Męskie propozycje na jesień 2017 | perfumy i opinie
  • Męskie propozycje na jesień 2017


Męskie perfumy na jesień i zimę 2017
Perfumy na jesień 2017

Moi Drodzy, dzisiaj post o perfumach jesienno-zimowych skierowanych w stronę mężczyzn... i kobiet, które lubią dymne, drzewne, bardziej męskie nuty (stereotypowo)


Od razu uprzedzę, że wpis ten pojawia się ze sporym opóźnieniem, ponieważ przygotowanie odpowiednich zdjęć zajęło mi dużo czasu - znacznie więcej niż w przypadku poprzedniego zestawienia.

(EDIT: Wzorem damskiego artykułu, ten obejmuje wyłącznie perfumy niszowe, które można powąchać w Impressium


W tym miejscu polecam również wpisy poświęcone perfumom ogólnie:
- Najlepsze perfumy na jesień RANKING;
- Perfumy korzenne.
Zachęcam również do korzystania z wyszukiwarki - tam znajdziecie sporo perełek.)

Podobnie do wpisu o propozycjach jesiennych dla kobiet, i tym razem kierowałem się nie trendami, modami i chwilowymi nowościami. Prezentując poniższe perfumy chciałem, aby były one ponadczasowe i żeby robiły pozytywne wrażenie na naszym otoczeniu.

Jednocześnie podkreślam, że w niemal wszystkich poniższych kompozycjach obowiązuje zasada "im mniej, tym lepiej". Przy pierwszym użyciu spróbujmy zaaplikować jedną "chmurkę" i ew. zwiększmy stopniowo ilość do optymalnej, jeśli nie będziemy jej czuć podczas pierwszego użycia. To pozwoli uniknąć bycia męczącym dla otoczenia. Wyobraźmy sobie kogoś uperfumowanego 5-10 "chmurkami" Black Afgano lub Patchouli Intense... To zdecydowanie za duże ilości, a zapachy tracą wówczas cały animusz.

Eau d'Italie Bois d'Ombrie i Nasomatto Black Afgano
Eau d'Italie Bois d'Ombrie i Nasomatto Black Afgano (w tle Coze Verde)

1. Eau d'Italie Bois d'Ombrie (od 445 zł/100 mL KLIK)


Koniak, miód, wetiwer, tytoń i Bertrand Duchaufour za sterami. To przepis na jedne z najlepszych perfum w tej kategorii. Pisałem o nich w 2009 roku i zdanie nie zmieniam. Moc, trwałość i projekcja - świetne!

Pełną recenzję znajdziecie tutaj: KLIK

2. Nasomatto Black Afgano (od 495 zł/30 mL KLIK)


Te perfumy chyba każdy zna chociaż ze słyszenia. Legenda niszy i bez wątpienia perfumy wzbudzające powszechny podziw. To czysty ekstrakt, a jego pełną recenzję (również z 2009 roku) znajdziecie tutaj: KLIK

Black Afgano zajmuje 1. miejsce w rankingu najtrwalszych perfum niszowych.

3. Heeley Pheonicia (od 779 zł/50 mL KLIK)


Wetiwer, kadzidło, daktyle, cień nuty oudowej i nieco ambitnie podanego słodkiego dymu. To jeden z dwóch czystych ekstraktów perfum w tym zestawieniu.
Pełną recenzję znajdziecie tutaj: KLIK

Heeley Phoenicia
Heeley Phoenicia

4. Rouge Bunny Rouge Embers (od 545 zł/50 mL KLIK)


Przez wielu określany jako najlepszy kadzidlany zapach w historii, który tak naprawdę na zawsze zapisał się weń. Dymny, ciepły, bardzo bogaty i z przemyconym wątkiem świetlisto-energetycznym - tak jakby te wszystkie żywice i balsamy spalić nie w zwykłym ogniu, ale w środku słońca. Jednocześnie z ciekawie skonstruowanym wątkiem drewna gwajakowego i sandałowego. W 2013 roku pisałem, że to perfumy genialne i dzisiaj to potwierdzam. Zakładam, że większość osób się ze mną zgodzi, że do tej kompozycji równać może wyłącznie Tom Ford Sahara Noir.

