Chanel Gabrielle | perfumy i opinie
  • Chanel Gabrielle

Perfumy Chanel znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Chanel Gabrielle

Chanel Gabrielle to bez wątpienia najbardziej oczekiwane perfumy tego roku, ale czy postawienie na nowoczesność i ukłon w stronę młodszej klienteli nie wyjdzie Chanel przysłowiowym "bokiem"?


Czego by nie powiedzieć o tym produkcie, to marketingowo całość została dopięta na ostatni guzik, choć biorąc pod uwagę kolosalne budżety nie powinno to dziwić. Smaczku całości dodaje fakt, że Gabrielle to pierwsze, zupełnie nowe perfumy Chanel od 15 lat, kiedy to na rynku pojawiły się Chance. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że otoczka i splendor nieco zabiły to, co najważniejsze - sam zapach. O nim mówi się mało lub wcale, a przecież to pachnący płyn jest sercem perfum i ich duszą.

Perfumy Chanel Gabrielle w pojemności 50 i 100 mL
Chanel Gabrielle w dwóch pojemnościach: 50 i 100 mL

Kiedy w maju pojawiły się pierwsze plotki na temat tego produktu, to tropiciele sensacji dokopali się do projektów flakonu i kampanii reklamowej, ale same nuty pozostały nieznane. Dzisiaj wiemy już, że Chanel Gabrielle to zapach oparty na morzu kwiatów. Próżno jednak znaleźć choćby tę podstawową kwestię w relacjach i artykułach prasowych - dla marketingowców, dziennikarek i blogerek aromat tych perfum nie istnieje - z trudem można znaleźć opinie w stylu: "cudowny", "luksusowy" i "kobiecy".

Jak zatem pachną perfumy Chanel Gabrielle?


Kwiatowo, to na pewno.

Pierwsze wrażenia


Najpierw w telegraficznym skrócie zredaguję moje notatki z pierwszego dnia testów - wówczas nie czytałem żadnych informacji o produkcie - spisów nut, dokładnych inspiracji itd.

Początek jest zatem kwiatowy w stylu Gucci Bloom i Jour d'Hermes, ale nieco bardziej trywialny i chemiczny. Nie są to ani kwiaty rozcieńczone i miałkie, ani ciężki i zwierzęce. Pod tym względem Gabrielle wypada pośrodku, choć minimalnie jest chłodniejsza do dzieł Gucci i Hermesa.

Chwila życia na skórze i perfumy zakwitają tanimi owockami. Baza - zakurzona, drzewna, masowa.

Chanel Gabrielle - oficjalne fotografie perfum
Oficjalne fotografie perfum Chanel Gabrielle

W szczegółach nowe perfumy Chanel wypadają nieco inaczej


Start się nie zmienia i porównania z wyżej wymienionymi również. Gabrielle otula ciepłem kwiatów, które jednak kreują wrażenie syntetyczności, coś na kształt nylonowej sukienki. Na tym jednak etapie gotów jestem nowej wariacji przyznać kredyt zaufania.

Szybko się on jednak wyczerpuje, kiedy Chanel zaczyna kreować nuty szamponowo-metaliczne, a te z kolei zupełnie niszczą resztki kwiatowej szlachetności. W ciemno powiedziałbym, że w kompozycji ukryto jakąś nutę melonowo-arobuzową, choć oficjalne materiały na ten temat milczą. Jestem jednak pewien, że wspomniana w piramidzie zapachowej czarna porzeczka i cytrusy to nie są jedyne tego typu nuty w kompozycji.

Chanel Gabrielle Eau de Parfum 100 mL
Chanel Gabrielle 100 mL


W trzeciej fazie pojawia się wrażenie pewnej metaliczności, lecz znowu nie mogę swoich myśli opędzić od wrażenia sztuczności i przed oczami widzę wypucowany w detergencie nóż, który kroi jakieś owocki. Upływ czasu nie działa też na korzyść kwiatów. Akord, który na początku kreował ciepłe, niezłe wrażenie, zaczyna popadać w bylejakość i taniość rozcieńczonych kwiatków rodem z półki średniej. Po 3-4 godzinach Chanel Gabrielle już nie przywodzi na myśl genialnych Bloom czy klasyka Jour d'Hermes.

