Najważniejsze perfumy w naszym życiu | perfumy i opinie
  • Najważniejsze perfumy w naszym życiu

Perfumy naszego życia?

Najważniejsze perfumy w dotychczasowym życiu.


Dziś temat trochę luźniejszy, ale mam nadzieję, że Was nie zanudzę.

Co to znaczy, że perfumy są ważne? 


W sumie to wydaje mi się, że dla każdego znaczy to coś innego. Dla mnie perfumy ważne to takie, które spełniają jedno z kilku kryteriów:
- sprawiły mi po prostu dużo zapachowej radości i uwielbiałem ich używać;
- poszerzyły moje perfumeryjne horyzonty pokazując nuty nieznane i nietypowe;
- nauczyły mnie rozumienia zapachów, ich analizy, opisu, odczuwania pewnych olfaktorycznych emocji (nie wiem, czy dobrze to napisałem i mnie rozumiecie; jeśli wyszedł bełkot, to z góry przepraszam).

1. Moje pierwsze perfumy - Kenzo Pour Homme


Kiedy je kupowałem miałem jakieś 15, 16 lat. Do dziś dnia mam tę butelkę. I choć zapach wyraźnie został nadszarpnięty zębem czasu, to mam z tym flakonem (tym konkretnym) bardzo dużo pozytywnych wspomnień. Pamiętam, że zazwyczaj je ze sobą zabierałem do torby lub plecaka. Towarzyszyły mi w wielu ważnych chwilach.

Do dziś dnia zresztą oceniam je bardzo wysoko. To naprawdę genialne połączenie nut drzewnych, przyprawowych i męskiej, naprawdę morskiej świeżości. Ale nie morskiej w sensie dzisiejszym. Morski charakter Kenzo Pour Homme to woń słonej mgły, mokrego mchu, kapiącej z drzew żywicy i zimnego piasku... Pod względem technicznym to jeden z najlepszych męskich zapachów w historii perfumerii.

Kenzo Pour Homme

2. Chanel Sycomore


Od czasu Kenzo Pour Homme nie używałem nigdy żadnych perfum w roli signature scent, czyli osobistego podpisu zapachowego - jednym perfum, z którymi utożsamia nas otoczenie.

Dopiero w roku 2014 taką rolę przejęły perfumy Chanel Sycomore. I znowu jest to zapach drzewny, słony, pięknie zbalansowany. Uwielbiam go nosić, bo jedno psiknięcie przenosi w inny świat. Do tego trwa od prysznicu do prysznicu a nawet dłużej.

Zaznaczam jednak, że Chanel Sycomore przeszło na 100% operację zmiany formuły i nie mówię o tym w kontkeście pierwowzoru z pierwszej połowy XX wieku. Nowe Sycomore powstało w 2008 roku, ale gdzieś pomiędzy 2010 a 2014 rokiem zostało podmienione. Moim zdaniem na lepsze.

Pierwsza wersja Sycomore, o której pisałem na blogu była bardziej krystaliczna, linearna i nudna. Nowa odsłona jest minimalnie bardziej drzewna, mniej słona i z cieniem sandałowej słodyczy. Miałem przyjemność porównać dwie wersje w jednym czasie, więc jestem pewien swoich słów.

Chanel Sycomore


3. Etat Libre The Orange x Tilda Swinton Like This


To zapach niszowy. Dziwny. Niespotykany. Oszałamiający bogactwem doznań.

Dziś go już nie używam. Po prostu mnie znudził i zmęczył, ale nie zmienia to faktu, że są to perfumy, które dostałyby notę maksymalną - 10/10. Są tak genialnie zrobione i pachną tak nietypowo, a przy tym tak urodziwie, że w kategorii perfum niszowych nie mają sobie równych.

Zainteresowanych odsyłam do swojej recenzji, gdzie wyjaśniłem, o co chodzi z Like This.

Etat Libre d'Orange Like This

4. Norma Kamali Incense


Ponoć najgłośniejszym dźwiękiem w historii naszej planety był wybuch wulkanu Krakatau w roku 1883. Hałas osiągnąć miał wtedy natężenie 360 decybeli i być słyszalny ponad 4000 km od źródła.

