Parfum)

Thierry Mugler Alien znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Mugler Alien Eau de Parfum

Przyszła zatem pora na recenzję perfum-legendy, czyli Alien marki (Thierry) Mugler. Gdybym był kobietą, to prawdopodobnie byłby to mój signature scent. Zapach Obcego uwielbiam


I choć pachniałem nimi już setki razy, to nigdy mi się nie znudziły. Za każdym razem zachwycały w równie wielkim stopniu. Od "zawsze" uważałem je za najpiękniejsze perfumy damskie i kompozycję idealnie pasującą do mojego nosa. Nigdy jednak nie zebrałem sił, aby o Obcym napisać, choć zakładałem, że na pewno zasługuje na ocenę najwyższą, może nawet 10/10 punktów.

Reklama perfum Thierry Mugler Alien

Najpierw jednak trochę teorii, którą powinna znać każda kobieta nosząca Alien.

Klasyczna wersja tych perfum, czyli Alien Eau de Parfum, powstała w 2005 roku (13 lat po premierze Angel) pod nadzorem samego Thierry'ego Muglera. Zapach ma być postrzegany jako ucieleśnienie mocy Bogini Słońca, która nią emanuje, jednocześnie fascynując wszystkich dookoła i przenosząc ich duchowość na nowy poziom. To oficjalne słowa, które 2015 roku padły z ust projektanta.

Jak na wielkie perfumy, które są marką samą w sobie, Alien doczekał się czterech głównych wariacji:
- Alien Eau de Toilette;
- Alien Essence Absolue;
- Alien Eau Extraordinaire;
oraz wielkiej ilości flankerów (edycje letnie z fanomenalną Ambre d'Or na czele czy Alien Oud Majestueux).

Alien w wersji 30 mL

W kompozycji zapachowej każdego członka rodziny Alien wykorzystano dwa, naturalne absoluty jaśminu:
a) absolut z jaśminu hiszańskiego (J. grandiflorum) z podtonami owocowymi i ziołowymi
b) absolut z jaśminu arabskiego (J. sambac) z frakcjami zwierzęcymi i miodowymi
Dodatkowo użyto kwiatu pomarańczy, który wnosi pudrowo-tropikalną, słoneczną nutę, którą możemy kojarzyć z lekarstwa o nazwie Bioparox.
Te dwa kwiaty występują w składzie każdych perfum z rodziny Alien.

W ramach ciekawostki dodam, że marka Mugler ma zakontraktowane dostawy jaśminu sambac z plantacji na południu Indii, gdzie jest on zbierany i uprawiany dawnymi metodami, i przerabiany na absolut od razu po zbiorze, aby zagwarantować jego najwyższe parametry. Do wyprodukowania jednego kilograma absolutu używanego przez markę Mugler potrzeba aż 8 milionów kwiatów jaśminu.

Sposób zbioru i przetwarzania tego jaśminu został pokazany w poniższym filmie:



Flakon perfum Mugler Alien


Każdy flakon głównych członków rodziny Alien inspirowany jest kamieniem szlachetnym. W przypadku wody perfumowanej (Alien EdP) jest to ametyst w klasycznej odmianie. Istnieje przekonanie, że właśnie ten kamień ma redukować stres i niepokój, a jednocześnie sprzyjać koncentracji. Z tego powodu jest symbolem równowagi i spokoju, i dlatego został wybrany jako inspiracja dla butelki Alien.

W ramach ciekawostki warto dodać, że pojedynczy egzemplarz flakonu powstaje w 11 oddzielnych procesach: od mieszania surowców, przez wytapianie, dmuchanie, wypalanie, szlifowanie i na końcu schładzanie.

Ultratrudnym zadanie było wytworzenie fioletowego szkła, ponieważ w hutnictwie otrzymanie czerwonego koloru jest niemal niemożliwe, a dopiero po zmieszaniu tego barwnika z niebieskim można otrzymać fiolet. Marka Mugler przeznaczyła oddzielny budżet na poszukiwania idealnej metody otrzymywania tego koloru.

Jeden z wielu limitowanych flakonów Alien EdP

Jak pachnie Mugler Alien Eau de Parfum?