W bazie zaś "nihil novi" i ostateczny dowód na taniość tej kompozycji - tona zakurzonych drewienek i resztki rozcieńczonych kwiatów. Na tym etapie zgaduję, że nikt by nie odróżnił tych perfum od kwiatowych premier Avon czy Oriflame.

Kwiaty Chanel


Główny akord Gabrielle wymaga rozwinięcia, ponieważ jest zrównoważony i trudno wyłuskać z niego poszczególne nuty - zwłaszcza na początku. Taka kreacja to sztuka, o czym wspominałem w przypadku wyżej wymienionej kompozycji Gucci.

Jaśmin, tuberoza, kwiat pomarańczy, ylang ylang - oficjalne kwiaty Gabrielle
Kwiat Chanel Gabrielle, od lewej: jaśmin, ylang, kwiat pomarańczy, tuberoza

Problem Chanel polega jednak na tym, że tę formę wątek kwiatowy zachowuje jedynie na początku. Później robi coraz bardziej masowo jaśminowy i jest to jaśmin wyprany z charakteru - zmierza lub w pewnym zakresie przypomina letnie Herrery lub inne limitowane wypusty.

Opinia końcowa o Chanel Gabrielle


Niestety, na tle Chance, Coco Mademoiselle i innych perfum Chanel, Gabrielle wypada masowo i raczej infantylnie. Zresztą tak samo jak Chance Eau Vive. Zupełnie nie czuć tu tej szlachetności, która była udziałem większości premier tej marki z ostatnich 10 lat - z No. 5 L'Eau na czele.

Nie jest to jednak jakaś tragiczna podłość, choć z ostatnimi, wielkim premierami kwiatowymi przegrywa z kretesem.


Najważniejsze cechy:

  • + kwiatowe, dość ciepłe otwarcie
  • - nuta metaliczno-owocowa zbyt syntetyczna
  • - fatalna, zakurzona baza

Nuty: 

jaśmin, tuberoza, ylang ylang, kwiat pomarańczy, czarna porzeczka, grejpfrut, pomarańcza, drewno sandałowe, piżmo

Rok premiery: 

2017

Twórca: 

Olivier Polge

Cena, dostępność, linia: 

woda perfumowana dostępna w pojemności 50 i 100 mL

Trwałość: 

średnia, około 6 godzin

Reklama perfum Chanel Gabrielle


Ambasadorką i twarzą kompozycji jest Kristen Stewart, która wcześniej występowała już w innych kampaniach Chanel. Przewiduję, że przed Bożym Narodzeniem reklamy Gabrielle zaczną wychodzić nawet z lodówek ;)

Kristen Stewart w reklamie prasowej Chanel Gabrielle

Pełen film reklamowy




Film z francuskiej premiery perfum



24 komentarze:

  1. Nic dodać nic ująć
    Bardzo uczciwa recenzja, Chanel niestety poszedł w stronę komercji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zgodne zdanie.

      Czasami pójście w stronę komercji nie musi oznaczać spadku poziomu, czego dobrym przykładem jest choćby Chanel No. 5 L'Eau. Gabrielle pod tym względem nie wypada, niestety, zbyt dobrze...

      Usuń
    2. Moim zdaniem Polge junior to beztalencie, albo nos mu wysiadł. Tudzież uparł się właśnie dla Chanel tworzyć syntetyczne potworki. Chance Vice, no5 L'eau czy jak jej tam - dla mnie Gabrielle to lżejsza i lżej strawna wersja tych potworków. I pomyśleć, że niby stworzył też zapachy z jajem, jak Code, Pure Poison, czy nawet Flowerbomb i La Vie Est Belle. Gabrielle nie jest zła, ale na filar z takim imieniem się nie nadaje. I jeszcze ta beznadziejna reklama! Dobrze, że chociaż ujęcie reklamowe na plakat jest dobre.