W świecie perfum nie ma jednostki, które mogłaby określić "moc" perfum. Fani perfum z zagranicznych blogów i portali uznali jednak kiedyś, że tytuł najpotężniejszych perfum świata powinien przypaść właśnie Incense.

Nie znam wszystkich perfum, ale wśród tych, które znam, to niewątpliwie zapach o największej sile. Według mnie Norma Kamali wyznaczyła granicę, za którą już nie ma nic. Nie istnieją perfumy o większym kalibrze. Co więcej, wydaje mi się, że Incense osiągnęło największy, teoretycznie możliwy kaliber w świecie zapachów, że po prostu nie może już być nic mocniejszego.

To najbardziej dymny z dymnych zapachów i najbardziej kadzidlany z kadzidlanych. 

Norma Kamali Incense

5. Thierry Mugler Angel


Muglerowski klasyk to zapach, który fascynował mnie od najmłodszych lat. Pamiętam, że dumnie leżał na półce cioci i nie można było nawet dotykać tej butelki. Przywieziony z niemieckiego Douglasa flakon był stałym skarbem  i jej najbardziej charakterystycznym zapachem. Zresztą do dziś dnia nim jest.

To właśnie te perfumy jako pierwsze otworzyły mój "nos" na wielką perfumerię. Zafascynowały. Zauroczyły. Miałem wtedy jakieś 10 lat...

A jakie zapachy dla Was są szczególnie ważne?

57 komentarzy:

  1. Znam kościół, który pachnie jak Norma Kamali Incense. Magia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie one jest?

      Niestety, ja spotykam kościoły, który w ogóle nie pachną... Same murowańce. A nawet kościoły drewniane, które pamiętam, nie chciały zapachnieć taką mocą.
      Chociaż mam w pamięci kilka wyjątków. Jednym z nich jest Kościół Pokoju (nie pamiętam już który, ale chyba w Świdnicy). Pachniał obłędnie...

      Usuń
  2. Jakże taki wpis miałby zanudzić? Mam podobnie z Angelem :) A potem Kingdom McQueena oraz arabskie perfumy (tutaj wiele marek, np. Al Rehab).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kingdom też pamiętam. Miałem, ale wówczas przypominało mi YSL Nu EdP i jakoś Nu bardziej przykuło moją uwagę.

      Usuń
    2. Dodam jeszcze, że niestety nie mogę się pochwalić zapachowymi wspomnieniami z wczesnej młodości, bo cierpiałam na zanik węchu..
      Dopiero od niedawna jestem wyleczona i wędruję po świecie perfum z wypiekami na twarzy, m. in. dzięki Twojemu blogowi.

      Usuń
    3. A ile lat nie miałaś węchu, jeśli mogę spytać? Leczyłaś to operacyjnie czy samymi lekami?

      Mam nadzieję, że nie odbierzesz mi za złe tych pytań. Po prostu bardzo mnie ciekawią takie kwestie.

      Usuń
    4. Około 11 lat. Lekami, ale były nawroty, potem przerzuciłam się na kurację ziołową i wyjechałam do kraju o zupełnie innym klimacie - dopiero wtedy odeszło na dobre. A jakie wrażenie zaczęły na mnie robić zapachy po takim czasie! Nie tylko perfum, ale chociażby deszczu, lasu, chleba.. :)

      Usuń
    5. To musiało być wspaniałe doznanie poczuć nagle tyle zapachów.

      Gratuluję zwycięskiej walki o węch. Wiem, że często raz utraconego węchu odzyskać się nie udaje.

      Usuń
  3. Świetny temat :)

    U mnie pierwsze wrażenia z gatunku 'to ja, to kwintesencja mnie!' pojwiły się z poznaniem Dune Diora. Lata, lata temu, a wciąż mają dla mnie magnetyzm;)
    Powinnam pewnie zaznaczyć, że jako kobieta wybitnie sentymentalna, zapachy kojarzą mi się bardzo emocjonalnie i są swoistym pamiętnikiem wspomnień... A pamięć to ja mam jak prokurator ;)
    Przy Dune to nie tylko emocje, ale rzeczywiste umiłowanie; gdyby emocje uleciały to i tak doceniam kunszt.

