Dior Addict EdP i niszowy mrok owoców | perfumy i opinie
  • Dior Addict EdP i niszowy mrok owoców

Perfumy marki Dior znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Dior Addict Eau de Parfum

Mroczny, przepalany, bardzo niszowy, a przy tym oszałamiająco piękny. Zapach, do którego trzeba dorosnąć i zapach, który dla wielu bywa za trudny. Dior Addict (oczywiście Eau de Parfum).


Pamiętam, że moje pierwsze spotkanie z tymi perfumami nie było zbyt miłe. Zderzyłem się wówczas z waniliową, dziwną bazą, która nasuwała mi skojarzenie z wymiocinami małego dziecka. Było tam coś obrzydliwie mlecznego, coś brudnego i odpychającego. W zasadzie dziś też to czuję, ale nie jestem tak krytycznie nastawiony do tych elementów i odbieram je jako uzupełnienie całości, sznyt, który sprawia, że Addict jest tak niezwykły.

Początek widzę jako osmolony, wiklinowy kosz z owocami leśnymi. Ta wiklina w sumie też chyba się już pali, a rozgrzane owoce pękają uwalniając gorące soki. Jednocześnie czuć nutę owocową, drzewną i pół kropli hipotetycznego olejku węglowego. Addict zachwyca swoją nietuzinkowością.



Jest mroczny, ale nie jest przesadzony. Ma wiele dziwnych elementów, lecz całościowo jest logiczny i spójny. Kreowana w dziesięć-piętnaście minut po starcie nuta kwiatowa jest przybrudzona, nieco fizjologiczna. To zapewne wyciągnięte do granic możliwości spektrum indolowe. I choć w jaśminie sambaku ilość składników zwierzęcych nie jest tak duża jak w innych odmianach, to wciąż pozostają wyczuwalne. Wtóruje im palone, lepkie neroli i upiornie gęsta, zawiesista róża, a w zasadzie jej ślad.

Zwracam jednak uwagę, że kwiaty w Dior Addict Eau de Parfum nie wychodzą na pierwszy plan. Buchają swoimi smugami z tyłu. Są jednak pełne, kształtne i dojrzałe. Nie znajdziemy tu kwiatowej frywolności, ani świeżości. Akord kwiatowy w tej kompozycji jest genialny, ale mam wrażenie, że dociera do nosa po próbie sforsowania ciemnej, słodkiej powłoki. Jest jakby zmęczony, spocony.

Reklama promująca Dior Addict w chwili debiutu

Tym sposobem dotarłem do bazy, którą opisałem w pierwszym akapicie. Dla mnie to najbardziej hardkorowa część Addicta. Podobnie odbierałem perfumy Versace Crystal Noir, które kojarzyły mi się z zepsutym mlekiem. Prawdopodobnie za ten efekt cieplutkich wymiotów niemowlaka odpowiada drewno sandałowe zestawione z kwiatami i piżmem lub tonką. W obu kompozycjach występują te nuty. I albo ktoś to lubi, albo nie lubi. Ja nie lubię, ale doceniam. I w przypadku Addicta zaczyna mnie to ujmować.

I dla porządku przypomnę, że Dior Addict Eau de Parfum nie ma NIC wspólnego z Dior Addict Eau de Toilette.


Nuty: wanilia, jaśmin, kwiat pomarańczy, akord owocowy, bób tonka, drewno sandałowe
Rok premiery: 2002
Twórca: Thierry Wasser
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w pojemności 20, 50 i 100 mL
Trwałość: świetna, około 9-10 godzin

46 komentarzy:

  1. Thierry Wassermann i wszystko jasne:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Eh... ulubiony zapach mojej siostry. Na niej pachnie obłędnie, nie mogę przestać wąchać jej gdy ma na sobie Addict'a. Na mojej skórze to niestety katastrofa :( przypomina zapach zgniłego, nieświeżego mięsa. Wiele razy do tego zapachu podchodziłam i za każdym razem ja i otoczenie komentuje to jako "zepsuty kawał mięsa"... Ale na skórze siostry Addict jest wciąż dla mnie piękny i uzależniający!