Dla mnie to zapach idealny. Przepięknie jaśminowy, ambitny, trudny, ale pazurem i charakterem. Od zawsze wiedziałem, że uwielbiam Alien w tej formie i nawet się nad tym nie zastanawiałem, nie analizowałem... aż do wczoraj, kiedy przyszło mi w końcu zmierzyć się z napisanie recenzji.

I tutaj pojawił się wielki problem, ponieważ Alien choć idealny dla mnie, obiektywnie nie jest zapachem wybitnym, ani dziełem sztuki. Kiedy musiałem wyłączyć mój zachwyt okazało się, że czuć w nim wybijające się tanie utrwalacze i syntetyki z kaszmeranem i iso e super na czele. Okazało się, że jest to słoń w agonii, który nie zmienia się w miarę upływu czasu i każda osoba w dowolnym momencie na pewno będzie wiedziała, że to Alien: i zaraz po aplikacji, i 10 godzin po niej.

Fakt, sam wątek główny oparty na jaśminie jest tu przepiękny i wyjątkowy, ale to tylko jeden element.

Jaśmin w Alien jest gorący, mało słodki, pudrowy i naprawdę słoneczny. No i ma wielką moc, która objawia się w potężnej projekcji i monumentalnej trwałości. Nie ma tu ani cienia landrynkowej ulepowatości, z których kompozycje jaśminowe są znane, lecz za to postawiono na nowoczesny buduar i rozgrzany drzewny puder. Wszystko jest pełne światła i podkręcone nutami metalicznymi. Akord jaśminowy na pewno taki by nie był, gdyby nie kwiat pomarańczy w suchej, nieco dusznej i wytrawnej formie.

W roku 2016 linia Alien rozszerzyła się o pachnącą świecę

Z początku akord ten obudowany jest czymś na kształt liści drzewa pomarańczowego, a w bazie pojawia się zakurzona wanilia, ale w formie zgodnej z jaśminowym wątkiem. Z tego też powodu syntetyczność Alien nie razie i nie wybija się na pierwszy plan. Można tu wyczuć również cień słodyczy owoców, który charakterystyczny jest dla samego drewna kaszmirowego.

Opinia końcowa o Mugler Alien Eau de Parfum


Być może popełniłem błąd próbując ocenić Alien, bo po napisaniu tej recenzji i rozumowym podejściu doń, już nie pachnie mi tak genialnie, jak pachniał przez ostatnich kilka lat. Jest to jednak dowód na to, że można lubić też perfumy, które nie są dziełami sztuki na 10/10, a które po prostu sprawiają nam radość i przyjemność z noszenia - to wszak najważniejsze...

 (Ocena zostanie wystawiona w ciągu kilku dni, bo wciąż nie jestem jej pewien)


Nuty: jaśmin, drewno kaszmirowe, ambra, kwiat pomarańczy
Rok premiery: 2005
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w wielu pojemnościach z bogatą linią produktów dodatkowych
Trwałość: genialna, powyżej 10 godzin
Twórca: Dominique Ropion

Reklama perfum Mugler Alien Eau de Parfum




Jak powstawała kampania Alien - film zza kulis



35 komentarzy:

  1. KOCHAM PONAD ŻYCIE. Mój absoluty numer 1!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jak pierwszy flakonik Aliena kupił mi mój przyszły mąż w Paryżu- w tamtym czasie nie marzylam nawet o tego typu perfumach z wysokiej półki i już na zawsze ten zapach będzie mi się kojarzył z luksusem i właśnie z moim obecnym mężem, który wówczas jeszcze był narzeczonym. Cudnie kobiecy, seksowny w dodatku bardzo trwały a w lecie używam na zmienia Eau Extraoridarie i wodę toaletową