    Drugim zapachem jest Theorema od Fendi oraz jej siostra, Theorema Leggero (z niewiadomych przyczyn Leggero trzyma się na mnie dłużej) .
    Dlaczego wycofane ?.... nie mogę przeboleć.

    Z nowszych zapachów Bottega Weneta edp (Knot także) oraz wszystko, co dodtąd wydał Narcisio Rodriguez.

    Nie chcę Ci Marcinie kadzić, ale naprawdę dzięki Tobie pojawiła się we mnie chęć sięgania po nowe, zamiast trzymać się swoich 'pewniaków' - a tak przez całe lata, z małymi wyjątkami, egzystowałam (skupiając się tylko na testach).
    Pewnie się starzeję ;P

    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama też używała Dune wieki temu. Jeszcze pierwszej, przedreformulacyjnej wersji.

      Co do łączenie perfum z sytuacjami i zapisu tego w formie wspomnień, to jest to bardzo ciekawa i miła sprawa. Mnie udawało się coś takiego robić zaraz na początku przygody z perfumami. Stąd Kenzo PH kojarzy mi się konkretnie. Tak sam Givenchy Pi EdP, Hotel Costes, Tumulte Christiana Lacroixa i Ouarzazate... Miło wracać do tych chwil wąchając poszczególne perfumy.

      Usuń
  4. Gdzie można kupić to cudo Norma Kamali Incense ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli można gdziekolwiek to tylko w butiku Normy Kamali w Nowym Jorku, ale z tego co wiem, zapach został wycofany z produkcji 2 lub 3 lata temu.
      Jest to o tyle dziwne, że był na rynku od 1985 roku i swoją największą popularność zyskał właśnie w ostatnich latach...

      Usuń
  5. Fantastyczny temat :) moje pierwsze ukochane perfumy, które kojarzą mi się z 18 urodzinami to Giorgio Armani Sensi - zapach wycofany niestety.. nic podobnego nawet znaleźć nie mogę.. kolejna fascynacja to Yves Saint Laurent i Cinéma, potem przyszedł czas na Chanel Coco (dalej uwielbiam te perfumy na jesień) i Kenzo Amour. Jednak moim 'signature scent' był Doir Poison eau sensuelle... tyle, że także został ten zapach wycofany.. ostatnio znalazłam zapach trochę podobny - Rapelle-Toi.. :) perfumy dla mnie to jak część czyjejś osobowości: ) pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne zapachowe CV. Sensi niestety nie udało mi się poznać. Cinema znam i cenię. Coco również.

      L'Artisana, o którym mówisz, też jeszcze nie poznałem. Wszystko przede mną.

      Usuń
  6. "Ludzie bo­wiem mogą za­mykać oczy na wiel­kość, na grozę, na piękno, i mogą za­mykać uszy na me­lodie al­bo bałamut­ne słowa. Ale nie mogą uciec przed za­pachem. Za­pach bo­wiem jest bra­tem od­dechu. Za­pach wni­ka do ludzkiego wnętrza wraz z od­dechem i ludzie nie mogą się przed nim ob­ro­nić, jeżeli chcą żyć. I za­pach idzie pros­to do serc i tam w sposób ka­tego­ryczny roz­strzy­ga o skłon­ności lub po­gar­dzie, od­ra­zie lub ocho­cie, miłości lub niena­wiści. Kto ma władzę nad ser­ca­mi ludzi."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy to dla mnie olfaktoryczny pamiętnik. Czuję zapach z przeszłości i od razu pamiętam emocje które mi wtedy towarzyszyły.
      Jedne z ważniejszych w moim życiu to Chic Yardleya dzięki którym wiem, że kocham szypry, YSL In Love Again, Voyage Hermesa w wersji edt i Donna Karan DKNY Woman z 1999roku.
      Długo mogłabym tak wymieniac bo dla mnie zapach, każdy, jest bardzo ważny.

      Usuń
    2. Przytoczenie tego cytatu jest bardzo trafne w tym miejscu.

      Z Twoją garderobą zapachową budowanie związków między zapachem z osobą, sytuacją lub emocją jest dużo, dużo prostsze. I wtedy każda butelka zyskuje wyjątkowy, osobisty charakter. To cenne.