    Lina

    OdpowiedzUsuń
  3. szukałam recenzji tego zapachu w Twoim wykonaniu Marcinie! Dzięki! Doczekałam się :)
    Moje perfumy

    OdpowiedzUsuń
  4. Wasser to Wasser. Mistrz koniec i kropka. Zapach Dior Addict eau fraiche z 2004 roku wyjęty również spod Jego ręki to również arcydzieło! Dzisiejsze "Addicty" to marketingowe pokraki od Francois Demachy, które tylko bazują na legendzie, nie mając z nią jednak, poza nazwą, nic wspólnego... Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Addict urzekł mnie kiedyś od pierwszego węchu - od kiedy tylko się pojawił. Dzisiejszy "Addict" to już niestety inna bajka, niestety gorsza, zdecydowanie mniej charakterna, nasycona

      Usuń
    2. "marketingowa pokraka" to dobre okreslenie

      Usuń
  5. 'cieplutkie wymioty niemowlaka' uwielbiam Twoje porównania <3
    aż trudno w to uwierzyć, ale z klasyczną, podstawową wersją Addicta się nigdy nie zmierzyłam, a te wszystkie późniejsze wariacje w ogóle mnie nie przekonują i ciągle sprawiają wrażenie rozwodnionych i nudnych. muszę się za edp wziąć i może w końcu zrozumiem fenomen Addicta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyłączam się do wszelkich pokłonów dla niezrównanego w materii olfaktorycznej Mistrza Wszechwieków Thierry'ego Wassera <3 <3 <3 Własnie Addict jest dla mnie czymś na kształt apogeum zmysłowości. Opisaleś je Marcinie jako mające coś brudnego... przyznam się, że ta część mnie najbardziej ekscytuje, dla mnie ta woń ma naturę do bólu dualistyczną, bo z jednej strony można uznać go jako elegancki, wieczorowy, dystyngowany, ale również jako dziki, nieokiełznany, brudny... co w tym zapachu kocham i od czego I am really addict!!! Choć mogłabym go używac na codzień, to rezerwuje go sobie tylko i wyłącznie na te najpiękniejsze chwile.... Idealnie wpisuje się w słowa i brzmienie zmysłowe piosenki, do której link zamieszczam poniżej i życzę miłego delektowania się zapachem i muzyką, bo nic tak nie cieszy jak łechtanie wszystkich mozliwych zmysłów na raz.

    https://www.youtube.com/watch?v=TV6uVGC-BfY

    La Beauté Divine et L'Etoile Féline
    Magdalena C. M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, to prawda do tego zapachu trzeba dorosnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam dzień, kiedy zetknęłam się z Addictem po raz pierwszy. Był wtorek, deszczowy i chłodny listopad 2002. Wchodziłam do perfumerii i od progu zostałam potraktowana właśnie Addictem - dostałam blotter w charakterystycznym kształcie butelki tej linii. Pani proponowała, że popryska również mój nadgarstek. Dobrze, że się nie zgodziłam, bo przede mną był lot samolotem i nie byłoby gdzie uciekać z tym jakże mocnym aromatem. Moje wrażenie: drewno pomalowane lakierem. Po pewnym czasie wyłonił się waniliowy lakier do podłóg. Nie podobał się. Blotter włożyłam do portfela, gdzie zachował swój zapach przez wiele miesięcy (szacunek!).
    Do dzisiaj nie dorosłam do tego, by lubić Addicta. Nie mam wiedzy, by móc go obiektywnie ocenić, ale zupełnie subiektywnie po prostu go nie lubię. Dla mnie jest lepki i duszny. Zupełnie nie widzę siebie w takim zapachu.
    To mówiłam ja, odbiorca masowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za rok, albo dwa. :)

      A na poważnie. Ja w czasach pierwszej młodości uwielbiałem ciężkie kadzidła i dziwolągi, i wtedy Addict mnie odrzucał. Dopiero po latach zaczął mnie ujmować. Wierzę, że część osób po prostu go nie będzie lubiła i tak po prostu jest. Masowy gust nie ma za wiele z tym wspólnego. Ale zawsze jest szansa, że pewnego dnia i Tobie on pięknie zapachnie. :)

      Usuń
    2. Nie mówię, że nie ;)
      Po prostu ciężkie, gęste, dymne i słodkie zapachy mnie nie cieszą w obecnym momencie mojego życia. Za to przestają mi sprawiać przykrość zapachy szyprowe i aldehydowe. Ostatnio złapałam się na tym, że przy kolejnym podejściu do chanelowskiej piątki nie cierpiałam jak zwykle, ale znalazłam coś przyjemnego w tym zapachu. Także, kto wie...