Zapach jest niszowy, niebanalny, ale jednocześnie nie jest dziwny i wzbudza pozytywną energię wokół.

Pełną recenzję znajdziecie tutaj: KLIK

Rouge Bunny Rouge Embers
Rouge Bunny Rouge Embers

5. Huitieme Art Monsieur (od 429 zł/50 mL KLIK)


To drzewny zapach, w którym odnajdziemy tony lakierowanego drewna. Jest bardzo wytrawny, więc spełni oczekiwania osób, które nie tolerują słodyczy w perfumach. Ponadto, jest w nim sporo wątków kamiennych, szorstkich, ale eleganckich zarazem. Monsieur powstał z 8 naturalnych składników: olejku z drewna cedrowego, esencji paczuli, absolutu papirusowego, olejku wetiwerowego, olejku z drewna sandałowego, kadzidła frankońskiego, absolutu topoli oraz absolutu mchu dębowego.

Huitieme Art Monsieur
Huitieme Art Monsieur

6. Nicolai Patchouli Intense (od 276 zł/30 mL KLIK)


Jedne z najbardziej uniwersalnych perfumy w tym zestawieniu. Użyta w nazwie "paczula" jest nieco myląca, ponieważ Patchouli Intense nie ma nic wspólnego z typowymi paczulami niszy - nie latają tu szczury, ani nie jesteśmy przysypani stertą ziemniaków w piwnicy. Nicolai to kompozycja szykowna, elegancka i czysta. Sporo w niej chodnej lawendy (to drugi składnik-klucz i to dzięki niej perfumy są tak wszechstronne), ale również tony żywiczne i drzewne są szeroko reprezentowane. Zapach formalny, niebywale trwały i intensywny. Z definicji to uniseks, ale skierowany w męską stronę.

Nicolai Patchouli Intense
Nicolai Patchouli Intense

7. Parfumerie Generale Coze Verde (od 289 zł/30 mL KLIK)


Coze Verde to najmniej znane perfumy z całej kolekcji tej marki. Nie znajdziecie ich recenzji, opinii czy artykułów oń.

To kompozycja dalej oparta na olejku z konopi, lecz już bez efektu wytarzania się ciężarówce marihuany (jak ma to miejsce w klasyku Coze). Tutaj zieleń konopną przełamano zielenią figi, a tytoń i gorzkie kakao wciąż pracują w tle. Coze Verde jest minimalnie słodkie, ale przez to znacznie trwalsze i przyjemniejsze dla otoczenie od klasyka. Przy dłuższych testach sprawia również wrażenie kompozycji bardziej dopracowanej od pierwowzoru.

Parfumerie Generale Coze Verde
Parfumerie Generale Coze Verde

8. Eutopie No. 10 (od 695 zł/100 mL KLIK)


Kadzidło na sposób bogaty, orientalny i nasycony przyprawami. Słodycz miesza się tu z wytrawnością, a mrok ze światłem. Wyraźnie można poczuć różane i skórzane nuty, więc kompozycja zachwyci fanów pierwszych perfum Eutopie z No. 2 i No. 3 na czele.

Mimo użycia bardzo mocarnych nut, Eutopie No. 10 nie jest wonią dziwną i stanowi świetną interpretację kadzidlanego orientu.