      Usuń
  7. Moja lista jest dłuższa ze wzg. na dłuższy żywot na tyn świecie. Jako jeszcze mało dojrzała nastolatka zachwycałam się Masumi mojej cioci i bardzo ich pragnęłam:)
    Ale moje pierwsze ukochane perfumy to Salvador Dali i Paloma Picasso:). Później zachwycałam się Extravagance Givenchy i 5Th Avenue Elizabeth Arden. Z mojej pierwszej zagranicznej podróży przywiozłam sobie One Calvina Kleina. Pożniejszy okres to Noa Cacharel i Emporio Armani. I nagle nowość Mademoiselle Chanel- zawładnęła mną na długie lata i do dzisiaj jej używam.
    Oczywiście były jeszcze inne jednorazowe przygody:))
    Gdybym miała jednak wybrać dzisiaj tylko jedne perfumy to na lato Ogródek Śródziemnomorski Hermes a na zimę Bottega Venetta. Na szczęście nie muszę wybierać i mogę sobie czytać Twój superblog i poznawać nowe cuda. pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wybierałaś same zapachy z charakterem. Wszystkie, poza Dali i Givenchy (ich nie znam), są według mnie bardzo, bardzo fajne w swoich dziedzinach.

      Ja bym wybrał chyba Sycomore, ale lepiej cały czas poszukiwać skarbów i zachwycać się nowymi zapachami. O to przecież chodzi. :)

      Usuń
    2. Tego Givenchy już nie ma, ale klasyczny Salvador Dali jeszcze jest więc jak będziesz miał okazję koniecznie powąchaj. Mnie bardzo ciekawi ten Etat Libre, który wymieniasz. A teraz zastanawiam się nad Narciso Rodriguez, ale muszę najpierw wziąć próbkę i go ponosić, ale pierwsze doznania były super, poznałam go dzięki Tobie także dziękuję.

      Usuń
    3. Tilda jest naprawdę niesamowita, choć trudno z jej dostępnością. Jeśli będziesz miała okazję, to polecam testy. Warto.

      Usuń
  8. Flower by Kenzo to te najważniejsze. Wszyscy dookoła pachnieli Lacoste pour Femme w wersjach oryginalnych i oczywiście podrobionych, a ja jako nastolatka wybrałam Kenzo. Mam ogromny sentyment do tych perfum, ich zapach wbił się w mój umysł i zostanie chyba tam na zawsze. To coś jak pierwszy raz, pierwsza miłość, tego się nie zapomina. Lanvin Eclat d'Arpege to kolejny ważny zapach w moim życiu, którego również nie sposób zapomnieć. Na koniec Chanel Coco Mademoiselle nie jako same perfumy, ale jako idealne połączenie osoby i zapachu. Piękna, delikatna kobieta, która zawsze pachniała tymi perfumami wywierała ogromne wrażenie, marzyłam by być choć w odrobinie taka jak ona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odważany, ale piękny i niszowy wybór. Flower to arcydzieło i niezwykły początek zapachowej przygody.

      Usuń
  9. U mnie takimi zapachami były:

    Pierwsze poważne perfumy w 100% moje to miniatura (ale jak czczona przeze mnie) z 1999 roku

    Dolce Vita par Christian Dior
    to one postawiły mi trzon do pojmowania zapachów z najwyższej półki i do dziś za takowe mimo reformulacji (od tego czasu ze 3) je uważam. Mój signrature scent no 1

    Drugie z wielkich to zapach kobiety z klasą, pięknej, mądrej, uczciwej i zawsze uroczej.

    Chanel No 5 czyli zapach mojej Mamy

    Trzecie, które wpłynęły mocno na mnie to piękna szczera do bólu, ale niełatwa, nieukładna nadmiernie, o sercu kolczastym i szpiczastej głowie, ale jakże przy tym urocza i niezapomniana, do niej mimo kolców się chce wracać, by choć na moment poczuć zapach krwi połaczony z ....

