Armani Si Intense i zabawa w kotka i myszkę | perfumy i opinie
  • Armani Si Intense i zabawa w kotka i myszkę

Perfumy marki Armani znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Cate Blanchett dla Armani Si Intense

Już od kilku dni Polki mogą poznać najnowsze perfumy marki Armani - Si Intense. Bez problemu można się zakochać w nich od pierwszego wejrzenia, ponieważ flakon robi olbrzymie wrażenie. Nie dość, że ciężki, to dopracowany kolorystycznie.


Sam zapach powinien zadowolić fanki klasycznej wersji Si (ale na pewno nie wywoła euforycznego zachwytu, jaki towarzyszył jej poznaniu). Od razu powiem jednak, że w mojej opinii jest słabszy i zdecydowanie bardziej chemiczny oraz płaski. Owszem, nutą główną wciąż jest czarna porzeczka, ale nie wtóruje jej puchata paczula jadąca na grzbiecie chow-chow. Tutaj paczula jest mumią w fartuchu laboratoryjnym, zwłaszcza na etapie serca i bazy.

Armani Si Intense

Armani Si Intense jak Molekuły?


Si Intense ma też jedną, bardzo charakterystyczną cechę, która przez część osób będzie zaliczana w poczet zalet. Odnalazłem w nich pierwiastek serii Escentric Molecules, który sprawia, że Armani raz pachnie, później nie pachnie, później znowu pachnie. Kompozycja jest nieuchwytna i, mimo sporej dawki chemii, może zaciekawić odbiorcę, zwłaszcza jeśli jego skóra będzie bardziej skora do gry niż moja własna. To trochę taka gra w kotka i myszkę. Próbujemy złapać nosem jedną nutę, a za chwilę jej już nie ma. Uważam, że to fajny i ciekawy sposób konstrukcji perfum.

Nie do końca rozumiem określenie Intense w nazwie, ponieważ nie wydają mi się te perfumy w jakiś szczególny sposób mocniejsze, ani bardziej zawiesiste od klasyka. Wręcz przeciwnie. Są bardziej transparentne. Na mój nos są nawet lżejsze, nie ma w nich ciepłej, puchatej paczuli, ani tak wielkiej ilości słodkiej wanilii. Sam kolor płynu to trochę za mało na taką nazwę.

Najważniejsze jest jednak to, że Si Intense może pachnie bardzo różnie na różnych osobach. Bardzo jestem ciekaw Waszego odbioru tych perfum. Dla mnie są słabsze od klasyka, ale może u Was wypadną nieco inaczej. Dajcie znać.


Nuty: czarna porzeczka, paczula, osmantus, piołun, wanilia, neroli, frezja, róża, mandarynka, bergamotka
Rok premiery: 2014
Twórca: Christine Nagel
Cena, dostępność, linia: zapach dostępny jako woda perfumowana w trzech pojemnościach: 30, 50 i 100 mL
Trwałość: bardzo dobra, około 8-9 godzin

31 komentarzy:

  1. Muszę koniecznie przetestowac!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie zdecydowanie słabszy, wręcz nijaki. Choć zaintrygowało mnie określenie gry w kotka i myszkę. Kiedy po 2 godzinach przestałam cokolwiek czuć uznałam, że zwyczajnie się ulotnił przez co tym bardziej nie podbił mojego serca. Widzę jednak, że powinnam dać mu drugą szansę ;) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. [...] puchata paczula jadąca na grzbiecie chow-chow... Marcinie, uwielbiam Twoje recenzje.... Skutkiem tego uwielbienia są codzienne wędrówki od Douglasa do Sephory i szukanie chow-chowów i innych takich.... Pozdrawiam serdecznie, Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ja mam tak samo. Odkad poznalam te strone nie moge sie od niej uwolnic. Marcin, szapoba :)
      A sam zapach? Dla mnie lepszy od pierwowzoru, ale sa lepsze. Uwiodl za to moja siostre.

