Sisley Izia | perfumy i opinie
  • Sisley Izia

Perfumy marki Sisley znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Sisley Izia

Marka Sisley coraz śmielej i częściej zrywa za swoją tradycją lansując perfumy z częstotliwością popularnych marek mainstreamowych. Tą drogą w tym roku debiutuje Sisley Izia


Pierwszy zapach marki to Eau de Campagne z 1974 roku. Następny - Eau du Soir - powstał po 16 latach, w 1990 roku. Po kolejnych 16 latach światu objawiło się Soir de Lune - wielki bestseller francuskiej firmy. Był wtedy rok 2006. Tak długi czas między poszczególnymi lansowaniami wynikał zapewne z wielkiej dbałości o jakość i z samej wizji Huberta i Izabeli d'Ornano. Kiedy jednak stery w firmie zaczęły przejmować ich dzieci, to Sisley wszedł na drogę wyraźnie komercyjną. Z wielkim niepokojem obserwowałem kolejne premiery, które coraz bardziej przybliżały wielką, francuską markę do poziomu selektywnych pachnidełek promowanych co sezon. Od 2009 (czyli w ciągu 8 lat) roku byliśmy świadkami 7 nowych premier. Żeby zrozumieć, jak wielka zmiana zaszła w Sisley przytoczyć należy fakt, że według wcześniejszych zasad marki (jedna premiera na 16 lat), taka ilość nowych zapachów powinna się pojawić w ciągu 112 lat. A pojawiła w ciągu 8-miu!

Oficjalna fotografia perfum Sisley Izia i ambasadorka zapachu - Sonia - krewna Izabeli d'Ornano

I o ile wśród tych kompozycji dalej trafiały się perfumy ponadprzeciętne i odważne (Eau d'Ikar czy Soir d'Orient), to większość była nastawiona na łatwy i szybki zarobek.

A jakie zatem są perfumy Sisley Izia?


Izia miała pachnieć niczym róże z ogrodu Izabeli d'Ornano. Przed twórczynią kompozycji zapachowej - Amandine Clerc-Marie stanęło dość trudne zadanie uchwycenia naturalnego aromatu tych kwiatów. Ponoć sama właścicielka marki wysłała do perfumiarki bukiet tych róż z prośbą o jego jak najbardziej dokładne odtworzenie.

Efekt jest średnio-dobry. Znaczy to tyle, że w kategorii perfum różanych Sisley prezentuje się w pierwszej połowie stawki, choć Izia nie wyznacza nowych trendów, ani nie jest kompozycją idealnie dopracowaną, która zdobywa punkty samą misternością wykonania.

Początek ma świeży i rześki, ale spotykany choćby u Stelli McCartney czy Chloe. Nuty cytrusów, herbaty, lekkich kwiatów są tu splecione w miły, ładny sposób, lecz względnie masowy. Sama róża naturalnością na grzeszy, stąd moje przypuszczenie, że do kreacji Izia użyto niemal wyłącznie syntetyków imitujących olejek różany. I pewnie dlatego nie czuć tutaj ani tonów zielonych, ani tłustawych, które charakteryzują naturalne olejki i absoluty różane (te wykorzystywane w perfumerii). Zieleń jest za to bardziej herbaciana, rześka, lecz nie pochodzi od samej róży.

Flakon perfum Sisley Izia

W sercu Izia staje się czystsza i sterylna. Muska obszary proszku do prania, ale to akurat nie jest wadą, bo dobrze współgra z iskrzącym i świeżym początkiem. Zapach jest uroczy i raczej niekontrowersyjny. Ze spokojem mógłby stanąć w ofercie marek semiselektywnych i zyskać uznanie większości kobiet. Według mnie Sisley Izia na tym etapie jest łatwiejszą, mniej luksusową wariacją na temat Bvlgari Rose Goldea i tamtejszego akordu pudrowej, czystej róży z delikatnym akcentem konfiturowym. W tym momencie trzeba wspomnieć o największej zalecie tej kompozycji, która jest niejako dowodem na umiejętności twórczyni. Izia ma idealnie wyważone stężenie słodyczy. Nigdy nie jest ani różą przesłodzoną, ani wytrawną. Nawet kiedy pojawiają się akcenty konfiturowe, to są subtelne i nie narzucają swojej słodkości na pierwszy plan.