      Usuń
  9. Ja do tego granatu też nie dorosłam, ale nadal będę próbować, bo wiem, jak bardzo zmienia się z czasem odbiór zapachów. Kiedyś zużyłam Addict 2, ale potem już nigdy do niego nie wróciłam, bo przestał mi się zupełnie podobać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Flakon zachwycający, ale do zapachu jeszcze nie dorosłam. ;)
    porcelanowa

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam, zapierając dech w piersiach - sprawdzę GO!

    OdpowiedzUsuń
  12. to niezwykły zapach. Pragnę go i boję się jednocześnie. Nie mogę przestać o nim myśleć, ale strach, że zostanę przez niego zdominowana jest silniejszy. Twoja recenzja skłoniła mnie wczoraj do ponownych testów. Powrócił niepokój i to jest cudowne.... Moja walka trwa....

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny. Bardzo trafnie ująłeś, że trzeba do niego dorosnąć i jest jednym z tych zapachów, który dla wielu bywa za trudny, często słyszę to w perfumerii... "nie dla mnie, za ciężki, bla bla..."

    Nie uważasz Marcinie, że wraz z modernizacją flakonu (atomizera) zmienił się odrobinę również zapach??? Mam w domu oba i starą i nową wersję i nie wiem czy to sugestia klientek, które o tym mówią, czy może sam sobie wmawiam, ale pachnie trochę inaczej, zwłaszcza w końcowej fazie swojej projekcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mówisz o tej modernizacji, która była w tym roku czy tej sprzed kilku lat??

      Usuń
    2. To już nie jest ten sam zapach co kiedyś, naście lat temu. Bylam mu wierna, wrecz uzaleziona - dzisiejsze wcielenie to inna bajka, niestety

      Usuń
  14. Bardzo trafnie to Michale zauwazyes bo to sa dwie rozne wersje . Buteleczka ,ktora Marcin umiescil w swojej recenzji to inny zpach niz ten co skomponowal Thierry Wasser . Ta butelka to Addict EDP skomponowana w 2012 roku przez Francois Demanchy i rozni od pierwotnej wersji - skomponowanej przez Thierrego Wassera w 2002 roku zarowno zapachem ja i buteleczka . Ta w ktorej byla kompozycja Thierrego Wassera miala tylko zloty koreczek wienczacy nasadke butelki a ta ktora przedstawil Marcin ma jeszcze dodatkowo sloty pasek . Z tego co czytalam na anglojezycznej Fragrantice na ta nowa wersje fani zapachu okropnie psiocza . Musze poznac ten zapach bo wstyd sie przyznac ale jakos go omijalam .... . Mysle ,ze Marcin niechcacy umiescil nie ten flakon do tej recenzji .

    OdpowiedzUsuń
  15. p.s Brawo Michale ,masz dobrego nosa ! :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Mysle tez ,ze wersja opisana przez Marcina jest juz w sklepach niedostepna ale na internetowych aukcjach mozna ja kupic . Tak wiec oszczedzaj swoja starsza wersje ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spieszę z wyjaśnieniem, że flakon, na podstawie którego pisałem recenzję, pochodzi z 2009 lub 2010 roku.
      Nową wersję miałem, ale wysłałem jednej z czytelniczek... Zerknę w perfumerii przy okazji i postaram się porównać.

      Usuń
    2. EDIT: Wersja, którą wysłałem do czytelniczki była we flakonie ze złotymi elementami, czyli nie była to wersja aktualna, która jest w perfumeriach od maja-czerwca.

