Yves Rocher Mon Evidence

Yves Rocher Mon Evidence

W tym roku marka Yves Rocher przedstawia swoją kolejną wariację na temat róży - Mon Evidence, która jednocześnie jest daleką kuzynką bodaj najbardziej znanej kompozycji tej francuskiej firmy - Comme une Evidence


Róże Yves Rocher to temat rzeka, bo każda z nich jest całkowicie odmienna od pozostałych, co samo w sobie jest dużą sztuką. Mamy zatem zielone, botaniczno-soczyste Moment de Bonheur, żywiczne, mroczne Rose Oud, i w końcu bardziej pudrowe oraz pieprzne Quelques Notes d'Amour.

Czwartą, którą mam przyjemność poznać jest właśnie Mon Evidence.

To róża delikatnie słodka, świetlista i raczej mało kontrowersyjna. Ze wszystkich czterech jest też najbardziej kobieca.

Yves Rocher Mon Evidence 50 mL

Sam aromat Mon Evidence rozpoczyna się iskrzącą nutą cytrusów, której od razu towarzyszy miękka, świetlista róża. Nie mamy tu ani zielonego, mokrego listowia, ani palonych płatków. Jest za to pewna słodycz, pewna rześkość i subtelność. Z czasem do głosu dochodzą tony nieco cięższe i złociste. W oficjalnym spisie nut widnieje wanilia i paczula, a zatem składniki o dużej mocy, ale Mon Evidence na żadnym etapie nie staje się przesadnie ciężki. Jeśli zaś chodzi o paczulę, to nie obcujemy tu z całym olejkiem, ale z tak zwanym "sercem paczuli", czyli olejkiem, z którego usunięto składniki ziemisto-piwniczne oraz suche i dymne. Taka paczula dobrze komponuje się właśnie z wanilią i sprawia, że baza jest złocisto-ciepła, bez tonów zakurzonych piżm i drzewnych, tanich syntetyków. Z drugiej strony można odnaleźć nieco kremowe brzmienia w typie drewna sandałowego w najgłębszej bazie, co zdobywa kolejny mały punkcik.

Yves Rocher Mon Evidence - oficjalna fotografia

Zapach na pewno nie wzbudza kontrowersji, co jest chyba jego największym wyznacznikiem na tle pozostałych róż Yves Rocher. Natomiast sama konstrukcja kompozycji (z uwzględnieniem bazy, w której nie doświadczamy taniości i plastiku) sprawia, że Yves Rocher znowu przedstawił produkt, który prześciga wiele (większość) pachnideł z wyższej półki.

Opinia końcowa o Yves Rocher Mon Evidence


Delikatnie słodka, naturalna i złocista róża w odsłonie kobiecej. Może nie zaskakuje, ale prezentuje naprawdę wysoką jakość.


Najważniejsze cechy:

  • +/- subtelnie słodki, różany charakter
  • + ciekawa i wysokiej jakości baza z drzewnym, ciepłym niuansem
  • - mało odkrywczy charakter zapachu
  • + spora zmienności i zachowany trójpodział kompozycji

Nuty: róża, wanilia, paczula, mandarynka
Rok premiery: 2018
Twórca: Annick Menardo, Oliver Cresp
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 50 mL
Trwałość: dobra, około 6-7 godzin

Reklama perfum Yves Rocher Mon Evidence








Komentarze

  1. Marcinie, ja miałabym pytanie odnośnie Terra Mia, czy uważasz, że to zapach elegancki, do pracy, czy raczej na czas relaksu i wakacje?
    Poznałam próbkę i biję się z myślami. Nie odważyłam się użyć do pracy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapach z rodziny La Vie Est Belle, Black Opium, Extatic, Si itd... ale jednak zrobiony na naturalnym absolucie arabiki, co sprawia, że ma więcej charakteru. Jeśli używasz do pracy wyłącznie lekkich perfum, to Terra Mia nie będzie dobrym pomysłem. Jeśli używasz mocnych zapachów - warto spróbować.