      Usuń
  2. Jak zwykle pięknie ujęty zapach
    w słowa..
    Gabrielle do pewnego momentu/"nylonowej sukienki"/ pachnie jak bukiet w kwiaciarni ładnie ale potem jakby przeciąg rozwiał i ..pusto. Acz reklama bardzo elegancka i dopracowana...:)
    Panie Marcinie, przepraszam ale czy My Burberry Blush to do nas trafi ?? Premiera miała być 28 sierpnia a tu nic... Pozdrawiam. Achna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ehh czekałam na recenzje tych perfum i miałam nadzieję że to będzie coś naprawdę wow a tu..no masz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się .... Ja po testach, zaśpiewałam sobie pod nosem : A miało być tak pięknie...lalala...;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No Marcinie, kamień spadł mi z serca! Testowałam je w poniedziałek i byłam załamana. Liczyłam na jakiś cudowny aromat a tu Zonk! Ale mówię sobie: nie, no nie znasz się, kobieto. Tymczasem czytam dziś Twoją recenzję i voilá! Wszystko się zgadza! ��

    OdpowiedzUsuń
  6. Też byłam zawiedziona tymi perfumami, normalnie jak tak można! Jeśli chodzi o kwiatowe nuty, to nie jest niemożliwe, żeby zachwyciły mnie kwiatowe lub słodkie perfumy, ale to jest tragiczne. Chciałam to zmyć i zazdrościłam mamie, która kupiła sobie Insolence Guerlain (EDP) ;)
    Zgadza się to, że otwarcie jest naprawdę dobre i zachęcające. Ale potem jest gorzej i jeszcze gorzej... Dobrze, że się zgadzamy w ocenie, chociaż ja ze względu na markę, która to sprzedaje, dałabym 3/10 lub jeszcze mniej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam ciekawa opinii, bo niestety po testach już w sierpniu (na duty free już wtedy był) nie byłam specjalnie zachwycona.
    W piątek i sobotę testowałam jednocześnie Twilly Hermesa i Gabrielle Chanel. I cały czas miałam wrażenie że tak jak Hermes jest bardzo fajny, ale dość trudny w odbiorze, tak Gabrielle jest ... trywialna. Prosta i kojarząca się (bardzo przepraszam fanów) z odświeżaczem do toalet. Ale tak sobie myślałam - żaden ze mnie znawca, poczekam na recenzję.
    Po recenzji mogę napisać, że kamień mi spadł z serca ;-). Zbieram na Hermesa a zamiast Gabrielle mogę sobie kupić Air Wick "Białe Kwiaty" bo pachnie bardzo podobnie ;-).

    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje odczucia po przetestowaniu tego zapachu są podobne. Również miałam wrażenie, że po jakimś czasie pachnę odświeżaczem do powietrza:).

      Usuń
  8. szkoda; ...piekna butelka ...
    Ale po co szanel krystyna stewart?
    ona jest aktorką , ..czy moze dopiero będzie,,
    no to jak juz bedzie to wtedy ją brac do Chanel,

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsze wrażenie: CIF
    Drugie wrażenie: Donna Trussardi EDP.
    Trąci chemiczną cytryną i sztucznym kwiatkiem z płynu do mebli. Nie za tę cenę, nie Chanel, nie wśród wielu dobrych premier i starych dobrych klasyków za niewielkie pieniądze. I ta leciutka butelka, która przyniosła efekt odwrotny do zamierzonego...

    Pozdrawiam
    K.J.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja spodziewałam się szczerze niejakiego zapachu w Gabrielle. Po przypadkowo otrzymanym Chance eau vive nie liczyłam,ze lepszym czymś mnie zachwyci. Masa. I to słaba. Ja natomiast proszę o recenzję Eden Cacharela, bardzo. Bardzo,bardzo,bardzo. ��
    Kate S

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawiedzeni ludzie zza zachodniej granicy tym zapachem byli i to już dwa miesiące temu, więc cudów nie oczekuję, ale pójść do perfumerii i poznać zapach pójdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, byłam przed chwilą w perfumerii i poznałam słynną "gabrielle", zapach jest ładny, po prostu ładny, nie wiem skąd te negatywne emocje.