      Usuń
  4. Si mnie nie zaciekawił, Intense bardzo. Intersujące perfumy, a testowałam bez większej ochoty. Jeśli nie będą tak popularne jak Si to dobrze, bo nim często pachnie pół mojego biura.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wersja klasyczna nieomal mnie zabiła tą swoją słodkoporzeczkową puchatością i aż dreszcz strachu przeszedł mnie na myśl o wersji Intense... ;) Ale skoro te są mniej intensywne wbrew nazwie, może spróbuję. ;) A butelka rzeczywiście - cudo. MR.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam
    Ja trochę nietypowo, szukam zapachu ciepłej skóry typu Robbie vanGogh Hemp and Leather bez kwiatków i słodyczy i o lepszej trwałości. Najlepiej niszowe. Macie jakieś sugestie. Pozdrawiam. D

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę dziwią mnie twoje opinie a mianowicie pisanie o kompozycjach komercyjnych ze czuć w nich nutę "kurzu" , "fartuch laboratoryjny" itp. Przecież chyba o to chodzi ze zapachy komercyjne nie są budowane z czystych esencji bo podaż jest zbyt duża , a to wyklucza budowanie na naturalnych składnikach. Wydaje mi się,że raczej nie dożyjemy czasów kiedy zapach typu:Armani,Dolce&Gabbana etc. będzie zapachem w którym nie czuć nuty "kurzu"..Zapachy komercyjne maja się dobrze nosić i maja przyjemnie pachnieć i wg mnie spełniają te role w 100%!! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie o to chodzi. Niektóre kompozycje mainstreamu to koszmarki, inne dzieła sztuki. I moim celem jest prezentowanie tych, które według mnie są tego warte.

      Usuń
    2. Proszę o kilka przykładów takich mainstreamowych dzieł. Może pokrywają się z moimi typami...

      Usuń
    3. Rodzina Poison Diora wraz z najnowszymi wariacjami. Sporo zapachów Chanel, rodzina kolońska Diora, większość zapachów marki Sisley, Hermes, Tom Ford, Estee Lauder... Bardzo dużo tego jest wbrew pozorom.

      Usuń
  8. Hym, nie ukrywam, że czekałam na tę wersję i spodziewałam się czegoś naprawdę 'intense', a tu widzę, że może być to dla mnie lekkie rozczarowanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj nie tylko nie to - poprzednia wersja zwalała mnie z nóg więc do tej nawet nie podchodzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Flakon jest boski! (nadużywam tego słowa ostatnio..)
    Zapachu jeszcze nie znam, ale z Twojego opisu wynika, że warto go poznać. Ze względu na ta wszystkie akrobacje...;)
    Klasyk bardzo mi się spodobał - nie wiem dlaczego go jeszcze nie dodałam do zbioru...

    OdpowiedzUsuń
  11. A dla mnie to jest jedna wielka masakra... klasyka mam i lubie ale nie do tego stopnia zeby nie wyobrazac sobie bez niego zycia. Po intense spodziewalam sie bardzo duzo... mialo byc na bogato, mrocznie, tajemniczo, a wyszlo jak wyszlo... Dla mnie pachnie identycznie jak edp, a nawet słabiej, trwalosc tez duzo gorsza.
    Jesli do tego dazy swiat perfumeryjny to moj portfel moze byc spokojny. Niestety zawsze gdy widze zapach ktory lubie w wersji intense to dostaje bzika. Niestety to juz nie to samo co kiedys jak np. z midnight poison (bo wersja elixir niezle dawala po nosie i nie byly to bron Boze popłuczyny!)


    szkoda swoja droga ze nie wspomniales o cenie (znow oporowo) 609zl za 100ml o ile dobrze pamietam. Nawet Black Orchid jest tansze (a moim zdaniem jest nieporownywalnie lepszy od Si Intense !)

    OdpowiedzUsuń
  12. czekałam na Intense - bardzo - już sam ich look mnie uwiódł; niestety zapachowo rozczarowujące - 6 - ka to zbyt wiele, chyba że wziąć pod uwagę atrakcyjność wizualną :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow jak pięknie wyglądają, Si niezbyt mi się podoba ale Intense muszę poznać, bo mieć takie cudo na szafce to jest coś :D
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  14. Na mnie pachną znacznie intensywniej od klasyka. Do tego dochodzi moment zaskoczenia, kiedy wybija się co jakiś czas z podwójną siłą. No i czuję je nawet po 22h, dla mnie lepszy od klasyka i wcale nie płaski ;) szkoda że u ciebie wygląda to inaczej :< Do tego w UK sprzedawany z przepiękną, welurową kosmetyczką Armaniego, ja już jestem kupiona :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nic nadzwyczajnego, dla mnie zapach nijaki.

