Miu Miu L'Eau Bleue | perfumy i opinie
  • Miu Miu L'Eau Bleue

Miu Miu L'Eau Bleue

Po dwóch latach od premiery klasycznych Miu Miu Eau de Parfum marka wraca z nowością - Miu Miu L'Eau Bleue


Zapach ma być świeższą, radosną i nowoczesną odsłoną perfum dla młodych koneserek Miu Miu. O dziwo, nuty wymieniane w składzie nowej kompozycji są takie same, a wręcz uboższe od tych w pierwowzorze. Nacisk położono na konwalię i słynną frakcję olejku paczulowego - Akigalwood, która niesie wrażenie pieprzu, oudu i drewna. A oprócz nich mamy róże i akord porannej rosy...

Reklama perfum Miu Miu L'Eau Bleue
 
Miu Miu L'Eau Bleue pachnie jednak nieco inaczej. Jest bardziej sterylny, czysty i agresywny. Już ścisły początek zabiera nas w podróż do wypucowanej łazienki. Momentami wręcz czuć proszek do czyszczenia o aromacie cytryny lub po prostu cytrynowego cifa. Oprócz wrażeń olfaktorycznych bardzo ważny jest efekt szorowania, ponieważ zapach jest żywo piaskowy i szorstki. To z kolei sprawia, że odbieram go skrajnie chemicznie. Paradoksalnie nie jest to jednak wadą, bo opowieść ma swój klimat i całościowo daje wrażenie pozytywne. Być może wynika to z pieprzowego akcentu Akigalwood, ale efekt ten nie jest tak jasno i bezsprzecznie drzewno-przyprawowy jak w klasyku.

Z powyższym obrazem współgra wizja tego, co jest za drzwiami naszej sterylnej toalety. A jest to po prostu kwiaciarnia w zimny, jesienny poranek, kiedy jeszcze administracja budynku nie włączyła ogrzewania i kwiaty nie pachną pełnią mocy, a pani sprzedawczyni drży z zimna podczas mycia i tak czystych podłóg. W takiej kwiaciarni pąki nie rozkwitają, a główny udział w tworzeniu aromatu mają zielone łodygi, liście i woda we flakonach. Dodatkowo, nawet w sercu kompozycji dolatuje do nas jakaś pojedyncza smuga cytrynowej, wyszorowanej łazienki, co urozmaica zielony, nieco duszny klimat Miu Miu L'Eau Bleue.

Reklam perfum Miu Miu L'Eau Bleue oraz flakon

Co ciekawe, gdyby nie nazwa nie domyśliłbym się niebieskich konotacji tych perfum. Są żółte jak cytryna i zielone jak liście, ale na pewno nie obieram ich jako niebieskich. Nawet woda we flakonie wydaje mi się przede wszystkim zielona, może z delikatną nutą pleśni, ale na pewno nie jest to woda niebieska.

Warto również dodać, że nowy produkt Miu Miu wydaje mi się nieco mniej trwały od klasyka, co jednak nie jest wadą, bo w czasie swojego życia mieni się na skórze, zmienia i opowiada ciekawą historię.

Opinia końcowa o Miu Miu L'Eau Bleue


Dobra i wyróżniająca się kompozycja na wiosnę. Myślę, że na lato nie za bardzo, ponieważ proszkowe detergenty będą mogły nas zadusić.


Nuty: akigalwood (frakcja olejku paczulowego o aromacie pieprzu i oudu), róża, konwalia, poranna rosa
Rok premiery: 2017
Twórca: Daniel Roche Andrier
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 10, 30, 50 i 100 mL
Trwałość: niska, około 4 godzin

3 komentarze:

  1. Potwierdzam - świeże, sypkie, cytrusowe - dla fanów tego rodzaju. IMO pierwowzór jest lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię. Cieszę się, że się zgadzamy, ale gdyby było odwrotnie to proszę też nie krępować się pisać. W perfumach przecież każdy może zapach odbierać inaczej

      Usuń
  2. Poprzednia, podstawowa wersja Miu Miu mnie zachwyciła - moim zdaniem była to jedna z najciekawszych premier perfumeryjnych ostatnich lat, naprawdę oryginalna, trochę wytrawna, inna, rozpoznawalna - w natłoku podobnych zapachów, które ostatnio dominują to duże osiągnięcie. I tylko, niestety, na mojej skórze wszystko schodziło do końcowego dość chemicznego akordu, który nieodzownie kojarzył mi się z... zapachem aerozolu na karaluchy. Pewnie wybrzmiewające konwalie w połączeniu z akigalawood dają tę, delikatnie mówiąc, dość zaskakującą końcówkę. Dla mnie niestety dyskwalifikującą - kilka razy się do nich przymierzałam, przez parę godzin noszenia rozpływając się w zachwycie, sle koniec końców jednak ta końcówka mnie nokautowała. Z ciekawością poznam nową odsłonę Miu Miu, z nadzieją, że te chemiczne nuty, które wyciągnęli to nie ta końcówka z poprzedniej wersji:)

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).