    AA Rosa Magnifica par Guerlain

    Czwarte to okres gimnazjum, szum, wariacje, chaos w głowie, i w guście z resztą też, bo oto moimi signature scent w tym okresie były tak mocno na łamach Nez de Luxe obsmarowane

    Amour Amour EdT Cacharel

    Jeśli więc mamy trzymać się w konwencji pięciu to ostatnimi będą signature scent mojej polonistki, które to puste flakony wraz z ksiązkami w sali od polskiego rządkiem sobie stąły i gapiły się głupio na anlizujących Miłosza nas......

    Słooonie :) czyli Kenzo Elephant

    Tyle ode mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładna historia. Znam prawie wszystkie z tej piątki oprócz różanej AA.

      A ta polonistka to miała więcej tych flakonów??? I one były tak sobie w klasie i nikt nie potłukł??? :)

      Usuń
    2. Słoni było 6 i nie pojmuje jak, ale chyba byliśmy w liceum nader spokojni, ze nikt nie potłukł. Ludzie unikali dotykania flakonow raczej, bo mieli dosc tej woni. Legenda głosi, ze przed kazdym wyjsciem polonistka aplikowala 15 psiukniec. Moc to byla niesamowita... Czasem zaskoczyla tez nas Organza

      Usuń
    3. U mnie tak ładnie nie pachniały nauczycielki. W sumie to nie pamiętam, żeby w ogóle pachniały.
      Prędzej nauczyciele, w tym ten od w-f-u. Zawsze miał butelkę jakiegoś Beckhama w swojej kanciapie i pachniało to naprawdę nieźle.

      Usuń
  10. Pierwsze perfumy,CK Obsession PH.Na początku lat 90 pachniały obłędnie.
    Potem Chanel.PE.Nieco pożniej YSL Rive Gauche PH i Montale Red Vetyver.
    Obecnie Vetiver Extraordinaire,French Lover to moje ukochane zapachy.Zwłaszcza Vetiver Extraordinaire.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu start od dużego kalibru. To się ceni ;)

      French Lover lubię, ale na mnie bardzo nietrwały. Co nie zmienia faktu, że wyjątkowy.

      Usuń
  11. Minotaur - Paloma Picasso

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać, ale nie znam. Słyszałem wiele dobrego na jego temat.

      Usuń
  12. W moim przypadku wprowadzeniem do pachnącego świata były perfumy wujka: Avon Intrigue oraz później poznana Escada Pour Homme. Wspaniałe początki długiej i szerokiej jak morze pasji... do dziś mam flakonik tego klasyka, chrzestny podarował mi je wraz z innym unikatem tej niemieckiej, niegdyś wybitnej marki. :-)

    Pierwszym poważnym zakupem, miłością i pierwszym Signature Scent był Jean Paul Gautier Le Male. Tak jak Ty Marcinie posiadasz flakon Kenzo PH, tak ja zachowałem popiersie JPG jako swego rodzaju relikwię. Wiele wspomnień wiąże się z tym, nadgryzionym zębem już czasu flakonem. Zjeździł trochę świata, poznał trochę ludzi. ;-)

    Gdy wyjechałem do większego miasta na studia, odwiedzałem częściej sieciówki - tam poznałem CK Obsession, który to zdetronizował Le Male. Na wakacjach 2012 roku, dzień przed pieszą pielgrzymką do Częstochowy zamówiłem w ciemno pakiet próbek Gucci Pour Homme, wiedząc, że będzie to coś wybitnego. Zapach przerósł moje oczekiwania. Niestety, znikał już wtedy z rynku, więc postanowiłem rozejrzeć się w niszy, gdzie kadzidło nie jest obce.

    Następnym odkryciem był polecony mi na jednym z perfumeryjnych blogów, jako krewny wielbionej przeze mnie klasycznej Escady, Zino Davidoff, którego poznałem w małej lubelskiej perfumerii. O zniknięciu Zino było wówczas głośno, zrobiłem więc pierwszy perfumeryjny zapas, zważywszy, że jego ceny były atrakcyjne. Zamierzałem na nim zarobić w przyszłości, lecz w międzyczasie zapałałem ogromną sympatią do tego klasyka. Zino Davidoff jest dla mnie flagowym symbolem miłych wspomnień z ostatnich miesięcy pobytu w Lublinie.

