Cartier Baiser Vole Lys Rose | perfumy i opinie
  • Cartier Baiser Vole Lys Rose

Cartier Baiser Vole Lys Rose znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Cartier Baiser Vole Lys Rose

W Polsce to tegoroczna nowość, choć na świecie Baiser Vole Lys Rose pojawiło się w ubiegłym roku. 


Na perfumy Cartier zazwyczaj jednak warto czekać. Marka ta pokazała, że do linii Baiser Vole przykłada szczególną uwagę. Dość powiedzieć, że wszystkie dotychczasowe wariacje z tej rodziny były naprawdę dobrymi zapachami.


W przypadku Lys Rose tak jednak nie jest. W mojej opinii zapach jest zaprzeczeniem całego olfaktorycznego dorobku linii Baiser Vole. Nie ma tu szlachetnej lilii, nie ma mistrzowskich nut. Prawdę mówiąc, nie ma tu niczego, co mogłoby wzbudzać zainteresowanie.

Cartier Baiser Vole Lys Rose - oficjalna reklama

Sala dla dzieci


Lilia w tych perfumach przypomina mi umalowaną Myszkami Miki salę szpitalną dla dzieci. Kwiat ten nie jest ani zbyt ostry, surowy i odpychający, aby uważać te perfumy za wariację na temat lilii pogrzebowej. Nie jest też przyjazny, ciepły i wesoły, aby zasłużyć na miano przyjemnego i rozkosznego słodziaka godnego różowego flakonu (w stylu Cacharel Amor Amor). Sprowadza się to do tego, że kompozycja jest nijaka, zawieszona w pół drogi między obszarami emocji, których tu zabrakło.

Wstyd Cartier


Perfumy Cartier są płaskie, wtórne i nijakie. Lilia ma tu letnią postać z małą odrobiną słodkiego pudru, w którym czuć elementy owocowe. Ponoć to malina, ale ja bym tego nie zgadł. Bardzo to wszystko przypomina jakieś mixsy marmoladkowe w wielkim rozcieńczeniu. W dodatku całość, od początku do końca, wieje chemią białych, zakurzonych piżm

I nie chcę mówić, że to perfumy brzydkie. Są jednak nudne, nieodkrywcze, a to według mnie wady znacznie większe. I nie mam dla takich zapachów litości.



Nuty: lilia, malina

Rok premiery: 2014 (w Polsce 2015)

Twórca: Mathilde Laurent

Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 30, 50 i 100 mL

Trwałość: całkiem dobra, około 5-6 godzin, ale raczej przy skórze

5 komentarzy:

  1. "Lilia w tych perfumach przypomina mi umalowaną Myszkami Miki salę szpitalną dla dzieci" - mistrzowskie porównanie :) nie miałam okazji wąchać tego zapachu, ale po tej opinii z pewnością pozostanę wierna klasycznej wersji Baiser Vole ....

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewien czas zapomniałam o Angel, Thierry Mugler, a on jest niesamowity. Nie macie takiego wrazenia, ze pachnie jakos tak trzy razy mocniej i dlugotrwalej od innych perfum? Możecie polecić jakies inne killery o podobnej projekcji i sile razenia? Wlasnie takie mi odpowiadają, a większość zapachow wydaje mi się zbyt slaba i delikatna w odbiorze. Będę wdzieczna za rekomendacje. Renata Wójs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chloe Narcisse - pachnie nawet po wielokrotnym wypraniu szalika/bluzki/czegokolwiek ;)

      Usuń
  3. Renato Wójs, na pewno takimi jest Kenzo Jungle l'Elephant, bardzo genialny, na mojej skórze utrzymuje się prawie 20 godzin, z tym, że to naprawdę mocne i orientalne perfumy, bardzo dużo w nich goździków, wanilii, kardamonu, żywicy i przypraw. Bardzo intensywny i wzbudza zainteresowanie otoczenia, od mężczyzn dostałam najwięcej komplementów. I żeby było śmieszniej, to moje pierwsze "poważne" perfumy.

    Drugimi takimi są Black Tourmaline, tyle, że są one drogie i niszowe, nie każdemu przypada do gustu. To bardzo wytrawna, dymna, oudowa i kadzidlana woń, która jest prawdziwym killerem. Kojarzy mi się z muzyką My Dying Bride, ma w sobie mrok, artyzm i bardzo długo trzymają się skóry.

    Pozdrawiam, Avarati

    OdpowiedzUsuń
  4. Avarati, wielkie dzięki za tak ciekawe sugestie. Znam Kenzo, testowałam je na sobie i rzeczywiście sa potężne w oddziaływaniu. Nigdy nie miałam własnej buteleczki, musze sobie sprawić. Natomiast Black Tourmaline jeszcze nie znam. Skoro sprawdzilas, ze sa killerem, to postaram się wejść w ich strefe razenia ; ) Renata Wójs

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).