Eutopie No. 10
Eutopie No. 10

29 komentarzy:

  1. Pozwolę sobie zadać pytanie nienawiązujące do wpisu:
    Marcinie, czy znasz może perfumy lub twórców Mo61? Może testowałeś lub zamierzasz w najbliższm czasie (jeśli tak, prosze o podzielenie się wrażeniami)? Kilka razy mignęła mi ostatnio ta nazwa, a muszę przyznać, że informacje w sieci są dość enigmatyczne.
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałem nigdy perfum stamtąd, więc się nie wypowiem. Przy okazji wizyty w GalMoku polecam jednak butik Dior - mają serię klasyków z przepiękną Dioramą - orientalny zapach, choć wybitnie kobiecy

      Usuń
  2. Świat pachniałby pięknie,gdyby mężczyźni wybierali z tej listy 😊 ja przytuliłabym każdą buteleczkę, a Embers jest moim obecnym nr 1.

    Ps. Marcinie, czy możliwe aby Tenera trzymała się poniżej godziny na skórze? Czy upolowałam lewiznę? 😓

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Embers w ogóle jest bardzo często wybierany również przez kobiety. To kadzidlak jakich mało

      Co do Tenery, to ona należy do bardzo trwałych zapachów, ale trudno generalizować - może akurat na Tobie być nietrwała. Jednak poniżej godziny to wynik zastanawiający. Może flakon był źle przechowywany???

      Usuń
  3. Dziś właśnie jestem ubrana w Embers, na chłód i wiatr pasuje jak ulał. Chciałoby się, żeby więcej rąk sięgało po wyżej wymienione zapachy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Embers króluje, jak widzę. W chłodzie pachnie interesująco i cieszę się z każdej osoby, która nim pachnie. Do dziś pamiętam moją pierwszą próbkę tych perfum - to było prawdziwe olśnienie

      Usuń
  4. a jakieś propozycje dla normalnie zarabiajacych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NORMALNE zarobki pozwalają na kupno większości z tych zapachów.

      Usuń
    2. Na blogu są różnorodne propozycje:
      1) Posty perełkowe - dla osób, które chcą wydawać kwoty od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu złotych;
      2) Klasyczne recenzje - czyli nowości z półek perfumerii sieciowych dla osób, które chcę wydać trochę więcej;
      3) Artykuły o niszy - czyli dla osób, która chcą przeznaczyć budżety najwyższe.

      Zarabianie nie ma tu nic do rzeczy.

      Kiedy przeprowadziłem się do Warszawy (mając chyba 18 lub 19 lat) byłem pod takim wrażeniem perfumerii niszowych i Douglasa w ZT (wówczas tylko tam było Armani Prive), że przeszedłem na dietę pączkową (w Warszawie pełno było stoisk z pączkami po 1 zł). Do dziś dnia pamiętam, jak kupowałem flaszkę w drewnianym flakonie Bois d'Encens za 740 zł i przez dobre kilka tygodni nie mogłem przestać się na nią patrzeć i wąchać korka. A zaznaczę, że nie należałem do żadnej grupy bogatszych studentów...

      Moja dieta trwała niezbyt dużo, ale pamiętam, że wówczas spełniłem najwięcej swoich perfumeryjnych marzeń (również to o Baume du Doge, Bois d'Ombrie, Jubilation XXV i X for Men)


      I w ogóle bardzo bym prosił, żeby o kwestiach finansowych raczej nie rozmawiać. Na blogu każdy znajdzie coś dla siebie :) :) :)

      Usuń
    3. Masz rację Marcinie.prawdziwy miłośnik perfum niedoje, niedopije a ukochany zapach musi mieć i już!
      Od ilu flakonów twoim zdaniem z miłośnika staje się już maniakiem?20?50?100???