    OdpowiedzUsuń
  3. w 100% zgadzam sie co do recenzji Marcina. Sam jestem mezczyzna i uzywam Aliena bo uwazam ze perfumy nie maja płci- jesli ci sie podobaja to uzywaj i tyle. Zapach jest absolutnie genielny, silny, z mocą, lecz nie chamski. mdła ambra idealnie laczy sie z jasminem. Pachnie subtelnie zostawiajac za toba mgłe. Czuc go na ubraniach nawet po praniu. Same perfum wprowadzadzaja mnie w lepszy nastroj, sprawiaja ze czuje sie „luksusowo” Na ulicy czesto zdarzylo mi sie ze ludzie podchodzili do mnie i pytali sie jakich perfum uzywam. Ten zapach na pewno pozostanie na dlugo na mojej polce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. smród przepoconych ubrań - te perfumy powinny być zakazane w miejscach publicznych

    OdpowiedzUsuń
  5. To są moje ukochane perfumy i choć zdawałam sobie sprawę z tego, że wcale nie są wybitnym dziełem to do mnie pasują w 100% ��

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy tylko mi przypomina Gabriela Sabatini?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Tobie. Są bardzo podobne.

      Usuń
    2. Byłem pewien, że to porównanie się pojawi :) :)
      Mają kilka wspólnych elementów, ale gdyby nie powszechność tego porównania, to chyba sam bym o nim nie pomyślał

      Usuń
  7. Wszystkie zapachy tego projektanta są aseksualne i przyprawiają mnie o wymioty

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna recenzja Marcinie :)
    Ale zapach zawiera wszystko czego mój nos nie akceptuje - jaśmin, drewno kaszmirowe, ambra, kwiat pomarańczy. Dla mnie zapach jest fatalny, omijam bardzo szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie też najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Alien to prawdziwy obcy. Nie są dla mnie słoneczne, światło aliena jest sterylne jak w prosektorium. Nie jest to jaśmiń organiczny, ale laboratoryjny, nie z tej ziemi, czuć w nim strukturę kryształu. Bardzo lubię, ale trochę brakuje mi w nim cielesności i gry na skórze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nienawidzę. Od razu po rozpyleniu zaczyna mnie od niego boleć głowa. Trwałość to też dla mnie wada - nie schodzą po zmyciu :P
    /Mara

    OdpowiedzUsuń
  13. To mój ss, uwielbiam aliena ponad wszystkie inne zapachy. Jaśmin to zdecydowanie moja ulubiona nuta zapachowa. Nawet jeśli kupuję inne perfumy to zawsze są mniej lub bardziej jasminowe ;> Powiedz proszę, czy uważasz, że użyty z umiarem sprawdza się także w temperaturach powyżej 20 st. C ?
    Pozdrawiam, uwielbiam Twojego bloga i długo czekałam ąz Alien się na nim pojawi
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, myślę, że to musiałby być umiar w postaci jednego naciśnięcia atomizera. A i tak obawiam się, że dla naszego otoczenia mogłoby to być za dużo... Najlepiej samemu sprawdzić, jak osoby postronne będą reagować, lecz sam odradzałbym Aliena w takiej aurze

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam je ale dopiero się z nimi oswajam.Mam próbkę perfum ,za to namiętnie używam lzejszej,trochę innej,cytrynowej wersji-Extraoridinare (miłość od pierwszego "niucha") oraz letniej limitowanki z werbena z 2014 roku zdaje się.
    Alien jest cudowny,czuć w nich ten sznyt ,tę klasę choć jak pisze Marcin nie jest idealnie szlachetny.Dla mnie to perfumy z wysokiej półki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ohh kocham Aliena od lat. Ale moją ulubioną jego wersją stał się jednak Essence Absolue i w okresie zimowym jest to mój signature scent.