    amat :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pierwsze uderzenie w nozdrza - słodycz, która po godzinie przechodzi w owoce zrywane prosto z krzaczka - jeżyna, malina, czerwona porzeczka. Owocowa słodycz niestety bardzo szybko znika (około 3 godziny), zostawiając na skórze ledwie wyczuwalny zapach owocowego mydełka.... Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie zapach jest zachwycający. Ciężko się zgodzić, ze stwierdzeniem, że zapach jest chemiczny i płaski. Mam przeciwne odczucie - jest dużo głębszy i szybciej osiada na skórze. Jest bardzo charakterystyczny i zdecydowanie różny od klasyka - może przez nuty jodły w bazie. Falkon jest przepiękny - czarny, cieżki i majestatyczny. Na pewno znajdzie się w moim portfolio :)

    OdpowiedzUsuń
  18. zgadzam się, że ma jakąś płaską tanią słodycz ulepną i landrynowatą, ale jest trwały, wyczuwalny i dość głośny. Mnie nie zachwycił, ot, Armani chce zarobić, ale nie robić perfum, nic nowego nie wymyśla, woli jechać na sprawdzonym koniu, że się tak wyrażę ;D Pozdrawiam Kasia z Poznania :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio w drodze na siłownie przechodząc koło douglasa psiknelam na jeden nadgarstek Si intense. Zapach towarzyszył mi cały trening tak jakbym wylała na siebie pol butelki:) po siłowni prysznic, a zapach wciąż był w powietrzu. Na drugi dzien po kolejnej wizycie w siłowni i prysznicu przykładając nos do nadgarstka wciąż delikatnie juz ale było czuć zapach. Żaden perfum od lat nie zaskoczył nnie tak milo

    OdpowiedzUsuń
  20. Najpiekniejszy zapach dla kobiet firmy Giorgio Armani powstal w 1982 roku o nazwie "Armani". Pierwszy zapach firmy Armani. Do konca lat 80 nie bylo na rynku nic piekniejszego, nawet jesli chodzi o perfumy niszowe. Zapach zostal zrobiony przez Ron Winnegrade. Malo kto go pamieta, tym bardziej ze wtedy w Polsce nie mozna go bylo dostac.

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja muszę się przeprosić z pierwszą swoją opinią bo si był dla mnie okropny a si intense powaliło mnie przed sobą na kolana i już piszę list do Mikołaja :) mam nadziej ze byłam w tym roku bardzo grzeczna i może chloe love story również pojawi się w mojej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Słaby , wolałam zdecydowanie Si

    OdpowiedzUsuń
  23. Zacznę od tego, że czytam Twoje recenzje z ogromną przyjemnością, wiele zapachów kupiłam w ciemno opierając się na Twojej ocenie i były to zakupy bardzo udane :)
    Si zachwyciło mnie na początku, bo bardzo lubię czerwone owoce w perfumach ale, po tygodniu używania, miałam dość. Ta porzeczka stała się w moim odbiorze jakaś natrętna i obrzydliwie słodka (co jest o tyle dziwne, że słodziaki uwielbiam). Dzięki Twojej recenzji spróbowałam wersji Intense i podoba mi się dużo bardziej. Pozytywnie zaskoczył mnie już sam początek bo obok porzeczki (faktycznie słabszej niż w wersji podstawowej) powiało tak jakby miętą. Potem zapach nieco przycichł, zrobił się nieco słodszy ale ta słodycz nie była taka ulepna, na mnie przełamana jest jakąś gorzką nutą (może neroli). Ogólnie Intense wydaje mi się nieco bardziej przestrzenne, nie oblepia tak jak poprzednik, daje od siebie odetchnąć by za chwilę uderzyć z nową siłą. Flaszkę nabyłam i myślę, że zapach zostanie ze mną na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Z moją skórą bajecznie gra, uwielbiam to wychwytywanie perfum. I wcale nie są nietrwałe, po prosu trochę chowają się, ale przy każdym ruchu przypominają o sobie. Trochę to trwało, zanim dorobiłam się własnego flakonu, ale stanowczo było warto. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Niestety nie zgodzę się z Tobą Marcinie. Czytam kilka wpisów i zawsze masz jakieś "ale" do perfumów i nigdy Ci nic nie pasuje... Armani Si Intense używam już trzecią buteleczkę 100 ml jestem zachwycona, są piękne a poza tym warto zwrócić uwagę, że to nie są dla każdej kobiety, to są na wieczorne wyjścia, na specjalne okazje... Ten zapach trzeba poznać a nie oceniać z góry... A co do trwałości są bardzo trwałe.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).