Burberry My Burberry Blush | perfumy i opinie
  • Burberry My Burberry Blush

Perfumy marki Burberry znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


My Burberry Blush
My Burberry Blush

My Burberry Blush to kolejna już wariacja rodziny My Burberry autorstwa samego Francisa Kurkdjiana


Kto śledził moje konto na Instagramie (KLIK), zna już wstępną opinię, bo mówiłem o tych perfumach w ramach relacji z testów na lotnisku Schiphol.

Globalne i bardziej dokładne próby nie przyniosły znaczących zmian w mojej ocenie. To po prostu My Burberry z wyraźniej zaznaczonym tonem owocowym. I w zasadzie tylko o nim wypadłoby napisać w kontekście My Burberry Blush.

My Burberry Blush - oficjalne zdjęcie
Oficjalna fotografia My Burberry Blush

Pamiętam, że nawet bez czytania spisu nut i przy testach z marszu, w nozdrza od razu rzucał się akord owocowy. Według Burberry jest to granat, ale na to bym nie wpadł, ponieważ według mnie jest to po prostu miks czerwonych owoców z przesuniętym w kierunku malin spektrum. Trudno jednak doszukiwać się w nim konkretnych roślin, ponieważ ma formę pulpy - trudno zatem o identyfikację.

Nie jest reflektorem. Moc owoców jest raczej niewielka i nie dają one efekty landryny, a bardziej delikatny szamponowy powiem.

Burberry My Burberry Blush Eau de Parfum
Burberry My Burberry Blush Eau de Parfum

Nie jest to na pewno akord wykonany w jakiś nadzwyczajny sposób, ale fundamenty tej kompozycji są na tyle dobre, że całościowo My Burberry Blush pozostaje wyróżniającą się propozycją na tle innych nowości. Tak dzieje mimo tego, że niuans owoców obniża finalną ocenę, choć niewiele.

Po 5-6 godzinach chyba bym nawet nie powiedział, że jest to jakaś inna odsłona klasyka, ponieważ bazy są bardzo podobne.

Opinia końcowa o Burberry My Burberry Blush


My Burberry + szampon o zapachu owoców.


Najważniejsze cechy:

  • + bardzo mocno czuć DNA klasyka
  • - czerwone owoce w formie szamponowej, ale w zasadzie bez większych wad
  • + dobra baza wyciągnięta z klasyka

Nuty:

granat, cytryna, jabłko, róża, wisteria, jaśmin


Twórca:

Francis Kurkdjian


Cena, dostępność, linia:

woda perfumowana dostępna w pojemności 30, 50 i 90 mL


Trwałość:

dobra, około 7 godzin


Rok premiery:

2017

Reklama perfum My Burberry Blush


Lily James w kampanii My Burberry Blush

Lily James dla My Burberry Blush
Reklama perfum My Burberry Blush z Lily James

18 komentarzy:

  1. Dziękuję i jeszcze raz dziękuję za ten opis/ nie śledzę Pana na Instagramie chyba czas to zmienić;)/, bo nie byłam w stanie sprecyzować tej owocowej domieszki My Burberry, a męczyło mnie to, niby ładny a jednak..hmm dla mnie bardziej kisiel niż szampon.
    A strasznie czekałam.. na ten zapach i nic.. pozostanę jednak przy Klasyku. Achna

    OdpowiedzUsuń
  2. Marcinie,
    W perfumach polecanych na jesień umieściłeś Perles od Lalique.
    Niesamowicie mnie ciekawi ten zapach po przeczytaniu Twojej recenzji i tych, ktore znajdują sie w internecie.
    Nigdy nie mialam styczności z zapachami tej marki, wiec zapytam Ciebie - czy Reve d'Infini tej samej marki rowniez nadają sie na jesień/zimę? Czy to raczej won skierowana na cieplejsze pory roku? Czy jest jakis inny zapach w mainstreamie do ktorego mógłbyś go porównać, tak zeby chociaz nakreślić klimat?
    I czy uwazasz ze mozna pokusić sie o zamowienie tych zapachow w ciemno? Ostatnio doradzałeś mi Nero Assoluto Cavalliego i sie nie pomyliłeś, zwykle zgadzam sie z Twoimi opiniami, a akurat teraz znalazłam oba zapachy Lalique w korzystnych cenach. Nie mam jak wybrać sie do perfumerii aby przetestować, niestety...
    Pozdrawiam
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Reve d'Infini" jest to delikatno-różany zapach, raczej na cieplejsze dni, wg mnie jest podobny do Bright Crystal Versace, ale nawet bym powiedziała, że bardziej delikatniejszy. Czytelniczka

      Usuń
    2. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam pytanie ale Perles de Lalique na mojej skórze podobny jest do Elle YSL.
      Ewa

      Usuń
    3. Pani Ewo dziękuję za podpowiedź, bo właśnie szukam czegoś podobnego do Elle YSL lub Bottega Veneta :) To zastępczo zapoluję na Perles de Lalique, a co do Bottega Veneta dalej szukam ;)

