Posala jest obiektem mojego szczerego zainteresowania od dawna. Wszak, rzadko zdarza się łączenie nut owocowych, kwiatowych z mocnym, słodkim orientem ukutym wokół akordu tytoniowego. A Posala właśnie taka jest.
Od razu zaznaczam, że jest też rozwinięciem popularnego trendu z perfumerii sieciowej. Fani kadzideł, drzew i zapachowej ekstrawagancji mogą te perfumy ominąć łukiem szerokim.
Posala rozpoczyna się soczystą gruszką i dojrzałą brzoskwinią. Owocowa słodycz przypomina tę z półek mainstreamu, ale nie przywołuje skojarzeń chemicznych. Nie jest też podbita wanilią, co w dużej mierze świadczy o jej klasie (to trochę tak, jakby konstruować samolot bez metali). Akord ten powoli ewoluuje w stronę kwiatową i mocną. Jaśmin przybiera formę palonej gumy samochodowej. A ta, jak wiadomo, z dużej odległości wydziela woń truskawek. Posala miota się na granicy przyjemności i udręki, ale na swój sposób to fascynujące.
No i baza, którą rozbiję na dwie części. Nowy zapach marki Odin najpierw prezentuje musującą kwiatowość podkręconą ciepłym tytoniem – coś w stylu perfum La Perla Divina. Dla mnie to majstersztyk. Później zaś stapia się ze skórą w lekko spożywczej, ambrowej i wciąż tytoniowej formie. Zmierzch kompozycji może kojarzyć się z Tobacco Vanille Forda, a jeszcze bardziej z Pohadką Ys Uzac.
Nuty: jaśmin, brzoskwinia, gruszka, ambra, tytoń, irys, kwiat pomarańczy, szampan
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: za 100 mL wody perfumowanej zapłacimy 620 zł
Trwałość: bardzo dobra; 9-10 godzin
Fot. nr 1 i 2 z bubbleandsweet.blogspot.com