    Gdy w 2013 roku wybrałem się na drugi kierunek studiów, w odległe od dotychczasowego pobytu miejsce, postanowiłem poznać niszę marki Kiliana, zamówiłem m.in Sweet Redemption - to pierwszy zapach, który przekonał mnie w pełni do niszy. Choć nie są popularne, to idealne wydanie Neroli, przynajmniej jak dla mnie. Trochę później chciałem odświeżyć przelotne spotkanie z YSL Body Kouros, którego przy pierwszych testach, jeszcze w Lublinie niesłusznie zignorowałem, traktując wówczas z mety jako bezpłciowy flankier wybitnego protoplasty. Bardzo się wtedy przeliczyłem, bowiem BK rozkochał mój nos do tego stopnia, że postanowiłem wgłębić się w tematykę industrialnego mroku - rezultatem jest poszerzenie swoich zbiorów o pozostałe, topowe klasyki autorstwa Annick Menardo, chociażby Bvlgari Black, czy Au Masculin.

    To tak w skrócie,
    Tomek M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie opowiedziane.

      Zdziwiły mnie trochę perfumy Sweet Redemption - mocna rzecz. Takie wydanie neroli, z taką mocą to rzadkość.

      Jeśli chodzi o Menardo to zerknij w miarę okazji na Azzaro Visit i DSquared Potion. Myślę, że ich klimat też powinien Ci wpaść w nos.

      Usuń
  13. Od dawna uwazam, ze jesli ktos swiadomie wybiera swoje perfumy, okresla tym samym siebie. Wspomnienia sa z perfumami, jak najbardziej tez posiadam...
    Coco Mademoiselle, Donna Karan Gold piekne malo znane, a odkryte od lat przeze nie uzywane. Nastepnie Tom Ford Black Orchid i Perles Laligue.
    i Armaniego seria Ombre..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gold nie udało mi się nigdy poznać. Słyszałem, że pachnie niesamowicie, ale sporo osób porównuje go też do kwiaciarni.

      Usuń
  14. Moja przygoda z perfumami trwa zaledwie kilka lat, więc moje propozycje może nie będą zbyt odkrywcze czy prestiżowe. Mimo to darzę te zapachy szczególnym sentymentem, niemalże czułością i będę je miło wspominać po latach, a może i kiedyś do nich wrócę. Mój pierwszy osobiście i świadomie wybrany zapach to Rare Pearls z Avonu - o ile większość pachnideł z tej firmy to ledwo utrzymujące się i miałkie miernoty, to Rare Pearls w swojej kategorii jest dla mnie objawieniem: niesamowicie trwały (choć wersje bez atomizera wydają mi się bardziej ulotne), pudrowy, bardzo elegancki i dyskretny. Nie jest też stricte kwiatowy, co dla mnie stanowi ogromny plus. Na "poziom wyżej" w swojej przygodzie z perfumami przeszłam przy okazji używania "Bright Crystal" od Versace. Pomimo miażdżącej recenzji tego zapachu na blogu mam do niego spory sentyment i uważam go za bardzo przyjemny, choć z perspektywy czasu nie zaliczyłabym go do arcydzieł - po prostu mi się podoba, a w wieku czternastu-piętnastu lat chyba miałam prawo się nim zachwycać, więc czuję się odrobinę usprawiedliwiona. ;) Sądzę, że zapachy, które prawdziwie otworzyły przede mną drzwi do świata wielkiej Perfumerii przez duże "P" to słynna Piątka Chanel oraz "Dune" Diora. Zapach Chanel wąchałam jeszcze w czasach gimnazjalnych i chyba nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że z początku mnie odrzucił - teraz, w XXI wieku, gdzie zapachy są robione zupełnie inaczej, Piątka wywiera zupełnie inne wrażenie niż w czasach swojego debiutu i zdecydowaną większość współczesnych odbiorców raczej odrzuca niż zachęca, mnie jednak już w tak młodym wieku Piątka zdziwiła, a przede wszystkim zaintrygowała na tyle, że nie skreśliłam jej od razu. Sądzę, że gdybym wąchała ją ponownie teraz czy za kilka lat, możliwe iż odważyłabym ją dla siebie zakupić. Co do "Dune", to miałam okazję wąchać je tylko raz, w perfumerii, lecz zapach wywarł na mnie tak ogromne wrażenie i wyrył się w mojej pamięci do tego stopnia, że będę mogła umrzeć dopiero po zaopatrzeniu się w choć jeden jego flakon. Ciężko mi opisać wrażenia związane z "Dune", perfumy te wywołują we mnie tak ogromny ładunek emocjonalny, że nie mogę się od nich uwolnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprostuję, że o Versace Bright Crystal nie pisałem na blogu. Uważam, że to najlepszy zapach z tej serii Versace.