      Usuń
    4. Perles de Lalique jest bardzo specyficzny przedr wszystkim, że jest niejednorodny. Szukałam słowa, które oddałoby jego naturę i najbliżej jest "duochrom" - jeśli wiesz jakie są kolory duochromatyczne, to powinno być Ci łatwiej wyobrazić sobie ten zapach. To takie kolory - np. w lakierach samochodowych j do paznokci lub cieniach do powiek - które składają się więcej niż z jednej barwy, a kolor który widzimy zależy od kąta padania światła (np. z jednej strony wygląda na zielony a z drugiej na brązowy itd). Perles to taki perfumiarski duochrom, z jednej strony biało-różowa woń słodkiej, ale zmrożonej róży (dość realistycznej, nie chemicznej), a z drugiej zielono-brązowa woń wilgotnych różanych łodyg i liści przełamana trochę piwniczną paczulą. Ciekawa wydaje mi się rola tej "wody" i roli którą gra w tym zapachu - w jednej części jest wyczuwalna, choć jako szron na płatkach róży, albo rozpuszczająca się kostka lodu zrobionego z wody różanej, a z drugiej jako zapach wilgoci z mokrych zielonych części roślinnych. To na jaką woń akurat się trafi to trochę loteria, bez żadnej zasady. 3 razy zapachnie różą, potem znienacka paczulą, a potem znowu wróci do różaności. Bardzo ciekawy i szlachetny zapach. Jest w nim coś bardzo klasycznego, żadnej sztuczności czy nachalnej chwmiczności. Na pewno jest to kompozycja niezwykle szlachetna. W ogóle kompozycje Lalique zaskakują szlachetnością wykonania, różnorodnością i jakością poszczególnych nut - przynajmniej w moim odbiorze.

      Usuń
    5. Perły są dla mnie wielką zagadką. Sa kapryśne i nieobliczalne. W ciągu 5 lat cztery razy próbowałam je oswoić. z czterech różnych flakonów. Raz była to zimna piwniczna kamfora, innym razem cudna róża, po chwili spleśniałe jabłko. Pomimo chęci nie mogłam nosić, a i otoczenie narzekało na woń apteczną lub piwnicę. Za każdym razem flakonik oddawałam z bólem serca. Tydzień temu jedna z forumowiczek dorzuciła mi gratis odlewkę. I stał się cud.......nie ma kamfory i spleśniałego jabłka. jest cudna lodowata róża i kadzidło (skąd to kadziło?) i znowu się zakochałam

      Usuń
    6. Dziękuję bardzo za każdą odpowiedź :) niesamowita pomoc. Perły w takim razie muszę zamówić, skoro takie intrygujące, a co do Reve d'Infini nadal mam dylemat - jeśli to kompozycja porównywalna charakterem do Bright Crystal, to chyba jednak nie do końca na jesień ;)

      Usuń
    7. Alez ja uwielbiam rêve d'infini. Cudny ciepły, aksamitny zapach. Nie ciepły w stylu orientalnym, ale taki jakby zamszowy. Nie czuję tej świeżości z bright cristal. Bardziej kojarzy mi się w charakterze z Emozione ferragamo. Nie jest to letni świeżak moim zdaniem. Trzeba sprawdzić

      Usuń
    8. Co do Reve d'Infini, to dla mnie to perfumy raczej wiosenne - nie letnie, nie zimowe, ale właśnie wiosenne.

      Tak jak napisała Aga - mają nieco charakteru Emozione - nie są więc klasycznym świeżakiem, ale jest w nich sporo dostojnego, kobiecego chłodu

      Usuń
  3. Fajnie jak różne są nosy ��... Kupiłam Reve d'infini w ciemno. Mimo, że jest to zapach różowy i typowo dzienny, nie jest różowym, owocowym świeżaczkiem. Jest dość ciężki jak na tę kategorię i posiada nutę, której nie lubię, i nie przeskoczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego wart pytać innych :) Napisałam, że jest delikatny, ale wg mnie perfumy różane mają to do siebie, że są niby delikatne, ale bardzo trwałe co skutkuje wrażeniem zapachu trudnego do pozbycia się i trwałego. Czytelniczka

      Usuń
    2. To może prościej będzie jak inaczej sformuuje pytanie - czy to róża świeża, wodna, czy raczej z ciepłym podbiciem? :)

      Usuń
    3. Według mnie świeży, pudrowo-różany zmrożony drink z kostkami lodu. Czytelniczka

      Usuń
    4. Ps. A co do słynnych pereł Lalique, trzeba na nie uważac, bo jeżeli nawet ładnie będą leżały na kimś to nie oznacza, że otoczenie będzie je tolerować.Pamiętam jak jedyną rzeczą o której marzyłam to ucieczka z auli w trakcie wykładu, gdy pachniała nimi jedna ze studentek. Pokonała mnie pospolita kamfora i apteczny, spleśniały chłód. W skrócie: nie dla każdego i nie na każdą okazję. Czytelniczka

      Usuń
  4. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za pomoc - w takim razie wstrzymuję się z zakupem Perles, muszę je przetestować na sobie. Ale Reve d'Infini niezmiernie mnie ciekawi. Bardzo mi pomogły powyższe opinie, teraz wiem mniej więcej czego się spodziewać :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  5. a moim zdaniem w perlach jest taki chlodny hibiskus kwasny ale nie klasycznie owocowy i on robi to cos co jest odpychajaco -magnetyczne
    ...a !!1 ja kocham perly ...i baaaardzo obczajam hibiskus ..bo to specyficzna kwasnosc..inna niz cytrusy np...

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem perfumy Lalique trzeba testować. One są dla wprawionych nosów czyli dla kogoś kto perfum używa od bardzo dawna.To perfumy dość trudne, specyficzne.
    Ja również naczytalam się o nich ale zamówiłam najpierw próbki 3 zapachów. I bardzo dobrze bo te zapachy to nie moja bajka.Nie ten kierunek. A perfumy to moja fascynacja od 10lat.
    Tak że polecam najpierw testy.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).