      Usuń
  17. Marcinie tak jak sprawdzalam wersja zapachu Thierrego wassera miala tylko taki zloty koreczek wienczacy szafirowa butelke a ta nowa wersja to jest ta co umiesciles pod recenzja czyli ze zlotym koreczkiem i zlotym paskiem i jest dla zapachu zrobionego przez F. Demanchy na ktora to wlasnie wile osob psioczy :)))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie moi drodzy, najnowsza wersja ma zdejmowany korek i jego górna część jest srebrna, pasek również... są w perfumeriach od początku roku chyba i ich "wejście" nastąpiło wraz z wycofaniem Eau Délice i Eau Sensuelle, aktualnie dostępne sa EDP, EDT i eau fresh - wszystkie w ujednoliconych opakowaniach.

    OdpowiedzUsuń
  19. Masz racje Michale. dotyczy to nowej -czy nowych wersji - natmiast to co Marcin tutaj opisal - chodzi mi o zapach i autora tej kompozycji, czyli Addict EDP Thierrego Wassera , ktora to byla pierwsza . Mysle ,ze zwolennikow poszczegolnych wersji jest oczywiscie sporo , kazdy lubi co innego .. Czytalam natomiast ,ze ta pierwsza wersja byla piekna i bardzo gleboka , dokladnie tak jak Marcin opisal i ze te inne to juz nie to . To dotyczy kazdego zmienianego zapachu i coraz czesciej slysze na forach glosy sprzeciwu odnosnie majstrowania przy naprawde wspanialych kompozycjach .

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem posiadaczką tych perfum, ale sama nie wiem co o nich myśleć :) Po jednym psiknięciu z testera zakupiłam buteleczkę ( super korek), bo na 100% wiedziałam, że to jest to! Po krótkim czasie przestałam używać, gdyż zaczęły mnie męczyć, wręcz drażnić. Dziś, po przeczytaniu recenzji Marcina znów do nich wróciłam, wwąchuję się w nadgarstek i żadnych wymiocin dziecka nie czuję!!!! Chyba Addictx pójdzie ze mną w sobotę na imprezę :) zjazd szkolny :)
    Pozdrawiam
    Anette

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapach ten tak jak napisałeś ma coś mrocznego i 'przybrudzonego'.... ale mimo to poprawia humor, jak noszę go na sobie :)).

    Addict EDT też jest niczego sobie ^^.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem szczęśliwa posiadaczką obu wersji tzn tej ze złotym korkiem i tej najnowszej.
    ADDICT to wyjątkowe, obłedne, bardzo oryginalne, ultrakobiece ale tez mroczne i sensualne perfumy!
    Dla mnie to dzieło wybitne!- ALE UWAGA! WYBITNE są te ze złotym korkiem- czyli pierwsza wersja- używam je na mega specjalne okazje, przede wszystkim na wieczór, bo w porównaniu do najnowszej wersji pachną jak ekstrakt perfum, czysty koncentrat.
    Czyste perfumy tez miałam jakieś 12 lat temu i na imprezie zrobiłam tym zapachem mega furorę, kobiety pytały mnie co to tak nieziemsko pachnie, a mężczyźni... no cóż, wianuszek ich był dookoła :) ;) podobno "działały bardzo sensualnie...
    I coś w tym jest do tej pory- to naprawdę niesamowita wersja!
    Natomiast te aktualne używam na co dzień do pracy, zwłaszcza zima- otulają, są miękkie i ciepłe ale tez bardzo intrygujące.
    Przez Marcina bardzo pięknie opisane, kilka razy czytałam opis, analizując każde słowo- wszystko w punkt i z duża klasą.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mi udało się zdobyć pierwszą wersję i potwierdzam ze jest o niebo lepsza od tej po reformulacji. Są piękne!!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Mój pierwszy test Addict Dior EDP wypadł ..hmm.. tragikomicznie. Po przeczytaniu tylu ciekawych recenzji, zaryzykowałam spryskaniem nim szalika. Zapach był nieznośny, sztuczny, olejek wanilinowy najgorszego gatunku plus coś, co faktycznie przypomina niemowlęce wymiociny. Lepiej bym tego nie ujęła! Przy tym zapach niezwykle trwały, gdyż nawet szybkie pranie nie usunęło go zupełnie.
    Nie chciałam jednak przekreślać całej serii i zamówiłam próbkę Addict Dior Fraiche EDT wersja 2012. Zapach przepiękny i tak obłędnie połączył się z aromatem mojego TŻ, że miałam ochotę nas zjeść ;) Zgrały się nam nuty drzewa sandałowego i bergamotki, nuty świeże z jego orientalnymi. Istne cudo. Gdyby nie przeciętna trwałość (na mojej skórze zaledwie 3-4 godziny, na włosach wiele dłużej) i ciut za duża dawka cytrusów jak na zimową porę (grejpfrut) , byłby już mój na zawsze. O ile oczywiście nie zostałby wycofany, bo przyznam szczerze, można się nieźle pogubić w ilości wersji Addict'a. Addict Dior Fraiche EDT 2014 ma już zupełnie inny zapach!