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę stestować na sobie w końcu, mój problem z perfumami Muglera to to, że, jak piszesz, można je rozpoznać na każdym a ja dodałabym, że często z drugiej strony ulicy, bo, jakoś dziwnie często, ludzie się tymi perfumami oblewają w nadmiarze... Mam Angela od wielu lat i jeszcze nie zużyłam 30ml, bo zawsze się boję, że będę wionąć nim na kilometr i że ktoś stojacy metr ode mnie powie z przekąsem "Angel" i umrę ze wstydu %)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje ukochane. Zawsze do nich wracam. Będę wracać
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  19. Nawiązując do wypowiedzi osoby ,która uważa,że Alien przypomina Gabrielę Sabatini chciałabym dodać,że może w pewnym ułamku.Ale bardziej bym się przychyliła w kierunku JPG Classique edt,zwłaszcza w pierwszej 10 minutowej fazie.Oczywiście Classique dalej już tylko odsłania coraz to szlachetniejsze oblicze.
    Wracając do Aliena,bardzo lubię,podjęłam próbę użycia wieczorową porą w warunkach powyżej 20st.C i w rozsądnej dawce.Naprawdę było pięknie,jaśmin miał wręcz narkotyczną moc,a w oczach zapewne miałam obłęd�� W średnich temperaturach dziennych wybijają się na mnie akcenty drzewne a sam jaśmin ma nieco świeższy ton.

    Millenia

    OdpowiedzUsuń
  20. Jedne z 5 moich ukochanych perfum. Właśnie nimi pachnę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak na tle Alien edp wypada wersja edt? Tak w skrócie :) pk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej cytrusowo na pewno. Nie testowałem jednak odsłony EdT na tyle dokładnie, żeby się wypowiadać

      Usuń
    2. Dziękuję :) W takim razie poczekam cierpliwie na Twoje testy i recenzję :) pk

      Usuń
  23. Niestety mi się kojarzy negatywnie, właśnie ze zmechaconymi oversize swetrami z bazarku i paniami w galeriach handlowych gdzieś tak 35+... każdy tym pachnie. Euphorią CK też... denerwuje mnie to jak coś jest pospolite to niestety traci u mnie niesamowicie - i nawet na myśl by mi nie przyszło by używać tego samego co inni. Moim zdaniem na wielu ludziach pachnie identycznie i oczywiście pozostawia charakterystyczny ogon. Ale sam zapach nie jest tragiczny, tylko zbyt pospolity.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie ulice pełne są lveb, różowego tresora, roznistych kompotów chloe i la petite robe noir
      bardzo bym chciała duet sprzed lat aliena i euphorii - piękniejsze bym miała codzienne wycieczki do pracy

      Usuń
    2. jeszcze o j'adore zapomniałam - a tak czekam aż wycofają to z produkcji

      Usuń
  24. Czekalam na tę opinię i z ciekawością przeczytałam i kilka razy. Moja czarna Alaia nie uzyskała zbytnich owacji. Innych wysokich not nie rozumiem, choćby ze względu na trwałość i przyskornosc zapachu lub zwyczajnie infantylizm zapaszku. A Alien to mój codzienny zapach. Nie drażni nosa zmianami zapachu- czyli nie ma tej powszechnej zalety rozwijania zapachu, ani tryliarda składników jak np. Insolence. Mnie brak identyfikacji konkretnego zapachu i ciągłe zmiany pod nosem irytuja, męczą i powodują ból glowy. Alien jest spokojny dla nosa. Jest trwały, więc ja go już nie wyczuwam, a nadal pachnie. Podzielam opinie w 100%, chociaż dla mnie jego obiektywne wady są największymi zaletami.

    OdpowiedzUsuń
  25. Pewnie wielbicielki (i -ele) Aliena mnie zlinczują, ale dla mnie on nie jest ani trudny, ani niezwykły; to jest po prostu jaśmin, i tyle :-D testowałam mnóstwo razy, dodam, że akordy jaśminowe ubóstwiam, ale właśnie - akordy, jako jeden z elementów, a tutaj mam po prostu 100% jaśminu z jakimś echem jakiejś słodkiej bazy. I tyle. Oczywiście, czuć jakość, czuć niezwykłość jaśminu (porównując chociażby z jaśminem od Korsa, któremu blisko do jaśminowej świeczki zapachowej); muglerowski jaśmin jest oczywiście z wyższej półki, trwałość świetna, ale wciąż to jest po prostu jaśmin :-D kompletnie nie rozumiem fenomenu, porównując z jedyną w swoim rodzaju Womanity (czemu to wycofali!!!!!) czy rewolucyjnym, niesamowicie wyrazistym Angelem, Alien to dla mnie... Tak, po prostu jaśmin :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *pozdrawiam, Michalina :-)

      Usuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).