Trussardi My Name — elfy na tundrowej ziemi | perfumy i opinie
  • Trussardi My Name — elfy na tundrowej ziemi


Trussardi znowu mnie pozytywnie zaskoczyło. Po Delicate Rose, My Name idzie ścieżką, która muska nieznane obszary.


Zapach jest zimny i kwiatowy, mocno pudrowy, ale jest w nim akord zamarziętych igieł lodu. Jest bez (lilak) i jest heliotrop. ELFI FIOLET toczy zajmujący pojedynek z PYLISTYM BRĄZEM (z jakim kojarzy mi się heliotrop od czasów Love, Chloe Eau Intense). Początek jest dodatkowo podkręcony nutą bagnistą, której blisko do woni mchu. Skojarzenie z rozmarzającą syberyjską tundrą nie będą błędem. Tak samo jak z krótkim arktycznym latem, gdzie miliardy kwiatów kwitnie w krótkim czasie, żeby zlizać łapczywie nieco dłuższe promyki słońca. Później kompozycja staje się bardziej nostalgiczna i piękna w klasycznym rozumieniu.


My Name pachnie naprawdę dobrze, choć nie idealnie. W poczet wad zaliczam zbyt przykurzone tony piżmowe, które w bazie robią się coraz bardziej nieprzyjemne. Gdzieś w tle kołacze woń zbijanych tynków i proszku do prania bez kompozycji zapachowej. To jednak niuanse.

 
Nuty: bez, fiołek, heliotrop, lilak, piżmo, ambra, wanilia
Rok premiery: 2013
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: 30, 50 i 100 mL wody perfumowanej
Trwałość: średnia, około 6-7 godzin

23 komentarze:

  1. jakiż brzydki flakon. i mimo, że zapach nie zachęca mnie do testów [choć pewnie i tak go sprawdzę], to jednak jestem pod wrażeniem Twojej plastycznej interpretacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze zdanie że jest zimny i pudrowy wydaje się że ten zapach jest właśnie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź zatem koniecznie. Może akurat Ci się spodoba. :)

      Usuń
    2. Powachalam. Strasznie proste i banalne :/

      Usuń
    3. Oj, nie. Poprzednie koszmarki Trussardi były naprawdę jeszcze gorsze. To nie jest może szczyt myśli perfumeryjnej, ale mi naprawdę się podoba.

      Co skóra, co nos, co gust, to zdanie inne.

      Usuń
    4. Powąchałam jeszcze jakieś z róża w nazwie i tak samo nie podobały mi się. Liczyłam na coś choć trochę przypominającego Insolence.

      Usuń
    5. Jeśli wpadłaś w Insolence to każde (lub prawie każde) perfumy tego typu (puder + fiołek) będziesz oceniać negatywnie. Insolence to w zasadzie zapach niszowy (oceniają zapach), perła na półkach perfumerii. Dla mnie to 9,5/10 i z plusem jeszcze. Nie dziwię się więc, że My Name nie wpadły Ci do nosa, bo na tle Insolence to po prostu jakaś słaba podróbka. Jednak kiedy porówna się My Name ze średnią na półkach Sephory czy Douglas, to wtedy wypada całkiem nieźle. :)

      Usuń
    6. Insolence używam od 5 lat albo i dłużej. Są to moje ukochane perfumy, pomimo że musiałam się nauczyć je nosić. Zawsze wyczuję kobietę, która ma je na sobie.
      O dziwo wszelkie wariacje jak My Insolence czy Icy zupełnie do niem nie przemawiały. Obecnie zastanawiam się nad zakupem La Petite Robe Noire ale do nich muszę chyba jeszcze dojrzeć i powoli jest co raz lepiej. Do Shalimar przekonuje się już 2 lata i nadal chłodne uczucia, tak samo do Idylle.

      Usuń
  3. Podobny do En Passant?

    OdpowiedzUsuń
  4. będę miała przyjemność je testować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj koniecznie znać, jak wypadły testy. :)

      Usuń
  5. A mnie coś przyciąga do tych perfum. Nie są oczywiste, jest w nich jakieś drugie dno.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja właśnie je nabyłam. I pomimo tego, że pudrowa nuta po jakimś czasie otula i wtapia się w skórę tak, że nos szybko się przyzwyczaja, to jednak pokochałam je miłością odwzajemnioną. Marcinie, czytam Cię od jakiegoś czasu, ciekawa jestem Twojej opinii o L'eau en Blanc Lempickiej

    OdpowiedzUsuń
  7. Weszłam do gabinetu lek.i usłyszałam jaki piękny zapach, taki delikatny

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie pachnie jak Sensi Armaniego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Absolutnie piekny zapach- tak ciezko w tej powodzi upolowac cos co bedzie na mnie lezec jak ulal...zapach kobiecy, lekko pudrowy z metalicznym poglosem przez ktory chyba wydaje sie zimnawy ale to tylko takie ulotne wrazenie...butelka piekna- wiem bo mam swoje 100ml;-)
    Ten zapach to, w porownaniu z Donna, arcydzielo. Polecam testy. Ika

    OdpowiedzUsuń
  10. Również uważam, że nie mają nic wspólnego z Insolence. My Name pachnie na mnie jak dobry krem Nivea. Ta sama nuta czai się mniej lub bardziej na mojej skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Żaden ze mnie ekspert w temacie, ale kilka lat temu urzekły mnie Essenza del tempo, które w tym momencie są już niedostępne (nad czym bardzo ubolewam). Później zaprzyjaźniłam się z kolejną propozycją Trussardi - Donna a teraz przyszedł czas na My Name :)..

    OdpowiedzUsuń
  12. czesc co bys polecil do przetestowania z zapachow podobnych do trussardi my name? oststnio wyweszylam flore gucci i chloe love story:) jakies inne pomysly slodko kwiatowe?:) do wywachania i testowania?
    prosze o odpowiedz :) pozdrawiam Marzena

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie przyszły. Wyczekane. Wiedziałam, co mnie czeka, bo testowalam je już wcześniej. Ciepły. Pudrowo-kwiatowy zapach. Taki otulajacy jak milusi kocyk. Na pewno trzeba pryskac z umiarem w upalne dni, bo może wrażliwych przechodniów mdlic, ale na wieczór szalejemy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też puder z Trussardi kojarzy mi się z kocykiem. Zastanawiałam się nad zakupem Chloe de Roses lub Trussadri My Name. Po długich testach i jeszcze dłuższym zastanawianiu się... oczekuję swojej pudrowej setki:) Uwielbiam ten zapach za trwałość, ciepło, jakim otula skórę i ekonomię użytkowania - wystarczy odrobinka, by pięknie pachnieć przez cały dzień.

      Usuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).