      Usuń
  5. Azzaro Decibel, niszowo o kadzidlanie. Azzaro Visit kadzidełko przyjemne. Malizia Uomo Vetywer, subtelnie dymnie i bardzo naturalnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra... spoko... to teraz ja pomogę tym, którzy nie są utopieni w niszy:
    1. Therry Mugler (ja najbardziej kocham A*Men Ultra Zest, ale A*Men jest również dobry i kilka innych odpowiedników) - słodkie, z dodatkami bobu tonka prawie zawsze, są też wersje dymne. Bardzo dobra trwałość i projekcja.
    2. Tom Ford Noire Extreme - wersja podstawowa podoba mi się mniej, Extreme jest słodsze, mniej zakurzone.
    3. Pacco Rabbanne Black XS Potion - Therry Mugler w wydaniu od Pacco, świetnie leży na skórze, iskrzy, zmienia się.
    4. Dunhill Icon - reklamować nie trzeba, aczkolwiek ostatnio mi przestał odpowiadać, dlatego polecam sprawdzić wersję Absolute, Pan Marcin narzekał, że zbytnio nawiązuję do mainstreamowych oudowców i jest to prawda - ale osobiście nawet się nie gniewam i podobają mi się bardziej niż klasyki :)
    5. Montale Black Aoud - według mnie są zbyt mocne, ale definitywnie nadają się na jesień/zimę do ludzi, którzy kochają ciężki oud. Dla tych, co nie zbyt lubią ciężki, przesłodzony, zakurzony, dymny oud - Montale White Aoud.
    6. Tom Ford (i tu można wsadzić wszystkie Tabacco Vanile chociażby czy Tuscan Leather - co jak co, ale Tom Ford wybitnie pasuje na każdą zimę)
    7. Lalique - Encre Noire
    8. Killian - Back to Black (chyba jedyny ładny zapach Killian w ofercie)
    9. Valentino - Uomo (i nie polecam tutaj próbować wersji Extreme, oryginał jest znacznie, znacznie, ZNACZNIE lepszy)
    10. Givenchy Gentelmen Only Intense - to tak na zakończenie, gdyż bardziej podobają mi się oryginały, jednak, Intense akurat nada się idealnie na jesień/zimę.

    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z większością typów - o większości już pisałem przy okazji choćby recenzji czy spisów perełek.

      Dziękuję

      Ps. Jedynie bym polemizował z Dunhill Absolute i Paco. Back to Black z kolei wydaje mi się bardziej kobiecy...

      Usuń
    2. A tak, znam Pana opinię o Black XS, ale również - zachęcałem Pana kiedyś, by zapoznał się Pan z Black XS Potion, to całkowicie inne niż pierwowzór perfumy i moim zdaniem (jak również mojej lubej) są rewelacyjne i szkoda, że przeszły w zasadzie bez echa. Wolę je zdecydowanie bardziej, niż w zasadzie wszystkie inne zapachy od Paco.

      Dunhill Absolute - nic nie poradzę, oudowy dodatek po prostu mi się podoba, zwłaszcza, że lubię słodycze, a Icon ma ich ciut zbyt mało :)

      Co do Back to Black, dostałem je w prezencie od drugiej połówki i mi się zwyczajnie spodobały, prawdę mówiąc, nie sprawdzałem aż do teraz czy to męskie czy kobiece perfumy - ale widzę, że producent je kategoryzuje jako unisexy więc dalej dobrze :D

      P.

      Usuń
    3. W przypadku Back to Black bardzo dużo zależy od chemii skóry, więc wierzę, że mogą zagrać bardziej męsko

      Natomiast generalnie się zgadzamy, co mnie cieszy :)

      Usuń
  7. Super, dziękuję za listę, brak Mancera i całej reszty... Szkoda tylko że wszystkie zapachy to Nische, proponuję zrobić listę klasyków, lub cenowo z górnym progiem np. 400 zł. Jestem jak większość zebranych tu ludzi kolekcjonerem, możne nawet bardziej niż użytkownikiem. I tu pojawia się pytanie - czy warto kupić jeden zapach za 1200 zł, czy może lepiej 4 inne flakony. Idealnym przykładem jak dla mnie jest Creed Aventus, wiem, że pewnie zostanę zlinczowany, ale osobiście nie uważam go za zapach z efektem Wow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wpisie są tylko i wyłącznie perfumy dostępne w mojej perfumerii.

      W innych postach są różne inne propozycje (jeśli chodzi o klasyki to choćby Guerlain Habit Rouge czy Chanel Egoiste - polecałem je wielokrotnie).

