Bottega Veneta Pour Homme | perfumy i opinie
  • Bottega Veneta Pour Homme

icoBottega Veneta Pour Homme znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl




To chyba jedna z najbardziej oczekiwanych, męskich premier tego roku. I choć Bottega Veneta debiutowała w stylu marnym, to już wariacja Eau Legere jest więcej niż poprawna. Pour Homme nawiązuje właśnie do niej, jeśli chodzi o poziom.


Kompozycja zapachowa Bottega Veneta Pour Homme jest bez dwóch zdań męska. Jakiekolwiek posądzenia o uniseksualność nie wchodzą w grę. Co więcej, można nawet tu wyczuć perfumeryjną "brodę", niedługą, ale jednak. Według mnie perfumy mają w sobie cząstkę pierwotnego akordu fougere, zwłaszcza w głębokim sercu i bazie, choć lektura nut nie daje podstaw do takiego sądu.


Na początku jest jednak zabawowo. Gin leje się strumieniami. Po podłodze toczą się soczyste cytrusy. Impreza w stylu Juniper Sling może się naprawdę podobać. Trudno nie zwrócić uwagi na różnice. Bottega Veneta Pour Homme to woń bardziej wytrawna, szorstka, ciemniejsza. Jeśli pojawiają się tam słodkie elementy, to są to efekty stosowania balsamów drzew iglastych, a nie typowych słodkich składników. Nuta choinkowa to zresztą kolejny charakterystyczny element tych perfum.


Skóra, jako skóra, nie jest akordem pierwszego planu. Jest też zupełnie inna od tej w Bottega Veneta Eau de Parfum. Tutaj to woń nieco przykurzona, papierowa, lekko dusząca, tak rodem z Baudelaire. Skojarzenia z Gucci Pour Homme też nie będą błędem. Przy czym mam wrażenie, że nuta dymno-skórzana stanowi oddzielną część kompozycji, rodzaj cienkiej powłoki, która pokrywa całość. Stanowi maksymalnie 15-20 % całego wrażenie zapachowego.

Bottega Veneta Pour Homme jest zapachem nietrwałym, jak na tego typu perfumy. 4-5 godzin i przestaje wyraźnie pachnieć. Niestety.


Nuty: skóra, labdanum, jałowiec, sosna, jodła, bergamotka, szałwia, pimento, paczula
Rok premiery: 2013
Twórca: Daniela Roche-Andrier i Antoine Maisondieu
Cena, dostępność, linia: zapach dostępny w pojemności 50 i 100 mL; woda toaletowa
Trwałość: raczej słaba, około 5 godzin

Bottega Veneta Pour Homme znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl

10 komentarzy:

  1. W niektrych sephorach pracownice wyniosly testery i nie ma jak testować perfum

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, w mojej najbliższej perfumerii też testera nie było. Ale z drugiej strony - chcieć to móc.

      Usuń
    2. Drogi Anonimowy, a może klienci tacy jak Ty wybrali wszystko w próbkach ??

      Usuń
    3. pracuję w Sephorze i uwierz mi, że nie wynosimy testerów. Wynoszą je klienci perfumujący nawet rozporki i od wejścia żądający próbki.

      Usuń
  2. Jest to chyba najlepszy zapach z testowanych przeze mnie ostatnio nowości męskich. Co nie znaczy, że mnie rzucił na kolana. Rzeczywiście igliwie jest tu mocno reprezentowane, na początku fajnie kręci w nosie. Potem czuję jakąś taką dymno-kadzidlaną skórę. Jest to zapach zupełnie suchy i szorstki i nie ma w nim grama słodyczy. Tego ostatniego mi trochę brakuje, albo chociaż jakiegoś żywicznego, 'mokrego' akordu. Odrobine przypomina mi Tumulte Christiana Lacroix. Niestety trwałość i projekcja raczej przeciętne. Jestem fanem wersji damskiej BV i chyba gdybym miał wybierać zdecydowałbym się właśnie na nią.

    Raf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym też wybrał wersję damską. Skóra w niej jest dużo ciekawsza. Pomijam już fakt, że wybrałbym Cuir Amethyste Armaniego, bo BV to jego kopia i sam twórca - M. almairac to powiedział. :)

      Usuń
  3. Próbowałem tylko na papierku, jest fatalny, rozczarowanie, nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się strasznie podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypomina mi Warsa.Tak tego naszego starego socjalistycznego “Warsa”(do kupienia w Realu lub Leclercu tylko uwaga-weźcie go tylko odrobinę by móc porównać).A jeszcze bardziej krem do golenia tej marki.tylko w Bottega Veneta nie dodano ani odrobiny ciepła a w Warsie są ocieplające wszystko przyprawy cynamonowo goździkowe.Na początku jest dobrze bardzo dobrze,gorzkawo i leśnie i bardzo ciekawie ,niestety z długą brodą.Tylko szkoda że ten akord znika po godzinie.Po tym preludium atakuje nas mydło takie szare ale ostro zaperfumowane(wiem że mydło nie pachnie mydłem ale to takie skojarzenie)ale wymieszane z miodem.Miód z mydłem to jest to co mój nos znajduje.Czy miód z mydłem to jest razem zapach skórzany?-dla nie absolutnie nie.Lubię labdanum ale tylko w połączeniach z wanilią,figą,gruszką,śliwką lub drewnami typu sandał,cedr,gwajak,agar ale labdanum z sosną jodłą i jałowcem tu trochę dziwnie zagrało.Wiśniowo-miodowo-ziołowe brzmienie labdanum kłóci się z terpentynową świeżością iglaków i dla mnie po ok 3 godzinach pachnie katarem,używanym patyczkiem do uszu,ubrudzoną miodem i spoconą dłonią.Przepraszam że tak piszę ale dla mnie to nie zapach to smrodek na tym etapie się pojawia.Niesamowicie interesujące rzeczywiście preludium tak dziwnie dla mojego nosa się kończy.Nie mogę się oprzeć wrażeniu że jest tu aldehyd fiołkowy ale to tylko takie przypuszczenia.może gdyby to labdanum wyrzucić i dodac fiołka i odrobinę mchu dębowego to było by moje ulubione pachnidło bo i tak mimo wszystko mi się podoba.Wiem że ideału nie ma jednego dla wszystkich i wiem ze “De gustibus non est disputandum”.u mnie poszukiwania trwają :).(pomieszam to wszystko chyba z fiołkiem i mchem i piżmem bez labdanum,dam znać co wyszło.ale czy może być lepiej?)

    OdpowiedzUsuń
  6. a mnie męska bottega rozczarowała, po pierwszej damskiej (moim zdaniem genialnej) miałem ogromne oczekiwania, więc tym samym mój zawód wydaję się jeszcze większy..

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).