      Recenzja dotyczył wersji Absolu - ta jest faktycznie tragiczna w mojej opinii. :)

      I powodzenia z Dune. :)

      Usuń
    2. O, w takim razie przepraszam najmocniej. Szczerze mówiąc, to nawet troszkę mi ulżyło, ponieważ do tej pory zgadzam się w stu procentach z każdą Twoją recenzją za wyjątkiem ck be. :)

      Usuń
  15. Max Factor - Le Jardin
    Calvin Klein - Truth

    To są perfumy mojej mamy i tylko z nią mi się będą już zawsze kojarzyły, z jej bliskością i ciepłem:)

    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  16. Marcinie, w twoim zestawieniu same najpiękniejsze perełki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż wstyd pisać..ale Kenzo pour homme poznałem dopiero w tym roku :D

      Usuń
    2. W Twoim to dopiero byłyby perełki. :) :) :)

      Usuń
  17. Super temat :)
    Dla mnie perfumy zawsze kojarzą sie z czasem kiedy ich używałam ...
    Z tych najstarszych wspomnień:
    Pierwsze najwspanialsze kupione we Włoszech za pierwsze pieniądze Dior Dune,
    Kolejne związane z wakacjami i miłością Dior Dolce Vita .
    Wycofane i cudowne Dior Tendre Poison.
    Ślubne YSL Babydoll
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne wspomnienia i same wielkie perfumy.

      Usuń
  18. Chanel Chance i Miss Dior to moje signature scents. Z uśmiechem na twarzy wspominam moje pierwsze perfumy Escada Rock'in Rio, chociaż dziś nie byłabym już w stanie ich używać. Uwielbiałam również wycofane już ze sprzedaży Idol d'Armani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię i Chance, i Miss Dior. Bardzo niebanalne zapachy. Tej Escady nie udało mi się poznać, ale wyobrażam sobie je zapach.

      Usuń
  19. Moje pierwsze perfumy to Gio de Giorgio Armani (już wycofane ) wtedy moja miłość ,piękne i bogate.I od tego zapachu zaczęła się przygoda z perfumami.:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że mojej ciocia (ta od Angel), również używała Gio. Ale to było ze 20 lat temu. Dostała je w formie miniatury i po zużyciu udało mi się ją przechwycić. Wówczas zapach bardzo, bardzo mi się podobał. A i teraz oceniłbym go wysoko. To były naprawdę dobre, kwiatowe perfumy z dużą mocą.

      Usuń
  20. Pierwsze dorosle zapachowe zakupy ,,za swoje'' to bylo Dune Diora, Chanel 19 i Amour Indian Holi Kenzo oraz zielona herbatka od Arden. Ale wczesniej zaczelam od Puma Woman (szara), Indian Summer Presley, Diversity Woman Mexxa i Masumi Coty ;-) Na nieszczescie cala ta pachnaca trojca zostala wycofana :-( Teraz gustuje w dziwakach zapachowych ale wszystkie powyzsze pozycje dalej moga na mnie pachniec gdyz je uwielbiam...czyli nie wszystkie kobiety zmiennymi sa ;-) Pozdrawiam Ika.