      Co do kwot, to nie chcę o tym rozmawiać, ponieważ to temat grząski - wolę skupiać się na samych zapachach. Co nie zmienia faktu, że są perfumy o tak wysokich walorach artystycznych, że warto je kupić (np. My Oud Royal Crown za niemal 2000 zł/100 mL). Polecone wyżej perfumy z Impressium są znacznie tańsze, ale kto zna Black Afgano czy Embers (one są najlepiej znane z listy), to zapewne potwierdzi, że warte są swojej ceny, a nawet więcej...

      Usuń
  8. Black Afgano warte są wszystkich pieniędzy. Na początku, wydaje mi się, były droższe, niż są teraz. Pamiętam je w perfumerii Q za ponad 600 zł. I za tyle je pierwszy raz kupiłam, a to przecież tylko 30 ml. Cena wydawała mi się bardzo wysoka, za wysoka, jak na wówczas nieznaną markę. Aż do pierwszego testu na skórze, kiedy to śmiertelnie się w nich zakochałam - i to trwa. Zużyłam już chyba z pięć czy sześć flakoników, choć je w międzyczasie "zdradzam", bo za bardzo kocham perfumy, żeby na zawsze pozostać przy jednym zapachu, nawet TAKIM zapachu. I będę je kupować, bo czuję się w nich niezwykła, bo są przepiękne i napełniają mnie pozytywną energią, mimo swojej czarności.

    OdpowiedzUsuń
  9. Marcinie, proszę Cię o radę. Na jesień waham się pomiędzy Feminite du bois Lusterka a Sensuous noir El. Oba drzewne z nutą śliwki. znam tylko Sensuous a wolałabym zapach bardziej męski,drzewny, czy Feminite to dobry kierunek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Feminite jest według mnie bardziej kobiece, zwłaszcza współczesne Feminite.

      Usuń
  10. kobaltowe Loewe 7....mmmm...jeszcze nie mammmm...choc butelka nie w mojej estetyce

    OdpowiedzUsuń
  11. Embers zrobił na mnie świetne wrażenie, podobnie jak Bois d'Ombrie. Pozostałe muszę jeszcze poznać (na próbkę Black Afgano właśnie czekam).

    OdpowiedzUsuń

  12. Polecam Heeley Pheonicie!!! - do powyzszych trzech probek...
    Wtedy to dopiero zaczyna sie dylemat co najpierw zakupic!!!
    Brawo Marcin !!!
    Dla mnie najlepsza perfumeria w Polsce !!! / impressium/
    Pozdrawiam , Marek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Eau d'Italie Bois d'Ombrie, uwielbiam Nicolai Patchouli Intense (mam dzisiaj na sobie)i uwielbiam Impressium!! :) Aktualnie nie mogę sobie pozwolić na extra zakup, ale jeśli już to będzie możliwe to spośród testowanych zapachów Eutopie wybrałam No.2 :) Właśnie one są dla mojego nosa najbardziej spójne z poszukiwanymi nutami z dzieciństwa :)Idealnie uzupełnią moją kolekcję zapachów z Pana perfumerii :)
    Żałuję, że jeszcze nie poznałam Black Afgano...

    Pozdrawiam, Anetta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie moich numerem 1 z Eau d'Italie jest Baume du Doge, ale Bois d'Ombrie jest zaraz za nim :)

      Usuń
  14. Marcinie, polegam na Twoich opisach i na ich podstawie kupuje w ciemno. Nie zawiodłam się jeszcze. Także za to bardzo dziękuję. Chciałabym bardzo wybrać coś z powyższej listy z Twojej perfumerii. Ale proszę doradź, który wybierać jeśli szukać wspólnego mianownika z armani eau cedre np.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku nie wybrałbym żadnych z powyższych, ale Parfumerie Generale Indian Wood
      Rozumiem, że to mają być perfumy dla mężczyzny?

      Usuń
  15. Tak dla mężczyzny i dziękuję za odpowiedź

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).