    OdpowiedzUsuń
  26. Wąchałam Dior Addict EdP jakiś rok, dwa lata temu, już nie pamiętam dokładnie kiedy i zupełnie inaczej je odebrałam. Były one lepkie i ciężkie, ale miały zdecydowanie więcej drzewnych akordów i były bardziej wytrawne. I pamiętam, że nie potrafiłam ich znieść, dlatego wyrzuciłam blotter do kosza. Potem cały czas o nich myślałam, próbowałam więc dalej go wąchać, ale nic. Po dwóch, trzech podejściach dałam sobie spokój.

    Dziś jakoś się o nich przypomniało i stwierdziłam, że to jest to! Tutaj czuję zdecydowanie o wiele więcej wanilii, kwiatów, ale raczej nie było tych owoców i nie było zbyt wiele drzewa. Zapytałam się konsultantki, czy zaszła reformulacja, ona oczywiście, że nie, że wciąż są takie same itp. I miałam rację i to jeszcze nie tak dawno! Żyję w bardzo okropnych czasach! Dlaczego i na jaką cholerę te wszystkie reformulacje?!

    Spóźniłam się... Choć zapach jest piękny, lepki, pełen orgiastycznych akcentów. Jest dziwnie, jest pięknie. Kojarzy mi się z karnawałem, ale nie tym, który znamy z telewizji, ale z wywodzącym się z czasów starożytnym obrzędem ku czci płodności, tańców, dzikiej ekstazy. Addict jest jak pot, jak sok wyciśnięty na ciele... tak, jest bezsprzecznie erotyczny, ale bardzo charakterny.

    Będę szukać wersji ze złotą zakrętką :)

    Avarati

    OdpowiedzUsuń
  27. no to jestem ciekawa :-D, swego czasu uzywalam Eau Fraiche chyba nawet dwie buteleczki co czesto sie u mnie nie zdarza (jakies 10 lat temu ?)potem Addict 2 wiec chyba cos w tym jest z tym dorastanien do niego...bo nie zapadl mi glowie ...zreszta wtedy tyle lat temu to mialam zupelnie inny gust olfaktoryczny :-))) zreszta co jakis czas mi sie to zminie...i ciagle szukam...powoli zaczyna mnie to denerwowac ze przy zadnym zapachu nie moge pozostac na dluzej :-(((

    OdpowiedzUsuń
  28. Właśnie mialam go zamowic w ciemno, ale tych dziecięcych wymiocin sie przestraszylam. Taka ze mnie wyrodna matka, ze niestety wymiociny moich małych dzieci sa dla mnie mega obrzydliwe a zapachu zwazonego mleka dziecięcego nienawidzę okrutnie. Czy tak mam pachnieć? ?? Brrr zamowie najpierw próbkę.

    OdpowiedzUsuń
  29. No i kupilam, raz kozie śmierć. Wszem i wobec oglaszam, ze nie czuć dzieciecych wymiocin :-D. Jest słodko, ciężko, kobieco, jasminowo-waniliowo. Zaznaczam, ze kupilam zapach z 2014 r. Pierwowzór wachalam w 2003 r. Pamietam, ze bardzo mi sie podobal, ale nie bylo mnie na niego stac, choc teraz nie potrafię go w glowie odtworzyc. Dior Addict polecam najpierw przetestować, to cięższy kaliber,, ale ja takie lubię. Zwolennikom swiezakow raczej do gustu nie przypadnie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nosze codziennie (wczesniej uzywałam Guerlain La petite robe noire) i najciekawsze jest to, że ja praktycznie go na sobie nie czuje w ciągu dnia :D Tak jak np la petite robe noire czułam gdzieś tam przez cały dzień, tak Addict po kilkunastu minutach gdzieś tam za mną się rozwiewa i potem już go prawie nie czuje :D
    amelj