Z wielką przykrością wypada napisać o bazie tych perfum, która ukuta wokół piżma, ambry i cedru pachnie już tragicznie: miało, nijako i w sposób zakurzony. Róża na tym etapie przypomina zeschnięte płatki róż w kącie kwiaciarni, które wpadły w jakieś nieposprzątane pajęczyny pokryte kurzem i paprochami.

Opinia końcowa o Sisley Izia


Izia jest próbą stworzenia czegoś głębszego od róż Chloe czy McCartney, lecz jednocześnie wciąż lekkiego i frywolnego. Szkoda, że tym razem odbiło się to na jakości samej kompozycji, która pachnie nieźle na tle konkurencji, ale w porównaniu do tego, do czego przyzwyczaił nas Sisley jest porażką.


Nuty: róża, herbata, frezja, bergamotka, aldehydy, różowy pieprz, gruszka, jaśmin, piwonia, konwalia, arcydzięgiel, akord piżmowy, akord ambrowy, drewno cedrowe
Rok premiery: 2017
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w trzech pojemnościach: 30, 50 i 100 mL
Trwałość: średnia, około 5 godzin
Twórca: Amandine Clerc-Marie

9 komentarzy:

  1. Od jakiegoś czasu rozglądam się za perfumami, w których nuta główną byłaby róża, ale nie lekki, kwaśny, pączek róży, ale róża w pełni rozkwitu, na krawędzi przekwitania, głęboka, elegancka, wieczorowa. Miałam ostatnio okazję wypróbować zapach Estee Lauder Aerien Evening Rose i wydaje mi się, że jest w nich jakaś głębia (podobno nuta koniaku). Ciekawa jednak jestem zdania eksperta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z takich róż, o jakich piszesz na pewno mógłbym polecić Parfumerie Generale Isparta, to róża dymna, drzewna, mroczna z winną, nieco słodką nutą owocową. Jeden z najbardziej ambitnych zapachów z Impressium. Róży Estee niestety nie znam

      Usuń
    2. A ja polecam róże Andy Tauera: Incense Rosé, Phi-Une Rose de Kandahar oraz Une Rose Chyprée. Kocham wszystkie trzy (Andy Tauer storzył jeszcze dwie róże, ale tamte kocham mniej), ale najbardziej chyba różę szyprową, jest najelegantsza. Róża z Kandaharu to jeden z wierniej oddanych różanych zapachów, zrobiony na bazie naturalnego olejku różanego z Afganistanu, zaś róża kadzidlana to mocarz, który chwyci za ramiona, potrząśnie i nie pozwoli przejść obojętnie. Wg mnie Andy Tauer jest różanym mistrzem.

      Usuń
    3. Dziękuję. Na pewno przetestuję wszystkie propozycje

      Usuń
  2. Nigdy nie potrafiłam się przekonać do perfum marki Sisley - zawsze czegoś mi w nich brakowało. Może róża w wydaniu: Cerruti 1881 pour Femme (choć to może raczej dzienny zapach).
    Marcinie, a czy kojarzysz może perfumy podobne do zapachu Armaniego Sensi, od lat szukam podobnego?
    pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ooo właśnie. Za tymi perfumami też tęsknię. Dawno temu Tata podarował je mamie, ale jakoś tak wyszło, że większość ja zużyłam.
      Pozdrawiam
      Daria

      Usuń
    2. Jak dotąd jedyne perfumy które trochę przypominają mi Sensi Armaniego swoim charakterem to chyba Intuition Ester Lauder
      Pozdrawiam Ula

      Usuń
  3. jak róża to Gucci Rush!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się ta Isia ��...ale róża ...to nie jest ...na mojej mapie perfumowej

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).