13 sierpnia 2013

Guerlain Shalimar Ode a la Vanille Sur la Route du Mexique

To trzecia waniliowa oda w wykonaniu Guerlain. Znam pierwszą – puchatą i ciepłą. Druga jest do niej podobna, tak przynajmniej słyszałem. Trzecia zaś zupełnie inna. Shalimar Ode a la Vanille Sur la Route du Mexique to upojny aromat, któremu znacznie bliżej do klasycznej Eau de Parfum. Jest to zapach głęboki, niebezpieczny, wyraźnie mroczny.

Wanilia nie gra tu pierwszych skrzypiec. Ba, ona nawet nie gra tu roli głównej. Wyobrażam ją sobie jako mgiełkę na scenie, na której odgrywa się sztuka Guerlain. Niby jest wszędzie, wchodzi z najdalszy zakątek nozdrzy, ale jednak jej nie widać. Widać za to ciemnego jak smoła irysa, który rzuca we wszystkie strony pudrowymi cukierkami. Widać paczulę (choć według nut to czekolada), która nasuwa skojarzenia z samym Borneo Lutensa. Nie są to perfumy ani miłe, ani przyjemne. Genialny turpizm to określenie klucz.

Podobnie jak w klasyku czuć ciepłe, zwierzęce akordy dymu. O tyle to zjawisko ciekawe, że w nutach nie jest deklarowane ani kastoreum, ani piżmo, ani cywet, ani nawet ambra, a jednak nuta wędzonego futra pojawia się gdzieś w tle. Plecie się ten dym z oparami kadzidła. Żywiczna partia nie jest jednak w Ode a la Vanille Sur la Route du Mexique wyczuwalna w postaci krystalicznej. Zdecydowanie bliżej jej do niedoskonałej, brudnej poświaty, która majaczy nad wielkim pożarem fermy zwierząt futerkowych.

I tą drogą  dochodzimy do ostatniego akcentu, który wyczuwam w tych perfumach. To nuta śmierci, która majaczy w Angel. Nieco metaliczna, trochę przypominająca zepsute mięso, może krew, trudna do opisania, ale jej obecności nie mogę kwestionować. To ten element wieńczy kopułę Taj Mahal w tej wersji Shalimar i nadaje mu odcień dzikiej lodowatości.

Co tu dużo mówić – to najlepsza, najbardziej genialna z twarzy Shalimar, jaką wąchałem. Według mnie jest lepsza nawet od klasyka. Jeśli będziecie mieli okazję gdzieś kupić, to się nie wahajcie. Warto!

Nuty: wanilia, opoponaks, bób tonka, czekolada, karmel, irys, kadzidło
Rok premiery: 2013
Twórca: Thierry Wasser
Cena, dostępność, linia: zapach, niestety, niedostępny w Polsce
Trwałość: bardzo dobra, około 9-10 godzin

Pozostałe recenzje

Dołącz do dyskusji

guest
44 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
4premiere
13 lata temu

Ja jednak wolę wersjęShalimar Parfum Initial 🙂 Byłam ostatnio na spotkaniu z zapachami Guerlain i wszystkie, stare , mega koneserskie mnie dobiły:/

Anonimowy
Anonimowy
13 lata temu

Gdzie to cudo można powąchać???

Anonimowy
Anonimowy
13 lata temu

pięknie napisane.

Aga Agama
13 lata temu

Marcinie gdzie upolowałeś swoją ''działkę'' ???

Beata
Beata
13 lata temu

A w Polsce ciołki jedne nie sprowadzą i nie ma ani butikowych Guerlainów ani nawet limitowanych. Czemu??

RóżWKamieniu
13 lata temu

Ten komentarz został usunięty przez autora.

RóżWKamieniu
13 lata temu

Może jest jakaś szansa że jednak się pojawia w Polandii?

Anonimowy
Anonimowy
13 lata temu

"na wahajcie"???? Nawąchajcie czy nie wahajcie?? Co autor miał na myśli?

Anonimowy
Anonimowy
13 lata temu

po takiej recenzji…..-(jak nie kochałam Shalimara nigdy), -szykuje miejsce na toaletce!
Gosia Zarychta.

Gudrun S.
13 lata temu

To musi być coś! Klasyk jest idealny, ale Ode a la Vanille Sur la Route du Mexique zdaje się być ultraidealny;)

Gudrun S.
13 lata temu

Podobają mi się te dwa czarno-białe zdjęcia… W synchronie:)

Marcin Budzyk
13 lata temu

Ja tam lubię, jak perfumy dobijają. Szkoda, że w Polsce tak słabo się sprzedają te klasyki.

Marcin Budzyk
13 lata temu

W Polsce raczej nigdzie. 🙁

Marcin Budzyk
13 lata temu

Dziękuję, ale to dlatego, że zapach piękny.

Marcin Budzyk
13 lata temu

Od dobrej duszy, która to sprowadziła flakon z Niemiec lub z Francji. 🙂

Marcin Budzyk
13 lata temu

Raczej brak szans.

Marcin Budzyk
13 lata temu

Autor jest tylko człowiekiem i literówki też mu się zdarzają. Dziękuję za zwrócenie uwagi – "nie wahajcie". 🙂

Marcin Budzyk
13 lata temu

Dziękuję Gosiu. Zapach naprawdę jest niesamowity, cudo we flakonie.

Marcin Budzyk
13 lata temu

Tak jest. Myślę, że jeśli komuś się podoba klasyk, to przy Mexique będzie w siódmym niebie.