Dlaczego kosmetyki i perfumy kupione w perfumeriach bywają klejone lub mają dziwne nacięcia na foliach ochronnych?

Post ten będzie umieszczony w blogowym "Przewodniku po świecie perfum i FAQ"


Widoczna okrągła naklejka na dolnej krawędzi opakowania perfum
Widoczna okrągła naklejka na dolnej krawędzi opakowania perfum

Dzisiaj szybkiej wyjaśnienie pewnej kwestii, która na pewno zastanawia wiele osób. Chodzi mianowicie o to, że perfumy i kosmetyki zakupione w sklepach stacjonarnych często są pokryte taśmą klejącą i miewają dziury w fabrycznym celofanie. Dlaczego?


Odpowiedź na to pytanie jest prosta, ale wiem, że wiele osób było tą sprawą poruszonych.

Produkty o znacznej wartości (i niewielkich rozmiarach), które są wystawione na półkach (np. w perfumeriach sieciowych w galeriach) często padają ofiarą kradzieży. Dotyczy to zwłaszcza marek Dior, Chanel, Armani, ale złodzieje potrafią ukraść wszystko, więc praktycznie sprawa dotyczy każdego produktu.

Producent zazwyczaj foliuje szczelnie swoje produkty (pokrywa celofanem) i aby do środka perfum lub kosmetyków włożyć mały metalowy element, który będzie wywoływał alarm przy wejściu-wyjściu, trzeba zrobić małe nacięcie w celofanie. Zazwyczaj później jest ono maskowane taśmą klejącą, co jednak wyraźnie obniża walory estetyczne. Ostatnimi laty perfumerie zaczęły stosować bardziej neutralne, przezroczyste naklejki (widoczne na pierwszym zdjęciu od góry)

Zaklejone taśmą klejącą opakowanie perfum Benefit Under My Spell Noelle
Zaklejone taśmą klejącą opakowanie perfum Benefit Under My Spell Noelle

Co więcej, kiedy producent nie foliuje swoich wyrobów (z własnego doświadczenia wiem, że tak było z perfumami Benefit lub nowymi pudełkami czarnej linii Rouge Bunny Rouge), to perfumerie same zaklejają taśmą klejącą otwarcie, tak żeby nie można było wyjąć elementu zabezpieczającego ze środka.

Element zabezpieczający umieszczony we wnętrzu pudełka
Element zabezpieczający umieszczony we wnętrzu pudełka

Podobne środki zabezpieczeń bywają stosowane nawet w magazynach, czyli jeszcze zanim produkt trafi na sklepowe półki.

Niestety, to rodzi pewne konsekwencje. Jeśli producent szczelnie zamyka swoje produkty i nie stosuje celofanu, a np. plomby lub naklejki - to takie produkty bywają otwierane (a naklejki rozrywane, plomby przełamywane) i tutaj już jest to widoczne i mało estetyczne.
Nie znaczy to jednak, że perfumy lub kosmetyk były używane, a po prostu na którymś etapie musiały zostać zabezpieczone przed kradzieżą.

Można jeszcze zapytać, dlaczego nie można przykleić tych elementów na wierzch celofanu? Faktycznie, to również jest popularna praktyka, ale złodzieje bez problemu mogą ten element odkleić, a nawet zerwać całą folię. Kiedyś w perfumeriach częsty był widok perfum taki, jak na poniższym zdjęciu. Dzisiaj zazwyczaj te elementy wkłada się do środka opakowań.

Element zabezpieczający przyklejony do celofanowej folii na zewnątrz perfum
Element zabezpieczający przyklejony do celofanowej folii na zewnątrz perfum

Komentarze

  1. w PL trzeba zabezpieczac w sklepach produkty bo to nartod zlodziei niestety


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się robi nie tylko w Polsce, ale na świecie w ogóle. Z tego powodu daleki jestem od generalizowania

      Usuń
  2. Dobrze, ale dlaczego z perfumerii internetowych przychodzi towar z powycinanymi kodami, co uniemożliwia sprawdzenie daty produkcji w którymś z popularnych kalkulatorów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo sprzedają przeterminowany chłam ....

      Usuń
    2. To temat na oddzielny artykuł.

      Wycięte kody nie mają jednak nic wspólnego ze sprzedażą przeterminowanych produktów. Poza tym przypominam, że nie istnieje coś takiego jak "przeterminowane perfumy".

      Perfumy, który spędziły dwa tygodnie na podgrzewanych i oświetlanych półkach mogą być w gorszym stanie niż 20-letni flakon przechowywany w szafie z ubraniami w firmowym kartonie.

      Usuń
    3. Wiesz swego czasu kupiłem perfumy wycofane na Polskim rynku . Perfumeria (popularna) zapewniała ,ze towar jest świeży , pochodzi z importu . To co otrzymałem woła o pomstę do nieba ... kod kreskowy zatarty , z flakonika oraz spodu opakowania okodowanie naruszone w taki sposób by nie można było domyślić się co jest napisane . Sam flakonik mimo opakowania okurzony , we flakonie wytrącone farfocle , a sam kolor zmętniało żółty .

      Usuń
    4. Złe przechowywanie perfum nie ma związku z tym, że nie było na nich kodów.