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam wersję pierwotną i mój egzemplarz ma tyleż samo lat, tj ok 13. Dostałam w prezencie w zestawie z balsamem i chociaż mimo wówczas młodego wieku (26lat) juz lubiłam nietuzinkowe zapachy zapach w postaci Edp był za ciężki, za to uwielbiałam używać balsamu w funkcji perfum. I muszę przyznać że jakość zapachu a przede wszystkim intensywność i jego trwałość były zadziwiające. Balsam się skończyło, z czasem dorosłam do buteleczki z płynem ale tylko na wyjątkowe okazje. Pojemność 100ml przetrwała w połowie pełna do dziś. Niestety płyn uległ destrukcji, stał się szkarłatny jakby zmieszany z radzą i nie nadaje się do użycia nie tyle przez zmianę w zapachu co przez fakt brudzenia. Panie Marcinie, jak również jest z żywnością perfum. Po jakim czasie "umierają" we flakonach i od czego to zależy? Czy można jakoś ją przedłużyć? Proszę o Pana głos w tej kwestii. Pozdrawiam p.s Fantastyczny blog - merytoryczno-chemiczno-poetycki. Czytam jak literaturę piękną w wolnym czasie. Laura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście uważam, że jeśli zapach nie stracił na niczym (nie zepsuł się) to można go spokojnie używać. Addict ma to do siebie że z czasem ciemnieje, mój również jest rdzawy. W niczym mi to nie przeszkadza, gdyż perfum używam na ciało. I jeśli mogę poradzić to używaj śmiało dopóki masz:) bo następne wersje nie są takie bogate jak pierwsza. A jeśli to nie Twój kaliber to na pewno znajdą się chętne dusze któe przygarną ów skarb, np ja:)))

      Usuń
  32. Zapach mojego życia. Mam wiele innych miłości ale to Addict jest ze mną w najważniejszych momentach mojego życia. Użyty w zwykły dzień sprawia, że czuję się wyjątkowo. Mówię oczywiście o pierwszej wersji. Dlaczego źli ludzie grzebią w czymś co jest doskonałe??? Dlaczego??? :-(

    OdpowiedzUsuń
  33. Moje testy Adiccta wypadły bardzo pozytywnie. Zapach, który mnie ujmuje i trwa ze mną cały dzień. Natomiast mam do Ciebie pytanie, co sądzisz o wersji obecnej teraz w perfumeriach? Twoja opinia o wersji sprzed paru lat jest bardzo dobra, a jaka jest o wersji z 2015r? Pozdrawiam, Catalina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Catalino, oficjalnie zapach Addict nie uległ zmianie od lat. To jest stanowisko marki.

      Natomiast przyznam szczerze, że nie testowałem rzetelnie tego, co teraz jest w perfumeriach. Po testach pobieżnych to wciąż są genialne perfumy.

      Usuń
  34. Dziękuję za odpowiedź. Dla laika, czytaj dla mnie, bardzo mylące są roczniki podawane przy nazwie perfum (w perfumeriach internetowych). Po wielu testach sama już nie wiem co wąchałam, a co zamawiam. Nie mniej jednak, perfumy są na mojej liście to buy :) Catalina

    OdpowiedzUsuń
  35. Po roku podchodów, próbowania nadgarstkowego i zastanawiania się czy polubimy się z Addictem, zaryzykowałam :). Jest wieczór. A ja po kilku godzinach z Addictem już wiem skąd to mgliste wspomnienie i miłe skojarzenia jakie pojawiły się w mojej głowie, choć nigdy tych perfum nie miałam wcześniej. Wiele lat temu kochałam Armani Manię, którą kupił mi mąż. Wiele wspomnień .... Mam wrażenie, że Addict jest doroślejszą wersją tych chwil. Mam nadzieję, że polubimy się. Flakon piękny w swojej prostocie. Pozdrawiam. A.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).