      Usuń
  12. Witam. Przepraszam że nie na temat. Czy mógłbym zapytać jakie perfumy męskie maja najbogatszą nutę drzewa cedrowego. Używam dziś Dunhill Icon. Jakie zapachy są podobne z mocniejsza nuta cedrową. Z góry dziękuję za pomoc. Fajny blog. ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW.

    OdpowiedzUsuń
  13. Reklama nowych Chanel pojawiła się na wiatach przystankowych. Przynajmniej w Krakowie : )

    OdpowiedzUsuń
  14. Byłam dzisiaj w perfumerii powąchać. Pirwsze co mi przyszło do glowy: zwykły cytrus. Jak taki przyjemny odświeżacz do łazienki :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam podekscytowana, kiedy Gabrielle miały się pojawić. Tym bardziej, że miały odbiegać od klasyka, też mi odpowiadało, bo od 10 lat przymierzam się do klasycznej 5, i nadal nie mogę się przekonać. Zaraz po pracy w dzień premiery pobiegłam do perfumerii... Rozczarował mnie już flakon testera na półce. Po jednym dniu, naklejka była zatłuszczona, jakby zaraz miała odlecieć od butelki. Sam flakon lekki, jakby był wykonany z plastyku, ale ok, podobno taki był zamiar... jednak wykonany niezbyt starannie, oj ciężko było by go odróżnić od podróbek na rynku... No i testy globalne, potem próbka w domu przez kilka dni...Echh...dziecko J'adore edt, i Chance. A może nawet nie dziecko, lekki pocałunek dwóch zapachów, zmieszany nieudolnie... Trwałość na mnie, bardzo kiepska, około dwóch godzin... Rozczarowanie...:(

    OdpowiedzUsuń
  16. hm, dość ciekawy zapach ale nie na tyle żeby kupić i się cieszyć. A poza tym, ludziki, w jakiej perfumerii oprocz sephory i douglas można kupić perfumy za rozsądną cene i nie bać się że to może być dobra ale jednak podróba ??

    OdpowiedzUsuń
  17. Nic specjalnego...naprawde jak na Chanel to nic wyjatkowego. Chanel bardzo dlugo trzymal swoich wielbicieli marki w niepewnosci. 5 lat oczejkiwania I zapach Gabriell nie uwodzi niczyn czego juz nie znamy.Opakowanie proste wrecz za proste jak na Chanel.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie to po prostu miks Chance z Coco Mademoiselle. I tyle. A, i trwałość w moim przypadku to jakieś 1,5h....

    OdpowiedzUsuń
  19. Aż mnie zaintrygowały te opinie i muszę sobie kupić chociaż próbkę tych perfum. Są inne od wcześniejszych Chanel, bo są niby ukłonem w stronę młodszego pokolenia. Mademoiselle i Coco toleruję, Nr 5 - szczerze nienawidzę ( smród a nie perfumy, ciężkie okropne dla starych moherów) , więc może Gabrielle jest dla mnie!?

    OdpowiedzUsuń
  20. Moim zdaniem powyższe negatywne opinie są trochę niesprawiedliwe. To jasne, że po Chanel (i za takie pieniądze) spodziewamy sie czegoś supertrwałego i bardzo intensywnego (np. Nr 5, Coco Noir itp.), co będzie utrzymywało sie na skórze od rana do wieczora. Gabrielle może do tej dawnej kolekcji nie pasuje, ale dla mnie ten zapach to świeżość,świetlistość, lekkość. I wcale mi nie przeszkadza, że "odbiega" od wcześniejszych kompozycji z tej firmy. Noszenie tego zapachu sprawia mi przyjemność, jest idealny na dzień, do pracy, delikatny i elegancki. Najbardziej podoba mi się "efekt końcowy" np. na wełnianym sweterku. Bardzo chciałabym mieć flakonik, ale niestety na razie nie mogę sobie pozwolić. przetestowałam próbeczkę i już wiem, jaki prezent chciałabym znaleźć pod choinką.
    A tak w ogóle, zapach to kwestia bardzo idywidualna. Mnie nowa Chanel bardzo odpowiada. Tylko ta cena.... Pozdrawiam wszystkich. Basia

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).