Tiffany Intense

Perfumy marki Tiffany & Co. znajdziesz w perfumerii ElNino-Parfum.pl


Irys - flagowa nuta perfum Tiffany
Irys - flagowa nuta perfum Tiffany

Zaprezentowana niedawno nowa odsłona klasyka Tiffany - Tiffany Intense - to jedna z ciekawszych premier damskich na jesienny sezon


Cechy, które "rzucają" się w nos na początku to: - brak zbytnich podobieństw do Tiffany Eau de Parfum, - oryginalny, ciekawy charakter kompozycji.

Tym razem Tiffany prezentuje zapach ciepły, pudrowy, w którym irys w końcu zyskał swój drzewny pazur. Powiedziałbym jednak, że za tym zabiegiem pójdą słabsze wyniki finansowe, ponieważ wersja Intense jest jednak dość odmienna od kanonów mainstreamowej perfumerii.

Tiffany & Co. Eau de Parfum Intense 75 mL
Tiffany & Co. Eau de Parfum Intense 75 mL

Mamy tutaj w dalszym ciągu elementy miękkie i puchate, które są dalekim echem pierwowzoru i zapachów, które on przypominał (jak Narciso). Natomiast pojawiło się sporo tonów bardziej mrocznych, wytrawnych, rodem z L'Ange Noir czy Eternity Intense. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że miota się w tle jakaś kropla Dior Homme Parfum... Nie mogę się też opędzić od skojarzeń szminki wrzuconej do osmalonego pieca węglowego. Ten motyw z kolei występował już w Givenchy Gaiac Mystique.

Tiffany Intense pięknie meandruje z obszarów drzewnych, ciepłych w tony bazowe, które stają się bardziej pudrowe, jasne, z minimalnym mlecznym podbiciem. Kompozycja stapia się za skórą i w końcowej fazie może wręcz przypominać aromat rozgrzanego, czystego ciała z bardzo delikatnym niuansem skórzanym, który zapewne jest zasługą deklarowanego w składzie benzoinu.

Oficjalne zdjęcie promujące perfumy Tiffany Intense
Oficjalne zdjęcie promujące perfumy Tiffany Intense

Opinia końcowa o Tiffany Intense


Absolutnie polecam wizytę w perfumerii i testy, bo po dość nijakim klasyku, wreszcie pojawiają się perfumy, które na pewno wzbudzą emocje. I na papierze, i na bawełnie, i na ciele rozwijają się ciekawie i prezentują szerokie spektrum nut.


Najważniejsze cechy:

  • charakter:  drzewno-pudrowy, ciepły
  • + drzewno-spalona nuta irysowa o niebywałej urodzie
  • + duża zmienność kompozycji przy utrzymaniu ciepłego wydźwięku całości
  • + dobra baza, w której Tiffany Intense nie wpada w obszary tanie, zakurzone i syntetyczne

Nuty: irys, wanilia, czerwony pieprz, mandarynka, drewno kaszmirowe, jaśmin, róża, wanilia, benzoin
Rok premiery: 2018
Twórca: Daniela Andrier
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 30, 50 i 75 mL
Trwałość: średnia, około 4-5 godzin

Reklama perfum Tiffany Intense






Komentarze

  1. Jeśli wymieniasz ten zapach w jednym zdaniu z Ange Noir to muszę go przetestować koniecznie! Skorzystam też z okazji żeby zadać pytanie off-topic. Chodzi o RBR Tenere która od czasu naszej wizyty na Piotrkowskiej ciągle mi nie daje spokoju. Coś jest w tym zapachu co przypomina mi odrobinę Traverse de Bosfor. Czy to możliwe? Tamten zapach uwielbiam, ale platonicznie (czyli wzdycham ale nie kupię, głównie dlatego że zjechałeś go dokumentnie na blogu, więc się w ogóle nie przyznaję do niego 😜) . Na drugim nadgarstku mam zaś Tundrę która jest coraz bardziej unisexem- czyli pewnie kupię, ale nie konicznie dla męża, zdecydowanie bardziej dla siebie. Można? 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leokadio, nie wiem, czy skojarzyłbym Bosfor z Tenerą, ale dawno nie wąchałem tamtego L'Artisana i mam tylko jakieś resztki wspomnień na jego temat. Sama Tenera mnie osobiście jakoś uwiera, może dlatego, że jest w niej za mało słodyczy (a to w końcu waniliowy zapach).
      Co do Tundry, to obok Embers jest to mój faworyt czarnej linii (która formalnie jest cała cała uniseksowa). Muszę o niej w końcu napisać na blogu

      Usuń
    2. Ależ za mało słodyczy to w ogóle nie wada! Natomiast z tą wanilią w Tenerze jest zabawna sprawa: mój mąż stwierdził że na mnie nie pachnie jak wanilia tylko jak cukier wanilinowy. Coś w tym jest. I perwersyjnie ta wanilina mi się bardzo podoba 😄

      Usuń
  2. Uwielbiam ten zapach! Jeden z piękniejszych irysów (a to moja ulubiona nuta). Ale za tę cenę można było przyłożyć się trochę do trwałosci... wiem, wiem, to o klasie zapachu nie decyduje, ale zdecydowanie nie lubię zastanawiać się czy w ogole pachnę w drugiej połowie dnia.
    Pozdrawiam, Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby utrwalić ten zapach, to zapewne utraciłbym o wiele ze swojej wartości i kunsztu wykonania. Lepiej dwa razy zaaplikować w to samo miejsce. Pozdrawiam,

      Usuń
  3. Po pewnym czasie ..dłuższej chwili rzeczywiście jest to charakter L'Ange Noir, którego jestem wielką miłośniczką
    Tylko to raczej Świetlisty Czarny anioł ;)
    Też się przyłączam, brakuje trwałości... Reklama jak dla mnie bardzo trafnie oddaje kompozycje. Achna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jednak L'Ange wypada według mnie znacznie lepiej, bardziej niszowo, magicznie. To była najlepsza premiera Givenchy od wielu, wielu lat...

      Usuń
    2. Tak, Magiczny L'Ange. Nie znam drugiego, tak zachowującego się Zapachu, mimo tego "starego kapcia";)
      Achna

      Usuń
  4. Powiem szczerze, że ja akurat liczyłam na większe podobieństwo do pierwowzoru. U mnie otwarcie wywołało ból głowy więc to zapach nie dla mnie. Szukam czegoś na jesień, więc muszę szukać dalej. Na razie zostaję przy klasycznej Bottega Veneta. Ania

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, proszę się podpisać