      Usuń
    5. zatem polecanej perfumerii już nie odwiedzę ...

      Usuń
    6. Jeśli produkt był zepsuty, to polecam reklamację, bo zawsze może się takie coś zdarzyć (chociaż mnie nie zdarzyło się nigdy, a zakupiłem w swoim prywatny życiu na pewno kilkaset, jeśli nie kilka tysięcy flakonów perfum w różnych perfumeriach)

      Natomiast najpierw poleciłbym rozważenie problemu w nieco szerszym kontekście (czy w kompozycji zapachowej są użyte duże ilości naturalnych składników, czy zapach uległ zmianie).

      Jeśli jest to zapach niszowy lub jakiś dawny klasyk sprzed reformulacji, to wytrącenie osadu i zmiana koloru nie jest żadną wadą (np. dawne Angel szybko zmieniały kolor z niebieskiej na brunatną, co jednak w żaden sposób nie wpływało na zapach perfum - to ze sprawą naturalnego absolutu wanilii).
      Perfumy z naturalnymi składnikami irysa (absolut, konkret) wytrącają mnóstwo osadu, ale to co się wytrąca, to nie są związki pachnące, więc nie ma to wpływu na sam zapach.

      Czyli: jeśli kupiłeś, np.: Dior Homme, Guerlain Habit Rouge, Shaliamar, Angel, AMen, BMen, to zupełnie nie trzeba się przejmować zmianą koloru czy osadem.

      Natomiast jeśli zapach perfum uległ zepsuciu (nawet bez wytrącenia osadu) - to wtedy trzeba domagać się uznania reklamacji

      Ze swojej strony dodam, że perfumy Ormonde Jayne, Nicolai czy klasyki Guerlain również potrafią wytrącić mnóstwo osadu, co w zupełności nie wpływa na ich jakość i nie jest wadą.

      Z drugiej strony, jeśli w jakiś popularnych, selektywnych zapachach zaobserwujemy duże ilości osadu, to może to być znak (ale nie musi), że nie były dobrze przechowywane

      Usuń
    7. Perfumy Lancome Hypnose Him . Osad , okurzony flakonik mimo celofanu , wycięty wulgarnie scyzorykiem numer spod kodu kreskowego , a okodowanie zatarte . Wygląda skrajnie nieestetycznie, jak jakaś podróbka , a zapach wydaje mi się z lekka octowy , po pewnym czasie męczy i ma się nieprzyjemne uczucie nieświeżości . Próba reklamacji nie powiodła się , gdyż...flakonik rozpakowałem . Nie będę się wykłócać , bo szkoda mi czasu na to , acz z pewnością był to mój ostatni zakup w tej perfumerii .

      Usuń
    8. Rozpakowanie towaru nie ma nic do rzeczy, kiedy go reklamujemy.

      Z drugiej strony po Twoich komentarzach, nie do końca wierzę, że tak było. Sam kupiłem tam kilkaset, może nawet ponad tysiąc produktów (na różne dane, bo polecam tylko firmy i produkty, o których jakości jestem przekonany) i nigdy nie trafiłem na żadnego bubla, którego musiałbym reklamować.

      Powiem więcej, nie trafiłem NIGDY na żadne dekodowane, wytarte lub w inny sposób naruszone produkty.

      Natomiast samo zjawisko dekodowania perfum jest mi znane, ale z zupełnie innej strony - temat często pojawia się na targach perfumeryjnych i w rozmowach z przedstawicielami marek.

      Usuń
    9. Ja nie piszę o e-glamour . Inna polecana wszem i wobec perfumeria ! jaki interes miałbym tracić tutaj czas na czcze pisanie ?

      Usuń
    10. To może napisz, o jaką chodzi? Ja mam za sobą zakupy w wielu perfumeriach, w dwóch reklamowałem 4x zakupy (Perfumesco, iPerfumy, niedotarcie przesyłki z e-glamour) i nigdy nie było żadnych problemów z reklamacją. Za każdym razem została ona uznana a pieniądze wróciły na moje konto.
      Otwartego towaru nie można zwrócić, choć niektórzy kupujący zwracają użyte przez siebie testery (towar zazwyczaj niefoliowany) i też otrzymują za nie pieniądze, choć to nie fair, bo następny kupujący dostaje używane perfumy.

      Usuń
  3. Czekam na poradnik o tym, jak kraść perfumy i nie dać się złapać.

    Pozdrawiam,
    pachnąca Laura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwny komentarz biorąc pod uwagę, że wydając kilkaset złotych na produkt oczekuję, że będzie on bez takich "modyfikacji". Taśma klejąca i rozerwane folie to nie jest standard, choć w tym wypadku usprawiedliwiony ochroną przed kradzieżą...

      Pozdrawiam,
      pachnący Marcin

      Usuń
  4. Bardzo zabawne, Laura, tylko jeśli płacę *ładne pieniądze* za towar w perfumerii stacjonarnej, to mam prawo oczekiwać, żeby nowy towar wyglądał jak nowy i nie było sytuacji, że kupię komuś coś na prezent a on pomyśli o rzeczy używanej, bo zobaczy to klejenie taśmą.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, proszę się podpisać