      Prosiłbym jednak o pisanie komentarzy na ten temat w poście na temat tego zapachu :)

      Usuń
    2. Już widzę, że próbowałaś komentować w poście o Terra Mia i chyba nikt nie odpowiedział - przyznam, że mi również umknął tamten komentarz. Zatem zostańmy już tutaj :)

      Usuń
  2. No i pytanie do Tych, którzy zakupili , jak się nosi Terra Mia, jak reaguje otoczenie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim skromnym zdaniem zapach podobny do Oui a l'Amour Yves Rocher - tyle, że słodszy na początku (mandarynka). Fajnie Marcinie, że recenzujesz także tańsze zapachy, nie tylko te bardzo drogie. Pozdrawiam. Kasia Rz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie poznałem perfum Yves Rocher, o których wspominasz. Co do tańszych zapachów, to czytelnicy bloga wiedzą, że od lat uwielbiam markę Yves Rocher, i że ich zapachy wąchane w ciemno są znacznie wyższej jakości niż większość perfum "luksusowych". Pozdrawiam również,

      Usuń
  4. Tego zapachu jeszcze nie znam, ale jestem zwolenniczką Quelques Notes d"Amour, bo w jakiś sposób są najbliższe jednej z pierwszych moich perfumowych miłości tzn Shimo od Monsoon, niestety już nie są produkowane. Była to miłość od pierwszej chwili, na podstawie próbki w miesięczniku "Film", och. Uwielbiałam, kupowałam. Do teraz trzymam ostatni flakonik, gdzie na dnie utrzymuje się może kilka kropel, ale trzymam je jak talizman i jednocześnie poszukuję śladów w innych perfumach. Jednym z tropów okazał się właśnie QNd'A od YR, bo jest i w tym zapachu leniwe ciepło, niedusząca przytulność, a jednocześnie coś tam jeszcze drzemie pod spodem sandałowo-bursztynowo-cedrowego. Wspólnym elementem Shimo i QNd'A w opisanych nutach zapachowych jest róża i bergamotka, stąd dowiedziałam się, że oto ja, zazwyczaj fanka nut klarownych, "czystych" zielonych, ale ostatnio też tropicielka fig oraz prawdziwej naturalnej frezji, konwalii i jaśminu (w perfumach różnie bywa), lubię też różę i to nawet perfumową. O, takie rzeczy dzięki Yves Rocher. Muszę spokojnie spróbować innych róż YR, w tym niech będzie i Mon Evidence, chociaż na pewno sięgnę też po Moment de Bonheur.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety mam jakiś problem z zapachami YR (podobnie mam z Chanel no 5). Bardzo swędzi mnie skóra po ich użyciu, być może jest to problem jakiegoś składnika. Nie wiem. Choć wiele z nich mnie się podoba, to z tego względu muszę z nich zrezygnować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwotne Comme une Evidence na mojej skórze biło rekordy trwałości....ciekawe czy ta wersja też będzie taka... opisa dałeś tak kuszący, że ...no kupię;)))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupiłam spontanicznie w dzień premiery, a zazwyczaj unikam spontanicznych zakupów perfumeryjnch. Mam kilka zapachów yves rocher , lubię voile d'ambre , doceniam moment de bonheur . Niestety kilku ich zapachów nie umiem polubić. Mon evidence to pierwszy aromat z serii evidence , który mi się spodobał. Pewnie przez to, że jest taki niekontroweryjny, najsubtelniejszy z serii. Jest bardzo hmmm... naturalny . Wydał mi się subtelny i elegancki , przy tym niezbyt nowatorski i odkrywczy. Ładny po prostu. Moja kolekcja mogłaby się spokojnie bez niego obejść, ale mnie ujął na tyle, że kupiłam po kilkudziesięciu minutach testów nie czekając nawet na recenzję Pana Marcina. Ta naturalność i elegancja mnie skusiły. Na mnie niestety jest dość nietrwały ( 3h) i bliskoskórny . Muszę się z nim jeszcze " poukładać " , ponosić regularnie. Często tak mam, że muszę się " dotrzeć " z zapachem. Dopiero po kilku aplikacjach dostrzegam pełnie jego uroku i wtedy zaczynam też czuć zapach na sobie dłużej .

    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Marcinie, czy możemy liczyć na recenzję innych zapachów od YR? :) Np. serii So Elixir czy zapachów męskich? (Hoggar Evidence, Ambre)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, proszę się podpisać