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje pierwsze perfumy nie moze moj pierwszy zapach to Adidas w bialej butelce z turkisowa nakretka-do dzisiaj potrafie ta won przywolac
    moje pierwsze perfumy Laura Lary Biagotti kupione na wycieczce w PAryzu -nie wiem dlaczego akurat te ale wiem ze mialam jakies 15 lat i prawie cale kieszonkowe na nie wydalam :-D i to na poczatku pobytu w Paryzu ...
    Potem byly Escape i Eternity dwa najdluzej przeze mnie uzywyne perfumy, ukochane i kiedy tylko je wacham przywoluja mi piekne wspomnienia
    ...
    Potem to juz droga testow Boucheron Jaipur( te zapach mam rowniez milo w pamieci) ,Dune,Bright Crytal,Dior Addict 2,Adicct Eau Fraiche,Lancome Tresor( oh z checia bym siegnela po orginal <3) chyba jedyny taki slodziak Diesel Loverdose (piszac to ,uswiadamiam sobie jaka droge przeszlam i jak sie rozwijalam )Daisy Eau So Fresh (nie rozumie jak moglam go kiedys lubic a lublam nawet bardzo???)Rose Essentiele Bvlgari jego rowniez kilka sezonow letnich uzywalam...itd nie bede dalej wymieniac ale moze dodam gdzie jestem teraz Chergui <3<3<3 Perles de Lalique i B.Veneta Eau Legere, mam kilka innych ale te to takie moje perelki ...

    OdpowiedzUsuń
  22. A dla mnie pierwsze zapachowe zauroczenie to zapach zapamiętany z dzieciństwa - drewniana szafeczka w domu dziadków gdzie moja ciocia trzymała swoje "skarby"; krem Nivea, jakieś drobiazgi i zawsze zapas chusteczek higienicznych w małych paczkach. Jedynych dostępnych wtedy w sprzedaży chyba;) miały taki specyficzny świeży zapach. No i zamknięte w tej szafce "dawały czadu";) Często tam zaglądałam i lubiłam poniuchać;) A po latach znalazłam ten sam zapach! W Essencia de duende Jesusa del Pozo! :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Moimi pierwszymi perfumami była seria zapachów Coty,takich jak:Soleil d'Or,Rêve de Roses,Fleur du Lac oraz Extrême Orient.Używałam ich w szkole podstawowej.A nieco pózniej,w liceum:C.Klein Eternity,C.Klein Contradiction,Balenciaga Le Dix,Givenchy Organza oraz Rochas Fleur du Lac.Cały czas mowa o latach 90tych.
    Już po 2000 roku upodobałam sobie CdG Avignon.Nawet nie miałam pojęcia,że to niszowe perfumy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ooops! Rochas Fleur d'Eau miałam na myśli(vide:powyższy komentarz).

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja dopiero w tym roku przetestowałam "Eternity" Klein'a i przed oczami wyobraźni ujrzałam wychowawczynię z podstawówki 1-3 :-) lata 90'!!! Dla mnie ważnym sentymentalnie zapachem jest "Lou Lou" Cacharel'a. Odpowiednik tego zapachu stał na mojej dziecięcej toaletce i był dla mnie symbolem kobiecości. Po latach Mama zafascynowała się internetowymi recenzjami "Lou Lou" i skojarzyła podobne grafiki flakoników. Zakupiłyśmy i to było to! Taka to historia :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Alchemie Rochas - bylam wtedy szczęśliwie i po uszy zakochana :)
    Dlaczego wycofują takie cuda? Choć dziś pewnie, ze względu na ogrom wspomnień, emocjonalnie bym ich nie udżwignęła...
    Elvi

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  28. Perfumy...kiedy otwarly sie wrota niebios ok 1990 roku w Warszawie , czyli pierwsze szeroko dostepne perfumerie...
    najwieksze wrazenie pozosyawily : Chanel 19, Dune, Roma, Champagne i Rive gauche YSL...
    Potem zachwycila mnie Theorema Fendi....

    Z dalekiej przeszlosci wylaniaja sie Kobako , Evasion, wycofany Adidas, w turkusowej butelce oraz Indian Sumer Presley...
    Zaszokowala mnie Neblina Yves Rocher.. Obecnie kocham Kenzo madly, Feminine du bois Lutensa , Smoka Cartiera...
    Ale jako perfumoholik...nie zaprzestane poszukiwan...:)))

    To choroba nieuleczalna i jakze przyjemna ( nie dla kieszeni)

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).